Posted by : Otai sobota, 17 lutego 2018

Nie lubię mieć grypy. Grypa u mnie przebiega tak, że 1 tydzień nie jestem w stanie podnieść się z łóżka i jedyne co jestem w stanie osiągnąć to wykręcić numer do kogoś, żeby mi pomógł się chociaż trochę ruszyć. Po pierwszym tygodniu następuje drugi, w którym zaczynam chorować jak każdy normalny człowiek, co nie zmienia faktu, że oprócz tego, że sama jestem w stanie zejść po schodach i pójść do łazienki nie potrafię ani czytać, ani oglądać, ani tym bardziej rysować czy pisać. Po dwóch tygodniach zaczyna się miesiąc depresji i ciągłego kaszlu i właśnie wczorajszy dzień zapoczątkował ten mam nadzieję ostatni etap.


Wczoraj rozpoczął się Chiński Nowy Rok, rok pieseła. Jest to dobra okazja na to, żeby w końcu podsumować poprzedni rok i zacząć snuć plany na rok kolejny. Właśnie tak co roku robię, bo styczeń zawsze nadchodzi za wcześnie, żeby się zastanowić. No ale niestety przegrałam z grypą i moje chęci na podsumowanie i planowanie zostały zabite śmiercią naturalną. Ograniczę się więc to przeciętnego Niecodziennika fana, w którym opisuje swoje jakże ciekawe fandomowe przeżycia od ostatniego niecodziennika fana. 

★ Postanowiłam obejrzeć sezon Boys x Girls Next Door z serii "Terrace House", ponieważ w seriach dostępnych na polskim Netflixie bez przerwy komentatorzy nawiązywali do osób z tego sezonu. I muszę przyznać, że jest on po prostu lepszy od kolejnych, do których mamy legalnie dostęp. Nawet jeśli program jest odrobinę reżyserowany to życie pisze najdziwniejsze scenariusze i nieraz płaczę razem z komentatorami oglądającymi losy uczestników programu mieszkających w tym samym domu. Na przykład w odcinkach, na których teraz jestem kickboxer, który po gimnazjum zrezygnował ze szkoły na rzecz kariery sportowej dowiaduje się, że ma torbiel w mózgu i nigdy nie będzie mógł wrócić do kickboxingu. Po załamaniu postanawia wrócić do nauki i zdecydować co musi dalej zrobić w życiu. Sytuacja jak z serialu lub mangi, ale jednak - zdarzyła się w środku programu rozrywkowego, prawdziwemu człowiekowi, który przez cały program do tamtej pory promował kickboxing.Tego nie mógł zaplanować nikt. 

★Skoro mówimy o Netflixie, to kilka razy przewróciłam oczami na reakcję na "Full Metal Alchemist" live action na Netflixie. Cieszę się, że będziemy mogli obejrzeć film na tej platformie, ale reakcja ludzi mnie osłabia. Zacznijmy od tego, że jeśli nie lubi się produkcji live action to się ich nie ogląda, a nie poświęca swój cenny czas na komentowanie pod każdym możliwym postem jak bardzo się nie lubi japońskiego aktorstwa i podejścia do filmu. Mi akurat i gra aktorska i ogólna estetyka bardzo podchodzą, w odróżnieniu od np. amerykańskich produkcji, ale nie chodzę po różnych stronach i nie komentuję pod każdym amerykańskim filmem, że japońskie kino wydaje mi się naturalniejsze od gry aktorskiej Amerykanów, bo wiem, że to po prostu nie moja estetyka. Za to oglądam więcej japońskich filmów i o nich częściej piszę, zamiast zajmować się szerzeniem mojej nienawiści w internecie. Skończmy na tym, że "Fullmetal Alchemist" live action to nie jest żadna nowość, z którą nie dało się zapoznać chociaż trochę wcześniej i gdybanie co to może być, w momencie, kiedy można sprawdzić całkiem sporo o tym filmie w internecie jest... nietypowa. Film tworzyło Warner Bros,., ogłosiło go na 2017 rok już na początku roku 2016. Aktorzy przyjechali promować film na Japan EXPO do Paryża w lipcu 2017. W listopadzie 2017 film miał międzynarodową premierą na różnych festiwalach filmowych, od grudnia był w kinach w Japonii. Są trailery, urywki, wywiady, recenzje. Fajnie, że Netflix film wykupił i możemy go zobaczyć, cieszy mnie to. Ale gdybym chciała się na jego temat dowiedzieć czegoś więcej to mogłabym to zrobić zanim wypowiem się na jego temat w internecie w błędny sposób. Teraz czekam na ten szok, że jest to luźna adaptacja, a nie zekranizowanie 27 tomów w jednym filmie. Ludzie rzadko mnie osłabiają, ale tym razem im się udało i nie będę tego ukrywać.

★ Mimo ciężkiego okresu chorobowego udało mi się przeczytać cośtam do recenzji, dlatego w najbliższym czasie możecie się spodziewać recenzji "Requiem Króla Róż". Niestety po moim chwaleniu wydania "Posępnego Mononokeana" dobra passa się skończyła, bo mam wiele uwag do bylejakości wydania tego tytułu. Postaram się jakoś to stonować, bo mimo wszystko "Requiem" jako manga jest całkiem porządnym tytułem. Jak już przebiję się przez pisanie o "Requiem Króla Róż" mam zamiar zrecenzować light novel i mangę "twoje imię", a potem "Strażnika Domu Momochi". Szczerze powiedziawszy mam nadzieję, że to wszystko uda mi się przeczytać i opisać już w nadchodzącym tygodniu, bo już strasznie bloga zaniedbałam.

★ Obecny sezon anime obrodził w tytuły, które chce mi się oglądać. Oczywiście już udało mi się kilka tytułów zaniedbać, ale nieustannie staram się śledzić na bieżąco "Idolish 7" i kolejny sezon "Yowamushi Pedal". Idolishe jak dotąd w miarę wiernie śledzą fabułę gry i dlatego tak boleśnie mi się ogląda - wiem, że ich życie w najbliższym czasie wcale nie będzie usłane różami, czeka ich ciężka praca i oglądanie sytuacji, które do tego doprowadzą jeszcze raz sprawia, że się aż za bardzo o chłopców stresuje. W sumie podobnie jest z "Yowamushi Pedal", znam fabułę mangi i też mnie stresują niepowodzenia moich ulubionych bohaterów w wersji animowanej. Niemniej jednak jest też tyle wspaniałych scen, które czekały na animowaną wersję, że każdy kolejny odcinek kończę z bananem na twarzy. Nowe "Hoshin Engi", "Card Captor Sakurę" i "Gakuen Babysitters" mam rozgrzebane, ale chyba poczekam na zakończenie sezonu i obejrzenie wszystkiego na raz.

★ Dramy w tym sezonie również nie zawodzą, chociaż nie zaczęłam nawet połowy, którą chciałabym obejrzeć. Na bieżąco śledzę tylko "anone" (to kłamstwo, mam 2 odcinki do tyłu) - dosyć nietypową opowieść o bezdomnej dziewczynie, która spotyka na swojej drodze starszą kobietę, z którą nawiązuje więź oraz bandę oszustów, którzy... tej dramy nie da się opisać, jest bardzo melancholijna i osobliwa. Poza tym na bieżąco śledzę z przyjemnością serial "Kuragehime", obsada daje radę. Są jeszcze przynajmniej 4 tytuły (w tym adaptacje "Kakekgurui" i "Video Girl Ai"), które chciałabym w tym sezonie obejrzeć. Z innych iostatnio obejrzanych tytułów chciałabym wam polecić dramę "Suna no Tou" - dziwny gatunek, bo to rodzinny suspense, ale muszę przyznać, że do samego końca oglądałam z ciekawości,a mimo, że dało się wielu rzeczy domyślić. Pytanie brzmiało bardziej na zasadzie "Dlaczego oni to zrobili?" niż "Kto to zrobił?", ale kilka fajnych zwrotów akcji jest. Jeśli jednak wolicie krótsze formy to bardzo zgrabnie wyszedł film live action  na podstawie mangi, którą planuje wydać Dango, czyli "Chcę zjeść twoją trzustkę".

★ Jakość życia jakoś wcale mi się nie poprawia, jest coraz gorzej. Problemy zdrowotne, problemy rodzinne powodujące problemy finansowe - wszystko zaczyna mnie powoli przerastać. Jednocześnie przy tych wszystkich problemach poczułam, że to chyba ostatnia szansa, żeby spełnić marzenie życia i wybrać się do Japonii, zanim wszystko się posypie na amen. I tak oto w lipcu tego roku spędzę 2 dni w samolocie i 10 dni w Kraju Kwitnącej Wiśni. Na razie wydaje mi się to zupełnie nierealne, ale bilety lotnicze są już kupione, a noclegi opłacone, więc chyba nie ma już odwrotu? Zaplanowałam 1 dzień na obrzeżach Tokio (Shinjuku/Setagaya), 1 dzień w Hakone, 6 dni bazą wypadową będzie Osaka - tam spędzę Tanabatę i zwiedzę Kaiyukan i wybiorę się na Hiroshimę, Miyajimę, do Nary, Kyoto i jeśli starczy mi sił to do Kobe. 2 ostatnie dni zamierzam spędzić w Tokio, gdzie moim najkonkretniejszym planem jest pójście do Kamen Rider Cafe. Jeszcze trochę czasu przede mną, zobaczymy jak to wyjdzie w praniu. 

★ Kamen Ridery... no właśnie, tych w moim życiu ostatnio nie brakuje! Obecnie oglądam "Kamen Rider Gaim" - jest to Kamen Rider, który przyciąga fanów anime najbardziej, bo scenariusz tej serii pisał autor między innymi Madoki i Fate/Zero. Cóż, ja jednak sugerowałabym zacząć swoją przygodę z jakąś inną serią typu "Kamen Rider OOO", ale jeśli macie świadomość, że trzeba dać szansę przynajmniej kilku seriom to nie widzę przeciwwskazań, żeby zacząć od owocowych riderów - zwrotów akcji jest tam pełno. Oprócz tego oglądam najnowszego Kamen Ridera - Builda - i tego również polecam. Dawno nie widziałam, żeby główny aktor tak ciągnął serię i chociaż się nie spodziewałam niczego od młodszego pokolenia to oczarował mnie swoją grą aktorską. Ale intrygi są straszne i przeżywam każdy odcinek bardzo!

★ Zaczął się wysyp nowości mangowych na Pyrkon i nie tylko. I co najgorsze - wyszło całkiem sporo tytułów, którymi jestem zainteresowana ogromnie i nie ma szans, żeby nie trafiły do mnie na półkę! Głównie są to josei od JPFu i BLe od Studia JG - dawno mnie żadne serie tak nie zaskoczyły, bo nie spodziewałam się ich w Polsce :). Trzeba trochę uszczuplić moją kolekcję i zrobić miejsce na nowe tytuły, dlatego pewnie za chwilę wrzucę jakiegoś posta z mangami na sprzedaż - wszystkie mangi, które posiadam są fajne, ale skoro wychodzi coś, co po prostu lubię bardziej to powoli pozbywam się oporów przed sprzedażą. 


Do zobaczenia w kolejnej notce :D!

{ 19 komentarze... read them below or Comment }

  1. Zdrowia życzę :) u mnie mama i siostra chorują, a ja próbuję się nie dać. Zabierz mnie ze sobą do Japonii albo napisz jak to zorganizowałaś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki!
      Skorzystałam z promocji linii Lot na lipiec - 2100 zł w 2 strony. Bilety można wyrwać taniej jeśli ma się możliwość wybrania innej pory roku niż wakacje(np. styczeń-luty miały bilety w cenach 1500 zł w 2 strony), ja akurat pracuję jako nauczyciel, więc dużego wyboru nie było ;)). Noclegi rezerwowałam przez stronę airbnb - na obrzeżach, żeby było taniej, ale z dobrym dojazdem - za jedną noc wyszło mi mniej więcej 44 zł, czyli dosyć podobnie jak noclegi w Polsce. Żeby poruszac się między miastami planuje zakup Japan Rail Pass na 7 dni - około 1000 zł, a pociągami JR można jeździć do woli po całym kraju, dlatego mogłam sobie pozwolić na zaplanowanie części w Tokio, części w Osace i wycieczki w różne strony nie martwiąc się o koszta przejazdu szybkimi pociągami. Na razie jestem w stanie ci powiedzieć tylko tyle, bo jak wyjdzie w praniu to pewnie się okażę i opiszę w notce jak to jest, kiedy podróżujesz bez biura podróży, a nie znasz japońskiego XDDDD

      Usuń
    2. Dziękuję za info! Kolejna osoba jedzie do Japonii a mnie nie stać :( ale mam skarbonkę i odkładam powoli.. Czekam na notkę o podróżowaniu :D zazdroszczę i zdrówka życzę :)

      Usuń
  2. Zdrowiej szybko!
    Też planuję recenzję mangi twoje imię. w porównaniu z LNką, ale ja z kolei chciałabym najpierw zapoznać się ze wszystkimi trzema tomami mangi. ^^
    Czekam na recenzję Requiemu! Sama jestem ciekawa, czemu uważasz, że są tak źle wydane - ja jakoś nie zauważyłam jakiejś bardzo złej jakości? O: Owszem, jakość wydania niczego nie urywa, ale jak dla mnie była dosyć standardowa (chociaż przypominam sobie czasem blednący tusz na czarnych elementach). Ale sam tytuł kocham, więc jestem w stanie to przeżyć. <3
    Zazdroszczę wycieczki do Japonii! Baw się dobrze! :)
    Te BLe od JG też mnie zainteresowały, mają przepiękną kreskę i chyba tylko dlatego je kupię, bo kompletnie nie wiem, czego się spodziewać. XD
    Ogólnie ostatnie ogłoszenia jak najbardziej na plus dla mnie, josei od JPFu, wyżej wspomniane BLe i Inio Asano - bardzo się cieszę, bo wreszcie będę miała okazję kupić coś innego od wydawnictwa Waneko. XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o "Requiem" to skrytykuję logo, bo dla mnie przesadzili zdecydowanie z ilością efektów oraz to, co dzieje się w środku tomu pod względem typesettingu - dialogi porozrzucane są byle jak w dymku, dzielone też byle jak, tom 4 jest dla mnie szczytem niechlujstwa, ostatni raz z czymś takim spotkałam się w pierwszych mangach wydanych w Polsce, a mamy 2018 X;D. Dla mnie jest to po prostu dobra manga, przy której położyli warstwę typograficzną bardzo konkretnie. Nie rozumiem też tych drzewek dodanych do okładki ostatniego tomu - w poprzednie aż tak nie ingerowali. Zostały mi jeszcze 2 tomy do przeczytania, mam nadzieję, że będę mogła chociaż napisać, że coś się poprawiło... nadzieja umiera ostatnia XD

      BLe od Studia JG są według mnie dosyć wyjątkowe - Entranger ma bardzo nie-BLową kreskę i od razu widać, że jest to seria nastawiona na okruchy życia bardziej niż na erotykę. A to naprawdę porządne okruchy życia, wplatające we wszystko wątki typu "Jak rodzina chłopaka mnie przyjmie". Za to "Yuutsu no Asa" jest historią ciężką, bo opowiadającą nie tylko o ciężkiej miłości ze względu na płeć, ale również ze względu na wastwy społeczne. Dużo tam fabularnych zwrotów akcji.

      Inio Asano - tak! Też czekam, jakoś w tym gąszczu zapowiedzi o nim zapomniałam.

      Usuń
    2. Jeju, dobra, teraz sobie przypominam te okropne chmurki z tekstami. Nad jedną zastanawiałam się dobre 10 sekund, jak powinnam ją przeczytać, a i tak zrobiłam to źle. XD
      Logo jakoś szczególnie mnie nie razi, ale szczerze powiedziawszy jakoś mało mu się przyglądałam do tej pory. Ani niczego nie urywa, ani nie jest masakrycznie złe w moim odczuciu.
      Etrangera i ten drugi tytuł tej samej autorki biorę w ciemno, bo kreska jest p r z e p i ę k n a. Nie mogę się napatrzeć na ich buzie, są cudowne.
      Kurczę, zaintrygowałaś mnie tym drugim yaoicem. Zobaczymy, jak wyjdzie to jeszcze podejmę decyzję. ^^
      Czekam na Oyasumi PunPun, uwielbiam ten tytuł. :(
      Ale wszystko od Asano biorę w ciemno, więc i tak jestem zadowolona. ^^

      Usuń
  3. *coś innego niż mangi od wydawnictwa Waneko. :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Podajmy sobie ręce, bo też mnie grypa rozłożyła i dopiero teraz mam siłę siedzieć i pomyśleć nad pisaniem notek, czy jakiś uczelnianych rzeczy. Na całe szczęście wpadłam na cudowny pomysł, by nadrobić kilka rozpoczętych anime oraz by wziąć sobie darmowy miesiąc na Netflixsie. Jakoś ten czas mi się umilił. :3

    FMA live action mam w planach do obejrzenia. (Dlatego ciesze się, że pojawi się na Netflixie :D) Oczywiście nie nastawiam się na nie wiadomo co, bo - tak jak piszesz - niemożliwym jest by w około 2 godziny zamknąć historie rozpisaną na 27 tomów... A co do ludzi komentujących w taki sposób, to... cóż. Są ludzie i taborety...

    Moje recenzenckie plany trochę rozwaliła ta choroba, dlatego teraz uparcie staram się chociaż o napisanie jeszcze 2 z 4 zaplanowanych. :/

    Nie pozostaje więc nic innego, jak życzyć dobrej zabawy na wyjeździe! Ja jeszcze czuję, że to nie ten moment, chociaż staram się coś zawsze wrzucić do skarbonki na ten cel. XD

    A nowości - czekam jeszcze na to, co ogłosi Waneko 20 II. Wtedy będę wiedziała dokładniej, co do mnie na 100% trafi, a co sobie rozłożę w czasie. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, ja nie byłam w stanie nawet oglądać rzeczy, a jeśli już, to musiało być to coś strasznie odmóżdżającego, nad czym nie trzeba myśleć, dlatego w trakcie mojego grypowania obejrzałam ponownie wszystkie sezony "RuPaul's Drag Race".

      Wygląda na to, że będzie sequel filmu, z czego bardzo się cieszę, bo oprócz tego, że Honda Tsubasa jako Winry mi nie siadła do końca, to całość oglądało mi się naprawdę przyjemnie.

      Ja tak czułam, że to jeszcze nie ten moment przez wiele lat, aż moi znajomi byli już w Japonii kilka razy, a ja dopiero teraz się desperacko wyzbierałam XD

      Usuń
  5. Ja się bardzo cieszę, że na Netflixie będzie można obejrzeć live action FMA. Nie nastawiam się za bardzo na coś fenomenalnego, nie jestem aż taką fanką japońskiego aktorstwa (pewnie przez to, że jest dla mnie zbyt przesadzone), ale bez przesady, po zwiastunach, chyba każdy powinien wiedzieć czego się spodziewać. I przecież nie może być gorzej niż jak przy aktorskiej wersji Death Notea (oczywiście mam na myśli wersję amerykańską).

    Czekam na recenzję Requiem, również nie jestem zadowolona z wydania (zwłaszcza okładka pierwszego tomu wygląda koszmarnie, potem człowiek się przyzwyczja), ale samą mangę bardzo lubię.

    Wow, gratuluję wycieczki do Japonii, sama bym tam wróciła gdyby sytuacja finansowa mi to to pozwalała ;) Bardzo ładny plan i mam nadzieję, że jakaś relacja również się pojawi na blogu :)

    Szybkiego powrotu do zdrowia życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie amerykańskie aktorstwo jest dużo częściej bardziej przesadzone niż japońskie, ale w gruncie rzeczy to zależy od rodzaju produkcji i wizji reżysera w jaki sposób aktorzy grają, bo w zależności od klimatu historii i sposobu, w jaki jest przedstawiona, ci sami aktorzy grają w zupełnie innym stylu.

      U mnie ten wyjazd do Japonii jest akurat spowodowany gorszą sytuacją finansową, to takie trochę desperackie "albo teraz, albo nigdy", bo nie mam zielonego pojęcia co się w dalszej perspektywie może stać ;).

      Usuń
  6. Życzę Ci, żeby Twoja letnia wycieczka do Japonii przebiegła szczęśliwie i byś przywiozła z niej mnóstwo wspaniałych wspomnień! Życzę Ci też, żeby udało Ci się poradzić ze wszelkimi problemami, z jakimi się zmagasz.
    Ja w ostatnim czasie nie oglądałam dosłownie nic z dram i anime, ale za to ukończyłam całkiem przyjemną grę otome "Locked Heart". Główna bohaterka gry gubi się w lesie, gdzie znajduje starą, zapomnianą rezydencję. Okazuje się, że wszyscy mieszkańcy tego domu zostali kilka lat temu przeklęci i zamieniono ich w... urocze zabawki XD
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :D


      Ta fabuła brzmi strasznie uroczo, szkoda, że w prawdziwym życiu od zgubienia się w lesie można tylko kleszczy się dorobić XD

      Usuń
  7. clockworkdruid - dostałam twój komentarz na maila, ale nie widze go na blogu buuu :(. Mi też Winry kompletnie nie siadła, zastanawiam się czy Honda Tsubasa kiedykolwiek spodoba mi się w jakiejkolwiek roli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem zupełnie czemu. Dałam właśnie jeszcze raz, acz w zmienionej formie, bo tamtego nie zapisałamXD Dobrze, że chociaż na maila poszedł;)

      Usuń
    2. Jako jedyna nie oddała sprawiedliwości granej przez siebie postaci. Za to Maes! Nawet Roy;D Tucker był szalony.

      Usuń
  8. Hej ho! Nie wiem czemu, pierwszy komentarz mi się nie zapisał...
    A było tego tekstu trochę:D Wracając do tematu właściwego... Zdrówka przede wszystkim! U mnie w domu też choróbsko zebrało żniwa, Bliźniaki tylko nie chorowały.
    Druga rzecz, bardzo ważna, to mój podziw i gratulacje odważnej decyzji wycieczkowej do kraju z którego nie wraca się bez nadbagażu;) Zwłaszcza, że organizujesz wszystko sama. Zwłaszcza, że ja się chorobliwie boję latać...Cóż, straciłam jaja rodząc trzech chłopa i teraz wszystko mnie przeraża.
    Życzę Ci udanej wycieczki i dużo pięknych wspomnień. I fotek na bloga, żeby tchórzliwy plebs miał nad czym płakać ;D
    Nie mogę doczekać się recek, wszystkie tytuły mnie ciekawią. I w tym miejscu dzięki za recenzję Posępnego, dołączył do mojej listy must buy cheap :P
    Przy wspólnym stole było wspaniałe. Wzruszające. Ciepłe. To teraz co dalej? Usłyszeć ciepło słońca? Etranger?
    Kiedyś strasznie wkurzała mnie japońska gra aktorska. Coś co było nawet urocze w wykonaniu animowanej postaci, w wersji live wyglądało kiczowato. Do czasu Para Kissa w wersji live. Jak już dałam radę PK, to każdy kolejny tytuł był tylko lepszy. Zasiadłam więc do FMA, bo bycie fanem serii zobowiązuje.
    I cóż. Postaram się bez spoilerów. I krótko.
    Za dużo dramy w dramie i cierpienia za miliony rodem z Dziadów z Mickiewicza. Taki temat przewodni sobie obrali, no bo wiadomo, 27 tomów ni cholery nie da się zamknąć w 2 h filmu. Tylko efekt taki, że można zasnąć (mój ślubny zasnął a fanem serii jest). Na plus świetne płaszcze armii i strój Edzia, na minus Winry, która mi jako jedyna w ogóle nie pasowała... W sumie film raczej dla znających serię, bo bez jej znajomości można się pogubić. Z drugiej jednak strony, znający serię cały czas dostaje po głowie dziwnym łączeniem wątków, skrótami i oszczędną obsadą. Pozostaje mieć nadzieję, że jeśli powstanie ciąg dalszy, to będzie to bogatszy chociażby w humor czy akcję obraz.
    Polecać nie będę, bo nie ma w sumie czego. Nie pokazano niczego nowego poza zlepkiem akcji z mangi, nie zaprezentowano tego nawet w ciekawy sposób. A szkoda, bo aktorzy byli fajnie dobrani pod postaci, które grali.
    Ciekawa jestem Twojej opinii.
    Czekam na notkę sprzedażową, może sobie coś u Ciebie upoluję;)
    Pozdrawiam i do następnego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Notka sprzedażowa chyba mi się przesunie na święta, albo na weekend majowy... muszę mieć czas, żeby sobie wszystko posegregować ;)

      Usuń
    2. Mi się nie spieszy;D Poczekam;)

      Usuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -