Posted by : Otai sobota, 8 lipca 2017

Witam was ponownie. Dobra wiadomość to taka, że nowelki i mangi się czytają, recenzje się piszą. Zła to ta, że przez moją przerwę na blogu zainteresowanie trochę podupadło, a poza tym dzisiejsza recenzja była planowana na maj. W maju przeczytałam ten tomik i planowałam go zrecenzować, a teraz nie będzie już tego efektu pierwszego wrażenia, przez co recenzja stanie się krótsza. Dzisiaj chciałam zwrócić waszą uwagę na wartościową pod wieloma względami mangę, która wyszła na polskim rynku.


"Bungou Stray Dogs" to manga napisana przez Kafkę Asagiri, ilustrowana przez Sango Harukawę. O ile Kafka pisał scenariusze do takich tytułów jak "Minase Youmu to Kowai Cluthu Shinwa" oraz "Shinomiya Ayane wa Machigaenai", o tyle w poszukiwaniach Harukawy35 dotarłam tylko do oficjalnego bloga. Ich wspólne dzieło ujrzało światło dzienne w 2012 roku. Obecnie posiada 12 tomów i nadal jest kontynuowane. Poza tym istnieje light novel (od roku 2014 stworzono 5 tomów), 2 serie anime i zapowiedziany film kinowy. 


Za polskie wydanie mangi odpowiedzialne jest wydawnictwo Waneko. Pierwszy tom został wydany w styczniu 2017 roku, kolejne wydawane są co 2 miesiące. Manga ma format standardowy, posiada kolorową rozkładówkę na śliskim papierze kredowym, poza tym jest wydana w czerni i bieli na papierze offsetowym. Jest to klasyczne dla Waneko wydanie w błyszczącej obwolucie, pod którą znajdziemy krótkie komiksy, które warto przeczytać po całym tomiku. 


Atsushi Nakajima zostaje wyrzucony z sierocińca i trafia do Jokohamy, gdzie ratuje człowieka przed utonięciem. Niedoszły samobójca, Osamu Dazai, okazuje się członkiem organizacji zwanej Zbrojną Agencją Detektywistyczną, zrzeszającej Uzdolnionych, czyli ludzi o nadnaturalnych umiejętnościach. Prowadzi śledztwo w sprawie ludożerczego tygrysa, który od pewnego czasu grasuje po okolicy. Atsushi przypadkowo zostaje wplątany w dochodzenie, które przybiera niespodziewany obrót… W ten sposób Jokohama staje się sceną, na której rozegra się historia pełna znanych literatów, akcji i nieprzeciętnych walk! - Waneko 2017
Opis mangi już powoli naprowadza nas na to, co czeka nas w kolejnych tomach i co tworzy wartość dodaną do pełnego akcji i różnorodnych postaci seinena i co właściwie czyni z niego historię dla trochę dojrzalszego czytelnika. Postacie z walczących ze sobą organizacji - Agencji Detektywistycznej oraz Mafii, o których konflikcie opowiada manga - są wzorowane na literatach. Imiona i nazwiska, charaktery, zdolności, sposób mówienia i całokształt postaci są wzorowane na różnych poetach, powieściopisarzach i wszelakiej maści autorów słowa pisanego. Na początku dostaniemy tylko autorów japońskich - dlatego oglądając anime śmieszył mnie głównie Osamu Dazai, którego zachowanie bardzo często nawiązywało do jego życiorysu oraz recenzowanej przeze mnie kiedyś książki "Zatracenie". Dużo łatwiej wyłapać było smaczki znając w pewien sposób autora, niestety oglądając anime nie mamy takiego komfortu jak w mandze tłumaczonej przez Waneko (o czym później). Ale tytuł w miarę upływu czasu się rozkręca i w spisie postaci na wikipediach wszelakich pojawiają się takie nazwiska trochę nam bliższe jak Agata Christie, Fiodor Dostojewski, Lucy Maud Mongomery, Edgar Alan Poe, Mark Twain czy Howard Phillips Lovecraft. 


Skoro już napomknęłam o komforcie czytania mangi tłumaczonej przez Waneko to nasza tłumaczka postarała się o to, żeby manga była bardziej przyswajalna dla polskiego czytelnika - na końcu tomiku mamy objaśnione ataki postaci, cytaty z wybranych dzieł, podane polskie przekłady dzieł, z których korzystała tłumaczka o ile takie istniały. Całkiem porządnie przygotowana lektura, aczkolwiek bez spoilerów - dlatego nie wszystko jest jeszcze do końca wiadome i kolejne objaśnienia pojawią się w kolejnych tomach. Ten element nazwałabym kolejną wartością dodaną, bo rozszerza nasze horyzonty pod względem naświetlenia nam dzieł i życiorysów poszczególnych autorów, a także pozwala nam lepiej zrozumieć mangę. Samo tłumaczenie bardzo mi się podobało - widać, że tłumaczka zna japoński i jest fanką serii, ale o tym już wiedziałam, bo bywałam na jej panelach o "Bungou Stray Dogs" na konwentach, gdzie też kilku ciekawych rzeczy się dowiedziałam. Pochwalić też muszę polski podtytuł "Bezpańscy literaci". Brzmi on naprawdę klimatycznie i trochę szkoda, że nie jest to tytuł główny, ale czasem nie można mieć wszystkiego.Szkoda tylko, że w przypisach zabrakło miejsca na wyjaśnienia dlaczego niektóre postaci mówią takim, a nie innym językiem, bo może obeszłoby się bez marudzenia "A dlaczego Akutagawa mówi tak dziwnie?"(mówi w czasie zaprzeszłym).


Narracja dodaje tej serii klimatu - nie wiem czy to kwestia autora czy tłumacza, ale manga wciąga mnie bardziej niż anime dzięki słowu. To jedna z tych dynamicznych historii, które lepiej rozumiem, kiedy się nad nimi zatrzymam. W sumie klimatycznie seria jest mieszanką wybuchową - wątki komediowe przeplatają się z wątkami poważniejszymi i akcją (całkiem sporo walk, bomb, porwań). Bohaterowie są naprawdę różnorodni, wielobarwni i stopniowo rozbudowywani - w końcu materiał, na którym bazują daje niezłe pole do popisu. Jest w czym wybierać - jeśli nie w pierwszym tomie, to w kolejnych, bo ten opisywany przeze mnie jest jedynie wprowadzeniem i mówię też z perspektywy obejrzenia 1 serii anime.


Jeśli chodzi o typesetting i inne kwestie wydania to są całkiem w porządku. Z rzeczy, które sobie zapisałam wynika, że niektóre literki były dla mnie za małe (dużo dialogu na jeden mały dymek), w jednym-dwóch miejscach zdarzyło mi się, że miałam przycięte dialogi na stronie. Onomatopeje natomiast bardzo mi się podobały - są strasznie różnorodne, oddają to co się dzieje. Myślałam, że jedna została po japońsku, ale po lepszym przyjrzeniu się zobaczyłam, że jednak jest po polsku, więc tutaj ktoś się popisał umiejętnościami i kreatywnością. 


Teraz czas na kwestię kreski. Miejscami widać, że jest to pierwszy tomik pierwszej mangi ilustratora. Rysunki wydają się takie zwyczajne. Ale są momenty, w których widać już przejaw bardzo ładnych kadrów, które pozwalają liczyć na to, że z tomu na tom kreska zacznie powalać. W swoich notatkach na temat tytułu zwróciłam też uwagę na bardzo fajne kadrowanie i użycie perspektywy. A postacie jak już wspomniałam wcześniej są naprawdę ciekawe i różnorodne. Pod wględem wyglądu również.


W sumie "Bungou Stray Dogs" poleciłabym 3 grupom - po pierwsze tym, którym podobało się anime i nie są oporni na zgłębianie wiedzy na temat postaci, które już poznali. Druga grupa to osoby, które lubią tytuły akcji z kolorowymi i barwnymi postaciami, niezwykłymi mocami i scenami walki - jeśli odpowiadają wam takie klimaty to nikt nie zmusza was do zagłębiania się w "literacką" warstwę tytułu. Trzecia grupa, do której należę ja sama, to osoby, które kochają mangi z ukrytymi smaczkami, które w pewien sposób przemycają dodatkową wiedzę, nawet jeśli szczątkową, a przy tym są naprawdę przyjemnym czytadłem. 

{ 28 komentarze... read them below or Comment }

  1. "Narracja dodaje tej serii klimatu - nie wiem czy to kwestia autora czy tłumacza, ale manga wciąga mnie bardziej niż anime dzięki słowu."
    Ja mam wręcz przeciwnie - manga jest znacznie, ale to znacznie gorsza od anime, które miało nawet więcej treści (np. ten fajny żart z okradnięciem pierwszej spotkanej osoby w mandze jest "okrojony" i nieśmieszny). Manga nie jest ani trochę zabawna, nie wciąga i ogólnie straszna słabizna, przez którą z trudem się przedzierałam ;) A anime mi się podobało (im dalej w las, tym mniej, ale pierwsze odcinki podbiły moje serce). No i kreska jest zwyczajnie brzydka. Jeden z moich domowników, z którym oglądałam anime, ma to samo zdanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja o ile mangę chcę czytać, o tyle jakoś mam opory przed 2 sezonem anime, dlatego kto co lubi... A co do kreski to kiedy wyjdą u nas tomiki rysowane w 2016 roku to dopiero wtedy porównam je z artami z anime, bo wtedy anime powstało i zobaczę na ile to jest kwestia poprawy rysownika, a na ile samodzielna praca desingerów do anime.

      Usuń
  2. Raczej nie zamierzam się nigdy pakować w ten tytuł, bo nieszczególnie moje klimaty i kreska taka sobie, ale dzięki za recenzję, bo przynajmniej wiem trochę więcej o co w nim chodzi. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo recenzji jest napisanych głównie w oparciu o tę pierwszą warstwę, która jest widoczna dla przeciętnego oglądacza/czytacza i dlatego na pewno różni się od tych nastawionych na wyłapywanie smaczķów.

      Usuń
  3. Meh, niestety, komiksów [nie ważne, czy zwykłych, czy mang xd] czytać po prostu nie umiem. ALE! Rok temu fociłam cosplay z tej historii - koleżanka miała strój Haine Rammsteinera, dlatego nieco kojarzę klimat i o co w tym chodzi. W sumie, sporo zdjęć z mangi/anime mam, a rzadko kiedy coś oglądam, nigdy nie czytam (chociaż Death Note chętnie bym przygarnęła na półkę).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haine Ramstainer jest z trochę innej serii, która też ma Dogs w tytule - dlatego bardziej podoba mi się podtytuł "Bezpańscy literaci", bo wtedy już się tak nie kojarzy :D

      Usuń
  4. Heh, mnie seria zainteresowała dopiero, gdy czytając jakiś opis, trafiłam właśnie na jakieś znajome nazwisko (bodajże Tanizakiego) i uświadomiłam sobie, że to nie przypadek. Po twojej recenzji mam jeszcze większą ochotę na serię, ale może najpierw dorwę Historię literatury japońskiej Melanowicza :P Albo przynajmniej przeczytam część tych japońskich powieści, które mam. Byłoby to fajnym uzupełnieniem tych bonusów od tłumaczki (kto to tłumaczył? Bo Waneko ma tych osób kilka).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolina Dwornik tłumaczyła (Kiba jesli szukałabys jej atrakcji konwentowych o Bungou ;)).

      Usuń
    2. Dzięki :)
      Frydzia

      Usuń
  5. Anime bardzo lubię, więc i mangę z chęcią bym przeczytała. Nawet nie wiedziałam, że zaczęła wychodzić po polsku... Zastanawiałam się nad kupnem oryginału, ale tyle już tego nakupowałam, że nie wiem, gdzie ja to wszystko po powrocie do Polski poustawiam. D:
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej zainwestować w polską wersję imho, bo jest dużo ciekawostek i przypisów od tłumaczki, więc na pewno ogarniesz lepiej ^^.

      Usuń
  6. Literaci to jest dla mnie jedna z tych serii, które zbrzydził mi powszechny hajp. Sama w sobie brzmi jak coś, co mogłoby mi bardzo podejść, ale jak w internetach na co drugiej profilówce widuję tego takiego chyba Dazaia i co i rusz się natykam na westchnienia fanek któregoś tam bohatera, jakoś odchodzi mnie ochota na bliższe zapoznanie się. Do tego do anime mnie zniechęca nieznajomość tych wszystkich japońskich klasyków, jednak jestem z tych, co wolą wyłapywać wszelkie smaczki. Bardziej już brałabym się za mangę, tym bardziej, że jak tak paczam po tych zdjęciach naprawdę ma przyjemną kreskę w środku, w przeciwieństwie do okładek. Meh, no ale kolejna seria, którą bym chciała, a nie dam rady zbierać :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Meh, no ale kolejna seria, którą bym chciała, a nie dam rady zbierać :/" => to, to, to, znam ten ból ;_;

      Usuń
    2. W moich internetach nie ma az takiego hajpu na "Bungou", widziałam trochę cosplayów, ale zdecydowanie bardziej przewijają mi się serie idolowe i idolowe. Nie narzekam, bo sama lubię np. Idolish7, ale jak raz na jakiś czas trafię na jakiś fajny art z Bungou na mojej t-liście to jestem zadowolona.

      Usuń
  7. Słyszałam o serii, ale jakoś nigdy nie miałam okazji przyjrzeć jej się bliżej. Może kiedyś odpalę na spróbowanie anime, ale póki co tytuł nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anime ma przyjemną kreskę, ale jakoś bardziej mi siada manga mimo wszystko.

      Usuń
  8. Widać, że znasz się na mangach;) Ja w swoim życiu przeczytałam tylko kilka tomów i było to baaardzo dawno temu, ale kiedy czytam taką recenzję jak ta, mam ochotę zacząć znowu:) Tylko boje się, że wpadnę w to po uszy i zacznę zbierać wielką kolekcje mang, a to mogłoby poważnie nadszczerbić mój budżet:P
    Należę do grupy nr 2 i 3, więc pewnie by mi się ta manga spodobała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbieractwo to choroba, więc masz rację, że sie w nią nie wciągasz ;)

      Usuń
  9. W pierwszej kolejności zaintrygowała mnie kreska i rysunki postaci.
    Aż będę musiał zapoznać się z tytułem, bo ten tekst mnie do tego zachęcił :)
    Może też ogarnę anime. Długie jest?

    //Buarey

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Manga tak jak pisałam obecnie ma 12 tomów i nadal powstaje, anime ma chyba 2 sezony i zapowiedziany film kinowy.

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź :) Wrzucam ten tytuł w kolejkę ;)

      //Buarey

      Usuń
  10. Już parę razy słyszałam o tym tytule, ale jakoś wcześniej nie miałam okazji do niego zajrzeć. ^^ Po lekturze Twojej recenzji naszła mnie ochota by zerknąć do tej mangi. Szczególnie dlatego, że nalezę do grupy odbiorców numer 2 i 3. :D
    Gorąco Pozdrawiam Fejwsi.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie pozostaje tylko zachęcać :)

      Usuń
  11. Świetny blog i bardzo się rozwinął :)

    Tej mangi osobiście nie czytałem, nie moje klimaty i nie moja kreska niestety. Ale recenzja przednia :)

    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  12. Już prawie miałam poprzestać na samym anime, ale chyba jednak rozważę to jeszcze raz. Z chęcią zapoznałabym się z tymi dodatkowymi informacjami na temat postaci i ogólnie zerknęłabym na to, jak to wszystko wypada w mandze. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, ze moja recenzja wzbudziła takie wątpliwości ;)

      Usuń
  13. Anime obejrzałam chyba 2-3 odcinki.Nie porwało mnie. Choć wciąż byłam i jestemat ciekawa tej literackiej strony historii, więc łapię się raczej do trzeciej grupy, bo.w sumie fakt różnych "mocy" mnie raczej zniechęca niż zachęca. Wciąż się zastanawiam, czy kupić ten tytuł. Pewnie się kiedyś w końcu skuszę albo zupełnie o nim zapomnę. Się okaże. Niewatpliwie zachęcająca jest perspektywa dobrego posłowia, która mnie nieco oswieci, jak przyjdzie co do czego.

    OdpowiedzUsuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -