Ta strona korzysta z ciasteczek, jeśli się z tym nie zgadzasz zamknij bloga lub wyrzuć komputer przez okno.
Posted by : Otai niedziela, 23 października 2016

Gdybyście wrócili do szkoły to co byście zrobili? Ja w sumie nie lubię koncepcji zmieniania przeszłości, wolałabym mieć możliwość kontrolowania swojej teraźniejszości i przyszłości. Ale gdybym już musiała wrócić do liceum to pewnie mniej czasu poświęcałabym na naukę lekcyjną, zupełnie zignorowała swoją klasę, a skupiła się bardziej na zajęciach pozalekcyjnych i kółkach zainteresowań. I pewnie poszłabym do klasy o innym profilu. No bo w końcu po co dwa razy przerabiać to samo, skoro i tak niewiele z tego zapamiętałam? A może jedna czy dwie nowe ciekawsze rzeczy wpadłyby do głowy.

Uważam, że podejście do tematu i doświadczenia na dany temat zmieniają nasz odbiór lektury. Dlatego dzisiaj na wstępie wspomnę o jednym. Kiedy miałam 27 lat, jak główny bohater dzisiaj recenzowanej historii, byłam w podobnej sytuacji do niego. Szukając sobie miejsca między pracami dorywczymi, stażami, kolejnymi studiami, a siedzeniem w domu jako NEET i emowaniem w kąciku, nie czułam się najlepiej, a ten okres w życiu na pewno głęboko się odbił na mojej psychice (a który się nie odbił, hehe). Dlatego chociaż na dzień dzisiejszy nie jestem już w stanie zidentyfikować się z głównym bohaterem, to jestem w stanie powiedzieć "Tak w pewnym momencie jest", a ta w gruncie rzeczy prosta historia dzięki temu właśnie do mnie trafia.


Ostatnio wspominałam o ekranizacji innej webmangi, "Koe Koi", dzisiaj w sumie kontynuujemy temat webkomiksowy. "ReLIFE", o którym dzisiaj mowa, jest komiksem publikowanym przez internetowy magazyn  Comico. Oryginalnie opisywana dziś historia została stworzona nie na potrzeby druku, dlatego nie dość, że jest w pełni kolorowa, to jej podstawowa wersja pojawia się w formie podłużnych pasków, które dobrze czyta się na komórce. Manga okazała się na tyle popularna, że zdecydowano o jej wydaniu drukowanym, co wymagało zmiany kompozycji kadrów i przygotowania jej do druku. Między innymi dlatego, że widziałam tylko wersję web-komiksową jakoś nie byłam przekonana do tego jak komiks będzie się prezentował w wersji drukowanej - nie chodzi mi nawet o polską wersję, tylko ogółem. Zastanawiałam się też, czy warto wydawać coś, co można za darmo przeczytać po japońsku w internecie? I to legalnie? Na dodatek cały komiks w kolorze? Dlatego nigdy nie spodziewałabym się, że manga zostanie wydana w wersji papierowej w Polsce - a jednak wydawnictwo Waneko zdecydowało się na ten szalony krok! *wielkie brawa*

Skoro po wstępie już wiemy, że będzie dobrze, może przedstawię trochę informacji o mandze, którą dzisiaj recenzuje. Pierwszy rozdział komiksu został opublikowany w 2013 roku, w sezonie wiosennym 2016 pojawiło się anime. 1 tom mangi po polsku został wydany przez wydawnictwo Waneko na jesień 2016. Seria składa się obecnie z 6 tomów i nadal jest publikowana. W 2017 roku ma wyjść film kinowy na podstawie komiksu. Istnieje też sztuka teatralna (z bardzo fajną obsadą swoją drogą). Demograficznie jest to seinen, gatunkowo posiada elementy science fantasy, dramatu, komedii szkolnej.


Wydanie Waneko posiada obwolutę błyszczącą ze skrzydełkami, pod którą znajduje się okładka z yonkomami (4xkadr) z serii. Projekt okładki jest prosty, co mi się bardzo podoba. Lubię, kiedy bez zbędnego kombinowania projekty nawiązują do oryginału. Format to standardowy Waneko czyli B6+. Okładkowa cena to 23,99 zł, co w sumie jest ceną bardzo niską za 184 strony w pełnym kolorze! I to nie na byle jakim papierze, tylko na grubej błyszczącej kredzie. Jakościowo jest naprawdę dobrze, a wyobrażałam sobie raczej, że dostaniemy matowe przebijające strony na ekopapierze. Jak na błyszczącą kredę papier nie jest za śliski (przynajmniej nie dla mnie) i strony dobrze się obraca. Tomik też bardzo fajnie pachnie tuszem. (wdycham przy recenzji, więc co wszystkie brednie, które tu napisze, to nie ja tylko farba drukarska). Jakość druku jest lepsza niż się spodziewałam, strony jakoś szalenie nie przebijają, a poza tym nie ma żadnych obciętych dialogów.

Wydaje mi się, że z edycją komiksu poradzono sobie w polskiej wersji bardzo dobrze, zwłaszcza, ze do onomatopei musiał zostać wprowadzony kolor. Czcionki są różnorodne, czytelne. W tłumaczeniu jakoś nic nie rzuciło mi się w oczy na minus, a na plus na pewno bardzo sztywne wypowiedzi bohaterki, która właśnie w taki sposób się wyrażała - bawią mnie one niezmiernie, więc cel został osiągnięty. nie tylko w tym przypadku tłumaczce udało się zróżnicować sposób, w jaki rozmawiają ze sobą bohaterowie - zdarza się to w różnych sytuacjach, w zależności z kim rozmawia główny bohater. Różnica pokoleń też jest widoczna w slangu.

 
Kaizaki Arata- 27 lat, bezrobotny, utrzymujący się jedynie z pracy dorywczej. Mężczyzna poległ na każdej możliwej rozmowie kwalifikacyjnej po tym, jak odszedł ze swojej ostatniej firmy, w której przetrwał tylko trzy miesiące. Jego życie zmienia się, gdy spotyka Yoake Ryou z Instytutu ReLife. Yoake oferuje mu lek, mający dać Kaizakiemu wygląd 17-latka. Decydując się na wzięcie pigułki staje się obiektem jednorocznego eksperymentu i wraca do liceum, jako uczeń trzeciej klasy. - sklep Waneko
 Fabuła komiksu jest prosta. Na początku może nie wiadomo kto gra jaką rolę w układance, ale kiedy się o tym dowiadujemy to fabuła okazuje się jeszcze prostsza niż by się to mogło wydawać. Na tym bardzo się zawiodłam oglądając anime, ale z drugiej strony... nie o zwroty akcji i tajemnice tutaj chodzi. Uprzedzam o tym wcześniej, bo bez tego zawodu fabuła jest w pewnym momencie dużo łatwiejsza do przełknięcia, a dalej jest znowu tylko lepiej. Mówię to bazując na anime i dostępnych w internecie rozdziałach komiksu, nie na podstawie pierwszego tomu, ale myślę, że warto was o tym uprzedzić. Z resztą... w komiksie pod koniec każdego rozdziału znajdują się chibi, które są większymi wskazówkami niż można znaleźć od początku w anime. Bałam się, że wiedząc kto jest kim nie będę czerpać z wystarczającej przyjemności z lektury, bo w sumie co może mnie więcej zaskoczyć? Fajnie było jednak skupić się nie na tym kto z kim, jak i dlaczego, ale na przemyśleniach bohaterów.


No właśnie - trochę okrężną drogą, ale w końcu mogę wam powiedzieć - "ReLife" chociaż jest historią prostą to przekazuje nam naprawdę wiele, dotyka problemu dojrzewania i zderzenia się z dorosłym życiem. Z bagażem doświadczeń nasz bohater wraca do czasów szkolnych i może naprawić swoje życie poprzez próbę zmiany myślenia, wykorzystując dotychczasowe doświadczenie, przy okazji zapewniając sobie tym samym życie za darmo na cały rok i kolejną ucieczkę od rzeczywistości. Chociaż może się okazać, że zamiast ucieczki będzie musiał w mniejszym społeczeństwie stawić czoła swoim problemom. Bo szkoła jest właściwie takim małym państewkiem, zamkniętym w jednym budynku i nie wychodzącym poza 4 ściany, ale problemy i relacje międzyludzkie są w niej w gruncie rzeczy takie same jak w każdym innym społeczeństwie. Mamy tu do czynienia z lekturą łatwo przyswajalną, przyjemną i prostą, ale gdzieś między kadrami dotykającą spraw każdego z nas. Idealnie sprawdza się to w formie krótkich rozdziałów internetowych, ale w formie drukowanej też jest to dobra lektura.


Jeśli chodzi o postacie to nie wiem na ile jest to wniosek z tomu pierwszego, a na ile z całego mojego doświadczenia z "ReLife", ale mamy tu przekrój przez całą galerię charakterów - głównego bohatera, z którym łatwo się w dzisiejszym świecie zidentyfikować, klasową prymuskę ekstrawertyczkę, klasową prymuskę introwertyczkę, słodką i uroczą okularnicę, największego przystojniaka i przewodniczącego klasy (ale z fajnym charakterem!), chłopaka trzymającego się na dystans i młodą nauczycielkę. Wiadomo, że nie poznamy wszystkich od razu, ale będzie w czym wybierać pod względem historii - i dla młodych i dla starszych znajdą się postacie mniej lub bardziej interesujące.

Kadr wyżej nalezy zdecydowanie do tych, których poprawa do wersji drukowanej ominęła ;)
Kreska - przede wszystkim trzeba się przestawić na dwie rzeczy - uproszczone tła i komputerowe kolorowanie postaci przywodzące na myśl anime. Nie brzmi to może za dobrze, ale kiedy człowiek się już zdąży przyzwyczaić to zdaje sobie sprawę, że kreska jest naprawdę bardzo przyjemna dla oka, kolorowanie z resztą również. A ze tła nie są jakimś dziełem sztuki i częściej dostajemy po prostu kolor zamiast rozbudowanego tła? Trudno, taka już koncepcja webkomiksu, którego rozdziały mają się pojawiać w miarę szybko. Na co należy zwrócić uwagę - kadrowanie i przebieg wydarzeń są bardzo czytelne zarówno w formie online jak i w wersji drukowanej. Nie wszystkie rysunki zostały poprawione do wersji drukowanej (ale skoro już wiadomo, że kolejne tomy pojawią się również w druku to może autorka mangi, YayoiSou, będzie miała to na uwadze i rysowała od razu w większej rozdzielczości) i chociaż większość kadrów wydaje się być przystosowana do wersji papierowej to miejscami widać pikselki rodem z wersji 70dpi.


Czy będę dalej kupować "ReLife"? Trzy razy tak! Manga w pełnym kolorze za naprawdę przyzwoita cenę to jedno. Docenienie decyzji wydawnictwa, żeby wydać coś, co po japońsku można przeczytać legalnie w sieci to drugie - nie każdy by się na to zdecydował i kręcił nosem, ze to wydanie nieopłacalne. Ale najważniejsze jest chyba to, że z rozdziału na rozdział, chociaż niektóre postacie irytują, to z innymi jesteśmy w stanie się zżyć coraz bardziej. Nie dostaniemy tu od razu z liścia w twarz - czasem będzie wesoło, czasem naiwnie, a czasem okrutnie ciężko. "ReLife" to dobra lektura, kiedy człowiek wraca zmęczony z pracy/szkoły/smutnego kącika własnego pokoju i chce sobie przeczytać coś relaksującego, niewymagającego, ale jednocześnie uderzającego w punkt (przynajmniej w pewnych momentach). Jeśli zastanawialiście się czy kupić czy nie - ja akurat stawiam znak otajowej jakości i polecam.

{ 17 komentarze... read them below or Comment }

  1. Koniecznie muszę kupić, to jest całe kolorowe, już to kocham! ;_;
    Faktycznie, pierwsze moje wrażenie po zobaczeniu zdjęć to było: "O rany, ale mało szczegółów", ale im dłużej zaczęłam się przyglądać, tym fajniej to wygląda. Na swój "animcowy" sposób. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. autorka mangi to yayoi, a nie yaoi. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś tak nie umiem się przełamać i sięgnąć po tę serię (do anime też nie). Tematyka nawet interesująca, do tego grono postaci brzmi interesująco, ale gdy tyle serii do ogarnięcie, trzeba coś wybrać :U Zapisuję sobie jednak kolejny głos pozytywny wględem tej serii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to jakiś majstersztyk, ale też nie taki jest cel tej mangi, że ma wyrywać z butów, bardziej taki, że jak jedziesz shinkansenem to twoje kokoro doki doki przy nowym rozdziale ;), który za szybko się kończy.

      Usuń
  4. Uwielbiam tego typu historie :D Kreska też wygląda bardzo starannie, więc jak tylko dostanę więcej pieniędzy to sobie ją kupię :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja bym chętnie wróciła do przeszłości. Najlepiej jak miałam te 5 lat. I tam już bym została najchętniej XD
    Full color manga to jest jakiś kosmos *^*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. XDDDD

      No, fajnie, że takie powstają, szkoda, że mało jest wydawanych ;D

      Usuń
  6. Chociaż anime całkiem miło wspominam, to do mangi jakoś mnie nie ciągnęło. Teraz zaczynam się jednak zastanawiać, czy się na nią nie zdecydować... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie anime zawiodło na sam koniec, plus mangi jest taki, że fabuła dalej się toczy i może mnie przeprosi jakimś wydarzeniem ;)

      Usuń
  7. Dużo dobrego ostatnio słyszę o "ReLife". W dodatku manga w kolorze - trudno się nie skusić :)

    OdpowiedzUsuń
  8. To ostatnie zdjęcie takie znaczące XD

    OdpowiedzUsuń
  9. Po Twojej recenzji na bank ta manga zagości na mojej półeczce. Do tego chcę się przekonać, jak wypadało kolorowe wydanie od Waneko. Kolorowe mangi rządzą! xD Mam parę Niemieckich tomików kotki Chi i jestem bardzo zadowolona z tego, że manga jest w full kolorze! :D

    OdpowiedzUsuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -