Posted by : Otai czwartek, 14 lipca 2016

Tym tytułem zainteresowałam się po tym, kiedy jeden z moich ulubionych zespołów nagrał naprawdę klimatyczny opening do wersji anime. Wtedy już postanowiłam, że w jakiś sposób zapoznam się z tą serią, a niedługo później zapowiedziano wydanie mangi w Polsce.


"Ajin" to manga powstająca w Japonii od 2012 roku. W 1 tom zaangażowani byli Tsuina Miura jako scenarzysta oraz Gamon Sakurai jako rysownik. Od 2 tomu jedynym autorem pozostał Sakurai. Manga obecnie liczy sobie 7 tomów i nadal jest kontynuowana. Gatunkowo jest klasyfikowana jako akcja, przygoda, sci-fi, tajemnica, horror, grupą  docelową jest seinen. Seria dorobiła się serii anime oraz animowanej trylogii filmowej. Za polskie wydanie odpowiada Studio JG, które pierwszy tomik wypuściło w maju 2016 roku.


Polskie wydanie 1 tomiku prezentuje się bardzo dobrze, do czego najnowsze wydania Studia JG zdążyły nas już przyzwyczaić. Klejenie jest dobre, druk wyraźny, kontrast dobry, czerń równomierna, strony tylko nieznacznie przebijają w moim egzemplarzu jeśli np. na stronie jest białe tło, ale nie zwróciłam na to kompletnie uwagi podczas czytania. Mamy też 4 kolorowe strony na dzień dobry. Manga została wydana w formacie A5, co robi naprawdę dobre wrażenie, cena mangi jest przez to jednak wyższa (okładkowa cena to 24,99 zł). Wydanie posiada matową obwolutę z lakierem wybranym - lakier jest na obwolucie na literach i postaci. Opis fabuły w tylnej części tomiku jest stylizowany na pismo maszynowe, na jednym ze skrzydełek obwoluty tą samą czcionką napisany jest też spis treści. Pod obwolutą znajdujemy okładkę w odcieniach szarości, o której chciałam wspomnieć, bo jest połączeniem zdjęcia istniejącego miejsca z rysunkiem Aijina. Podoba mi się ten zabieg, bo zasiewa pewną garść niepokoju. 



Ajina nie można zabić. Jakich obrażeń by nie doznał, zawsze wraca do swojej ludzkiej postaci, ale człowiekiem nie jest. Pierwsze takie istoty zostały odkryte siedemnaście lat temu i od tamtego czasu stanowią przedmiot zarówno fascynacji, jak i strachu. Poszczególne kraje prześcigają się w badaniach i, eksperymentując na schwytanych przez siebie okazach, pragną odkryć tajemnicę nieśmiertelności. Tylko czy te istoty na pewno są niebezpieczne? Czy zasługują na tak okrutne traktowanie? Co tak naprawdę potrafią i po czyjej stoją stronie? Mało kto się nad tym zastanawia. Jednym z tych nielicznych jest Kei Nagai, który z pewnym sceptycyzmem słucha nauczyciela, gdy ten opowiada o Ajinach na lekcji. Gdy chłopak wraca ze szkoły, myśli pochłaniają go tak bardzo, że wpada pod rozpędzoną ciężarówkę. Ku zdumieniu gapiów przed chwilą jeszcze zmasakrowany Kei w kilka chwil wraca do zdrowia. Jest Ajinem. Przerażony nastolatek szybko zdaje sobie sprawę, że nikomu nie może ufać. Natychmiast traci wszelkie prawa i staje się zwierzyną, na którą zamierzają polować absolutnie wszyscy. - Studio JG
Przykładowe strony

Pierwszy tom skupia się na ucieczce głównego bohatera - kiedy ten okazuje się być Ajinem wzbudza zainteresowanie ludzi i grup - jedni szukają go, by przeprowadzić na nim eksperymenty, inni dla nagrody, jeszcze inni nie do końca ujawniają swoje powody... Instynkt głównego bohatera nakazuje mu uciekać, a pomocy w ucieczce szuka u swojego przyjaciela z dzieciństwa. Na razie stopniowo odsłaniane są kolejne elementy fabuły - postacie i ich motywy, przeszłość bohatera, pojawienie się Ajinów - z każdego z tych wątków dostajemy szczyptę informacji, ale nie jesteśmy w stanie na tej podstawie rozwiązać jeszcze żadnej zagadki. Kim są Ajiny? Kim są dla mnie ludzie? Kim ja jestem? Co na mnie wpłynęło, że taki jestem? Co zamierzam dalej zrobić? - wraz z głównym bohaterem dostajemy w tym tomie jedynie pytania. Pozostaje nam tylko udać się z nim w dalszą podróż. Podróż drastyczną, pełną przelewu krwi i nieczystych zagrywek.
Od 2 tomu z okładki znika nazwisko scenarzysty i mangaka zaczyna tworzyć historię sam. Zastanawiam się teraz jaki wpływ będzie mieć to rozstanie na samą fabułę. Zwłaszcza, że Gamon zajmował się głównie rysowaniem hentai, a nie horrorów (przynajmniej też na h). A, że ciekawość pierwszym stopniem do piekła, to pewnie zaopatrzę się w kolejne tomy i postaram się to na swój sposób ocenić.


Kreska tej mangi mnie zaskoczyła głównie dlatego, że główne postacie są rysowane jakby były nieważnymi dla fabuły randomami, a pozostałe postacie mają twarze rysowane dopracowaną semi-realistyczną kreską. Na tych kadrach, na których mangaka stylizuje jednak główne postacie bardziej realistycznie wyglądają one dużo lepiej (z twarzy). Myślę, że gdyby cała manga była rysowana w takiej stylistyce wyszłoby jej to na lepsze. Zupełnie nie rozumiem czemu autor wysilał się na stworzenie tak bardzo uproszczonych mangowych twarzy, jeśli potrafi tak wymiatać. Poza twarzami głównych bohaterów wszystko dopracowane jest do najmniejszego szczególiku - maszyny, ubrania, dynamika, perspektywa, tła, sceny walki - to wszystko prezentuje naprawdę świetny warsztat autora. Gra on zarówno rastrami jak i cieniowaniem kreską, co bardzo przypadło mi do gustu.

Ta sama postać - dwa różne style
Nawet mój palec się załapał na zdjęcie... trudno.
Tłumaczenie czyta się bardzo dobrze. Mam wrażenie, jakbym oglądała film z dobrze napisanymi dialogami. Szyk zdań jest poprawny, dialogi nie są sztywne, ale nie jest to też tłumaczenie wyluzowane. Zastanawiam się na ile jest to kwestia oryginalnych dialogów, a na ile tłumaczenia, ale taka forma pasuje mi do tego tytułu. Jeśli chodzi o samą nazwę "Ajin" została ona potraktowana jak nazwa własna przedstawionych istot, nadana przez Japończyków. Funkcjonuje ona zamiennie z nazwą ogólną "ahumanoid". Na końcowych stronach tomiku dostajemy 1 stronę od redakcji, która wyjaśnia zamienne użycie tych dwóch nazw. Edycja bardzo mi się podoba - czcionki są różnorodne, wyrażają odpowiednie emocje i dźwięki (no, może poza jednym plaskiem, który jest zbyt mało plaskowaty, no wiecie ;)), wszystko jest wyczyszczone i zastąpione polskimi wersjami - nawet na małych kadrach z nauczycielem stojącym przy tablicy. 



Cały czas mam wrażenie, że pierwszy tom to po prostu za mało, żeby ocenić, czy seria znajdzie się na liście moich ulubionych czy nie. Drugie czytanie tomiku poszło mi zdecydowanie lepiej niż pierwsze, kiedy już wiedziałam co się wydarzy i mogłam skupić na świecie przedstawionym. Chociaż kreska nie do końca mi zagrała, to poczułam się zaintrygowana fabułą i dalszym rozwojem całej sytuacji. Na pewno sięgnę jeszcze przynajmniej po 1 tom i rzucę okiem na wersję animowaną (Miyano Mamoru i Yoshimasa Hosoya w rolach głównych brzmią zaskakująco dobrze). 

{ 17 komentarze... read them below or Comment }

  1. Wow, okładka pod obwolutą faktycznie jest świetna, normalnie jak zdjęcia ze Slendermanem D:
    Mnie po dwóch tomach też się podobało, ale ponoć dalej się psuje, smuteczek. Nigdy nie spodziewałam się, że to u nas wydadza, a że Studio JG to zrobi, to nie przyszłoby mi do głowy nawet w najśmielszych snach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie wszystko ponoć, trzeba jednak sprawdzić samemu, co pewnie zrobię XD

      Usuń
    2. Jest potem bardzo niewiarygodna scena tortur, nie wiem, czy będziesz po niej mieć siłę na czytanie dalej, bo jest idiotyczna.

      Usuń
  2. Typowo juz dla mnie usunęło mi komentarz :c
    Ogólnie ja jestem na bieżąco i potem się trochę psuje, ale nie jest bardzo bardzo źle. W sumie nie odradzam, lepiej żebyś się sama przekonała czy późniejsza fabuła Ci odpowiada czy nie. Ja osobiście czytam i mimo hejtu na głownego bohatera to jeden rozdział na jakiś czas mi nie przeszkadza XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja czytałam, że główny bohater nie do końca normalny jest, kiedy przygotowywałam reckę, powiedzmy, że jestem przygotowana na jego działanie mi na nerwy ;D

      Usuń
  3. Boję się, że cały ten tytuł będzie czymś w pokroju Tokyo Ghoula, a nie chcę powtórki z rozrywki.
    Chociaż kreskę ma zdecydowanie ładniejszą. Obwoluty i okładki są boskie. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie to rozumiem skojarzenia z TG, ale tutaj póki co jest więcej akcji, a mniej bohaterów i życiowych przemyśleń. Ale musiałabym przeczytać więcej Ajina, żeby konkretnie ocenić, a to jeszcze przede mną XD

      Usuń
    2. To czytaj i dawaj znać w podsumowaniach, ciekawa jestem czy seria faktycznie potem się psuje. :D

      Usuń
  4. Zastanawiałam się czy sięgać po Ajina. Tytuł mnie jako tako zainteresował, ale teraz to chyba muszę po prostu spróbować, bo sobie będę pluła potem w brodę przez pół roku. XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głupie mangi, nic tylko nas kuszą i kuszą :'D

      Usuń
  5. Ja rzuciłam ten tytuł na scenie tortur i przez głupotę głównego bohatera. Trochę żal mi zmarnowanego potencjału.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już druga osoba o tej scenie... aż się zaczynam bać. (i chcę już zobaczyć o czym mówicie)

      Usuń
  6. Rysunki piękne, ale kompletnie nie moje klimaty ;_; Polecę tę mangę znajomemu, tylko tyle mogę tutaj zrobić XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasem mam ochotę na coś w innym klimacie niż zwykle. ;)

      Usuń
  7. Nie miałam pojęcia, że od drugiego tomu zostaje tylko jeden autor, teraz się zastanawiam, co z tego wyjdzie. Anime mi się podobało, a główny bohater ma... (że tak to ujmę) dość ciekawie spaczoną osobowość, więc planuję czytać dalej. Mam nadzieję, że jednak z czasem się nie pogorszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro anime ci się podobało to pewnie tej różnicy nie odczujesz. Ja póki co zamówiłam 2 tom i zobaczę jak to będzie xD

      Usuń
  8. Ten tytuł jest na mojej liście od dawna, ale cóż, zawsze jest co innego :/ Za dużo mang do kupienia :D

    OdpowiedzUsuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -