Ta strona korzysta z ciasteczek.
Jeśli się z tym nie zgadzasz zamknij bloga lub wyrzuć komputer przez okno.
Posted by : Otai piątek, 22 lipca 2016

Dawno dawno temu studio Quin Rose stworzyło cykl gier, w których postacie i świat opierały się na znanym i lubianym cyklu książek Lewisa Carolla o Alicji. Gra oprócz kilku części dorobiła się też filmu kinowego i swoich adaptacji mangowych. Pierwszą mangę "Alicja w Krainie Serc", na którą składało się 6 tomów wydało w całości Studio JG od 2011 roku. W 2016  JG rozpoczęło wydawanie siedmiotomowej mangi na podstawie innej części gry "Alicja w Krainie Koniczyny - Walc Kota z Cheshire" i to właśnie 1 tomik tej mangi będę dzisiaj recenzować. Na początku zaznaczę jeszcze, że nie miałam wcześniej do czynienia ani z grą, ani z mangą, ale w internecie można znaleźć całkiem sporo informacji na ich temat - nawet po polsku. Postanowiłam zapoznać się z całym uniwersum właśnie od jednej z moich ulubionych postaci w oryginalnej Alicji - od historii z Kotem z Cheshire, który tu akurat ma na imię Borys.


1 tom mangi ma naprawdę śliczną ilustrację na obwolucie - dynamiczna poza, fajne kolory. Z tyłu obwoluty mamy rysunki kolejnych 2 postaci, opis fabuły, znalazło się nawet miejsce na uroczy komiks w formie yonkomy. Skrzydełka też prezentują się uroczo - na jednym wzór koniczyny, na drugim rysunek kolejnych 2 postaci. To wszystko na zielonym tle z wzorem rombów, ozdobione koronką po bokach obwoluty. Logo wydaje się nawiązywać do poprzedniej części Alicji, a za numerem tomu mamy umieszczony kształt kota. Pod obwolutą mamy okładkę z 2 komiksami, które trzeba czytać dopiero po przeczytaniu całego tomiku. Drugi z tych komiksów to wiadomość od rysowniczki, że nie bardzo się zna na zachowaniu kotów, więc podejmowała próbę ich obserwacji.
Rozmiarowo manga jest formatu A5-, obwoluta jest w całości błyszcząca.

Otwierając mangi na podstawie gier otome trzeba wiedzieć czym jest gra otome. I tak samo - jeśli mamy do czynienia z anime na podstawie gry otome - też fajnie znać wcześniej tej termin. Kiedy widzę kolejną osobę, które marudzi na temat danej serii, że jest reverse harem, że nagle wszyscy bisze zakochują się w jednej bohaterce bez charakteru itp. mam wrażenie, że brakuje tej wiedzy. Mamy tu przecież do czynienia z adaptacją specyficznego rodzaju gry. W bardzo dużym uproszczeniu gry otome skierowane są do widowni żeńskiej (co nie przeszkadza panom też grać), w których gracz jest główną bohaterką. Oprócz jakiejś głównej fabuły głównym celem bohaterki jest romans z jednym z pięknych panów, którzy będą nam towarzyszyć przez całą grę. Są gry, w których jesteśmy zarzucani całym haremikiem panów i w zależności od naszych wyborów kończymy z jednym z nich. Częściej jednak spotykałam się z możliwością wyboru postaci, z którą chcemy przeżyć naszą historię już na początku. (A potem kiedy skończymy jedną wersję, możemy sobie wybrać grę od nowa z inną historią z innym panem.) W zależności od naszych odpowiedzi (zazwyczaj mamy do wyboru przynajmniej 2 opcje) romansowanie może nam pójść źle, dobrze, bardzo dobrze - na różne zakończenia przygotowywane są różne grafiki komputerowe (ta wiedza przyda się wam do mojej przyszłej recenzji artbooka z gry "Kamigami no Asobi"). Sama nie przepadałam kiedyś za tego typu produkcjami anime, ale kiedy zaczęłam więcej grać w gry  na androida (polecam poszukać sobie najpierw jakichś darmowych rzeczy po angielsku typu "Be my princess", żeby zrozumieć podstawy) łatwiej mi było zrozumieć dlaczego bohaterka taka, a nie inna być musi. W adaptacji tego typu seriach główna bohaterka jest naszym przewodnikiem, często z jak najbardziej neutralnym charakterem - albo się z nią utożsamiamy, albo osłabia nas jej brak charakteru, bo "ja bym zrobiła inaczej". Ja należę do tej trzeciej grupy, która kompletnie ignoruje bohaterkę i kompletnie ignoruje kwestie romansowe w takich rzeczach, a ogląda dla samego charakteru i kreacji postaci żeńskich. Dodatkowo - każda fanka takiej gry uwielbia innego bohatera, dlatego nie da się pairingować w serii bohaterki tylko z jedną osobą i wszystkim tym samym dogodzić. Nie da się stworzyć adaptacji w formie mangi, w której to my mamy wybór dlatego trzeba iść na kompromis. Innymi słowy - dla niektórych tytuły na podstawie gier otome są cudowne, bo mają multum pięknych chłopców. Jest też taka grupa, która musi się przyzwyczaić do tych ogólnych założeń (do której należę ja), żeby mieć jakąkolwiek przyjemność z tego typu tytułów. Jest też trzecia grupa, której ta koncepcja nie podejdzie w ogóle. Tej ostatniej grupie mogę doradzić tylko jedno - sprawdzajcie dwa razy założenia serii, które oglądacie, bo niepotrzebnie denerwujecie się serią, której ogólnych założeń i tak nie przetrawicie na tyle, żeby cieszyć się z całej reszty ozdobników uatrakcyjniających daną serię.


Alicja wpasowała się w ten schemat bardzo dobrze. Postać z kompleksem starszej siostry, zakochana w kimś, kto się z tą siostrą związał, trafia do krainy w której jest "przybyszem". A przybysze przyciągają do siebie różnej maści postacie z Krainy Serc (i Koniczyny). Dziwnym trafem bohaterka nagle znajduje się w centrum uwagi, z jednej strony kochana przez różnych zwariowanych osobników, z drugiej strony pełna wątpliwości czy to wszystko dzieje się naprawdę i czy powinna znowu kogoś pokochać. Alicja dzielnie walczy o swoją cnotę z trochę przerażającymi i pełnymi obsesji na jej punkcie bohaterami historii, którzy poza tym, że są nienormalni mają ciepełko w sercu. A Alicja w końcu to odkryje. A poza tym jest wojna między terytoriami i wszyscy się biją. I dlatego zazwyczaj cytuję wam opisy fabuły od wydawnictw, bo kiedy sama je piszę sami widzicie jak to się kończy.

Tomik zaczyna się od wytłumaczenia czytelnikowi zasad panujących w Krainie Serc, niedługo potem bohaterka przenosi się jednak do Krainy Koniczyny i jest zaskoczona tym wydarzeniem. Co się stało? Dlaczego? Czytelnik odkrywa odpowiedzi na te pytania razem z Alicją. Sama nie wiem czy to dobrze, że zaczęłam dopiero od Krainy Koniczny - prawdą jest, że mamy tu do czynienia z zupełnie odrębną historią i można czuć się zagubionym, bo Alicja też jest zupełnie zagubiona... Z drugiej strony jednak na pewno lepiej czują się osoby, które znają już historię z Krainy Serc, bo w tomiku bardzo dużo się dzieje i chyba szybciej można wszystko załapać znając serię wcześniej. Co nie znaczy, że się nie da, bo ja z odrobiną czasu i koncentracji wszystko mniej więcej ogarnęłam. A gdybym o czymś zapomniała - wracałam do początku tomu, gdzie opisane były postacie. Bohaterowie są naprawdę fajnie zaprojektowani pod względem strojów, pod względem charakterów też jest nieźle. Każdy z nich jest zdrowo kopnięty, dzięki czemu Alicja nie wychodzi na bierną bohaterkę otome, bo ciągle musi uspokajać ferajnę, albo bronić się przed różnej maści osobnikami. 


Za oprawę graficzną pierwszej Alicji odpowiedzialna była osoba o imieniu i nazwisku Soumei Hoshino, za "Koniczynę" odpowiada Mamenosuke Fujimaru. Na pierwszy rzut oka uznałam, że wyszło tytułowi na niekorzyść (niekoniecznie słusznie, bo widziałam tylko 1 tomy obydwóch Alicji) - dużo bardziej przyciągała mnie urocza kreska "Krainy Serc" - i pod względem kadrowania, i pod względem teł, i pod względem emocji na twarzach postaci, i pod względem różnicowania grubości kreski i ogólnie sam wygląd postaci wydawał mi się tam bardziej pociągający. Tutaj kreska jest nierówna - czasem postacie wyglądają bardzo dobrze, a za chwilę ich twarze rozciągnięte są jak z jakiegoś złego mema. Jest sporo kadrów na stronie, bardzo dużo ciemnych ujęć i rastrów, zróżnicowanie grubości kreski jest specyficzne - wydaje się, że rysownik w całości robił swoją mangę na tablecie nie używając metod tradycyjnych. To co przede wszystkim mi przeszkadzało to nierówność stylu, tak jakby autorka nie była jeszcze pewna jak rysować postacie. Samemu Borysowi niektóre kadry w "Koniczynie" wyszły na dobre. Poza tą nierównością jest całkiem nieźle, chociaż te wysoko rysowane oczy w połączeniu z nisko rysowanymi nosem i ustami to nie do końca jest styl, który sama preferuję. Przykładowe strony można przeczytać tutaj.




W polskim wydaniu znajdziemy 4 kolorowe strony na początku. Jest ono schludne, czerń w moim tomiku jest równomierna, wyraźna. Jedynym minusem jest kilka obciętych liter w dialogach, które poszły na spad. Trochę szkoda, bo bez tego tomik prezentowałby się dużo lepiej. Ucierpiały też rysunki, co widać np. w tym porównaniu do amerykańskiego wydania. Marginesy wewnętrzne są niewielkie, na tyle, żeby wygodnie czytało się strony od wewnątrz. Onomatopeje są wyczyszczone i zastąpione polskimi odpowiednikami, a czcionki różnorodne i wszystko dobrze się czyta. Pod względem tłumaczenia - wszystko jest zrozumiałe, ze 3 razy się lekko uśmiechnęłam do żartów. W sumie - nic w tłumaczeniu nie zwróciło mojej uwagi jakoś szczególnie, żeby móc się bardziej rozpisać.

Czy będę dalej zbierać przygody Alicji i Borysa? Sama nie wiem! Jeśli do czegoś mnie ten tomik zachęcił to przede wszystkim do zapoznania się z poprzednią częścią w pierwszej kolejności. Ale serii póki co nie przekreślam, po prostu nie jest ona dla mnie priorytetem. Z drugiej strony bardzo się cieszę, że coś takiego wychodzi w Polsce, bo czuję zdecydowany brak adaptacji gier otome na swojej półce z mangami.

P.S. Zapraszam do innych rezenzji mang od Studia JG z tego miesiąca: 
Uśmiech Kanoko - tom 1
Fairy Tail - tom 1
Ajin - tom 1
Od Studia JG w najbliższym czasie zamierzam zrecenzować jeszcze 1 tom light novelki "Log Horizon, potem na tapetę pójdą 2 tytuły od wydawnictwa Waneko. Przypominam też, że można mi cicho wspomnieć, jeśli chcecie recenzję jakiejś konkretnej mangi lub artbooka, a ja w miarę możliwości (oraz posiadania ;)) postaram się o danym tytule napisać kilka słów.

{ 8 komentarze... read them below or Comment }

  1. Niestety te tomiki z serii 'Alicji w krainie...' zupełnie mnie nie zachęciły. Luźna wariacja nt Alicji w krainie czarów zdaje mi się cienką zrzyną oryginału i niczym więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się tu podoba sama budowa świata, postacie w sumie jakoś nie nawiązują do tych z Alicji pod względem charakteru i tutaj akurat jest bardzo luźna wariacja na temat.

      Usuń
  2. Nah, czytałam pierwszy cykl o Alicji i było tak przeciętnie, że inne historie z uniwersum mnie nie grzeją (dodatkowo mam pomału przesyt motywem Alicji i muszę zrobić sobie od niego przerwę - jakby nie patrzeć to najczęściej recyklingowany motyw literacki). No i nie umiem przekonać się do otome, choć właśnie ALicja w Krainie Serc, na tle innych serii nawet dawała radę xD Ogólnie, podziękuję, choć zgadzam się, że projekty postaci są całkiem miłe.
    Ps. Artbook z Kamigami no Asobi xD? O kurcze, ta seria była taka śmiechowa... Wrzucaj reckę, wrzucaj, aż jestem ciekawa co w takiej pozycji może się kryć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamigami no Asobi to anime na podstawie gry otome, just saying XDD.
      Mi się z motywem Alicji podobała taka japońska drama (której do dziś nie skończyłam, ale cii), w której główna bohaterka mściła się za śmierć ojca najpierw podsyłając swoim ofiarom cytaty i rysunki z Alicji, a potem odtwarzając pewne sceny "w realu" (na zasadzie - wysyłała jednemu łysolowi obrazki i cytaty z Humpty-Dumptym, a potem próbowała go zrzucić z dachu).

      Usuń
  3. Kiedyś czytałam to na internecie XD Fabuła jest tak boleśnie przeciętna, że chyba nie pokuszę się o kupienie tej mangi. Chociaż tytuł ten sam w sobie nie jest aż taki zły. Takie lekkie odmóżdżające czytadło :D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze zobaczę jak to będzie z moim kupowaniem tego tytułu, chociaż muszę przyznać, że to pozostałe tytuły od Studia JG, które ostatnio recenzowałam bardziej mnie przyciągnęły :D

      Usuń
  4. Nah, znów zapomniałam zabrać tom z domu :/
    Nie nastawiam się na nic, raczej mam swoje przeczucia odnośnie tej mangi, nie wiem też, czy będę kontynuowała zakup. Jeśli nie, to i tak zapoznam się z całością, bo ciekawią mnie alternatywy dla Alicji. Nawet jeśli mogą okazać się bolesne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że skoro wiesz, czego oczekiwać to będziesz się dobrze bawić :D

      Usuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -