Ta strona korzysta z ciasteczek, jeśli się z tym nie zgadzasz zamknij bloga lub wyrzuć komputer przez okno.
Posted by : Otai niedziela, 28 sierpnia 2016

W tym tygodniu dwutygodnika fana nie będzie. Za to blog dorobił się nowego headera, którego planowałam miesiąc temu, ale brakowało mi sprzętu, żeby złożyć ze sobą dwa obrazki i tekst. Dzisiaj z dwutygodniowym obsuwem publikuję recenzję nowej mangi od Waneko czyli "Dimension W"!


"Dimension W" to manga trwająca od 2011 roku, obecnie liczy sobie 10 tomów. Demograficznie jest to seinen, jeśli chodzi o gatunek jest to sci-fi oraz akcja. Yuji Iwahara, autor mangi zaraz po ukończeniu szkoły artystycznej od wczesnych lat '90 pracował jako grafik w firmie zajmującej się grami  (Hudson Soft). W 1994 zadebiutował jako mangaka, a w 1999 roku narysował pierwszą ze swoich bardziej znaczących prac - mangową wersję gry "Koudelka". Poza własnymi tytułami zajmował się też rysowaniem dla Marvela (marka wydawnicza Tsunami). W Japonii wydawnictwem odpowiedzialnym za wydanie jest Square Enix, w Polsce 1 tomik wyszedł w lipcu 2016 roku dzięki wydawnictwu Waneko. Od stycznia do marca 2016 emitowano  w Japonii anime na podstawie mangi. 


Wydanie Waneko ma rozmiar B6+ czyli normalna wielkość ich mang. Wydanie posiada obwolutę, w środku znajdziemy 7 kolorowych stron. W innych wydaniach (12) elementy okładek "Dimension W" świecą w ciemności (po odpowiednim naświetleniu). W polskiej wersji z tego zrezygnowano na rzecz zwykłego lakieru wybranego (matowa okładka, lakier błyszczący - tak jak w sporej części mang od Studia JG). Na forum Waneko czytamy, że jest to rozwiązanie tańsze i mnie problematyczne - biorąc pod uwagę ewentualne dodruki. Mimo wszystko dzięki grze kolorów na okładce i lakierowi wybranemu mamy jakąś iluzję fluorescencji. Projekt obwoluty jest bardzo fajny, nieprzekombinowany, a logo Waneko na grzbiecie nie rzuca się zbytnio w oczy i fajnie wtapia w resztę projektu. Druk i klejenie są na typowym, bardzo dobrym dla Waneko poziomie, kontrast czerni i bieli też jest na szóstkę. Kolorowe strony są wydrukowane na grubym i nieprześwitującym papierze. Nie uświadczymy tu żadnych przyciętych dialogów i dymków, więc o tę kwestię wydania również nie trzeba się martwić.

W 2072 roku problem zaopatrzenia w prąd został rozwiązany za pomocą międzywymiarowych induktorów energii elektromagnetycznej, potocznie zwanych ogniwami. Kyouma Mabuchi, zbieracz, zajmuje się odzyskiwaniem nielegalnie wyprodukowanych ogniw. Podczas jednej ze swoich misji trafia na tajemnicza dziewczynę. Ich spotkanie jest ściśle powiązane z enigmatycznym wymiarem W. Początek serii SF o przyszłości nauki i człowieka.- Waneko
Fabularnie pierwszy tom podzieliłabym na dwie części - pierwsza to wydarzenie wprowadzające fabułę w ruch. Dosyć dramatyczne wydarzenie, tak na wypadek, gdyby czytelnik nie zdążył się domyślić, że z tym światem jest coś nie tak. Druga część tomiku to początek pierwszej wspólnej misji naszych bohaterów. Tomik jest właściwie tylko wstępem, w którym dostajemy sporą dawkę akcji przemieszaną ze sporą ilością wskazówek. A te wskazówki z kolei zostawiają nas z mnóstwem pytań z serii "Dlaczego akurat tak?". Główny bohater wydaje się być odpowiednią osobą do przedstawiania świata z jego perspektywy, w którym społeczeństwo jeszcze bardziej niż obecnie skupia się na ogólnie pojętej konsumpcji i szukaniu rozrywki. Nasz bohater również otacza się rzeczami, lecz ze znanych sobie powodów unika ogniw, które teoretycznie dają nieograniczoną ilość energii (w praktyce mają swoje ograniczenia, o czym dowiadujemy się na końcu tomu). W czasie, kiedy ludzie hobbystycznie oglądają walki androidów w telewizji, nasz bohater woli jeździć po ulicach samochodami na benzynę (a to niezwykle droga fanaberia dla wielbicieli antyków). Z perspektywy społeczeństwa jest dziwakiem, z perspektywy czytelnika wydaje się mniej dziwny niż rzeźba, która przez lata zmieniała swój kształt dzięki energii pochodzącej z ogniw. Już od początku dostajemy wskazówki, że bohater nie jest uprzedzony do ogniw bez powodu i możemy liczyć na jakąś traumę z przeszłości. Tymczasem bohaterowi zaczyna towarzyszyć główna bohaterka! Zna ona realia świata, ale niewiele z niego doświadczyła żyjąc w ukryciu. Takie zwinne niewiniątko, które zada milion pytań, a w zamian zaoferuje swoją pomoc i w przyszłości zapewne odpowiedzi na dręczące ludzkość (a przede wszystkim czytelnika) pytania. Nie chcę wam spoilerować za wiele, ale w pierwszym tomie znajdziemy policjantów, złodziei, mniej lub bardziej tajemnicze osobowości i śmierć kluczowego bohatera. Nasi bohaterowie póki co nie mają czasu na to, żeby się nudzić.


Kreska jest tutaj według mnie czymś, co może w dużej mierze zaważyć o zakupie tej mangi. Mnie po przeczytaniu tomiku jakoś nie ciągnie do obejrzenia anime, bo to kreska mangi "robi mi" tę serię. Kadrowanie oraz ograniczona ilość rastrów na rzecz operowania czernią i bielą przywodzą mi na myśl komiksy, które zostały stworzone poza Azją. Kiedy otworzyłam tomik moją pierwszą myślą było "To się powinno spodobać komiksiarzom!". Jest w tym tytule coś naprawdę uniwersalnego., chociaż projekty postaci są charakterystyczne dla japońskich produkcji. Mocne, grube linie wydają się mało delikatne, ale cieniowanie cieńszymi kreskami i kompozycja rysunków dodają całości sporej dynamiki. Autor nie ma gorszych i lepszych momentów, jego styl jest bardzo stabilny (czego można się spodziewać po kimś, kto nie tylko studiował na uczelni artystycznej, ale również przez lata pracował w swoim zawodzie). Ten człowiek nie boi się szczegółów, teł, elementów mechanicznych, różnorodnych póz i perspektyw - nie unika ich, a wręcz bawi się nimi. Bardzo podoba mi się sposób,w  jaki rysowane są walki, bo sa dla mnie nie tylko efektowne, ale też czytelne i zrozumiałe. Mangaka stosuje różne rodzaje perspektywy, moją zwróciła przede wszystkim ta "z lotu ptaka". Pojawia się ona zwłaszcza w momentach, kiedy trzeba przedstawić całą scenę - ile osób jest w pomieszczeniu, w jakiej odległości są właśnie od siebie itp. Wszystko czarno na białym ;). Kolorowe strony nie robią na mnie aż takiego wrażenia - proste cieniowanie odbiera trochę tej dynamiki i ekspresji. Projekty postaci są bardzo różnorodne - ludzie młodzi, starsi, w średnim wieku, szczupli i ci bardziej przy kości, mali i duzi...


Jeśli chodzi o tłumaczenie i edycje nie mam w tym przypadku zbyt wiele do powiedzenia, bo czytając nic nie rzuciło mi się jakoś w oczy. To mogę chyba zaliczyć na plus, skoro wszystko dobrze się czytało i było zrozumiałe. Porównywałam sobie onomatopeje oryginalne z tymi polskimi i w większości przypadków te polskie naśladują swoje pierwowzory, czasem tylko pisane są tylko "grubszymi" czcionkami niż cienkie i dynamiczne japońskie krzaki. ;)

Myślę, że jeśli lubicie komiks i tematykę sci-fi to możecie zapoznać się z 1 tomikiem "Dimension W" bez obaw. Może się wam spodobać i was zainteresować. Mnie samą coś ciągnęło do tego tytułu, dlatego zdecydowałam się na recenzję pierwszego tomiku i nie zawiodłam się. Chociaż póki co jednak "babskie" seineny (Kaoru Mori i te sprawy) są bliższe mojemu obecnemu gustowi mangowemu... Ale jeśli kiedyś złapie mnie ciężka faza na jakieś futurystyczne wizje świata to "Dimension W" wydaje się być jednocześnie na tyle lekkie i na tyle ciężkie, że będzie jednym z moich pierwszych wyborów jeśli chodzi o kontynuowanie czytania.

P.S. To pierwsza recka, którą z braku sprzętu najpierw spisywałam na kartce dlatego wydaje mi się mniej spontaniczna niż wszystkie moje poprzednie notki ;). Następna w kolejce do zrecenzowania jest "Zerowa Maria i Puste Pudełko", ale patrząc na dzisiejszą datę pewnie wcześniej wyskoczy mi podsumowanie miesiąca. Do następnego!

{ 12 komentarze... read them below or Comment }

  1. Świetny tekst! Zastanawiałam się nad tym tytułem że względu właśnie na dość oryginalna i bardzo dokładną kreskę. Zapoznam się z tytułem przy najbliższej okazji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :D! Ja sama w sumie nie wiedziałam czy ten tekst mi się podoba czy nie, ale uznałam, że nie będę dalej kombinować i opublikuję.

      Usuń
  2. Po pierwsze, ten ktoś w nagłówku wygląda jak ja po przebudzeniu (lub po programowaniu) :DDDDD
    Będąc chyba w komikslandii przyglądałam się temu tomiaczowi, nawet już go brałam, po czym ostatecznie wymieniłam na co innego, bo stwierdziłam, że mamusia mi kupi (:PPPPP). A co!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie wygląda jak człowiek trzymający bliżej nieokreślone żarcie XD

      Usuń
  3. Na razie mam zakaz kupowania mang (znaczy... sama o tym zadecydowałam, ale cóż), bo "darmowy" wyjazd do Japonii (niby stypendium) jednak wcale taki darmowy nie jest. ;_; Zbankrutuje mi rodzina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te stypendia zawsze takie oszukańcze, a potem za wszystko trzeba płacić... i jeszcze wejdziesz do jakiegoś book-offa, a tam tomiki twoich ulubionych mang po 4 zł sztuka, a artbooki po 30! Jak żyć, kiedy znasz japoński XD

      Usuń
  4. O o o, bardzo fajny header, kogoś mi przypomina ino nie wiem kogo
    Sci-fi to może nie mój ulubiony temat, jednak kreska wygląda na tyle ładne, że mogłabym się skusić. Plus kolorowe strony, omg *^* na bogato

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma czarne włosy, pewnie przypomina Azjatę xD lol
      i to kolorowe strony w środku tomiku!

      Usuń
  5. Ojej! Coś Nakamury w nagłówku, popieram! :D
    Trochę szkoda, że nie ma tych świecących w ciemności elementów, ale nie rozpaczam nad tym za bardzo. Pozytywnie zaskoczyły mnie za to kolorowe strony nie tylko na początku tomiku, ale i gdzieś w środku (chociaż proste cieniowanie faktycznie nie robi już takiego wrażenia). Fabularnie jestem zadowolona i jak na razie widzę, że anime dokładnie trzymało się pierwowzoru. Kreska bardzo mi się spodobała, nieraz zatrzymywałam się, żeby dłużej poprzyglądać się któremuś z kadrów, a te grube kontury wydają się dość charakterystyczne. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smuteczek, że Waneko chce się zatrzymać na "Absolwentach" przy wydawaniu tej autorki :c. Ale chociaż w headerze sobie jej art wrzuciłam.

      Ja ostatnio oglądałam fajną dramkę o pracy w japońskim wydawnictwie i teraz jakoś łatwiej przyswaja mi się decyzje o zrezygnowaniu z jakiegoś droższego elementu XD

      Usuń
    2. Na "Absolwentach" mają poprzestać? A miałam nadzieję jeszcze przynajmniej na "Sora to Hara", a najlepiej też "O.B." i "Utsuborę". I wogóle wiele innych... T___T

      Usuń
  6. Bardzo ładnie wygląda ten nowy header. :D Świetna recenzja! Ja od pierwszych stron bardzo polubiłam ten tytuł. Dziękuję za odnośnik do mojego bloga. :) Szkoda, że "Waneko" zrezygnowało z tych świecących okładek. :<

    OdpowiedzUsuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -