Posted by : Otai czwartek, 29 grudnia 2016

Ciężko było mi się zebrać do napisania tej notki, oj ciężko. Przez ostatnie miesiące nie do końca ogarniałam co przychodzi, a co jest stare, a co dopiero kupiłam. I tak mang, których nie czytałam mam teraz na półce chyba tyle samo co tych, które czytałam. Tę notkę sponsorują niewyraźne zdjęcia i zdjęcia z lamą, bo nie mam ochoty czekać na światło dzienne.


Ledwo się dzisiaj zmusiłam do ściągania tego wszystkiego z półek i ustawiania tego w stosik! Każda z tych rzeczy znalazła już swoje miejsce w moim pokoju jakiś czas temu. Zacznijmy może od kompletu "Full Metal Alchemist". Już w tamtym roku, po obejrzeniu "Brotherhooda" uznałam, że po prostu muszę mieć tę mangę i kupią ją przy najbliższej świątecznej promocji JPFu. Po pierwsze stare komplety nie zawsze są w tak bardzo dobrym stanie jak piszą sprzedawcy, po drugie JPF daje dodatkowe 10% zniżki na święta (a komplety i tak są tańsze o 25%). Przeczytałam sobie już pierwszy tom i naszła mnie taka myśl, że kiedyś tłumaczenia były dla mnie bardziej przyswajalne. Tłumaczom jakoś udawało się przetłumaczyć cały tomik bez rzucania przekleństwami, bez wplatania jakichś trendy żarcików, z czym w niektórych obecnie tłumaczonych mangach ciężko. Zobaczymy jak będzie dalej, ale po prostu mnie to jakoś uderzyło, że się da. Pewnie teraz będę czytała do końca, zamiast zabrać się za inne mangi, które czekają w kolejce.


Wiecie, przy okazji promocji świątecznej JPFu można dostać gratisowe kalendarze (a ja byłam zbyt zakręcona, żeby wziąć 3, które mi przysługiwały i wzięłam 1). dostaje się też losowe gadżety japońskie. Rozumiecie, wydajecie 100 zł i możecie dostać jakieś super clearfile, figurki, gadżety... Możecie też wydać odkładane cały rok 3 stówki i dostać szklane coś z "One Piece". W sumie dobrze, że "FMA" był ostatnią mangą jaką mogłam kupić od JPFu i nie będę próbować w przyszłym roku swojego szczęścia.



Tutaj przykra historia, bo akrylowych zawieszek z "Tsukiuty" powinnam mieć 3, a są w opakowaniu 2. Kiedy je rozpakowywałam i wpakowywałam do pudełek były nadal 3. Teraz do stosiku są 2... co się stało z jedną? Ktoś mi to zabrał? W domu? W pracy? Nie mam pojęcia :(. Strasznie mi smutno teraz, nawet jeśli była to postać, na której mi najmniej z całej trójki zależało. ZNALAZŁA SIĘ BUBA. Został mi You, którego uwielbiam, bo podkłada mu głos Kakki oraz Koi, który jest postacią miesiąca, w którym się urodziłam. Zawieszki są całkiem spore, wielkości środka mojej dłoni i są naprawdę śliczne. Na zdjęciach znalazły się również zakładki, które zgarnęłam na konwencie Xmascon od Waneko i przywieszki/zakładki, które trafiły do mnie z wymiany za doujiny, które rysowałam :).


Kolejne  śliczności to zawieszki gumowe z serii "Idolish 7". O grze już wspominałam, bo w nią gram, teraz już mniej, ale od wszystkiego trzeba mieć trochę przerwy. Seria tych breloków jest jedną z najlepiej zrobionych i najsłodszych jakie widziałam, wiec skusiłam się na zespół Re:Vale (Momo i Yukiego) oraz niedo końca typowy pairing moich ulubionych postaci z Idolish7 i Triggera (tyle wygrać, że są razem na jednym breloku).


2 najnowsze single Kanjani8. Nadal mam luki w ich dyskografii, ale przynajmniej najnowsze single staram się ogarnąć. I "Noroshi" i "Panorama"  to wersje CD + DVD z klipem i makingiem do niego. Okładki się rozkłada i są na niej solowe zdjęcia poszczególnych członków zespołu.


A tutaj najnowsze tomy tytułów, których mam prenumeratę. Pewnie tych tomów było w międzyczasie więcej niż tu na zdjęciu, ale wyciągnęłam z półki tylko te ostatnie ;). Mam takie zaległości w czytaniu, że zanim do tych tomików dotrę to minie kolejne pół roku :).


Egzemplarze recenzenckie - Relife 1 (recenzja tutaj)Sherlock - Studium w różu (recenzja tutaj) oraz 2 tom "Log Horizon". Jak można się domyślić po zakładce w środku tomik własnie się czyta. Już dziś mogę wam powiedzieć, że naprawianie błędów leci w tym tomiku na całego - i rozkładówki są, i czym jest tank też jest napisane :).



Na kolejne tomiki "Śmiechu w chmurach" nadal czekam, wydaje mi się, że już kiedyś pisałam o tym, że wymieniłam się za 1 tom. Reszta ma przyjść w paczce z Gildii na styczeń. "Yamda i chłopak" to kolejna manga od wydawnictwa Dango. Troszkę mi szkoda, że nie tłumaczyła jej osoba od "Usłyszeć ciepło słońca", bo pewnie dialogi byłyby płynniejsze, ale jest lepiej niż w "Monster Petite Panic", wiec mogę postawić plusika tłumaczce za postęp. Byle do przodu. Sama manga jest przyjemnym czytadłem, a lekka kreska pasuje do całości i nadaje jej klimatu.




"Kawaii Scotland" pokazuje, że Polak potrafi narysować mangopolo lepiej niż niejeden Japończyk. Od postaci, przez tła, aż po dynamikę rysunków wszystko jest naprawdę niesamowite i może to już ten moment, żeby wydawnictwa znowu spróbowały się otworzyć na polskich rysowników, a nasz rynek mangopolo zaczął się kręcić jak rynek mangogermano. Kreska jest zwiewna, delikatna, ale wyrazista, po prostu omnomnom! Fabuła... fabuły dla mnie mogłoby nie być właściwie, bo mamy tutaj szalony zlepek kilku pomysłów i parodii, są lepsze i gorsze momenty, lepsze i gorsze dialogi, tak po prostu :).


Te tytuły mam z wymiany mang na facebooku, nie pamiętam już nawet czego się wtedy pozbywałam ;). Jeszcze nieczytane mimo upływu miesięcy, zaplątały się na ten stosik przez przypadek, bo nie chce mi się szukać czy już o nich pisałam.


Ilustrowany "Harry Potter i komnata tajemnic" w końcu już jest! Zbieram to wydanie dla cudownych rysunków, a jeszcze nawet nie zdążyłam tej części dobrze przejrzeć :). Może w ferie będę miała czas na czytanie!







3 artbooki Harumy Miury trafiły do mnie przez przypadek. Zastanawiałam się co zamówić sobie z surugayi, kiedy nadarzyła się okazja i wpisywałam kanji różnych japońskich aktorów, których znam. Nie musiał być to mój ulubieniec, ja po prostu lubię ładne zdjęcia. Tłumaczę to sobie "będzie do refki rysunku", ale nie oszukujmy się - rysuje ostatnio tyle co kot napłakał. Miałam wybrać tylko 1 z nich, ale jak zobaczyłam ich szaleńcze ceny (200-300 jenów jeden) to musiałam zgarnąć wszystkie 3. Najbardziej podobają mi się zdjęcia w "Letters", gdzie Haruma Miura wybiera się na wycieczkę po Australli :).


Artbooki "Karnevala" nie były jakoś szaleńczo tanie (teraz na przykład są o wiele tańsze na suru niż kiedy ja zamawiałam :)), ale i tak ich cena była niższa od okładkowej, a czasem ciężko przewidzieć kiedy trafi się kolejna okazja zakupów. Artbooki są duże i mają twarde okładki... myślę, że akurat jeśli o nie chodzi to wcześniej czy później napiszę recenzję.




"Honobono Log" to artbook w mniejszym formacie, który wpadł mi w oczy przeszukując CD Japan. Na pewno kupię drugą część! Te słodkie obrazki przedstawiające różne pary w sytuacjach z życia wzietych jest jedną z najbardziej uroczych rzeczy jaką miałam w rękach. Fukamachi Naka koloruje w prosty sposób w tym artbooku, ale dodaje mu jeszcze większej magii i jako projekt prezentuje się naprawdę świetnie. Dodatkowo nie tak dawno na podstawie właśnie tej serii artbooków powstało krótkometrażowe anime! 


Tymczasem udało mi się skończyć notkę, w co nie bardzo wierzę, ale przynajmniej nie będę miała wyrzutów sumienia, że jej nie zrobiłam ;). Do następnego!

{ 17 komentarze... read them below or Comment }

  1. Oż kurde, te gumiaki z Tsukiuty są mega wielkie @_@
    PHOTOBUSIE MIURY TO RZYCIE. I TO ZA 200-300 JPY, NO WEŹ.
    jak sobie pomyślę, że dawałam za photobooki full price, który nie raz sięgał ponad 3k, a teraz paczę to na suru a tam nawet nie 1k, to jest mi przykro i moje kokoro krwawi x'D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nadal czasem wydaje tyle ile kosztuje fotobuś, bo to jest jak z figurkami - nigdy nie wiesz czy potem będzie tańsze czy droższe ;).

      Usuń
  2. Oh my. :D
    Po pierwsze, zazdroszczę całego FMA, też muszę kiedyś dorwać! Niedawno jednak wydałam wszystko na prawie cały komplecik Pandory, więc może przy innej okazji. XD
    Przy Surugayi trzeba bawić się w pośredników? Bo coraz śmielej przymierzam się do zamówienia czegoś z Dżaponii, ale zawsze coś mnie skutecznie odstraszy. XD Pamiętam, że kupowałaś też pojedyncze tomy Yowamushi - też tam? Bo chciałabym sobie ogarnąć jakąś mangę w oryginale, ale totalnie się na tym nie znam. :<
    Moje must have z Twojego stosiku to "Kawaii Scotland" - przegapiłam prenumeratę i teraz muszę jakoś dorwać ten tytuł! Środek na pierwszy rzut oka baaardzo mi się podoba, sam pomysł też.
    Artbook z Karnevala prezentuje się bardzo ładnie w środku, gdyby nie to, że raczej już na stałe porzuciłam ten tytuł, to sama chciałabym postawić go na swojej półce. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja "Pandorę" nadal mam nieruszoną, a kupiłam kiedyś 12 tomów...
      Tak, trzeba się bawić w pośredników, ja zazwyczaj zamawiam z koleżankami i sama nie interesowałam się tym za bardzo... Niestety ostatnio coś nasi pośrednicy podrożeli i nie było group orderów. Tomiki YowaPedy zamawiałam z CD Japan akurat, zamawiam tam kiedy dają mi gratisowe punkty np. z okazji świąt lub urodzin :). Zawsze to 300 jenów zniżki. :)

      Usuń
    2. Haha, kiedyś się dziwiłam, jak to można mieć mangę i jej nie przeczytać, a teraz sama też przez to przechodzę! XD
      Ok, dzięki za info! ^^ (muszę coś wykombinować!)

      Usuń
  3. Zawsze jak tu wchodzę, to oczy mi wypadają, bo za wiele dobroci i po prostu nie wiem, co napisać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamknij oczy, wylosuj palcem jedną, wytrzyj monitor i skomentuj haha

      Usuń
  4. O! FMA! Popieram. :D Mnie do przeczytania zostały jeszcze trzy tomy. Nawet nie wiedziałam, że JPF robi takie promocje, ciekawe, co udałoby mi się zgarnąć... Sherlock wciąż nieprzeczytany, a z Noragami mam do kupienia dwa zaległe tomy. Kawaii Scotland jestem bardzo ciekawa, więc przy następnych zakupach na pewno wyląduje u mnie.
    Tyle ładnych artbooków! Chyba też zacznę się rozglądać za jakimiś dobrymi okazjami. A Honobono Log chętnie przyjrzę się bliżej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie miałabyś więcej szczęścia niż ja :D.
      Ja się uzależniłam od artbooków, bo arty są piękne i zawsze jest czas, żeby je przejrzeć, a nie zawsze znajdę czas na przeczytanie mang ;)

      Usuń
  5. To ze Wzgórzem Apolla to ten kalendarz JPFowy, tak?

    Super zawieszki z Tsukiuty, nie wiem co to, ale ogólnie mi się strasznie podobają ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tak :D.
      Ja ostatnio coraz częściej się nacinam na to, ze wolę kupić po prostu ładny gadżet niż coś z serii, którą lubię najbardziej ;)

      Usuń
  6. Zacny stosik! Widzę, że wiele dobroci do Ciebie przybyło! :D Bardzo ciekawi mnie "Kawaii Scotland" i myślę, że przy najbliższej okazji będę musiała zaopatrzyć się w ten tytuł. planujesz może napisać do niego recenzję?
    Przepiękne są te artbooki. *o* Będę musiała kiedyś pomyśleć nad zakupem tego rysunkowego wydania Harrego Poterra. Gdzie tylko nie spojrzę tam wszyscy się nim chwalą. xD
    Życzę Ci wszystkiego dobrego w tym nowym roku! Samych sukcesów, spełnienia marzeń i czego tylko sobie życzysz.
    Gorąco Pozdrawiam Fejwsi. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie planuję pisać recenzji fabuły "Kawaii Scotlant", bo w sumie cały czas miałabym gdzieś z tyłu głowy, że mam współautorkę znajomą ;).
      I wzajemnie!

      Usuń
  7. Ja kompletowałam FMA na wyprzedażach na Gildii i dalej chętnie do tej serii wracam :) Dodatkowo fajnie, że niektóre tomiki mają tą "megamangową" czerń.
    Artbook Honobono Log wygląda mega słodko *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie chyba większosć ma taką, ale to wynika z tego, że JPF robi dodruki w swojej drukarni prawie na bieżąco ;), a wiadomo, że ich druk cyfrowy jest dużo ciemniejszy.

      Noo, przymierzam się do kupienia drugiej cześci *^*

      Usuń
  8. Chryste

    Nie wiem co jest ale nie dostaje powiadomien o nowych wpisach na twym blogu ;___;

    Gratulacje solidnej porcji łupów

    OdpowiedzUsuń
  9. Wo-wow. :o Zaszalałaś. :D

    OdpowiedzUsuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -