Posted by : Otai piątek, 11 sierpnia 2017

Bardzo nie lubię mieć przerwy między czytaniem mangi, a napisaniem jej recenzji. Nawet jeśli mam swoje notatki to i tak 3 dni różnicy to dla mnie dużo. Z jednej strony może i wtedy zapominam o rzeczach mniej istotnych i na wierzch wychodzą te, które zapadają w pamięć... z drugiej strony wolałabym pamiętać jeszcze wszystko. Można przeczytać tomik kolejny raz, ale milion innych tomików patrzy na ciebie z wyrzutem "A my to kiedy?"... 

W przypadku dzisiaj opisywanego tomiku jest odwrotnie niż przy "Ja, Sakamoto" - niby znałam historię wcześniej, ale po wzięciu tomiku do ręki miałam takie "Nie, przez tę kreskę chyba nie dam rady tego kontynuować". Jednak po przeczytaniu tomiku mój szacunek do tej serii powrócił i nie ma szans, żebym nie kontynuowała.


"Boku dake ga inai Machi" to manga autorstwa Sanbe Keia. Autor rozpoczął mangę w 2012 roku, a zakończył  w 2016 roku na 8 tomach. Powstaje również sequel "Boku dake ga inai Machi Gaiden". W 2016 wyszedł aktorski film kinowy z Fujiwarą Tatsuyą w roli głównej oraz 12-odcinkowe anime. Za japońskie wydanie mangi odpowiedzialne było wydawnictwo Kadokawa Shoten. Autor ma na koncie całkiem sporo mang z gatunku tajemnica/horror/gore i ecchi/hentai. Ilustrował też wersję mangową "Puzzle" Yamady Yusuke (na podstawie powieści powstał film live action z Kaho w roli głównej), a najciekawszym tytułem autora, jaki mi się rzucił w oczy jest "Hinichijouteki na Nepal Taizaiki", który opowiada o jego prywatnych podróżach po Nepalu. Sanbe Kei prowadzi swoją stronę internetową dzieląc ją z innym artystą (specjalizującym się w hentai) - Kanesadą Keishi. Istniały plotki, że Kanesada to rodzeństwo Sanbe, z tym, że nie łączą ich więzy krwi. W jednej z mang  Sanbe pojawia się informacja, że są mężem i żoną. 


Mangę "Boku dake ga inai machi" często kojarzy się pod innym tytułem - "ERASED". Właśnie pod takim tytułem została ona wydana w Polsce, a tytuł "Boku dake ga inai machi" został przetłumaczony jako "Miasto, z którego zniknąłem" i dodany jako podtytuł. Za polskie wydanie mangi odpowiada wydawnictwo Studio JG, które pierwszy tomik wypuściło w kwietniu 2017 roku. Manga została wydana w formacie standardowym, w czerni i bieli na papierze offsetowym. Wyjątek stanowią 4 kolorowe strony w tomiku wydrukowane na kredowym papierze błyszczącym. Wydanie posiada okładkę z obwolutą ze skrzydełkami. Strasznie podoba mi się skromny projekt okładki (rysunek). Jest dosyć wymowny, a dodatkowy efekt przed (obwoluta) i po (okładka) robi wrażenie. Na jednym ze skrzydełek obwoluty znajdziemy spis treści. Druk i klejenie tomiku są bardzo dobre. Typesetting stoi na wysokim poziomie, wszystkie onomatopeje zostały wymienione na polskie odpowiedniki. Tłumaczenie czyta się dobrze i płynnie - na razie mi się podoba i nie mam zastrzeżeń. 

29-letni Satoru Fujinuma posiada niezwykłą umiejętność – potrafi na chwilę cofnąć się w czasie. Przytrafia mu się to mimowolnie, na moment przed tym, jak ma wydarzyć się coś złego. Jeśli w przebłyskach powtarzających się scen zdoła wyłapać jakąś nieprawidłowość, jest w stanie zapobiec tragedii. Pewnego dnia zostaje zamordowana jego matka. Przerażony Satoru próbuje wymusić cofnięcie i niespodziewanie przenosi się osiemnaście lat wstecz. Pierwsze ogniwa łańcucha zdarzeń, które doprowadziły do tej tragicznej śmierci, okazują się pochodzić z okresu, gdy bohater miał jedenaście lat. Wtedy to w jego rodzinnej miejscowości porwano i zabito dwie dziewczynki i chłopca. Satoru, uwięziony w dziecięcym ciele, będzie musiał rozwiązać mroczną zagadkę i zapobiec tragicznym wydarzeniom. - Studio JG
Tych, którzy oglądali wersję anime zachęcam do zapoznania się z mangą, bo dla mnie jest o wiele jaśniejsza, lepiej zaplanowana, a postacie bardziej wyraziste. Całość jest rozbudowana od pierwszego tomu tak, żeby mieć ochotę zapoznać się z ta historią jeszcze raz - wciąga sama w sobie po raz pierwszy, a po raz drugi można zrozumieć pewne elementy układanki, o których się zapomniało w trakcie czytania serii. Taką historię warto czytać w zrozumiałym języku i dobrym tłumaczeniu, żeby ją kompletnie zrozumieć. 


"ERASED" to manga pełna dziwnych sugestii i zwrotów akcji. Z jednej strony mamy ewidentny motyw podróży w czasie, z drugiej strony zastanawiamy się, czy z bohaterem jest wszystko w porządku - w końcu jego świat jest nieźle zaburzony - skoki w czasie, żeby naprawić teoretycznie nieistotne dla jego życia elementy, ludzie, mówiący rzeczy, które już kiedyś słyszał, ale nie w pętli czasowej... Takie małe i drobne elementy, które wprowadzają czytelnika w niepokój mocno obudowując oś tej historii. Główny bohater jest konstruowany całkiem dobrze już od 1 tomu - z jednej strony mignie nam jego marzenie z dzieciństwa o byciu bohaterem, z drugiej zostanie ukazana jego ogólna niechęć do ludzkości. Jego spostrzegawczość jest świetnie uzasadniona - jako autor komiksów wszędzie stara się szukać inspiracji i zwraca uwagę na drobne szczegóły. Jeśli jest powód to mamy i skutek, a jeśli mamy skutek, to jest też powód.


Tym, co odstrasza mnie po otwarciu tomiku jest kreska. Autor stosuje różne ujęcia, ma dobrą dynamikę, wszystkie szczegóły są dopracowane, tła, samochody, wszystko cacy, więc kluczowe sceny robią wrażenie, ale w twarzach i mimice bohaterów jest coś tak niesamowicie odpychającego, że miałam takie "przecież ja nie będę zbierać wersji mangowej! Nie zniesę tych mordek!". Ale to wrażenie rozpływa się, kiedy czytamy tomik i wciąga nas fabula. Póki co poza wzrostem i ubiorem nie widzę dużej różnicy w przedstawianiu wieku bohaterów.


Gdybym nie przeczytała 1 tomu, tylko leżałby sobie gdzieś tam na półce między innymi tomikami czekającymi na przeczytanie, to pewnie nie miałabym ochoty kupować 2 tomu póki co. Ale przeczytałam mimo oporów przed kreską i nie ma już dla mnie odwrotu. "ERASED" to dobra historia, zwłaszcza jako manga, więc mogę wam wszystkim polecić przynajmniej pierwszy tomik i mam nadzieję, ze wzbudzi w was odpowiednią dozę zaintrygowania kolejnymi.

{ 14 komentarze... read them below or Comment }

  1. Nie wiem jak manga, ale anime mnie totalnie kupiło <333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam mangę więc, podoba mi się bardziej :D. I zakończenie troszkę inne :)

      Usuń
  2. Anime mi się bardzo podobało! Ale z tego, co wiem, są pewne różnice między mangą i dlatego ta komiksowa wersja też mnie ciekawi, chociaż kreska nieco odstrasza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, im dalej w mangę, tym więcej różnic, bo widziałam ostatnie rozdziały i to nie była ta sama końcówka :)

      Usuń
  3. Czy tylko mnie kreska w mandze naprawdę się podoba? ;). Jak zobaczyłam ją po raz pierwszy nie mogłam zrozumieć, czemu tak dużo osób uważa ją za brzydką.

    Manga bardzo ciekawa. Wciągnęła mnie od pierwszego tomu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie z całej kteski tylko twarze okropnie odstraszają ;)

      Usuń
    2. Mnie z kolei się one bardzo podobają ;).

      Usuń
  4. Ooo! O sequelu to nawet nie wiedziałam! Jak na razie nie kupiłam tomiku. Kreska rzeczywiście trochę odstrasza, ale chciałabym się zapoznać z mangową wersją tej historii. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się o nim dowiedziałam dopiero przygotowując tę notkę ;)

      Usuń
  5. Też piszę Erased. XDDD Co prawda jest on obecnie drugi w kolejce, ale za niedługo się powinnam z tym uwinąć. :P
    Mam podobne odczucia. Też się bałam tej kreski, ogółem miałam tę mangę za takiego przeciętniaka, który przeczytam na próbę i zobaczę jak będzie dalej. Nie napalałam się na dalsze tomy, ale będę musiała, bo okropnie mnie wciągnęło. XD Lubię takie niespodzianki, szczególnie, że (standardowo) anime nie oglądałam, więc mój zachwyt jest tylko wynikiem przeczytania pierwszego tomu. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, to zdecydowanie taka manga, która zaskakuje :D

      Usuń
  6. Anime nie oglądałam i nie zamierzam. W ogóle coś mi odeszła na nie ochota zupełnie. W tym roku dopiero Tancerzy oglądam i w sumie marudze, bo liczyłam na lepsze wykonanie. Tym tytułem jestem nawet zainteresowana. Jak Studio wyda z trzy tomy, to się może i za nim rozejrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nadrabiam anime gdzieś między dramami, dopiero ostatnio udało mi się skończyć 2 sezon Rakugo i 3 sezon YowaPeda, które uwielbiam, nadganiam tez filmy typu Saint Oniisan, które czekają na mnie od zarania dziejów wręcz, ale ciężko mi się zabrać za coś nowego. ;)

      Usuń
  7. Anime bardzo mi się podobało. Miałam nawet chętkę na zakup mangi w oryginale, ale kupiłam już w Japonii tyle tego wszystkiego, że zasypię japońszczyzną cały dom. x_x Naprawdę nie wiem, gdzie ja to pomieszczę...
    Ale, kurczę, przeczytałabym! Może nawet lepiej po polsku, żeby zrozumieć historię w 100%. Kto wie, może będę miała od kogo pożyczyć, bo w Polsce to mnie na mangi za bardzo nie stać. -.-
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -