Ta strona korzysta z ciasteczek.
Jeśli się z tym nie zgadzasz zamknij bloga lub wyrzuć komputer przez okno.
Posted by : Otai czwartek, 10 sierpnia 2017

Zastanawiam się jak to jest pisać recenzje bez robienia zdjęć, obrabiania ich i wybierania kadrów, które najbardziej pasują do recenzji... przecież to przynajmniej połowa roboty! Gdybym skupiła się na samym tekście na pewno wszystko szło by mi szybciej, ale prawda jest taka, że kiedy sama szukam recenzji w internecie to zależy mi na jakichś zdjęciach, a nie tylko na wrażeniach słownych. I w ten oto sposób marnuje swój cenny wakacyjny czas, kiedy mogłabym... robić coś, a robię coś innego.

Dzisiaj czeka na was recenzja mangi, która po wzięciu do ręki zrobiła na mnie duże wrażenie mimo znajomości anime, ale w trakcie czytania stopniowo przygaszała mój zapał. I tak cały czas w trakcie czytania - wzloty i upadki, wzloty i upadki.


"Sakamoto Desu ga?" to czterotomowa szkolna manga komediowa pełna absurdów, która zaczęła powstawać w 2012 roku. Jest to seria zakończona na 4 tomach, co muszę przyznać, zachęca do zapoznania się z nią. Za jej stworzenie odpowiada urodzona w 1987 roku kobieta - Sano Nami, która kieruje swoje mangi do publiczności seinen (w teorii młodzi mężczyźni). "Sakamoto" był jej pierwszą mangą, kolejne 2 tytuły pod względem tematyki różnią się od tego tytułu: są to science-fiction i okruchy życia. Za wydanie mangi w Japonii odpowiadało wydawnictwo Enterbrain (gałąź Kadokawy), u nas wydania podjęło się w 2017 Studio JG.

Polskie wydanie ma rozmiar standardowy,w całości wydrukowane jest w czerni i bieli na papierze offsetowym.  Tomik ma 176 stron. Posiada kolorową błyszczącą obwolutę ze skrzydełkami i okładkę w sepii.  Na obwolucie są dodatkowo wypukłe laminowane elementy wskazujące na ruch bohatera. Tytuł również jest dodatkowo laminowany.

Czy to ptak? To samolot? Nie, to Sakamoto! Nie słyszeliście o nim? Elegancki! Skromny! Z klasą! To znakomity uczeń, który z każdej opresji wyjdzie z obronną ręką. Ręką, którą przy okazji zamaszyście odrzuci kosmyki swoich idealnych włosów z nieskazitelnego czoła. To suma wszystkich bohaterów, kumulacja w loterii wspaniałości i Boże Narodzenie w kalendarzu urody! Dziewczyny piszczą na jego widok, faceci go nienawidzą i są gotowi zrobić wszystko, aby się na nim odegrać. Oto nieustraszony przystojniak w okularach, który wdycha powietrze i wydycha zarąbistość. Przed Wami najzabawniejsza, najdoskonalsza, a zarazem najbardziej przerysowana parodia mang o życiu japońskich licealistów jaką świat widział! - Studio  JG
Manga zaczyna się jak pierwsza lepsza historia o znęcaniu się nad uczniem, który udaje pana doskonałego, więc trzeba mu utrzeć nosa. Szybko jednak można zmienić zdanie, bo nasz główny bohater, Sakamoto, zachowuje się jak z kosmosu, nie dociera do niego, że ktoś się nad nim znęca, każdą sytuację traktuje jakby była to najnormalniejsza rzecz na świecie, przez co jest jeszcze bardziej podziwiany, głównie przez żeńską część klasy.

Sakamoto nie jest póki co najciekawszą postacią w komiksie (według mnie). Rozkręca się z czasem, ale kiedy pan idealny znów znajduje wspaniałe wyjście z danej sytuacji to reszta bohaterów wydaje się bardziej ludzka, przez co bardziej zrozumiała. Czasem Sakamoto potrafi szybko zmienić zdanie w sprawie, o którą walczy. Czasem pomaga komuś celowo, czasem wydaje się, że przez przypadek. Taki już jego urok, że oprowadza nas po swojej szkole i osobistościach z nią związanych, a sam wziął się z kompletnie innego uniwersum. Jako protagonista radzi sobie świetnie, ale jeśli szukamy bohatera, którego działania można objąć umysłem i się z nim utożsamić to... nie ma szans.



Jeśli chodzi o kreskę to jest to jedna z mocniejszych stron komiksu. Nawet jeśli nie wszystko wychodzi autorce jeszcze idealnie to nie unika ona w żaden sposób trudnych do narysowania scen, perspektywy czy dynamiki. Tła są dokładne, sceny czytelne, a postacie bardzo, ale to bardzo zróżnicowane względem siebie. Jak ma być przeciętniak to jest przeciętniak, jak ma być ociekający sparklami bishounen - jest. Duże zróżnicowanie rastrów, świetna praca kreską, dynamika i ruch naprawdę fajnie przedstawione.Niektóre kadry powalają swoją trafnością i ilością szczegółów.Autorce dobrze to wróży na przyszłość i myślę, że z ciekawości sprawdzę, jakie są jej teraźniejsze mangi.


Z tłumaczeniem mam problem, bo... samo tłumaczenie nie zawiera błędów, ale nie jest ono po prostu w moim stylu. Skierowane jest ono pod zwolenników zostawiania nazw i żartów i dodawania do nich przypisów. Można się dzięki temu co nieco dowiedzieć na temat elementów kultury, ale ja jednak czytam luźne komedie z nastawieniem, że zaśmieje się przy danej scenie od razu, a nie dopiero, kiedy zobaczę przypis z dołu strony. Ale tak jak mówię, nie jest to wina złego tłumaczenia, tylko zupełnie nie mojego stylu. Kiedy pojawiają się żarty w stylu "Pani Maju", kiedy bohater zwraca do szerszenia, albo napis "Stonka" na foliówce ze sklepu - bawi mnie to dużo bardziej.  Wiem, że nie wszystkie żarty da się przetłumaczyć, ale takie dopiski jak "Lunch Pack - przekąska przypominająca drożdżówkę" dla mnie można by zastąpić po prostu słowem drożdżówka. Jeśli ogólnie chodzi o rozmowy na tamat lunchy to wiem, że ja starej daty jestem, ale za moich czasów w szkole jadało się śniadanie/drugie śniadanie, a nie lunch. Podsumowując - błędów nie ma, ale chciałam napisać dlaczego nie jest to mój styl tłumaczenia. Fani przypisów i wyłapywania japońskich elementów, o których mogą się dowiedzieć czegoś nowego powinni być bardziej zadowoleni. Pod względem typesettingu, czyszczenia kadrów, doboru onomatopei muszę pochwalić - zwłaszcza tłumaczenie i wstawianie napisów w nawet najmniej widoczne miejsca. Wszystko jest bardzo dopasowane.



"Ja, Sakamoto" jest przyjemną lekturą, komedią prześmiewczą, pełną barwnych i przerysowanych postaci, nietypowych rozwiązań wychodzących poza kanon (Sakamoto jest chyba naprawdę z kosmosu...) Jeśli ktoś szuka krótkiej serii, przy której będzie dobrze się bawił to może być właśnie tytuł dla niego. Ja sama muszę zobaczyć jak będę się bawiła przy kolejnych tomikach, bo pierwszy tom mnie trochę zachęcił, ale nie przekonał do serii kompletnie.

{ 9 komentarze... read them below or Comment }

  1. Podziwiam jak dokładnie potrafisz napisać recenzję, widać, że jesteś w tym obcykana;)Lubię takie śmieszne historyjki, których akcja dzieje się w szkole, ale też bez przesady;) Natomiast cenię sobie ładną i ciekawą kreskę i tym na pewno by mnie ta manga przekonała;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie rzeczywiście ostatnio chyba weszłam w wprawę. Kiedyś musiałam godzinami myśleć, co zrobić, żeby w recenzji było wszystko, co uważam za ważne. A teraz przychodzi mi to automatycznie.

      Usuń
  2. To czekam na wydanie kolejnych tomów i twoje recenzje, bo zachęciłaś mnie do Sakamoto (którego wcześniej nawet nie brałam pod uwagę), ale u mnie teraz bida z nędzą xD
    Ja natomiast nie lubię, kiedy japońskie żarty zastępuje się polskimi odpowiednikami, wolę mieć wszystko wytłumaczone. Jednak nie popadajmy w skrajność - nie wszystko trzeba zostawiać, skoro można coś ładnie przetłumaczyć bez przypisów, to tlumaczmy (ta drożdżówka to dobry przykład).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zobaczę, czy będę pisać recenzje kolejnych tomów... Może kiedy wyjdzie już całość to ocenię jak seria wypadła. Kolejne tomy z rzędu recenzuję tylko w przypadkach takich jak "Log Horizon", gdzie wydawnictwo poprawia błędy z tomu 1 :)

      Usuń
  3. Sakamoto nie do końca do mnie przemawia. Już w anime czasami nieco zmuszałam się do dalszego oglądania, więc nie ma sensu, żebym męczyła się z mangą. Chociaż przyznam, że kreska faktycznie prezentuje się naprawdę dobrze. Po prostu nie mój typ humoru. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem jest tak, że dzięki polskiemu tłumaczeniu mnie coś bardziej śmieszy, ale chyba niw tym razem.

      Usuń
  4. Na Sakamoto sobie poczekam, aż wyjdzie całość. Chcę tę historie poznać w komplecie i tak tez planuję ją oceniać. XD Dość spory wydatek, ale mam nadzieję, że będzie warto, bo po tym co piszesz, na pewno czuje się zachęcona do sięgnięcia po ten komiks. Trochę szkoda, że są takie "zgrzyty" przy tłumaczeniach, bo też jestem zwolenniczką tych "bezgwiazdkowych", ale jak się w danej chmurce nie da to cóż... nie ma mocnych. :/
    W każdym razie - idę czytać kolejne recenzje XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze drugi zamówiłam i jeśli 2 nie siądzie mi wystarczająco to dam sobie spokój. Niby krótka seria, ale ostatnio ciągle sprzedaje te krótkie serie, które kupiłam, bo były krótkie...

      Usuń
    2. Ja sie nie potrafię wyzbyć. Nawet tych krótkich czy mniej lubianych aka zapomnianych. Jak kolekcja to kolekcja. XDDD

      Usuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -