Ta strona korzysta z ciasteczek, jeśli się z tym nie zgadzasz zamknij bloga lub wyrzuć komputer przez okno.
Posted by : Otai piątek, 28 kwietnia 2017

Kiedy byłam jeszcze małym otajem, w telwizorni leciał sobie serial animowany "Czarodziejka z Księżyca", nie jestem pewna czy kojarzycie. W każdym razie główna bohaterka była tam nieco nieogarnięta, nie do końca powalała swoim IQ, ale była bardzo pogodna i żywiołowa, świetnie radziła sobie też w sytuacjach podbramkowych. W kreskówce był i on - wredny, tajemniczy, inteligentny, który ciętym językiem przerzucał się z główną bohaterką małymi złośliwościami. A potem odzyskał pamięć i z serii na serie stawał się coraz bardziej ciepłą kluchą, taką okropnie rozlazłą, a jego rola sprowadziła się w pewnym momencie do tego, że był najsłabszym ogniwem, którego wykorzystywali wrogowie, żeby manipulować i wabić główną bohaterkę w pułapkę. Od tamtego czasu bardzo cenię sobie serie, w których twórcy potrafią zachować stałość charakterów pokazując jednocześnie, w jaki sposób młody człowiek dojrzewa do pewnych uczuć i decyzji nie zmieniając osobowości. I jedną z takich historii postanowiło wydać w Polsce wydawnictwo Waneko.



"Ookami Shoujo to Kuroo Ouji", po polsku tłumaczona jako "Wilczyca i Czarny Książę" to nie opowieść o wilku i mrocznym czarnowłosym młodzieńcu w koronie na głowie, a 16-tomowa manga shoujo z elementami okruchów życia. Manga w Japonii wychodziła od roku 2011 do roku 2016, doczekała się filmu aktorskiego oraz serialu anime (jak dla mnie obydwie adaptacje jakieś bez szału są). Mangę stworzyła Ayuko Hatta, która przed tym tytułem wydała tylko 2 jednotomówki, a "WiCK" stał się jej pierwszą dłuższą serią. W Polsce 1 tom mangi wyszedł w styczniu 2017 roku, a obecnie wydane są już 3. Manga została wydana w formacie 175mm x 116mm, kolorowych stron brak, druk offsetowy, okładka z obwolutą ze skrzydełkami.

Erika Shinohara to uczennica 1 klasy liceum, która lubi się popisywać. Chwali się wspaniałym chłopakiem i opowiada o swoich miłosnych przygodach, a tak naprawdę przez całe 16 lat życia nigdy nikogo nie miała… Aby jej kłamstwa nie wyszły na jaw, robi zdjęcie przystojniakowi na ulicy i przedstawia go koleżankom jako swojego ukochanego. Okazuje się jednak, że nieznajomy chodzi do tej szkoły i wydaje się niezbyt sympatyczny… Wykorzystuje sekret Eriki i robi z niej swojego ,,pieska”.
Niektórych od serii może odstraszyć opis. Dziewczynę traktować jak psa? Takiego na posyłki? Cóż za okropny ten facet, psychiczne to wszystko! Kto to kupuje?! Pojawia się milion pytań, które zapominają o jednym - część ludzkości kiedy słyszy "pies" myśli "najlepszy przyjaciel człowieka". Główny bohater stara się sprowadzić główną bohaterkę do roli "psa" podświadomie porównując ją do swojego starego dobrego kumpla, zwierzęcia, które w odróżnieniu od ludzi nigdy go nie skrzywdziło. Mnie samą bardziej na początku osłabiło to, że mamy do czynienia z bohaterką, która nie potrafi się wyplątać z własnego kłamstwa i wciąga w to ludzi, ale od czegoś każdą historię trzeba zacząć.


Pierwszy tom mangi przedstawia nam bohaterów w swojej początkowej wersji - każde z nich ma swój charakter, ale są oni pod wieloma względami kompletnie niedojrzali. Główna bohaterka, która kłamie po to, żeby przypodobać się koleżankom oraz ukrywający się pod grą pozorów sfrustrowany i niezbyt wrażliwy samotnik. Jeśli po przeczytaniu tego tomiku martwicie się czy jest to do strawienia - mogę wam powiedzieć, że przez całą mangę będą dorastać, podejmować różne decyzje, a w końcu zobaczymy z kim i w jaki sposób wejdą w dorosłość. W 1 tomie można się również przekonać o tym, że mamy całkiem sporą galerię bohaterów drugoplanowych, a to dopiero początek. Każdy z nich otrzyma swoje poboczne historie, smutne i szczęśliwe chwile. Nawet jeśli na początku będą nas denerwować swoim zachowaniem - oni w końcu też zderzą się z decyzjami, które pozwolą im dorosnąć i sprawią, że czytelnik polubi ich bardziej. Chyba dlatego właśnie ucieszyłam się, że ta manga będzie wychodziła w Polsce. Nie można powiedzieć, że manga nie zniechęca niektórych ludzi - fajnie udostępnia się na facebooku posty o tym, jacy ludzie są głupi i jak się nienawidzi ludzkości, dodając do tego całą litanię wulgaryzmów, ale widzieć takiego człowieka stosującego się do tych zasad w mandze już niektórych boli. 


Kreska serii strasznie mi się podoba. Ma w sobie coś oldschoolowego, ale i dużo świeżości. To idealne połączenie dla mnie, bo czasem tęskni mi się do takich bardziej oldschoolowych tytułów jeśli chodzi o kreskę, ale jestem równie słaba, jeśli chodzi o lekką falę świeżości. Projekty postaci są świetnie zrealizowane, zróżnicowane pod względem mimiki, dokładnie rysowanych fryzur czy stylu ubierania. Poza projektem i detalami pasuje mi też zróżnicowanie rastrowania, teł, cieniowanie rastrami, dynamiczne pozy, kadrowanie na śliczne twarze rodem z shoujo też mi odpowiada. 



Klejenie tomiku denerwuje tylko przy ostatnich stronach, poza tym bardzo dobrze się czyta. Jeśli chodzi o tłumaczenie 1 tomu chyba nic nie rzuciło mi się specjalnie w oczy - nie miałam jakiegoś "wow, jakie świetne tłumaczenie!" ani "jaka beznadzieja".Po prostu czytałam i nic mi nie przeszkodziło w lekturze. Jest kilka takich onomatopei w stylu "Jebs", ale jakie czasy takie onomatopeje... San-chan została zmieniona na Sanuś, co w sumie pasuje do oszukiwania, że jest ona chłopakiem głównej bohaterki, bo brzmi tak bezpłciowo ;) - z Sancią pewnie łatwiej wszystko by wypłynęło na jaw. Typesetting, onomatopeje itp. wydawały mi się całkiem zróżnicowane. Prawda jest taka, że tomik przeczytałam w lutym i mogę nie pamiętać wszystkich swoich odczuć, ale wydaje mi się, że były one umiarkowane.


Dla kogo ta seria? Na pewno nie dla ludzi, którzy chcieliby mieć fajnych i przyjemnych bohaterów, do których od razu się przywiązują i przeżywają ich perypetie. Na pewno nie dla tych, którzy chcą fabularnie czegoś nowego - nie ma szans, żeby Japończycy tak łatwo zamienili Walentynki na święto ugniatania kapusty nogami. Powiedziałabym, że jest to seria dla ludzi, którzy lubią lektury, w których czas sprawia, że bohaterowie dojrzewają. Którzy ściskając ostatni tom lubią powiedzieć "moje dzieci tak dorosły"!

{ 12 komentarze... read them below or Comment }

  1. Mnie również aktorski film nie porwał, ale muszę przyznać, że grający Satę aktor (nie chce mi się szukać nazwiska, ale wiesz o kogo chodzi), na którego miałam od nadmiaru uczulenie, w tej roli nawet mi się spodobał. To był taki trochę nieplanowany maraton tego pana, bo wcześniej puściłyśmy sobie "orange", który też był słaby, ale pierwszy raz ten młodzian mi się aktorsko spodobał.

    Co do samej historii, to kiedyś ją czytałam, ale nie pamiętam na czym i dlaczego przerwałam. Przyznam, że chętnie poznałabym zakończenie, ale nie chciało mi się wracać do skanów. Może kiedyś, jak nadrobię wszystkie planowane tytuły i będę cierpieć na nadmiar gotówki, skuszę się na polskie wydanie. Nie mówię mu na pewno kategorycznego "nie", bo jednak trochę ciekawości co do tej serii we mnie zostało. Szkoda mi tylko trochę, że dobiła aż 16 tomów, bo dla tytułów, co do których nie pałam ogromną miłością, to spora ich ilość.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kreska faktycznie bardzo ładna, ale zarówno opis jak i ilość tomów skutecznie mnie od tej mangi odstraszają. ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Wizualnie bardzo mi się ta manga podoba, okładkami też się zawsze zachwycam, jak widzę w sklepie, aż szkoda, że tytuł zupełnie nie dla mnie :c

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że chętnie po nią siegnę :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten początek mnie właśnie trochę odstrasza, ale jednocześnie jestem ciekawa tego, jak później się to wszystko potoczy. Myślę, że kiedyś się w końcu zbiorę do przeczytania tej mangi. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Natknęłam się na ten tytuł dosyć niedawno i jakoś o nim zapomniałam, ale teraz muszę przyjrzeć mu się bliżej:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Po anime miałam pozytywne odczucia, także myślę, że manga to tylko kwestia czasu :D
    Z reszta to jest shoujo, a ja shoujo bardzo lubię. :3

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie kreska szczególnie nie zachwyciła, samą historię też uznaję za przeciętną - poza nietypowym początkiem jest standardowo. Za to zakończenie całości mnie usatysfakcjonowało :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo przyzwoita kreska :D Zastanawiałam się nad tą mangą, ale na razie się wstrzymam.
    Twój opis Mamoru z "Sailor Moon" mnie powalił XD Zgadzam się z nim w pełni- zrobiła się z niego taka ciapcia, a kiedyś był tak uroczo złośliwy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Długo zastanawiałam się nad tą seria i... przekonałaś mnie :D dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny post! Nie czytałam tej mangi, ale wygląda naprawdę zachęcająco więc chyba będe musiała spróbować. Dziękuje bardzo hah :P

    OdpowiedzUsuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -