Posted by : Otai poniedziałek, 11 lipca 2016

Dziś będę opisywać 1 tomik mangi znanej i lubianej. Zdecydowałam się ten tomik recenzować między innymi dlatego, że serię znałam głównie ze słyszenia, wiedziałam, że jest popularna i znałam żarty o tym, że bohaterowie, którym brakuje screentime'u w "One Piece" przechodzą do "Fairy Tail". W końcu większość znających historię będzie w swoich recenzjach oceniać polskie wydanie i nawiązywać do dalszej fabuły, a ja nawet nie mam jak, więc może moja recenzja przyda się innym noobom w temacie tej serii? Żeby nie zapoznawać się wcześniej z serią miałam głównie dwa powody. Kiedy stała się popularna ja akurat wyskoczyłam z fandomu mangi i anime na rzecz seriali i Bollywood (dlatego między innymi w "Full Metal Alchemist" zakochałam się dopiero w 2015). Po drugie -  reakcje fanów "One Piece" na "Fairy Tail" bywały różne, a ja w końcu jestem wielką fanką "OP" od 2000 roku, kiedy pierwszy raz zobaczyłam odcinek na Italia Uno, a potem kontynuowałam oglądanie na RTL2. Dzisiaj jestem już dużą dziewczynką i uznałam, że ani popularność "FT", ani moje przywiązanie do "OP" nie staną mi na przeszkodzie oceny tej mangi czy czerpania przyjemności z czytania tomiku.


"Fairy Tail" to seria tworzona od 2006 roku przez mangakę Hiro Mashimę, który zadebiutował w 1998 roku, jak podpowiada mi wikipedia. Polskie wydanie 1 tomu przypadło na kwiecień 2016 roku. Seria ma już 55 tomów i jest kontynuowana. Demograficznie jest shounen, gatunkowo kwalifikuje się pod akcję/przygodówkę/fantasy, nie brakuje też elementów komediowych. Starałam się wyczytać coś interesującego na temat autora czy samego tytułu przed napisaniem recenzji i poza oczywistościami w postaci posiadania wielu nagród i serii anime, wyczytałam, że Miki Yoshikawa, autorka "Yamady i 7 wiedźm" była asystenką autora i pracowała również przy mandze "Fairy Tail". W jednym z wywiadów autor wspomniał, że zazwyczaj pomaga mu 3-4 asystentów. 

Z wydaniem "Fairy Tail" w Polsce był problem, najpierw obiecał go wydać J.P.F (jeśli sprzedaż "Ataku Tytanów" będzie dobra), ale Japonia wstrzymała licencję ze względu na słabnącą sprzedaż "Fairy Tail" w Japonii. Na miejsce "Fairy Tail" wydawnictwo znalazło już inną mangę ("One Punch Man") i zaczęło ją wydawać, więc kiedy Japonia wyraziła ponowną chęć na wydanie "Fairy Taila" w Polsce slot u JPFu był już zajęty. W tym momencie zadziałało Studio JG i uszczęśliwiło fanów zdobywając tę licencję dla siebie. Teraz w fandomie chodzą legendy, że czego J.P.F nie mógł dokonać dokonało Studio JG i zostanie tak po wsze czasy... czy coś. W każdym razie mamy i "One Punch Mana" i "Fairy Taila" na polskim rynku, a słuchając konferencji tłumaczy na Magnificonie EXPO 2016 można było dojść do wniosku, że tłumacze czerpią prawdziwą przyjemność z tłumaczenia tych tytułów, więc co się tam wtedy nie zadziało nie jest ważne, skoro istnieją ludzie z tego powodu zadowoleni.


Polskie wydanie ma rozmiar B6+ i jest całkiem dobrej jakości, do czego w ostatnim czasie zdążyło przyzwyczaić nas Studio JG - dobre klejenie, druk wyraźny, czerń równomierna, bez paprochów, strony przebijają w sposób... umiarkowany, na tyle, że nie trzeba o tym wspominać. Tym razem nie pojawiły się żadne problemy z przycinaniem kadrów, wszystko zostało na swoim miejscu, przynajmniej w moim egzemplarzu. Wydanie ma obwolutę matową z wybranymi elementami błyszczącymi, chociaż w tym przypadku powiedziałabym, że więcej jest tu błysku niż matu. Projekt okładki nie różni się specjalnie od wersji japońskiej. Na jednym ze skrzydełek obwoluty autor się przedstawia.

Jeśli chcesz pozbyć się krwiożerczej bestii, grasującej w Twoim mieście – koniecznie wynajmij do jej usunięcia maga z Fairy Tail. Jeśli chcesz się pozbyć miasta – zrób dokładnie to samo! Choć gildia ta działa po stronie dobra, doniesienia o spustoszeniach, za które są odpowiedzialni, regularnie zajmują pierwsze strony gazet, bulwersując społeczeństwo. Ale Lucy się tym nie przejmuje. Nie wyobraża sobie, że mogłaby wstąpić do innej gildii. Tak – Lucy też jest magiem, ale nie rzuca piorunami, nie sprowadza deszczu ani nie tańczy z wilkami. Zbiera klucze. Przy ich pomocy jest w stanie przywołać z innego wymiaru gwiezdne duchy, które potrafi w różnej mierze kontrolować. Los chciał, że pewnego dnia zostaje uratowana z opresji akurat przez maga ze swojej ulubionej gildii, niejakiego Natsu Dragneela, który obiecuje zabrać ją do siedziby Fairy Tail. I choć wyobrażenia dziewczyny przegrywają konfrontację z rzeczywistością, teraz nie ma już odwrotu. Jej wielka przygoda w świecie magii, miecza i ogoniastej wróżki właśnie się zaczęła… - Studio JG
Sama historia to dla mnie póki co lekki i przyjemny shounen pełen walk i zabawnych sytuacji. Tomik czytało mi się dobrze, rozumiałam dosyć proste jak dotąd zasady świata przedstawionego. Informacje są nam przedstawiane stopniowo, ale nie ma ich natłoku, a nacisk od samego początku bardziej nałożony jest na humor i szybką akcję. Po 1 tomie nie mam jeszcze opinii na temat głównych bohaterów, a tym samym nie mam jeszcze swojego ulubieńca. Myślę, że po prostu łatwo się odnaleźć w świecie "Fairy Tail" od samego początku.


Kreska... Może nie będę owijać w bawełnę. Dla mnie wygląda ona jakby ktoś wrzucił styl Eiichiro Ody i na przykład Hiroyukiego Takei do miksera i zrobił z niego koktajl. Czy to źle? Nie, w końcu wypracować sobie własny styl czerpiąc od najlepszych to nic złego, niejeden artysta robi swoją "mapę wpływów" w pewnym momencie swojej twórczości, żeby pokazać co na niego tak zadziałało. Tutaj akurat widać, że mangaka czerpał od innych mangaków, którzy zaczęli swoją karierę wcześniej niż on i chociaż sam najczęściej podaje wpływ "Dragon Balla" na swoją twórczość, to nie jest on dla mnie aż tak widoczny. Dopiero kiedy myślę o Akirze Toriyamie jako twórcy ogólnie to dostrzegam ten wpływ. To, że autor zaczynał od przerysowywania, aż w końcu zmieszał to wszystko, czego się nauczył we własny styl jest sprawą tak oczywistą, że dla mnie drugorzędną. Innymi słowy kreska w "Fairy Tail" jest naprawdę fajna - dynamiczna, wyrazista, bardzo szczegółowa i łatwo z niej wyczytać emocje postaci. Autor ogranicza rastry do minimum i świetnie pracuje kreską, dynamiką czerni i bieli, a wszystkie tła, które pojawiają się w tomiku są pełne detali. W kolorowych ilustracjach widać mocny światłocień, a samo kadrowanie jest dla mnie lżejsze niż w niektórych czytanych we mnie shounenach - między innymi dlatego tomik czytało mi się płynnie i dobrze.


Za tłumaczenie odpowiedzialna jest Paulina Ślusarczyk-Bryła, więc jak to z jej tłumaczeniami bywa, naprawdę mi pasują. Zwłaszcza pod względem humorystycznym (kiedy zaatakowało mnie z jednej strony "Kukułeczka kuka", a z drugiej "Nie ogarniam tej kuwety" to zginęłam, takie wypowiedzi jak "Bo ty ciągle rozgogolona chodzisz" też pasują mi do miejsc, w których są używane, a przy akcji z Mućką się zaśmiałam) i  odpowiedniego wyważenia wypowiedzi tak, żeby były ostre, ale nie wulgarne. Nazwy własne, które były po angielsku w oryginale zostały po angielsku (Fairy Tail, Socrerer, lub jak w przypadku duchów łacińskie Aquarius itp.), ale są to nazwy, których pozostawienie nie powinno wywoływać żadnych kontrowersji. Edycja jest dobra, czcionki są zróżnicowane i ogólnie onomatopeje pasują do efektów, które mają oddać zarówno pod względem tłumaczeniowym jak i graficznym. A trzeba przyznać, że miał tutaj z czym poszaleć człowiek od edycji. Na końcu tomiku mamy kącik tłumacza, w którym bardziej rozbudowany sposób traktuje o świecie przedstawionym, tłumaczeniu, znaczeniu imion czy nieprzetłumaczonych zwrotach.


Czy warto inwestować w serię? Nie wiem, jest w końcu dosyć długa. Czy warto zapoznać się chociaż z 1 tomem? Ja nie żałuję, bo ta lekka lektura dała mi naprawdę dużo przyjemności i wydaje mi się, że w dużej mierze jest to zasługa i autora, i tłumaczki, która potrafiła według mnie oddać tę lekkość i humor tomiku. Wydawanie tego tytułu idzie Studiu JG na razie stosunkowo szybko, więc kiedy będzie więcej tomów rozważę czy zapoznawać się z historią dalej, czy nie. Po przeczytaniu oficjalnej polskiej wersji w każdym razie do tłumaczeń fanowskich nie bardzo mnie ciągnie, bo ta mnie zadowoliła w 1 tomie. Nie nastawiałam się jakoś na FT i nie sądziłam, że ta recenzja wypadnie tak pozytywnie, ale naprawdę zrelaksowałam się przy czytaniu.

{ 17 komentarze... read them below or Comment }

  1. Ja wiem, że na pewno nie sięgnę po ten tytuł ze względu na jego długość. Takie serie z góry (czasem niestety) odrzucam, ale po prostu nie cierpię tasiemców :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio jestem coraz mniej uprzedzona do tasiemców, jedną nogą mam straszną ochotę wdepnąć w Gintamę ostatnio.

      Usuń
  2. Fairy Tail nie interesuje mnie w ogóle, z tego samego powodu co Sumire - zbyt długie to jest. Fajnie byłoby przeczytać, ale mimo wszystko nie mam zamiaru się w to pakować.
    Cieszę się jednak, że fani w końcu dostali to, co im obiecano. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Długie serie są najfajniejsze, jeśli towarzyszą ci przez lata :D - ja już 16 lat z "One Piecem" się trzymam haha :D

      Usuń
  3. Kiedyś oglądałam kilka odcinków tej serii i była całkiem zabawna, ale cenzura sprawiła, że nie miałam ochoty dalej kontynuować oglądania (nawet jak kogoś przebili na wylot, nie było ani kropelki krwi). Z tasiemców zbieram tylko One Piecea (chociaż w sumie można jeszcze Berserka pod tasemca podciągnąć) i tyle mi wystarczy. Niemniej myślę, że sporo osób jest zadowolonych z tego tytułu na naszym rynku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cenzura w anime taka wspaniała xDDD... chyba się cieszę, że zaczęłam od mangi :D

      Usuń
  4. Co jak co, ale Dybała to czerpie rzeczywiście przyjemność z tłumaczenia O-PM XD i to jest chyba najwspanialsze w tym wszystkim bo mangę czyta się bardzo, bardzo dobrze. <3
    Co prawda FT jeszcze nie mam na półce, ale planuję je mieć. Serię wspominam dość dobrze, bo oglądam ją odkąd pojawił się pierwszy odcinek (poczułam się w tym momencie jak dinozaur... XD). Co prawda teraz mam braki bo mi studia nie pozwoliły na oglądanie, ale jak kiedyś będę miała czasu to obejrzę wsio co trzeba. XD
    Przede wszystkim moją opinię o tytule wyrobiłam na anime i fajnie byłoby mieć choć kilka tomików na półce. :D Po jakimś czasie akcja staje się trochę monotonna, ale jak sam autor gdzieś kiedyś powiedział/napisał - jest to seria, która ma dostarczyć rozrywki, a nie ma być jednym wielkim przesłaniem i nie ma walić po twarzy patosem. Głównie to wali cyckami, ale to już co innego... XDD W każdym razie jest to zabawny tytuł, który zdecydowanie jest jednym z tych, przy których włącza się taka moja nostalgiczna strona jeśli chodzi o moją "przygodę" z animcami i mangami. :'3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze 3 tomik "One Punch Mana" dostanę w sierpniu w paczce w gildii i zobaczę czy będę chciała zbierać dalej, bo nawet fajne tłumaczenie mnie na razie jakoś przy tej serii nie trzyma - to chyba dla mnie seria na raz, a nie na kilkukrotne czytanie, ale jeszcze zobaczę.

      Jak ci się włącza nostalgia, to kupuj - co do jakości wydania to mogę tylko chwalić :D

      Usuń
  5. Fairy Tail też znam z tego, że jest popularne i tyle XD Ale widzę, że żarty są na moim poziomie, także pewnie w końcu sięgnę po to (ale w wersji animo)
    Kukułeczka kuka XDDDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie oglądałam anime, więc nie powiem ci czy humor jest w stylu tego tłumaczenia mangi, ale na mandze się pośmiałam XD

      Usuń
  6. Jakoś nigdy nie czułam zbytniego pociągu do tej serii. Oglądnęłam ledwo 10 odcinków anime i sobie odpuściłam. Nie znam nikogo, kto mógłby pożyczyć mi tę mangę, a trochę szkoda wydawać mi na to kasę :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nigdy nie czułam pociągu do tej serii, dlatego czuję się zaskoczona jak pozytywnie przyjęłam tom 1.

      Usuń
  7. Zrelaksować podczas czytania się można, ale potem robi się tak debilnie, że głowa boli. Postacie nie potrafią umrzeć, wszyscy przechodzą na dobrą stronę, epizodyczność, pokonywanie każdej przeciwności mocą przyjaźni wyjętą z odwłoka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To odwrotnie niż w One Piece, tam mi zabijają postacie, które lubię co arc.

      Usuń
    2. Generalnie tutaj wszyscy cudem powracają do życia, gdyby po prostu nie ginęli, to byłoby do zniesienia. Serio, po rozwaleniu na atomy ktoś przeżywa, rany.

      Usuń
  8. Fairy Tail znam już od dłuższego czasu, sięgając pamięcią pierwszą styczność z tym tytułem miałam na przełomie końca gimnazjum a początku technikum. ( chyba xD ) Czuję się staro. :< Pamiętam, że tytuł od początku przypadł mi do gustu, sympatyczni bohaterowie i przezabawny humor sprawił, że czytam ten tytuł do dziś. :D Nie będę Ci zdradzać żadnych szczegółów ale powiem Ci, że im dalej w las tym tytuł jest coraz bardziej ciekawszy i zabawny. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się czuję starsza, bo Fairy Tail w Japonii zaczął wychodzić kiedy zaczynałam studia XDDD

      Usuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -