Ta strona korzysta z ciasteczek.
Jeśli się z tym nie zgadzasz zamknij bloga lub wyrzuć komputer przez okno.
Posted by : Otai czwartek, 3 listopada 2016

Ostatnio oglądałam sobie taki film o zombie. Mur jak z "Ataku Tytanów". Po jednej stronie zombie, po drugiej stronie ludzie. Jedni zabijają drugich. I nagle zombiak zakochuje się z wzajemnością w człowieku. I pokazuje to innym zombiakom. I wszyscy czują się poruszeni, wzruszeni i zmieniają się w ludzi. A ludzie uczą ich na nowo jak jest być człowiekiem. Koniec filmu. Konstrukcja prosta, wręcz głupia. A jednak to było tak interesujące i błyskotliwe, że po prostu dobre. I tak sobie myślę, że może o to właśnie chodzi z dobrymi mango. O to, żeby dobrze podać jakiś znany i lubiany motyw, a nie wydziwiać "jak koń pod górę". 

No bo po co robić mango o tym, że jeden bohater cierpi na ból palca u nogi i dlatego idzie do psychiatry, który zaleca mu macanko, które sam uskutecznia, bo w dzieciństwie kogoś nie zmacał i ta osoba skoczyła z krawężnika i obtłukła sobie nie jednego,a  trzy palce. A potem się okazuje, że tego pierwszego boli palec, bo tak naprawdę kiedy był mały widział życie seksualne mrówek i to odbiło się na jego psychice, dlatego zgadza się na macanie, bo może go dzięki temu palec przestanie boleć, bo tak. No i się tak macają, ale przechodzi kobieta ulicą i mówi "Masz kompleks ojca i frytki do tego!", bo to w końcu psychologiczne mango, a frytki dobrze smakują z sosem mango-musztardowym. I wtedy główny bohater ucieka mówiąc "Wcale nie!", a drugi za nim idzie i mówi "Hej bejbe, mam na to lekarstwo, pomacajmy się!". No po co robić takie mango skoro można zrobić film o zombie, że on kocha ją i dzięki temu już nie jest zombie.


Wiecie, ostatnio mało komentujecie, więcej przysyłacie mi prywatnych wiadomości, że mojego bloga dobrze się czyta i jest mi bardzo miło i czuję się z tego powodu zawstydzona, a jednocześnie zmotywowana. Ale w sumie ten brak komciów to mnie trochę stresuje, bo tylko jedno wydawnictwo daje mi tomiczki do recenzji dlatego, że im się mój styl pisania podoba. Drugie przecież liczy mi statystyki i co jeśli ich zawiodłam śmiertelnie na śmierć,bo liczby nie są wystarczające? Kto będzie wtedy mangi wydawał? Czuję moralnego kaca i żeby się go pozbyć przypominam wam o moich dwóch ostatnich notkach - recenzji "Relife" (tom 1) oraz recenzji  artbooka "Kamigami Asobi". A o recenzja tego artbooka się kilka osób upominało i teraz mnie opuściło, bo muszą pracować, studiować i pewnie ogólnie są zajęte jakimś życiem, oburzające.

Kiedyś było, że "No 6." to BL na 102, teraz, że "Yuri on Ice". I tak oglądam sobie to drugie animo i niezmiernie mi się podoba pod względem postaci, sportowym i gatunku "okruchy życia", a poza tym tak bardzo rozumiem głównego bohatera porównującego wszystko do żarcia!!! I tak się zastanawiam czemu mój próg tolerancji dla fanserwisu jest inny niż u innych. Wiecie, ostatnio byłam na wycieczce z koleżanką w pokoju i była tam jedna łazienka, więc ja myje włosy, a ona się maluje przy lustrze, patrzy na mnie i mówi mi "Kilka kosmyków przy szyi pominęłaś" i podchodzi do mnie i zgarnia mi je z szyi i biorę je w łapę i myje głowę dalej. Gdyby to było anime o myślę, że w tym momencie wpadłoby do łazienki kilka osób z krzykiem "ZA DUŻO FANSERWISU!", a tymczasem nic się nie stało. No, może tyle, że koleżanka dławiła się ze śmiechu, kiedy opowiadałam jej scenariusz japońskiego filmu "Hold Up Down". Dawno nie było gifów z "Hold Up Down", ostatnio postowałam je tutaj w 2013 roku, więc przypominam:


Wracając do tematu "Yuri on Ice" jest tam sporo postaci, które wyglądają jak wzięte ze starych anime, co skojarzyło mi się z "Yattamanem" na przykład. A, że głównego bohatera nazwano w pierwszym odcinku świnką to przypomniało mi się przysłowie "Nawet świnka może wejść na drzewo, jeśli jest chwalona" używane w owym "Yattamanie"... no i ono tak pasuje, tak strasznie pasuje do "Yuri on Ice".


Jeśli myślicie, że absurd tej notki już się skończył to chciałam wam opisać niskobudżetowy serial japoński z obecnego sezonu "Sennyuu Keiji Idol Deka Dance". Mamy tutaj młodego policjanta, który zostaje wysłany na misję infiltracji niskobudżetowej telewizji, gdzie dzieje się wiele przestępstw o niskiej szkodliwości, ale takie przestępstwa dają zły przykład dzisiejszej młodzieży, a o morale trzeba dbać. I tak nasz policjant ma udawać początkującego idola, a do pomocy dostaje 4 przypadkowych kolesi, którzy zgłosili się do zadania w ramach pracy dorywczej. Jeden z nich jest oszustem i gra go jeden z moich ulubionych aktorów, Daito Shunsuke:


Ale to nie on jest moim ulubieńcem w dramie, bo mamy tu postacie bardziej komediowe, jak syn sławnego aktora:


Albo jak gość z jednym wyrazem twarzy, tego wręcz uwielbiam, to jakieś moje "zwierze duchowe":

Pastwią się w tej dramie nad wszystkim co związane z byciem idolem, mamy na przykład idolkę-dziwaczkę, która nazywa siebie "idolką zdrowia mentalnego", a jej ubiór nawiązuje do Kyary:


Ale nie martwcie się, w drugim odcinku  się jej odmieni, będzie nosić ubiór związany z warzywami i twierdzić, że rozumie mowę warzyw.


Zaczęło się ścianą tekstu, skończyło ścianą print screenów, wszystko się zgadza. Do następnego!

{ 24 komentarze... read them below or Comment }

  1. Czekaj, ten film chyba leciał wczoraj w tv. Nie jestem pewna, bo przysypiałam, ale była jakaś blondyna, w której zabujał się zombiak i ją zwodził od pójścia do domu, czy coś? I jeździli jakąś furą :D zdążyłam tylko skomentować, że śmieszy mnie motyw i usnelam :D
    Ja nie komciałam, bo ostatnio nie mam czasu nawet laptopa włączyć B(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, był w tv, ja w sumie właśnie nie poszłam spać przez to, bo mnie chwyciła za serducho forma :D. Ja mam godzinkę w tygodniu przeznaczoną specjalnie na bloggera, ale ostatnio coraz mniej mi się chce komentować, bo mam wrażenie, że to tylko jednostronna relacja z mojej strony, a ja się wolę jednak bawić w znajomych niż w bycie szarym czytelnikiem ;D

      Usuń
  2. Zostawiam komentarz żeby ludzie wiedzieli, że czytane jest :D!

    OdpowiedzUsuń
  3. 'zawiodłam śmiertelnie na śmierć' XD
    Hold up Down to film, który trzeba obejrzeć przynajmniej raz w roku i teraz właśnie czuję wewnętrzną potrzebę, ażeby znów zakosztować tej jakże wspaniałej sztuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święta niedługo, więc film będzie idealny do odswieżenia teraz.

      Usuń
  4. O rety, ale się uśmiałam podczas czytania tej notki. xD
    Już któryś raz czytam o tym "Yuri on Ice". Może to znak, że powinnam obejrzeć?
    Pozdrawiam! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozważ, tylko warto wyłapywać przy tym smaczki łyżwiarskie. :D

      Usuń
  5. Przez "Świnie" na "okladce postu" mysłałem że to jakiś post u SStefania z blogu Latajace Świnie ale potem jednak się kapłem że to blog Otai. Pierwsze skojarzenia potrafia byc bardzo mylne.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hahaha, śmiałam się przez całą notkę :D
    A jakiż ten film z zombie ma tytuł? To może obejrzę, tak jak ten japoński serial. No i "Hold Up Down" też, bo te gify dają mi znać że film jest świetny :D Ogólnie, jak nie będę miała co oglądać, to wejdę na twojego bloga, tu jest od groma różnych filmów i j-dram, wybiorę se jakiś i już będę miała co oglądać.
    Taaa, ja już od jakiegoś czasu poczytuję twojego bloga, ale nie komentuję nic, więc teraz proszę! Długi komentarz! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz :D! Zawsze to fajniej wiedzieć, że ktoś czyta.Film nazywał się "Wiecznie żywy" :)

      Usuń
  7. O kurczę, ten film był na podstawie książki Ciepłe ciała, która kiedyś bardzo mi się podobała, błędy młodości... Podarowałam ją chłopakowi, zachwycił się, romantyczne rzeczy XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam książki, alw film był taki super dziwno-śmieszny jakby był po prostu o dwóch nerdach.

      Usuń
    2. W sumie ja z chłopakiem byliśmy dwoma nerdami, więc nic dziwnego, że do nas trafiło XD

      Usuń
  8. Ogólnie jakoś tak mi się wydaje, że jakoś mniej się ostatnio dzieje w mangowej blogosferze, albo to ja po prostu nie ogarniam tych wszystkich notek ;)
    Mnie trochę dziwi ta popularność Yuri on Ice, sama oglądam, ale bez jakiś ochów i achów, nie wiem może mnie taki nachalny fanserwis nie rusza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem ci, że po 5 czy tam 6 odcinkach ja tam widzę więcej okruchów życia i sportu, jakoś ten fanserwis mi się tam wydaje bardzo lekki i nienachalny jeśli już. No i w sumie anime jest na tyle dobrze zrobione, że sami łyżwiarze oszaleli trochę na jego punkcir, co jest mega urocze :D.

      Usuń
  9. Ja jestem tak uczulona na tego typu fanserwis, a bardziej mnie drażni wytykanie go na około i gadanie o "pedziach na lodzie" niż oglądanie go w anime. "Yuri..." jest cudne, tylko coraz paskudniej rysowane :( Przynajmniej jak inni łyżwiarze jeżdżą. Takie odczucie mi towarzyszyło przy programach krótkich w ostatnim odcinku. No i Szwajcar mnie z lekka przeraża nie wiedzieć czemu XD To pewnie te oczy i strój z serii tych, które mi nigdy nie podchodziły :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że jest tak jak mówią twórcy - to ma być historia o naturalnie rozwijającej się relacji między dwójką ludzi, co rzeczywiście wiąże się ze stopniowym ukazywaniem bliskości. Więcej nakręcania się fandomu na to wszystko, a samo to jak ich relacja się zacieśnia złe nie jest.

      No ja mam nadzieję, że oni tak paskudnie to animują, bo chcą dać ładną animację do dvd, żeby ludzie to kupili.

      Usuń
  10. Aż z ciekawości oglądnęłabym ten film o zombie XD
    Matko... ta drama na końcu wprawiła mnie w taką konsternację... że aż dostałam kropkotoku... Te ich różowe stroje mnie powaliły XD
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będziesz miała chwilę to polecam :D

      Usuń
  11. Hejka :) Chamska reklama, ale a nuż widelec ci się spodoba i zechcesz przeczytać ♡
    www.kuroshitsujizbior.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, nie czytam fanfików, ale może ktoś inny się tu skusi :D

      Usuń
  12. Ja bez bicia przyznaję się, że w ostatnim czasie przez natłok obowiązków nie miałam za wiele czasu by u kogokolwiek zostawić komcie. ^^ Twojego bloga czytam na bieżąco i bardzo cieszy mnie to, że i innym bardzo podoba się Twój styl pisania, naprawę masz talent! :D
    Jeśli chodzi o "Yuri on Ice" to można się na tym anime świetnie bawić, choć nie czuję całego tego "fanserwisu", może dlatego, że nie bardzo siedzę w BL.
    Oj! Nieźle się uśmiałam podczas czytania tego wpisu, dosłownie tarzałam się po podłodze. :D Z ciekawości zobaczyłąm bym ten film o zombie.
    Gorąco Pozdrawiam Fejwsi! :D

    OdpowiedzUsuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -