Posted by : Otai wtorek, 18 lipca 2017

Jeśli śledzicie tego bloga uważnie, to wiecie, ze jestem fanką japońskiego kina live action. I według mnie ludzie, którzy nie lubią tego kina są osobami, które:
a) zafiksowały się na punkcie tego, że inna estetyka gry aktorskiej jest lepsza (dla mnie np. estetyka amerykańska gry aktorskiej jest częściej mniej akceptowalna od tej, jaką prezentują sobą japońscy aktorzy),
b) obejrzeli 10 filmów na krzyż, a jak obejrzysz 10 filmów na krzyż i akurat wszystkie są kiepskie to przecież nie może być przypadek, bo filmów japońskich istnieje na pewno tylko 100, więc to już 1/10 całości,
c) okazuje się, że ich ulubiona seria ma sens tylko jako fikcja literacka, a film live action uwydatnia wszystkie jej wady,
d) po prostu mieli pecha.
Gdyby ktoś nie zauważył odpowiedź b była nieco ironiczna. Wspominam o tym dlatego, że w dzisiejszym tytule będę nawiązywała do filmów live action japońskich i będzie to w moich ustach komplement.


"Reset" to manga z 2005 roku. Narysowana została przez Tetsuyę Tsutsui, który znany jest polskiemu czytelnikowi z wcześniejszej twórczości autora "Duds Hunt" oraz późniejszej twórczości autora z 3-tomowej mangi "Phropecy". Sama historii Gazeciarza nie czytałam, ale odliczam godziny do obejrzenia filmu live action, który już na mnie czeka (ta obsada- Ikuta Toma ❤, Toda Erika ❤), bo przeczytanie "Reset" przekonało mnie, że ten autor pisze świetne scenariusze pod filmy aktorskie. Wróćmy jednak do mangi. Jest to jednotomówka wydana przez Square Enix (2005), za polskie wydanie odpowiedzialne jest Studio JG (2017).


Tomik w polskiej wersji jest wydany w formacie standardowym, posiada błyszczącą obwolutę i czarno-białą okładkę. Kolorystyka i projekt obwoluty nawiązują do oryginalnego projektu. Jeżeli rozłożymy obwolutę to zobaczymy stojąca na tle budynku główną bohaterkę i dłoń, która przykłada do skroni pistolet. Rysunek wykadrowany jest tak, ze dopóki nie otworzymy i nie przeczytamy tomiku możemy się domyślać, czy to ona sama przykłada sobie pistolet do głowy (oczywista interpretacja zważywszy na jej przybita minę), czy może to jednak czyjaś ręka przystawia jej pistolet do głowy. Logo, imię i nazwisko autora i opis fabuły są napisane kolorem magenty. Pod obwolutą znajduje się czarna okładka z białymi napisami, która strasznie chwyta wilgoć - choćbym nie wiem jak myła i osuszała palce to ślady po nich i tak tam zostawiały. Mam wrażenie, że po bokach okładki laminowanie zaczyna się odklejać jak np. w przypadku mang Yumegari, kiedy po latach ściąga się z nich obwolutę, ale może to być kwestia mojego przewrażliwienia, w końcu nic takiego się tam nie stało (jeszcze). W środku manga jest wydana na białym papierze offsetowym i nie posiada żadnych kolorowych stron.


W mieście zaczyna dochodzić do serii samobójstw. Okoliczności tych zdarzeń wydają się jednak bardzo podejrzane, gdyż wszystkie ofiary mieszkały na tym samym osiedlu. Przed śmiercią zarejestrowali się do gry komputerowej zwanej „Dystopia”, w której zabija się swoich sąsiadów. Przecież cyfrowa śmierć nie dzieje się naprawdę, czyż nie? Ale gdy gra zaczyna zbytnio naśladować rzeczywistość uczucia takie jak złość, nienawiść, czy okrucieństwo stają się bardzo realne. Ktoś świetnie się bawi, mieszając ludziom w głowach. A gdy doprowadza do tego, że ich życie nie ma już sensu, jedyną słuszną odpowiedzią wydaje się być – reset. 

Takim oto opisem raczy nas Studio JG ogłaszając nowość. I dobrze robi, bo największym zgrzytem dla mnie jest opis z tyłu okładki tomiku. Może ja nie chce mieć podanego wszystkiego na tacy i nie chcę od razu wiedzieć dla kogo pracuje postać? W tomiku mamy napisane z przymrużeniem oka, że nasz haker wykonuje "prace społeczne", a w opisie z tyłu tomiku mamy opisane czarno na bia..., a przepraszam, różowo na białym, kto kolesia przysłał.
Grupa docelowa mangi to seinen, gatunkowo mamy tu do czynienia z historią psychologiczną z dozą science-fiction. Na obwolucie mamy wspomniane, że jest to komiks dla dojrzałego czytelnika i rzeczywiście nie polecałabym tego komiksu osobom niepełnoletnim. O ile jeszcze samobójstwa na tysiąc sposobów, brutalność świata, znudzenie się życiem czy znęcanie się nad kolegami jeszcze jestem w stanie wcisnąć jakiemuś dzieciakowi pod pretekstem "patrz jaką sieczkę z mózgu potrafią zrobić gry komputerowe", tak już scena gwałtu pozbawia mnie tej możliwości zupełnie.



Sama fabuła jest świetnie skonstruowana jak na jednotomówkę. Mamy mocny początek, interesujące rozwinięcie i porządne zakończenie nie zostawiające wątpliwości w jaki sposób zakończyła się ta sprawa. Przekaz jest jasny, daje do myślenia i pozostawia niepokój - w końcu manga porusza poważny problem uzależnienia od brutalnych gier komputerowych i ich wpływ na naszą psychikę - zwłaszcza jeśli ktoś chciałby nas poprzez grę wykorzystać. Możemy zobaczyć osoby, które się pogrążyły i nigdy nie wyszły z uzależnienia, wybierając śmierć, ale możemy zobaczyć także osoby, które potrafiły się podnieść z tego wszystkiego. Wystarczył jeden wątek poboczny z pozytywnym zakończeniem, żeby manga stała się nieco bardziej optymistyczna i żebyśmy życzyli powodzenia panu nauczycielowi z ideałami.

Postacie są tu bardzo dobrze zarysowane - podpadają pod pewne stereotypy, ale dzięki temu człowiek (a przynajmniej człowiek obyty z różnymi typowo japońskimi postawami w mangach / serialach / filmach) jest w stanie sobie łatwiej wyobrazić całokształt osobowości bohatera. Mamy tutaj na przykład:
-  nauczyciela z ideałami, którego życiowym celem jest niesienie pomocy swoim uczniom, 
-bohaterkę, która wybrała męża na grupowej randce typu speed dating, bo był ustatkowany i dużo zarabiał  i została kurą domową, 
- złego hikikomori, który szuka zemsty za traumę z przeszłości,
- młodego hakera-geniusza, lekkoducha objętego nadzorem policyjnym, 
- ucznia bez opieki rodziców, który wciąga się w świat gier komputerowych.
Wszystko brzmi trochę znajomo, ale na takiej bazie autor potrafił stworzyć wiarygodne i interesujące postaci i pociągnąć fabułę. Nie wiem czy to dzięki temu, czy dzięki dosyć realistycznie przedstawiającej wygląd kresce, byłam w stanie sobie od razu wyobrazić, że byłby z tego świetny film live action i gdzieś w głowie od razu mogłam dobrać sobie aktorów czy miejsca do konkretnych postaci czy scen.


Kreska jest naprawdę bardzo dobra, autor wykorzystuje różne rodzaje perspektywy, stara się oddawać postacie dosyć realistycznie, przez co łatwo odczytać ich charakter czy różnice wieku. Tła również są szczegółowe i autor świetnie działa cieniowaniem - zwłaszcza tym kreską. Nawet części komputera czy broń są świetnie odwzorowane.

Tłumaczenie po prostu dobrze mi się czytało, nie wyczułam żadnych zgrzytów. Onomatopeje są zróżnicowane, typesetting dobry. Jedyną smutną rzeczą, które się temu wydaniu przytrafiło są przebijające strony - nie takie, że widać rysunki ze strony poprzedniej, ale na niektórych stronach z ciemniejszych cześć strony przebijają na drugą drobne czarne kropki, przez co tworzy się "szum".


Poleciłabym tę mangę każdemu dojrzalszemu czytelnikowi, warto ją przeczytać chociaż raz. Jest to według mnie jedna z lepszych jednotomówek, które wyszły na polskim rynku, zwłaszcza pod względem tego ile osobowości i fabuły udało się zawrzeć w jednym tomiku. Jak dla mnie nie za dużo i nie za mało. Autorowi udało się znaleźć złoty środek w tej kwestii. Ja sama jestem bardzo zadowolona z lektury i mile zaskoczona.

P.S. 19.07.2017 Jak już wspominałam, planowałam recenzję "Manhole" od tego autora, ale przerósł mnie temat pasożytów w ludzkim ciele. Niestety za bardzo wychodzi on poza strefę mojego komfortu, dlatego nie sadzę, żebym była w stanie napisać czegokolwiek na temat tej mangi.

{ 11 komentarze... read them below or Comment }

  1. Czytałam kiedyś Duds Hunt i nieszczególnie mnie porwało, więc do innych mang autora jestem sceptycznie nastawiona, ale po tej recenzji mam ochotę dać temu tytułowi szansę :) Tym bardziej, że przecież z czasem gust się zmienia, może teraz bardziej by mi siadło.

    BTW, w pierwszym zdaniu źle ci się spacja wkliknęła, a ja w przeczytałam to jako "japońskiego kina alive action" i tak myślę: nie znam takiego określenia, ale pewno chodzi o filmy, w których osią fabuły jest próba przeżycia w trudnych warunkach (po jakiejś katastrofie czy np. po wplątaniu w jakąś grę na śmierć i życie ). Dopiero potem, jak mi to niekoniecznie grało z dalszą twoją wypowiedzą, zauważyłam, że to przestawiona spacja :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mimo tego, że "Reset" mi się podobał to wcale nie jestem przekonana co do tego czy spodoba mi się "Manhole". Ale "Reset" sam w sobie się broni.

      Usuń
  2. Hm, a ja nie lubię live action znikąd bo ludzie są nieestetyczni, brzydcy znaczy. Obejrzę, pochwalę nawet jeśli się dobrze bawiłam, ale wybiorę rysowane rzeczy anytime, nie musi być japońskie, nawet ostatnio wolę zachodnie komiksy i kreskówki :)
    Uhh, Duds Hunt to jednotomówka, Prophecy ma trzy tomy - ale to chyba literówka z Twojej strony, bo widzę, że jest ich więcej, więc się zamykam ;)
    Chciałam tę mangę kupić razem z oboma tomami Manhole, bo wszystko ma szansę spodobać się i mnie i mężowi, ale trochę mnie martwi ten motyw brutalnych gier robiących ludziom krzywdę. Jako małżeństwo pracujące w branży i pasjonujące się nią, wiemy, że gry nie robią ludziom krzywdy i za każdym razem gdy ktoś o swoje niedociągnięcia wychowawcze itp. obwinia popkulturę, gry, komiksy, muzykę, to jest mi smutno. Tak samo nie lubię tego motywu w fikcji, po prostu mnie drażni. Dlatego dzięki za tę recenzję, będę ostrożniejsza przy kupowaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, a mi się akurat Japonki i Japończycy w dużej mierze wydają estetyczni, przynajmniej dopóki są młodzi i piękni ;).

      No, poprzestawiało mi się rzeczywiście w tym miejscu, ale i tak dobrze, że nie napisałam tak jak na pewnym portalu "w końcu jakaś manga tego autora w Polsce poza Duds Hunt!" ;). A wypominaj literówki, wypominaj, przynajmniej będzie czas poprawić zanim puszcze recenzję szerszej publiczności ;).

      Akurat tutaj mamy grę multiplayer, a takie nawet przy braku niedociągnięć wychowawczych potrafią zrobić człowiekowi sieczkę z mózgu, jeśli trafi się w nieodpowiednie towarzystwo i próbuje się dopasować do "poziomu" innych graczy. I tak jak napisałam w recenzji tutaj gra jest dla kogoś narzędziem, żeby trochę wyprać ludziom mózgi i zadziałać na ich podświadomość. Przykładem takiego niszczenia psychy poprzez grę może być wspomniana przeze mnie scena gwałtu - niby jedna z bohaterek zostaje zgwałcona tylko w grze i z jej ciałem jest wszystko w porządku, ale kiedy się już z tej gry rozłącza to jej świadomość jest już nieźle poniszczona.

      Usuń
  3. Ostatnio szukałam jakiejś jednotomówki do kupienia, może padnie na tę?
    A tak z innej beczki - świetne zdjęcia i naprawdę genialny wygląd bloga. Jeden z najfajniejszych jakie ostatnio widziałam. Cały wystrój tutaj bardzo mi się podoba. Po prostu... Wow. Gratuluję, świetna robota :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Zwłaszcza za pochwalenie zdjęć, bo przez jakiś czas byłam leniwcem i wrzucałam takie bez obróbki z komórki, a teraz i staram się jakiś papier kolorowy podłożyć pod mangę, kiedy robię zdjęcia, i kadruję i obrabiam w photoshopie :).

      Usuń
  4. A ja natomiast bardzo lubię LA i chętnie po nie sięgam. Dla mnie mają swój czar i pewien urok. Zawsze przyjmuję z przymrużeniem opinie dotyczące gry aktorskiej, bo to kwestia gustu i w tym temacie nikomu się nie dogodzi (w tym mnie :P). Jestem w trakcie oglądania chihayi, ale musiałam za pauzować, bo przyszli goście i teraz nie mogę się zebrać do dokończenia, hah.
    Gazeciarz ma LA i ja o tym nie wiem :O kurniaaaa....

    Niestety od dłuższego czasu nie śledzę, co u nas wyszło, więc mam za każdym razem palpitację serca, kiedy wyciągacie przede mną jakąś ciekawą mangę. Ja pierdziele, ile przegapiłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chihaya ma zupełnie rożną fabułę od mangi, wszystko takie poprzestawiane, ale tak się dobrze te filmy ogląda! Dobrze, że sa jeszcze kolejne w planach :D
      Jeszcze kilka fajnych tytułów powinno cię w najbliższym czasie zaskoczyć, przynajmniej z mojej strony ;)

      Usuń
  5. Mam i Reseta i Manhole, ale bardziej do gustu przypadł mi zdecydowanie Manhole. Reset okazał się niestety historią na raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie dałam rady Manhole, już ledwo przez No 6. się przebiłam przez swoją fobię pasożytów pod skórą, a co dopiero taką mangę xD

      Usuń
  6. Nie lubię, gdy na okładce jest zbyt dokładnie opisana fabuła :/ Raz czytałam jedną książkę z Egmontu i opis fabuły z tyłu okładki sięgał aż do 3/4 całej książki. Porażka :(
    Fabuła prezentuje się genialnie! Na pewno kiedyś przeczytam tę mangę :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -