Ta strona korzysta z ciasteczek.
Jeśli się z tym nie zgadzasz zamknij bloga lub wyrzuć komputer przez okno.
Posted by : Otai piątek, 4 sierpnia 2017

W dzisiejszej notce postanowiłam zrecenzować 2 tomiki wypuszczone w tej samej serii wydań, ale nie związane ze sobą na tyle, żeby musieć je czytać razem. Łączą ich jedynie autorzy i typ wydania, dlatego jeśli ktoś z was będzie się chciał zdecydować na zakup jednej z tych historii - nie ma problemu, można kupić je osobno. Jedną z tych mang dostałam do recenzji na Magnificonie od wydawnictwa Studia JG. Druga trafiła do mnie dużo wcześniej w zamówieniu z Yatta.pl jako gratis w ramach przeprosin za opóźnienie wysyłki zamówienia. Uznałam, że skoro przeczytałam już jedną historię do recenzji to mogłabym w końcu zabrać się i za zbiór opowiadań niesiona "na fali".


Tomikiem, który dostałam na Magnificonie był "Kolor z innego wszechświata", a tomikiem, który przyszedł mi z Yatty był "Ogar i inne Opowiadania". "Ogar" został narysowany i wydany w Japonii w 2014 roku, a wydany w Polsce w 2015, natomiast "Kolor" został wydany w Japonii w 2015 roku i opublikowany w Polsce w 2017 roku. Za japońskie wydanie odpowiada wydawnictwo Kadokawa, a za polskie Studio JG. Autorem scenariuszy do obydwóch tomików jest H. P. Lovecraft, o którym każdy z was na pewno słyszał, a jeśli nie do końca wie jak i gdzie to mamy całkiem porządną stronę po polsku na temat jego samego i jego twórczości tutaj. Stworzenia graficznej wersji opowiadań Lovecrafta podjął się rysownik Tanabe Gou. Mangaka ten oprócz kilku adaptacji na swoim koncie ma również mangi własnego scenariusza, skierowanie głównie do publiczności seinen.


Polskie wydania z cyklu Lovecraft x Tanabe wydane są na formacie A5. Posiadają okładki czarne z elementami graficznymi w jednym kolorze - w przypadku "Ogara" jest to kolor srebrny, a w przypadku "Koloru" jest to odcień brązu (nie jestem pewna czy ma przypominać złoty). Na okładki nałożone są obwoluty matowe, bez żadnego laminowania - papier przypomina mi strukturą trochę twardszy papier techniczny. Nie jest to na pewno obwoluta przy typowym wydaniu mangi. Okładki nawiązują projektem do tych oryginalnych - tytuł i podstawowe informacje są zaakcentowane jednolitym intensywnym kolorem. Resztę okładki tworzą czarno-białe rysunki z kremowym płasko nałożonym kolorem - w przypadku "Ogara" są to postaci na okładce, a w przypadku "Koloru" nałożony jest na wszystko poza postaciami. Oba tomiki posiadają około 180 stron. Wnętrze komiksu wydrukowane jest w czerni i bieli na papierze offsetowym. "Kolor" posiada też 4 kolorowe strony wydrukowane na takim samym papierze jak reszta tomiku.


Opis "Kolor z innego wszechświata ":Gdy przybyłem w te strony, by dokonać oględzin terenu pod planowaną zaporę, powiedziano mi, że nad tutejszymi wzgórzami i dolinami ciąży straszliwa klątwa.Zanim przeklęte pustkowie w Arkham zyskało swoją niechlubną nazwę, stało tam dobrze prosperujące gospodarstwo prowadzone przez rodzinę rolników. Pewnego dnia w ziemię tę uderzył meteoryt. Naukowcy nie mogli nadziwić się niezwykłej strukturze znaleziska, które nie przypominało żadnego znanego minerału, a w nocy jarzyło się dziwnym blaskiem. W końcu meteoryt zaczął się kurczyć i zniknął. Ale następstwa jego obecności zmieniły okolicę w miejsce, o którym po latach ze strachem wspominać będą tylko nieliczni.
Opis "Ogar i inne opowiadania"Jednotomowy komiks "H.P. Lovecraft OGAR i inne opowiadania" w adaptacji Tanabe Gou, składa się z trzech niezależnych historii będących adaptacjami opowiadań: "Świątynia", "Ogar" i "Zapomniane miasto".„W mych udręczonych uszach pobrzmiewa nieustannie koszmarny furkot i trzepot oraz jakby słabe, odległe ujadanie jakiegoś wielkiego ogara. Nie jest to sen ani, jak się obawiam, szaleństwo, zbyt wiele się bowiem wydarzyło, abym mógł mieć jakiekolwiek wątpliwości” – tymi słowami rozpoczyna się „Ogar”, słynne opowiadanie H. P. Lovecrafta. Poznajemy w nim dwójkę poszukiwaczy przygód lub raczej parę wyjątkowo zuchwałych złodziei, którzy rabują groby w poszukiwaniu cennych artefaktów. Podczas jednej ze swoich eskapad odnajdują ciało pochowane z bardzo niezwykłym amuletem. Nie przypuszczają nawet, jak straszliwe ściągnie to na nich konsekwencje… Kultowe opowiadania mistrza horroru teraz w nowej, komiksowej odsłonie. Zobaczcie, jakie kształty może przybrać literacka groza.

Należę do osób, które lubią same znajdować to, co polubią i dzielić się tym ze światem. Dopiero kiedy brakuje mi własnych tropów zaczynam prosić o pomoc znajomych, którzy znają się na danym temacie i na moich gustach. Kiedy moi znajomi rozkochiwali się w twórczości Lovecrafta nie przeszkadzało mi to - mogłam o tym słuchać, ale miałam wystarczając dużo książek do czytania. Na tamten okres nie do końca siadł mi też styl pisania autora. Dziś myślę, że to niesamowite, jak autor, który nie zyskał popularności za życia, mógł stworzyć tak niesamowicie rozbudowany świat inspirujący innych. Gdyby jednak nie graficzne wydania jego opowiadań, które wyszły spod ręki Tanabe Gou nadal znałabym świat wykreowany przez Lovecrafta tylko z opowieści znajomych. Jestem zadowolona, że w końcu mogłam zapoznać się z częścią tego świata bliżej i zrozumieć, jak wielki wpływ na dzisiejszą twórczość miał Lovecraft.


Historie grozy przedstawione w tomikach poruszają tematy zaginionych światów, życia pozaziemskiego i istot ponadnaturalnych. Opowiadają o siłach, które potrafią doprowadzić człowieka do obłędu, niejednokrotnie na jego własne życzenie (Ogar), ale nie zawsze (Kolor). To historie poruszające tematy bliskie osobom zafascynowanym tym, co nieodkryte, które wręcz ostrzegają, że nie zawsze warto podejmować ryzyko, kiedy mamy do czynienia z czymś niepojętym. Te niejednokrotnie kończące się śmiercią historie czyta się szybko, płynnie i na pewno warto się oddać lekturze, jeśli ktoś ma okazje. Przepełnione nie tylko dialogami, ale tez sporą dozą narracji historie są wierne swojemu pierwowzorowi. Typesetting jest dobry, wszystkie onomatopeje zostały zamienione na polskie odpowiedniki, nie ma żadnych przyciętych dialogów.


O ile w przypadku recenzji "Dziewczynki w Krainie Przeklętych" powstrzymałam się od stwierdzenia, że widoczna jest stylizacja na komiks zachodni, tak tutaj nie da się tego uniknąć.  Mamy typowe piony, poziomy, rozkładówki na zmianę z ciasnymi kadrami. Dynamika bardziej przypomina tę z komiksów zachodnich niż tę z mangi. Rysunki, a zwłaszcza tła i detale są naprawdę niesamowite - autorowi udało się ukazać kolor nie używając niczego poza czernią, bielą i odcieniami szarości,a  to wyczyn. Człowiek ma wrażenie, że rzeczywiście patrzy na nieznaną ludzkości barwę. Krajobrazy, zwierzęta, niezwykłe potwory - to wszystko robiło na mnie duże wrażenie. Najmniej przypadły mi do gustu twarze ludzkie, bo chociaż rysownik potrafi ująć różnice wieku bohaterów, to niektóre postaci zlewały mi się w jedną, albo wydawały do siebie strasznie podobne. Brak mi tej charakterystycznej ekspresji, którą lubię w mangach, czasem mam wrażenie jakbym patrzyła na stop-klatki jakiegoś filmu - dla jednego będzie to plus, dla mnie niekoniecznie. Na pewno taka stylizacja pasuje do pierwowzoru i w jakiś sposób oddaje mu cześć, nie jest to po prostu mój styl i czytając mangę z tym się pogodziłam.


Komiksy polecam fanom Lovecrafta oraz ludziom, którzy chcą się zapoznać z jego twórczością, ale zdecydowanie preferują formę graficzną. Tomiki powinny podobać się też tym, którzy lubią taką klasyczną nutkę grozy, poszukiwania. Grafika powinna zadowolić artystycznie tych, którzy uwielbiają tła skomplikowane, złożone z wielu detali, wychodzące na pierwszy plan i odgrywające takie samo znaczenie jak rysunek postaci.

{ 7 komentarze... read them below or Comment }

  1. Jakoś z Lovecraftem w tym wydaniu się nie polubiłam... Nie wiem czy to kwestia tego, że może po prostu mi to nie odpowiada wizualnie, czy może za duży misz-masz się zrobił? Ciężko mi nawet teraz dokładnie powiedzieć co czułam po przeczytaniu Ogara, bo było to już dość dawno. Musiałam po prostu wymazać to z pamięci. :P
    Ale muszę przyznać, głębię za pomocą szarości to Gou potrafi ukazać. Mimo to, jego pseudo-zachodni styl mi nie odpowiada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta kreska jest taka... pod komiksiarzy bardziej niż pod osoby takie jak my, które w komiksie lubią takie ewidentne mangowe wpływy, a zwłaszcza wpływy z komiksów dla bab :D

      Usuń
  2. Nawet kiedyś się szykowałam na te mangi, ale jednak w końcu się rozmyśliłam, raz, że też mi niezbyt ten styl odpowiada, a dwa, że jednak nie bardzo wierzę, żeby w formie komiksowej udało się dobrze zachować tę Lovecraftową grozę, przez którą po przeczytaniu zbiorku opowiadań przez tydzień bałam się chodzić w nocy do łazienki xD Chociaż może na "Kolor..." się kiedyś skuszę, bo akurat jego pierwowzór czytałam i bardzo mi się podobał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Kolor" podobał mi się bardziej niż "Ogar", więc jeśli miałabym wybieraż między tymi dwoma to rzeczywiście postawiłabym na "kolor".

      Usuń
  3. Mnie bardziej ciągnie do książek Lovecrafta, to jest ta klasyka, z którą chcę się zapoznać. Komiksów nie skreślam, ale też nie mam ich w najbliższych planach zakupowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z książkami mam ten problem, że muszę mieć na nie czas, żeby się wczytywać. Mimo wszystko manga to szybsza lektura i z braku czasu na większą ilość książek niż jedna na miesiąc sięgam po mangi.

      Usuń
    2. Co racja to racja, mangi czyta się dużo szybciej. Choć na szczęście w tym roku na brak czasu na książki nie narzekam, gorzej bywa z weną do czytania. Ale wtedy mangi też są dobrym rozwiązaniem :)

      Usuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -