Posted by : Otai poniedziałek, 18 czerwca 2018

Dzisiaj będzie o tytule, który wprawił mnie w niezwykłą radość pojawiając się na polskim rynku. Jest to seria, która jest dla mnie przykładem  nietypowego podejścia do prostej w gruncie rzeczy fabuły z gatunku boys love, poruszająca problemy akceptacji i rodziny, a zaczynająca się od niepozornej jednotomówki.


"Umibe no Étranger" to jednotomówka z 2013 roku, a "Harukaze no Étranger" to jego kontynuacja z 2014 roku trwająca aż do dziś i licząca sobie obecnie 4 tomy. Za wydanie japońskie odpowiada wydawnictwo Shodensha. Autorką serii jest pochodząca z Hokkaido Kii Kana, która pierwszy raz wydała pod tym imieniem i nazwiskiem właśnie "Umibe...", 4 lata wcześniej jednak Baka-Updates wymienia stworzenie doujinshi z "Soul Eatera" pod pseudonimem Niwatori. Autorka na swoim koncie ma całkiem przyzwoitą liczbę tytułów, najwięcej wśród nich (5) jest tagowanych jako josei i myślę, że w BLach autorki przebijają się też elementy dla tej grupy docelowej (postaci kobiece, historie rodzinne, problemy życia codziennego dorosłych).


W Polsce za wydanie odpowiada wydawnictwo Studio JG, z czego bardzo się ucieszyłam, bo jednak cenię sobie obwoluty, a tylko 2/4 wydawnictw wydaje BLe z obwolutami ;). Wydania dwóch tomów są podobne - matowa obwoluta ze skrzydełkami, format standardowy, wszystkie strony wydrukowane są w czerni i bieli na papierze offsetowym. Do polskiego wydania w ramach dodatków  do prenumeraty została dodana pocztówka (jednotomówka) oraz karta z chibikami i autografem od autorki narysowane specjalnie do polskiego wydania (1 tom serii). Naprawdę super sprawa. Wiem, że dodatki można było jeszcze dostać w klepach Yatta zaraz po wydaniu, ale ja od razu jak usłyszałam o wydaniu serii w Polsce zamówiłam prenumeratę. W polskiej wersji jednotomówka nosi tytuł "Nieznajomy na plaży", a seria "Nieznajomy pośród wiatru". W tym wypadku postanowiłam ominąć dodatkową część o tłumaczeniu i edycji - wszystkie onomatopeje są wyczyszczone, a w edycji i tłumaczeniu nie rzuciły mi się żadne większe błędy w oczy - czytało mi się płynnie, ale nie wiem, czy przy tak lubianej przeze mnie serii nie straciłam gdzieś zdrowego rozsądku i za bardzo cieszyłam się z wydania, żeby wyłapać coś konkretniejszego.


Shun o mały włos zawarłby związek małżeński. Do ceremonii jednak nie doszło, ponieważ chłopak przyznał się, że jest gejem i nie może poślubić wybranej dla niego dziewczyny. Niestety, jego rodzice nie byli w stanie tego zaakceptować, więc ostatecznie Shun zamieszkał z ciotką w małej, nadmorskiej miejscowości, próbując stawiać swoje pierwsze kroki jako debiutujący pisarz. Pewnego dnia zwraca on uwagę na młodego chłopaka, który codziennie przychodzi nad morze i godzinami wpatruje się w horyzont. To Mio - nieśmiały licealista, który stracił rodziców. Na pięknej wyspie, dwoje zagubionych ludzi połączy wkrótce niezwykła znajomość. - Nieznajomy na plaży, Studio JG


Mio, młody chłopak, który został osierocony jako nastolatek, w końcu może rozpocząć niezależne życie u boku Shuna - pisarza, którego poznał i pokochał przed laty. Wspólne mieszkanie w małej, nadmorskiej miejscowości wydaje się sielankowe, dopóki nie przychodzi wiadomość o chorobie ojca Shuna. Mio deklaruje się towarzyszyć partnerowi w podróży powrotnej do jego rodzinnego domu. Niestety sprawa nie jest prosta, ponieważ młody pisarz wiele lat wcześniej pokłócił się z rodzicami, którzy nie byli w stanie zaakceptować, że ich syn jest gejem. Czy czas cokolwiek zmienił? - Nieznajomy wśród wiatru, Studio JG


Nie chcę opisywać jednotomówki i serii osobno, bo uważam, że tworzą one integralną całość, a im dalej, tym jest coraz ciekawiej i coraz więcej wątków zostaje poruszanych, następuje więcej konfrontacji z problemami, przed którymi uciekali bohaterowie i widać jak dorastają. Niemniej jednak "Nieznajomy na plaży" i "Nieznajomy pośród wiatru" mają zupełnie inny klimat. "Nieznajomy na plaży" ma klimat lata, porzucenia dawnych problemów, nagłego uczucia, które potem rozwinęło się na odległość. "Nieznajomy wśród wiatru" natomiast to historia o zderzeniu się z problemami, od których się uciekało, to historia o życiu rodziny, o akceptacji, problemach codziennego życia homoseksualistów, nawet takich, o których rzadko się mówi w innych mangach, a przynajmniej nie w tak dojrzały sposób. Ot chociażby już pod koniec wietrznego tomu zderzamy się z problemem "Mój młodszy brat widział jak uprawiamy seks, co powinniśmy teraz zrobić?". Właśnie - raz na jakiś czas zdarzy się scena seksu, który dla bohaterów nie jest też najłatwiejszą na świecie sprawą i autorka podchodzi do tematu racjonalnie. Nie jest to jednak jakiś wątek przewodni serii.


Jednotomówka dzieje się na Okinawie, ciepło, żart tropików i te sprawy. W pierwszym tomie serii  natomiast mamy głównie temat drogi, którą bohaterowie przebywają na kompletnie inną część Japonii - dużo chłodniejsze Hokkaido, gdzie wychowała się autorka. Wydaje się więc, że świetnie wykorzystała swoje doświadczenia z różnych podróży, aby w końcu wrócić do znanych jej miejsc. W 1 tomie serii widzimy głównie drogę - samoloty, dworce, promy, wizyta w Tokio, wspomnienia... Powoli zaczynamy poznawać naszych bohaterów, krok po kroku przestają być dla czytelnika nieznajomymi, ale uważam, że to nadal za mało, żeby ich dobrze poznać. Warto czytać serię dalej, zwłaszcza że droga na Hokkaido kończy się dopiero w drugiej części pierwszego tomu. Shun spotyka się z rodziną, od której się oddalił, kiedy właściwie uciekł sprzed ołtarza. Zbiegiem okoliczności poznają oni również Mio i dwaj bohaterowie kończą... mieszkając z rodziną, której wcześniej ciężko było zaakceptować orientację seksualną syna i zdawała się być rozczarowana. Dodatkowo okazuje się, że Shun dorobił się młodszego brata! Niecodzienna sytuacja, próby zrozumienia, dogadania się, nietolerancji, akceptacji, codzienne problemy rodzinne, z którymi każdemu z nas może przyjść się zmierzyć... to wszystko dopiero przed nami w kolejnych tomach, dlatego seria rośnie w moich oczach z czasem.


Kreska jest dla mnie niesamowita, jedyna w swoim rodzaju, świetnie pasująca do całej historii, do jej klimatu. Gdzieś przeczytałam, że bohaterowie wyglądają jak dzieci, ale według mnie bardzo daleko temu tytułowi do nawet skojarzeń z shotaconem, łatwo rozróżnić ich proces "starzenia się"; dzieci, młodzież, dorośli wyglądają zupełnie inaczej od siebie. Gdybym miała to porównać do jakiegoś stylu to powiedziałabym, że okazywaniem dorosłości i dziecinności najbardziej zbliża się to do stylu Studia Ghibli. Między bohaterami jest różnica wieku, która choć na początku niewidoczna to w późniejszych tomach będzie delikatnie zaznaczana. Kocham klimat, który kreska nadaje historii ogólnie, przypomina mi wiele pełnometrażowych filmów anime pod względem stylu rysowania postaci. Taki styl sprawia, że przyjmujemy tytuł w zupełnie inny sposób, niż gdyby miał to być klasyczny BL. To ona między innymi sprawiła, że zatrzymałam się na serii dłużej, kontynuowałam jej czytanie, chociaż bardzo długo postacie wydawały mi się nieznajome (słowo klucz ;)) i nieco odległe, aż dotarłam do momentu, w którym i fabuła odgrywająca się w domu rodzinnym Shuna chwyciła mnie za serducho.


A teraz trochę konkretniej o kresce - już same okładki prezentują niesamowity poziom kolorowych ilustracji, mocne, ale delikatne kolory tworzą niesamowity klimat, zawierają wiele szczegółów, zabawy z perspektywą, a ich kompozycja jest w punkt. O twarzach już pisałam, że kojarzą mi się z takimi klasycznymi filmami anime, o rozróżnieniu postaci wiekiem napisałam to samo, jeśli chodzi o anatomię to jest ona wypracowana. W środku rysunki są bardzo szczegółowe - bohaterowie, ubrania, zwierzęta, tła - tu zarówno te we wnętrzach domu, jak i krajobrazy są niezwykle dopracowane właściwie na każdej stronie. I to nie tylko kreską, która odgrywa tu ważną rolę, ale również cieniowanie rastrami stoi tu na naprawdę wysokim poziomie na każdym kadrze.


Jeśli szukacie historii o nagłej miłości przepełnionej letnim klimatem polecam jednotomówkę. Jeśli wolicie trochę chłodniejsze Hokkaido i konfrontacje z problemami, które mogą spotkać każdego czy też dojrzewanie związku, to polecam kontynuowanie czytania serii. Jest to jeden z tych tytułów, które będę polecać rękami, nogami, głową i jak się komuś nie spodoba to owinę się kocykiem i będę smutać w kocyku, że ten tytuł nie został doceniony. Nie jest to typowy BL, więc wszystko się może zdarzyć. ;)

{ 11 komentarze... read them below or Comment }

  1. Mam, zaprenumerowałam i będę czytać jak tylko pozbędę się sesji. Skusiła mnie kreska, która po prostu "pachnie" latem i odpoczynkiem... Chyba za bardzo mi się już wolne marzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się w tym roku marza wakacje, ale bqrdziej przekonuje mnie chłodniejszy klimat Hokkaido... chociaż pewnie żadnego z tych miejsc nigdy nie zobaczę na żywo. ;)

      Usuń
  2. Nie smutaj, ale mi się niezbyt podobało ;). Nastawiłam się na coś świetnego, na spokojne, nastrojowe okruchy życia, a dostałam coś najzwyczajniej w świecie nudnego. Nie przeczę, manga ma fajny, wakacyjny klimat (mam na myśli jednotomówkę), jest nastrojowa itd. Tylko co z tego, jak muszę przez nią brnąć i nie widzę w niej praktycznie nic ciekawego? Bohaterowie też nie pomagają. Sympatyczni, ale mdli i nijacy.

    Pisałam już na pewnym forum, że kreska jest piękna ale zupełnie nie pasuje do opowieści BL. Owszem, dzieci i osoby starsze wyglądają na swój wiek. Problem jest z młodymi mężczyznami i kobietami, którzy wyglądają jak gimnazjaliści. Przez to sceny erotyczne wyglądają co najmniej niesmacznie :/.

    Jednotomówkę sobie zostawię, tylko ze względu na klimat. Kontynuacja jest od niej dużo nudniejsza, zatem pozbędę się tomiku bez żalu.

    Z mojej strony duże rozczarowanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to jest właśnie coś świetnego i dla mnie za mało jest takich tytułów na rynku BL. Ja uważam, że kontynuacja jest zdecydowanie ciekawsza niz jednotomowka, ale ja po prostu lubię historie o rodzinie jako całości niż romanse - ojciec, matka, dorosły syn i jego chłopak, najmłodszy syn, pies i była narzeczona - to świetne kombo, ktore przedstawia takie "prawdziwe życie", jak prozaiczne by dla niektórych nie było. Ale nie każdy lubi BLe, które bardziej niż na konkretnych bohaterach koncenturko się właśnie na rodzinie, zwłaszcza w późniejszych tomach, które u nas jeszcze nie wyszły jest to coraz bardziej widoczne.

      Mi zupełnie bohaterowie się nie kojarzą z gimnazjalistami (jeden na poczatku, ale to dlatego, że wlasnie jest taki młody) i nie odczuwam jakiegoś niesmaku, bo widzę dorosłych. Większy niesmak miałam czytając te nowość Inio Asano, gdzie bohaterowie naprawde mieli po 14 lat, a seria skupiała się głównie na seksie.

      Usuń
  3. Holender, taki ładny komentarz napisałam, a blogger mi go zjadł...
    Więc w skrócie - mam podobne odczucia co @ninna. Kreskę dalej uważam za świetną i faktycznie, w Nieznajomym na plaży (tylko ten tomik na razie mam) wyczułam ten przyjemny, wakacyjny klimat. Nie zmienia to jednak faktu, że lektura była dla mnie trochę mdła; ani bohaterowie, ani sposób "płynięcia" historii nie były dla mnie szczególnie atrakcyjne. Zdaję sobie sprawę, że to jednotomówka i może się fajnie rozwinąć w przyszłości, ale naprawdę zdarzały się takie krótkie historie, które całą mnie "angażowały" i wciągały, a tutaj niestety tego nie było. Moja lektura to była raczej uprzejma obojętność i sprawdzanie, czy manga niedługo się skończy i będę mogła ją odłożyć na półkę. Nie wspominam tego traumatycznie, i chciałabym dać szansę kontynuacji, ale na 99% nie planuję jej zakupu w normalnej cenie - jeśli już, to zainwestuję w używaną. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to typowy BL, raczej coś dla fanow typowych spokojnych okruchow życia, a te niestety nie są popularne... Tym bardziej cieszy mnie, że ktoś zdecydował sie na wydanie tej serii.

      W sumie zabawne, że na blogu komentarze sa takie, że było srednie, a na twitterze do tej notki ludzie, którzy nie czytaja BLi są tą seria zachwyceni xD

      Usuń
    2. O tym jakie mam plany moglabym napisać nawet i jutro, bo mam 12 steon w Wordzie, ktore napisałam dla swojego brata, ale to się tak zmienia z dnia na dzień (jeszcze zaskoczyło mnie trzesienie ziemi w Osace teraz, a główna część mojej podróży jest skierowana na Osakę), ze pewnie to i tak nie wypali ;). Ale wstepne plany opisac w sumie mogę :D

      Usuń
    3. Ja lubię okruchy życia, zarówno w wydaniach mangowych jak i książkowych, ale tutaj jakoś nie mogłam wczuć się w bohaterów i im kibicować. :<
      Najlepiej mój stosunek do tej serii oddałoby określenie "lekko mdłe", ale i tak to jest trochę zbyt pejoratywne na to, co chciałabym wyrazić, bo i tak uważam lekturę tego tytułu za całkiem przyjemne, chociaż pozbawione fajerwerków wydarzenie. ;>
      Haha, ciekawe, skąd taka rozbieżność!
      Oo, byłoby super! Potem mogłabyś też porównać na blogu jak to wyszło w porównaniu do początkowych planów! (Nie chcę się narzucać, ale to brzmi super, i sama chętnie bym coś takiego zrobiła, ale że nie wybieram się w najbliższym czasie do Japonii, tak nie mam możliwości. XD)

      Usuń
    4. Tutaj bohaterom najbardziej się kibicuje, jak już cała rodzinka jest w komplecie, ale to zaczyna się dopiero w drugiej połowie 1 tomu ;). to nie jest krótka seria, w której jeden tomik i wszystko się rozkręca, ale ja tak lubię :D. Tak, że chyba najlepszym wyjściem byłoby poczekanie aż wyjdzie kilka tomów i przynajmniej przeczytanie ich, jeśli nie samo posiadanie ;).

      Chętnie o tym napiszę, nawet jutro :D.

      Usuń
    5. Okej, w takim razie na pewno wezmę to pod uwagę! :>
      Super, to czekam!

      Usuń
  4. Tak, że ten...
    https://www.facebook.com/paciaciaja/photos/p.1928582927203201/1928582927203201/?type=3&theater

    OdpowiedzUsuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -