Posted by : Otai środa, 6 lipca 2016

Na początek zachęcam do przeczytania mojej recenzji 1 tomu "Uśmiechu Kanoko", która to wskoczyła w miejsce dwutygodnika. Mam trochę obiecanych recenzji do napisania i nie tyle nie mam ochoty pisać, co złapałam blokadę na czytanie mang. Ale może szybciutko się to odkorkuje w mojej głowie i już niedługo pojawią się tutaj kolejne recki. Kto z was ma wakacje? Kto wytrzyma po 2/3 notki tygodniowo? Bo wiecie, nastał ten wyjątkowy 1 miesiąc w roku, kiedy mam urlop i mogłabym pisać i pisać, ale jak nikt nie będzie tego czytał, to równie dobrze mogę się zająć graniem w gry na przykład. Jak obiecałam, tak stosiku czerwcowego nie było, bo zrobię notkę z dwóch miesięcy. Co najśmieszniejsze nie będzie za dużo nowych mang, bo paczkę ustawiłam sobie... na późny sierpień. Za dużo mam staroci do nadrobienia, żeby czytać nowości. Przez ostatni rok mi się tego uzbierało. A teraz, kiedy mogę czytać... to jakoś nie mogę! Ugh. Ostatnią rzeczą, do której czytania się nie zmuszałam był "Lalkarz" od Kotori. Ale i tak udaje mi się od czasu do czasu z czymś ruszyć do przodu. Teraz jest też najlepszy moment na to, żeby wystawić niepotrzebne mangi na sprzedaż... ale sprzątać i zastanawiać się co mi niepotrzebne też mi się nie chce! W sumie w gry też mi się coś grać nie chce, chyba mam jakiś kryzys. Teraz, jak mam czas! Nawet rysować nie mogę. Serio?!

Re:vale

Może na początek jak zwykle pogadam sobie o ostatnim tygodniu Oriconowej listy. (Jeśli ktoś nie czytał dwutygodnika fana #1 - w skrócie jest to cotygodniowa japońska lista przebojów bazowana na liczbie sprzedanych egzemplarzy singla w danym tygodniu). Ten tydzień był wyjątkowo ekscytujący, bo kilka dni przed listą wyszedł już singiel Re:vale (duet z gry Idolish7) "Silver Sky". Singiel zamówiłam dużo wcześniej w preorderze (w końcu to pierwsza piosenka, która wpadła mi w ucho z tej gry!), a ja zawsze przeżywam, jeśli mogę być jednym z wielu fanów, którzy przyczynili się do miejsca na liście. Oglądam, oglądam, już się niecierpliwie... Może policzą dopiero w przyszłym tygodniu? Ale nie! Buby kochane są w tym tygodniu na 6 miejscu aż! Ciekawe jak im pójdzie w przyszłym tygodniu. Poza tym cieszy mnie, że "Chicken Line" SKE48 nie spada z listy od tylu tygodni, ta piosenka wpada w ucho. I powrót do przeszłości czyli Luna Sea na liście! Jak ja ich dawno nie widziałam. 

Z innych muzycznych radości - TAKA z ONE OK ROCK nagrał cover Adele - Hello. 

Tymczasem w Japonii nowy sezon anime i dram. Połowa z was natrzaskała już notki o sezonie zakończonym i sezonie nadchodzącym/obecnym. Szczerze powiedziawszy już się gubię w tym, co mam oglądać w tym sezonie, ale najpierw chcę ponadrabiać kilka starych rzeczy.





Udało mi się ukończyć 5 serii - 4 z sezonu wiosennego i 1, która wyszła w całości klika dni temu. "Nijiiro Days" jako anime było całkiem fajne, bo eksponowało wszystkie wątki shoujo z wersji mangowej. A teraz wiedząc, że nic gorszego was już nie spotka możecie iść i czytać mangę, która jest przezabawna i naprawdę mi szkoda, że najlepsze smaczki nie zostały w ogóle poruszone.
"Tanaka-kun wa itsumo kedaruge" to prawdziwa szkoła tego jak być leniw w efektywny sposób oszczędzać energię, co przy moim braku chęci do egzystowania na pewno okaże się przydatne. I jakie dietetyczne! Żadnych szejków w Mc Donaldzie.
Nad "Bungou Stray Dogs" bardzo ubolewam nad swoją niewiedzą - to taka fajna i błyskotliwa seria, a ja rozumiałam tylko te żarty, których autorów książki czytałam, albo o nich słyszałam. Tyle smaczków i nawiązań mnie ominęło, a to na nich opiera się ta seria, a przynajmniej to, co ją wyróżnia. Bez tego czasami była dla mnie tylko dobrze zanimowanym kinem akcji. 
"Sailor Moon Crystal" sezon 3 bardzo mnie zadowolił, chociaż chciałabym jeszcze więcej Outer Senshi. Podoba mi się sposób w jaki Crystal eksponuje mangę i przynajmniej częściowo stara się być jej wierna. Lubię to, że oprócz swojego przezwyciężającego zło kokoro w tej adaptacji Usagi używa jeszcze mózgu (czasem) i jest spostrzegawcza. Łatwiej ogarnąć wtedy, czemu to ona jest główną bohaterką. Ale i tak moje dwie ulubione sailorki (Uran i Saturn) zostały w końcu zekranizowane, z czego niezmiernie się cieszę. A ending Haruki i Michiru był obłędny, kiedy go zmienili na piosenkę Chibi Usy, a potem piosenkę Mamoru to już tak nie czekałam na koniec odcinka.
Na koniec "ReLIFE", które obejrzałam leżąc chora w łóżku i oglądając ZAPOMNIAŁAM, że to adaptacja komiksu internetowego, a nie zwykłej mangi. Niemniej jednak oceniając w ten sposób serię bardziej obiektywnie i tak mi się podobała. Animacja nie była zawsze równa. Zaskoczyło mnie też to, na które postacie został nałożony nacisk, bo jakoś nie tego się spodziewałam wstępnie. Zaczęłam wymyślać teorię na temat pierwszego obiektu i w końcu zaskoczyło mnie też to, że według wszystkich moich teorii poszli po rozwiązanie, które nazwałam "najmniejszą linią oporu" czyli innymi słowy "ale by ułatwili sobie sprawę, gdyby to było to!". Pewnie nie każdy tak zareaguje, ale po tym, co mój umysł zaczął wymyślać właśnie takie miałam wrażenie. Ale i tak fajna historia o samotności. W zakończenie trochę zwątpiłam i miałam takie "mam nadzieję, że manga jest nieskończona, bo by mi spadła ocena". Sprawdziłam i dopiero wtedy dostałam olśnienia "Aaaa, to przecież była ekranizacja tego kolorowego komiksu internetowego" (brawo ja). Ale sprawdziłam co się dzieje tam dalej i nie jest źle, przynajmniej zakończenie będzie konkretniejsze. Dla mnie to anime miało bardziej tempo serialu live action niż anime i jestem ciekawa czy kiedyś nie powstanie drama...

Z serii live action udało mi się sporo zacząć, bo w końcu zabieram się za klasykę jaką jest "Ikebukuro West Gate Park", a w tym sezonie zaczęła wychodzić luźna ekranizacja mangi "Hapi Mari" z Deanem Fujioką, a z nim dram się nie opuszcza. Tak jak z Kubozuką Yosuke. Panowie prawdziwa klasa. Jak chcecie obejrzeć dobry japoński film i nie wiecie, czy jest dobry to sprawdźcie, czy gra w nim Kubozuka, ten gość to jakość sama w sobie. No, ale ustaliłam sobie zasadę z samą sobą, że nie będę w dwutygodniku pisać o rzeczach zaczętych, a ukończonych... A z tym już trochę gorzej. Udało mi się obejrzeć dwa filmy i jedną dramę. Filmy z klasy tych średnich, bardziej głupich niż mądrych, więc nie wiem czy warto je opisywać. W każdym razie "Ai Ore!" było mało ambitne, ale pełne dziewczyn przebranych za chłopców i chłopców przebranych za dziewczynki, więc nie mogłam sobie odpuścić. Ten drugi był ekranizacją mangi BL, więc też można sobie dopowiedzieć jego poziom ("Seven Days" nadal najfajniejszą ekranizacją BL w moim osobistym rankingu). Z seriali skończyłam dramę na podstawie mangi seinen o tym samym tytule czyli "Mr. Nietzsche In The Convenience Store". Forma serialu była bardziej sitcomowo-teatralna, że tak to ujmę - w końcu można było go obejrzeć na stronie internetowej, a nie w telewizji. Jest to pełna gagów historia dziejąca się na nocnej zmianie w 24h sklepie. Główny bohater pracuje w całodobowym, bo jest kiepski w szukaniu pracy, natomiast tytułowy Nietsche-sensei to jego kolega Nii-kun, który jest dosyć chłodny w obejściu. Kiedy kupujący w całodobowym zarzuca, że "Klient powinien być dla sprzedawcy bogiem!" ten odpowiada "Bóg umarł". Stąd też jego ksywka. Seria przeładowana jest gagami i postaciami, które lekko mówiąc nie mają za dobrze pod kopułami. Może się wam podobać, jeśli jesteście odporni na głupotę.

Z papierowych rzeczy nikt niczego ciekawego nie zapowiedział i jakoś nie zapowiada się, że w najbliższym czasie ulegnie to zmianom. Przeczytałam dziś do końca wspomnianą poprzednio książkę Linsdey Stirling "Jedyny pirat na imprezie". W teorii powinna być pozytywna, ale trochę mnie przygnębiła, pewnie dlatego, że kiedy autorka kopała w swojej przeszłości ja dla towarzystwa kopałam w swojej. I przyszła do mnie paczka artbookowo-photobookowa (bardziej to drugie) z surugayi. Opiszę ją przy okazji stosiku, ale mówię wam, jakie używane rzeczy są fajne. No, bo nie dość, że są dużo tańsze to może się okazać, że przez przypadek zamówiliście kopię z autografem jednego z waszych ulubionych aktorów. 

Jeśli napisałam tutaj coś niezrozumiałego - trudno. Inne moje notki staram się raz przeczytać (więcej niż raz to masochizm), ale w dwutygodniku fana stawiam na luz. Do następnego!

P.S. Mam już kolejną recenzję do opublikowania, kończę czytać tomik do następnej. Byle do przodu.

{ 11 komentarze... read them below or Comment }

  1. W sumie to nie bardzo mam tutaj co komentować, bo bardziej siedzę w mangach niż w anime, a live action to już w ogóle, ale wiedz, że wszystko co napiszesz przeczytam i skomentuję!
    Jak dla mnie mogłabyś dodawać notkę nawet codziennie! XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nietche-sensei ma też mangę, a fabuła jest taka sama! To zawsze coś.
      Normalnie bym tu pisała o mangach, ale niestety zacięłam się z czytaniem UwU

      Usuń
    2. O, w takim razie przyjrzę się bliżej temu tytułowi!
      Preferuję pisanie o mangach, ale wiesz, dla mnie możesz pisać o czymkolwiek, i tak miło się czyta Twoje notki. ^^

      Usuń
  2. Nijiiro zawiodło mnie tym, że miało tylko 13 minut :< chociaż z drugiej strony miało 24 odcinki, także w sumie się wyrównało xd nie zmienia to jednak faktu, że czuję niedosyt pomimo nieczytania mangi. A co by było, jakbym mangę czytała @@?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbyś mangę czytała to byś smutała, że wycieli wszystkie zryte i zboczone wątki, które sprawiają, że bohaterowie stają się bardziej ludzcy, a manga bardziej zryta.

      Usuń
  3. Czyha, by przejąć mangi :D haha :D
    Ja mam wakacje, nawet 3 miechy, możesz pisać codziennie :D
    Obejrzałam tylko pierwszy odcinek Tanaka-kun, miałam na ryju tylko jedno wielkie 'wtf? o.O'. Straaaaaasznie się męczyłam i chciało mi się spać. Może taki miał być efekt? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja się zawieszałam razem z Tanaczką i muliłam cały odcinek, to chyba taka seria, przy której człowiek nie ma wyrzutów sumienia, że się zawiesza. XD

      Usuń
  4. Rozumiem ból przy pieskach D: Kreska jest tak bardzo w moim stylu, że chyba bardziej się nie da, a mimo to nie biorę się za czytanie/oglądanie bo jestem za mało oczytany aby wychwycić nawiązania ;__;. Czytałbym notki nawet jakby miały się pojawiać codziennie, za bardzo lubię Twój styl pisania xD.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie w Polsce wyszło na tyle książek autorów znanych z Bungou, że gdyby człowiek miał ochotę na czytanie i pieniądz to wątki 3 głównych bohaterów by spokojnie załapał ale o to ciężko. Dlatego chciałabym tę mangę w Polsce z jakimś wspaniałym tłumaczem, który zrobiłby milion pomocnych przypisów...

      Usuń
  5. Nie mogę się doczekać własnego urlopu, może wtedy też uda mi się naskrobać kilka notek, bo ostatnio straszna posucha na moim blogu -.-
    Z anime udało mi się tylko obejrzeć Sailorki, ta seria była zdecydowanie lepsza od poprzednich, ale może to przez to, że materiał źródłowy był ciekawszy. Bardzo lubię outer senshi, a Uran i Saturn prezentowały się znakomicie. Po starej wersji nie sądziłam, że uda się Haruce dobrać tak dobry głos, ale ten nowy daje radę i świetnie pasuje dla takiej genderowej postaci. Mi za to przypadł do gustu bardziej opening, ale tylko w wykonaniu Etsuko, kolejne wykonania były już słabsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że kolejne serie też zostaną zekranizowane, w końcu dopiero teraz pojawią się sailorki, które w ogóle nie były zekranizowane w poprzedniej wersji, a przynajmniej nie jako sailorki ;w;.

      Usuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -