Ta strona korzysta z ciasteczek.
Jeśli się z tym nie zgadzasz zamknij bloga lub wyrzuć komputer przez okno.
Posted by : Otai czwartek, 20 lipca 2017

Jakiś czas temu na moim blogu miałam nalot jedenastolatków. W ten oto sposób postanowiłam pozbyć się wszelakiej maści notek o komiksach z gatunku boys love - powodów było wiele. Ot chociażby taki, że jeśli coś jest dla dojrzałego czytelnika to oznacza, że jest dla dojrzałego czytelnika, a ja jakoś nie mam zamiaru brać udziału w nawracaniu najmłodszych na gatunek, do którego potrzeba mieć już odrobinę dojrzałości. Niemniej jednak nalot ten się skończył, a mi do łapek dostał się egzemplarz recenzencki polskiego wydania znajomej mi mangi autorstwa Enzo - "Mother's Spirit". Jako, że recenzuję komiks oznaczony informacja "dla dojrzałego czytelnika" to mam nadzieję, że tylko tacy czytelnicy, jeśli nie mentalnie, to chociaż wiekowo, rzucą okiem na tę recenzję.


"Mother's Spirit" to manga jednotomowa z gatunku boys love, który to charakteryzuje się tym, że autorki w mniej lub bardziej luźny sposób podchodzą do przedstawienia wątków romansowych męsko-męskich. Wydana w Japonii w 2014 roku przez wydawnictwo Tokuma Shoten manga doczekała się w roku 2017 polskiego wydania, za które odpowiedzialne jest Studio JG. (Wiem, że ostatnio sporo recenzji od nich, ale w pierwszej połowie roku zaszaleli z nowościami, które obiecałam zrecenzować, a z których odgrzebać się nie mogę). Enzo - autorka komiksu - jest w Japonii znana właściwie tylko z tego gatunku, a jej inne mangi takie jak "Sayonara, Itoshi no My Friend " czy "Kawaisa Amatte Nanika ga Hyakubai" obiły mi się wcześniej o uszy (a nawet oczy). Enzo jest dosyć dojrzałą autorką i ta dojrzałość przebija się przez jej tytuły, nawet kiedy mamy do czynienia z przednią komedią.


Polskie wydanie ma rozmiar standardowy, okładkę z błyszczącą obwoluta. Projekt obwoluty jest bardzo fajny i pasuje do ślicznie narysowanych ilustracji, gdzie elementy ozdobne nawiązują do art noveau. Na okładce pod obwolutą znajdują się krótkie historyjki - jedna z nich opowiada o genezie powstania mangi i zgadzam się z autorką - rysowanie czarnych włosów z cieniowaniem to nieziemska mordęga. Polskie wydanie posiada 2 kolorowe strony na błyszczącym papierze kredowym - znajduje się na nich ilustracja oraz spis treści. Pozostałe strony to druk w czerni i bieli na papierze offsetowym.


Tak jak mówi nam opis z tyłu obwoluty - mamy pracownika dziekanatu, który jako jedyny pracownik uczelni jest samotnie mieszkającym singlem. Zostaje on wyznaczony do opieki nad studentem specjalnej troski - przyszłym wodzem, bo rektor uniwersytetu wpadł na pomysł pokazania plemieniu Ruta jak wygląda cywilizacja i nauczyć ich jak komunikować się ze światem zewnętrznym.


Oprócz przyzwoitego wątku boys love dostajemy w komiksie przede wszystkim zabawną komedie, która mogłaby śmieszyć nawet bez wątku romantycznego. Absurdy życia codziennego z wielkim człowiekiem z buszu, który stara się bardzo zrozumieć nasz świat, ale polowanie na krokodyle jest dużo mniej straszne niż jazda samochodem - to naprawdę wdzięczny temat na historię. komiks pozwala się przede wszystkim zrelaksować i oderwać od codzienności. Autorka pojechała z fantazją, ale czemu nie? Taki nieprawdopodobny wręcz wątek osadzony w naszym uniwersum w tym przypadku się sprawdza. Mamy tutaj tematykę szoku kulturowego, studenta z wymiany, międzyrasową parę (byliby popularni na instagramie), barierę językową, wymierające plemię i wątek starszego uke z młodszym seme.


Nie obyło się co prawda bez hasła w stylu "Ci obcokrajowcy to za bardzo się kleją", ale autorka uniknęła przynajmniej stereotypu w stylu "dla obcokrajowców całowanie się to forma powitania" czyniąc z pocałunku naprawdę ważny gest w stronę drugiej osoby. A od pocałunku przejdźmy sobie do...


Z okazji dzisiejszej recenzji powinniście o mnie wiedzieć dwie rzeczy:
Po pierwsze - sceny seksu w romansach uważam za pewnego rodzaju klamrę zamykającą lub otwierającą rozdział w życiu bohaterów. Nie muszę nawet widzieć tych scen dosłownie, właściwie to w większości przypadków są to dla mnie niepotrzebne wstawki, które sprawiają, że elementy erotyczne zahaczają o soft porn (a czasem nawet i dalej). Tutaj akurat mamy sceny bardziej rozwinięte niż "przed - po", ale jest ich na tyle mało i na tyle umiejscowione w odpowiednich momentach, że i ja jestem w miarę zadowolona, i ktoś kto lubi "momęty" też nie może narzekać na ich brak. Chyba. Nie jest to moja najulubieńsza część boys love, ale tutaj właśnie w pewien sposób zamyka pewne wydarzenia. Jak widać na obrazkach wyżej mamy nawet kilka rozmów i uzasadnień na tematy seksualne, co dla mnie wychodzi na plus, bo sprowadzanie wszystkiego do dzikich instynktów nie zawsze musi mieć swój urok. Autorce udało się wątek romansu bardzo zgrabnie wpleść w fabułę, dodatkowo bohaterowie potrafią ze sobą rozmawiać na temat tego, co się dzieje i dlaczego.
Po drugie - czy wątek romansowy jest dobry (o ile manga nie skupia się głownie na odkrywaniu swojej orientacji tak jak np. "After School Nightmare") oceniam po swoim wyobrażeniu w jaki sposób wyglądałaby ta manga w formie boys love, girls love czy boy x girl love. I powiem wam, że jestem w stanie sobie wyobrazić przeniesienie tego wątku na jakąkolwiek inną formę i byłaby tak samo spójna i zabawna. Tak, ze ja daję temu tytułowi otajową pieczątkę jakości romansowej. Nie mam takiej, ale jakiś fan mógłby mi taką zrobić i przysłać gołębiem pocztowym.




Jeśli chodzi o tłumaczenie jest ono całkiem przyjemne i zabawne. Tłumaczka miała pole do popisu, bo nie dość, że mamy tu do czynienia z przednią komedią, to trzeba było przedstawić problem bariery językowej i stopniową naukę języka. To smutne, że mimo starań i sporej inteligencji głównemu bohaterowi ta nauka szła gorzej niż innym... Dla mnie wszystkie wypowiedzi bohaterów brzmiały fajnie, można było się zaśmiać nie raz. Na początku bałam się w jaki sposób wyjdzie to całe tłumaczenie, ale jestem naprawdę zadowolona.


Typesetting i edycja są bardzo fajne, onomatopeje są odpowiednio zróżnicowane, brzmią jak potrzeba, wyglądają jak potrzeba - widać, że było z nimi trochę roboty, ale efekt końcowy jest naprawdę porządny. Jedyne co mi się przytrafiło w tym wydaniu to błędy w druku przy dialogach - w jakichś 2-3 miejscach zanikają one tak, jak na powyższym zdjęciu.




Na koniec zostawiłam sobie kreskę, która jak wiadomo w dużej mierze jest kwestią gustu i po to własnie zarzucam was zdjęciami. Z mojej perspektywy estetycznie bardzo mi się podoba - bohaterowie wyglądają i na swój wiek i na swój charakter. Różnią się między sobą: studentki, pracownicy dziekanatu czy ludzie z plemienia Ruta - każdy jest sobą, a nie tylko częścią tłumów. Nawet obcokrajowcy na lotnisku są obcokrajowcami na lotnisku, a nie zwykłym tłumem! Widać też różnice w narodowościach - plemię Ruta ma zdecydowanie mniejsze oczy, większy nos, pełniejsze usta  i jest bardziej postawny niż przeciętny japoński pracownik dziekanatu.
Proporcje tez mi siadają, bliżej im do semirealizmu niż do moe i słodyczy- takie coś mi odpowiada. Autorka działa grubością kreski, bardzo ją różnicuje, cieniowanie rastrami przeplata się z cieniowaniem liniami. Jest w tym stylu rysowania tuszem jakiś powiew old schoolu. Autorka bardzo dba nie tylko o detale postaci, ale tez o elementy tła - zauważcie, że przy łóżku bohatera zawsze pojawia się komórka podpięta do ładowania. Takie małe detale poprawiają jakość czytania.

Komu polecam tę mangę - ludziom, którzy nie boja się gatunku, z którym mamy do czynienia. Tym, którzy mają dystans do tego co czytają i lubią pośmiać się przy krótkiej i przyjemnej komedii. Jeśli ktoś chce zacząć swoja przygodę z BLami to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zacząć od czegoś nieco absurdalnego, ale naprawdę przyjemnego jak "Mother's Spirit". 

{ 13 komentarze... read them below or Comment }

  1. Mi też się ta manga podobała. Teraz tyle fajnych yaoi wychodzi, że nic, tylko bym chwaliła. :) Śliczna kreska, milutka i głupiutka fabuła, dużo humoru, czego chcieć więcej? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I Dango i Studio JG się ostatnio postarały zadowolić mniej i bardziej ambitnych koneserów gatunku swoimi zapowiedziami :D.

      Usuń
  2. Miałam nie kupować, ale po recenzji chyba jednak się skuszę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taki niepozorny tytuł - odstrasza koncepcją, a w praniu wychodzi świetnie :D

      Usuń
  3. Też raczej nie miałam tego tytułu w planach, ale teraz będę go wypatrywać po jakiejś korzystnej cenie!
    Okładka i środek bardzo zachęcają - kreska mi się podoba. No i skoro mówisz, że dobre, to trzeba dać szansę temu tytułowi; ostatnio jakoś porzucam BL, znudził mnie ten gatunek. ;_;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypatruj wypatruj!
      Szkoda, bo akurat Studio JG i w sumie Dango też poogłaszały naprawdę fajne i różnorodne tytuły BL. :)

      Usuń
    2. Właśnie samo to, że to BL mnie odrzuca. :< Jakoś żaden tytuł od długiego czasu nie jest w stanie mnie usatysfakcjonować i jest na jeden raz.
      Szukam bardziej czegoś takiego jak Requiem, który potrafi strasznie pozmieniać swoje klimaty i jakby główne cele historii. A tutaj jak mam BL, to wiem, jak to się zakończy i to jest największy problem. :/
      Ale na pewno dam szansę Mother's Spirit, jak go gdzieś tanio znajdę!

      Usuń
    3. To q takim razie polecam ci moją ulubioną shojkę - "After School Nightmare", o ile jesscze nie czytałaś :)

      Usuń
    4. Nie czytałam, dzięki wielkie, jak będę miała chwilę to rzucę okiem!

      Usuń
  4. Nie przeczytałabym mangi o relacjach męsko-męskich, nie mój gatunek. Jednak zainteresował mnie opis stylu rysowania i zerkając na zdjęcia zgadzam się z tobą, że rysunki są ładne, a te szczegóły dodają uroku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to specyficzny gatunek, ale ja podchodzę do tego jak do każdego innego romansidła i pod tym kątem oceniam wątki. ;)

      Usuń
  5. Ojej, brakowało mi recenzji mang BL. Mam nadzieję, że będzie ich więcej. ;) Posiadasz może inne, wydane niedawno w Polsce, komiksy z tym wątkiem? Np. Jackass, Caste Heaven? Zawsze opisujesz wszystko ze szczegółami i dodajesz zdjęcia, to pomocne. "Mother's Spirit" już zamówiony.

    Mogę przy okazji spytać o hasło do notki na temat "Deadlock"? Chyba że to treść tylko dla wybrańców, tajne/poufne, etc. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam, że ta notka ma hasło! Już je likwiduję :)!

      Mam i Caste Heaven i Jackass. Obydwie autorki lubię strasznie i mogę tylko polecać, ale np. Caste Heaven prawdopodobnie bym się nie podjęła, bo to tytuł strasznie kontrowersyjny przez naprawdę dużą ilość gwałtów (psychiczna szkoła, znęcanie się, więc wpasowuje się to w pewien sposób w fabułę, ale niektórzy czytelnicy wierzą, że to wszystko się dzieje z miłości i tutaj popełniają błąd). Ale może kiedyś zbiorę się w sobie i zrecenzuję jakiegoś BLa :)

      Usuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -