Ta strona korzysta z ciasteczek, jeśli się z tym nie zgadzasz zamknij bloga lub wyrzuć komputer przez okno.
Posted by : Otai piątek, 23 grudnia 2016

Czasem tak sobie myślę, że w dużej mierze na odbiór fikcji wpływa nasza własna rzeczywistość. I tak dodatkowo czasem sobie tak myślę, że moja rzeczywistość jest inna niż wasza, bo dla mnie japońskie seriale live action i aktorstwo jakie prezentuje jest dużo bardziej naturalne niż takie koreańskie produkcje czy popularne anglojęzyczne seriale. I tak sobie myślę, że najbardziej nienaturalnie czuję się wśród anglojęzycznych Anglików grających anglojęzycznych Anglików pijących elokwentnie herbatkę o piątej. Chociaż zdarzają się wyjątki. Dlatego pierwszego odcinka sławnego i uwielbianego "Sherlocka" nie za bardzo już pamiętam, nie porwał mnie na tyle, żebym obejrzała serial dalej. Myślę, że moi znajomi kochają go dwa razy bardziej za mnie :). Ale pomyślałam, że skoro istnieje wersja mangowa serialu to mogłabym spróbować przeczytać historię w innej formie? Może w ten sposób się przekonam do tego, co wszyscy tak uwielbiają? A co gdyby jeszcze przy okazji zrecenzować tomik? Nie byłaby to przecież typowa recenzja fana serialu, tylko kogoś, kto nie będzie porównywał obydwóch form. W ten oto sposób wylądowałam tutaj i teraz z 1 tomikiem "Sherlocka Holmesa" od Studia JG i zabieram się za recenzję. Może to trochę przewrotne i może większość z was będzie szukała porównania do serialu, ale z drugiej strony... czemu nie spróbować zrobić tego po swojemu?


"Sherlock - Studium w różu" to manga na podstawie serialu BBC luźno bazującym na "Sherlocku" Doyle'a. Za scenariusz odpowiedzialni są Steven Moffat i Mark Gattiss. Manga została narysowana w 2013 roku i klasyfikowana jest jako seinen. Nie dokopałam się do żadnych informacji na temat artysty odpowiedzialnego za rysunki w mandze, ukrywającego się pod pseudonimem Jay., więc jeśli ktoś ma jakiekolwiek info proszę o podrzucenie w komentarzu w ramach uzupełnienia :). Manga obecnie jest trwająca, posiada 3 tomy. Pierwszy tom, który będę dziś recenzować, miał w Polsce premierę w październiku 2016 roku.


Za wydanie odpowiedzialne jest wydawnictwo Studio JG. Format tomiku to standard od Studia JG. Druk jest wyraźny, strony lekko prześwitujące, przynajmniej częściowo, ale nie różni się to od innych posiadanych przeze mnie mang. Klejenie bardzo dobre, chociaż na zbliżeniu na kolorowej strony trochę je widać. Kolorowych stron jest 4, wydrukowane są na błyszczącej kredzie. Żaden dialog nie został przycięty, jeśli chodzi o kadry to minimalnie mogły ucierpieć te wychodzące na spad. Cena okładkowa tomiku to 22,90 zł. Manga została wydana z obwolutą. Obwoluta, na której znajdują się twarze bohaterów, jest w całości błyszcząca. Posiada ona srebrne napisy i wszystkie poza głównym tytułem są dodatkowo laminowane, tak że można wyczuć je pod palcami. Na skrzydełkach znajduje się kontynuacja ilustracji okładkowej. Pod obwolutą mamy czarno-białą okładkę z pełnymi sylwetkami bohaterów. Na tylnej stronie znajdują się też podziękowania od autora.
Czy istnieje zbrodnia doskonała? Czy morderca może zatrzeć ślady i nigdy nie zostać złapanym? Najsłynniejszy detektyw w historii literatury tym razem zostanie przeniesiony do naszej współczesności, aby rozwiązywać niemożliwe do rozwikłania przestępstwa. Jego genialny i nieco szalony umysł, wspierany przez niezawodnego doktora Watsona i zaplecze osiągnięć najnowszej technologii sprawią, że psychologiczna gra z mordercą stanie się intrygująca bardziej niż kiedykolwiek. Jesteście gotowi na nowe oblicze Sherlocka Holmesa? - Studio JG.
Fani serialu wiedzą, że serialowa wersja Sherlocka to współczesna opowieść o Johnie Watsonie, lekarzu wojskowym, który niedawno wrócił z wojny. Poznaje on Sherlocka Holmesa, swojego nowego współlokatora i zarazem genialnego detektywa i zaczyna pomagać mu w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych. W pierwszym tomiku mamy serię upozorowanych samobójstw, nieskomplikowany według mnie wątek kryminalny, który odbieram jako wstęp do jakiejś większej intrygi.Świat przedstawiony wydaje mi się być ważniejszy od samej zagadki, którą przychodzi nam wraz z bohaterami rozwiązać.


Może zacznę od tego co według siebie straciłam nie będąc fanką serialu. Po pierwsze mam czasem problem z zidentyfikowaniem kto jest odpowiedzialny za daną wypowiedź. Oglądającemu serial przychodzi to naturalnie, ja natomiast miałam takie momenty, gdzie mogłam tylko zgadywać kto wypowiedział dany dialog, zwłaszcza gdy zabrakło wskazówek w dymkach. Po drugie: w serialu wszystko dzieje się dynamicznie i człowiek ma mniej czasu na zastanowienie się, czy coś ma sens. W mandze gdzie wszystko jest czarno na białym, kiedy czytałam jakąś wypowiedź kilka razy nie mogłam dojść do tego dlaczego jest ona odkrywcza i gdzie leży jej sens. Z takich mniej spoilerowych rzeczy dam przykład wejścia na ładowarkę do komórki. 

"Wokół wejścia ładowarki jest mnóstwo zadrapań. 
Poprzedniemu właścicielowi trzęsły się ręce.
 Na komórkach osób niepijących nie zobaczysz takich rys."

Drogi Sherlocku, jakbyś wziął moją komórkę do ręki i doszedł do takich wniosków na podstawie rys, które zostawiłam i wygłosił je światu to chyba bym cię wyśmiała. Bycie zamyślonym podczas wkładania ładowarki do komórki - i owszem. Bycie ułomem i niezdarą - jak najbardziej. Próby trafiania ładowarką do telefonu, bo włącznik do lampki za daleko, żeby wstać - zdecydowanie tak. Ale tak się składa, że jestem osobą niepijącą. Chyba w całości to mnie najbardziej w teoriach Sherlocka póki co denerwuje - okazują się w dużej mierze trafne, a on sam uznawany jest za geniusza. A wcale nie musiałoby tak być, gdyby się dłużej zastanowić i otworzyć umysł na inne rozwiązania. Brak mi tu roztrząsania kilku opcji na raz, ale może właśnie dzięki temu można było wątek kryminalny zamknąć w jednym tomie. Dla odmiany na rozwiązania, na które ja wpadam dosyć szybko, bo znajdują się do nich dosyć wyraźnie wyrysowane wskazówki, a nie tylko ściana tekstu, bohaterowie wpadają dużo później. Może wynika to z faktu, że w historiach detektywistycznych lubię łączyć ze sobą fakty, a Sherlock w pewnych momentach historii wyręcza w myśleniu i policję i czytelnika. Nie twierdzę, że to do końca źle, bo w końcu o to chodzi, żeby czytelnik czuł się zaskoczony nietypową dedukcją wynikającą z inteligencji Sherlocka, jego pokręconego stylu myślenia i łączenia faktów. To akurat jest zrobione bardzo dobrze, o czym świadczy rzesza fanów serialu. Ja preferuję jednak zaskoczenia w stylu "rzeczywiście ten element tam był, czemu nie zauważyłam go wcześniej!" w historiach typowo kryminalnych.



Mocną stroną mangi są na pewno postacie, wykreowane wcześniej w serialu, ale do aktorskiej wersji mnie nadal nie ciągnie. Na kartach komiksu są to postacie o wyrazistym i nietypowym dla mangi wyglądzie. Każdy z nich skrywa jakąś tajemnicę, opowiada jakąś historię, a swoim zachowaniem daje nam wskazówki, ale na tym etapie nie do końca wiadomo jakie. To postacie sprawiają, że czuję się zaintrygowana kontynuacją historii. Póki co cieszę się, że dostajemy wgląd na historię głównie z perspektywy Watsona, bo po pierwszym tomie polubiłam go dużo bardziej niż Sherlocka. Doceniam  go jako wykreowaną postać, ale póki co nie pałam do niego sympatią.


Kreska w komiksie jest dla mnie jego niewątpliwym plusem. Tak jak wspominałam przed chwilą postacie są bardzo wyraziste i dobrze odwzorowane jeśli chodzi o podobieństwo do tych z serialu.  Przynajmniej te główne, bo w innych recenzjach znalazłam informacje, że postacie drugoplanowe mają tylko wybrane cechy charakterystyczne i nie do końca przypominają siebie. Myślę, że w ogólnym rozrachunku powinni być usatysfakcjonowani, że artysta nie odjechał w jakąś dziką stronę, tylko starał się odwzorować to, co zostało już stworzone. Nie uświadczymy tu żadnych chibików czy twarzy rodem z emotikonek. A dla mnie dodatkowo ten mangowy styl sprawił, że postacie wydają mi się bardziej przystępne i na niektórych lepiej mi się patrzy w wersji rysowanej. Te wyraziste miny, emocje na twarzach bohaterów po prostu pasują mi do wersji rysowanej. Odrywając się od samych twarzy, bo do tej pory na nich się koncentrowałam - cała kreska jest bardzo szczegółowa i dokładna, co działa na plus dla odbioru całości. Anatomia bohaterów, a zwłaszcza dłonie to coś, od czego nie mogłabym oderwać wzroku, gdyby nie ubrania, które są pełne detali, ale nieprzesadzone. Bardzo podoba mi się jak uchwycono szerlokową rzeczywistość. Tła również są dobrze odwzorowane, a jak wiadomo w tego typu historiach często mały szczegół może odegrać największą rolę. Wnętrza, budynki, urządzenia mechaniczne - artysta się ich nie boi. Rastrów jest stosunkowo dużo, są one zróżnicowane, a całość klimatu komiksu nazwałabym "ciemną/mroczną" pod względem ich nakładania. Dzięki podejmowanym próbom zróżnicowania wielkości i ilości kadrów na stronie, a także użycia różnych rodzajów perspektywy komiks wydaje się dosyć dynamiczny. A to nie do końca się każdemu udaje, zwłaszcza jeśli wymagana jest duża ilość szczegółów na obrazie. Podobają mi się też szkice postaci zamieszczone w tomiku, są mniej szczegółowe, przez co trochę bardziej wybija się na nich styl autora, a nie stylizacja na serial. Chętnie zobaczyłabym jakieś jego inne prace.

Nie mam porównania do oryginału i jak chyba widać z recenzji średnio mnie on interesuje na obecnym etapie życia (na wszystko przychodzi odpowiedni czas ;)), ale z perspektywy serialowego ignoranta tłumaczenie czytało się naprawdę dobrze i płynnie, nie mam na co narzekać. Typesetting wydaje mi się dobry, onomatopeje są zróżnicowane i pasują do sytuacji.


Dla kogo manga Sherlocka? Dla fanów serialu - i owszem, chociaż spotkałam się z głosami, że nie mogą się oni przestawić na wersję rysunkową swoich postaci, co nie bardzo zgrywa się z moją osobistą opinią na temat odwzorowania kreski i postaci. Ale myślę, że jeśli kreska wam siada drodzy fani to nic nie stoi na przeszkodzie, żebyście zainwestowali w ten komiks. Dla osób, które serialu nie znają? Czemu nie! Poza tymi kilkoma elementami, które w recenzji wymieniłam to właściwie nie było źle - fabuła była jasna, zrozumiała i może to być wasz początek przygody z tytułem. Czy Sherlock jest dla mnie? Każdy z was chyba się przekonał, że nie można być fanem wszystkiego, ale cieszę się, że mogłam się zapoznać z tą historią, nawet jeśli tylko jednorazowo.


P.S. Wiem, że ta recenzja jest chaotyczna, ale próbowałam zebrać ją do kupy cały grudzień na wyrywki i już chyba nic z tym nie zrobię.
Nie będę czytać waszych notek o "Yuri on Ice", bo chcę sobie póki co sama przeanalizować tę serie, dla mnie jest jeszcze za wcześnie, żeby poznać w jaki sposób inni odczytali tę serię.
WESOŁYCH I SPOKOJNYCH ŚWIĄT KOCHANI!


{ 12 komentarze... read them below or Comment }

  1. Ich uśmiechy są przerażające. XD
    Serial w ogóle mnie nie interesuje, za to zbieram książkową historię Sherlocka i w mangę też chciałabym się kiedyś wzbogacić. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ich uśmiechy są specyficzne, ale jakoś nie przerażają mnie bardziej niż u aktorów ;D

      Usuń
  2. Hm, serialu nie oglądałam, więc również nie miałabym porównania, ale może to i lepiej? :)
    Cóż, jeśli będę miała okazję przeczytać, to czemu nie? ^^
    Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że nie tylko ja taka "zacofana" ;D. W sumie dobrze, że na[pisałam recenzję w takim razie.

      Usuń
  3. Raczej nie kupię tej mangi. Nie jestem jakąś wielką fanką Sherlocka i chyba wolałabym kupić sobie w końcu "Noragami" XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, "Noragami" to zdecydowanie priorytet!

      Usuń
  4. Jak dobrze że widzę, iż nie tylko mnie nie jara Sherlock XD
    Nie jaranie nie jaraniem, ale kreska wygląda zacnie.
    Btw ja np piję, ale moja komórka spada i się rysuje jak jestem sto pro trzeźwa XD tak samo z wejściem do ładowarki, bo w stanie nietrzeźwości i raczej nie myślę o tym, ażeby naładować komórkę XD" cokolwiek krzywdzące stwierdzenie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To stwierdzenie dla mnie własnie idealnie eksponuje "wady" tej serii... To ja już sobie zostanę przy dramach detektywistycznych XDD

      Usuń
  5. Osobiście pierwszą serię BBC Sherlocka lubiłam, ale IMO 'im dalej w las- tym gorzej'. A fandom totalnie mi tytuł obrzydził. Ale może ludzie, którzy właśnie serialu nie 'łyknęli', to polubią chociaż mangę? hmmm...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Manga póki co jest właśnie adaptacją pierwszej serii tylko, tom = odcinek (a przynajmniej tak mi się wydaje).

      Usuń
  6. W tamtym tygodniu wzięłam się za serial i muszę przyznać, że ogląda się go znakomicie, głównie za sprawą głównych bohaterów. Mangę przeglądałam w empiku pierwszy tom pokrywa się z pierwszą serią serialu. To co mnie odrzuciło w wersji papierowej to karykaturalne postaci, wolałabym aby mangaka nie starał się rysować aktorów z serialu w mangowym stylu, bo wygląda to (jak dla mnie) strasznie. Dodatkowo nie jestem przekonana czy manga będzie działać tak jak ekranizacja, dla mnie serial ogląda się dobrze dzięki grze aktorskiej Cumberbatcha i Freemana. Mangowy Sherlock to chyba tylko pozycja dla mega fanów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądając 1 odcinek serialu miałam wrażenie, że cześć postaci (na przykład ten tytułowy ;)) są karykaturalne, więc jakoś nie odebrałam mangowej wersji inaczej.

      Usuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -