Posted by : Otai wtorek, 21 czerwca 2016

Mam nadzieję, że dwutygodnik! Ponieważ nie ma mnie w ten weekend ze względu na rozjazdy i wyjazdy postanowiłam napisać notkę dzisiaj. I tak jakoś brakowało mi ochoty jeśli chodzi o pisanie na konkretny temat. Wtedy wpadłam na pomysł, z którego niejeden bloger już korzystał - krótkie podsumowanie co w moim fanowskim życiu ostatnio ciekawego się wydarzyło. Czy jakaś zapowiedź mnie oczarowała? Czy któreś wydawnictwo zabiło mnie swoją wypowiedzią? Co się święci w fandomie dramowym? Zobaczymy co z tego wyjdzie! Zaczynamy!


Dobiłam do 90 levelu w Idolish7, grze rytmicznej (tylko, że czasem nie) z fajną idolową fabułą, piosenkami, które można znać z list Oriconu, postaciami zaprojektowanymi przez Arinę Tanemurę (autorkę m.in. Kamikaze Kaito Jeanne). Ogólnie gra jest totalnie pod mój gust pod względem muzycznym, rysunkowym, seiyu, fabularnym też (mimo dram) i nawet już kilka płyt z serii mam zamówionych. Podpowiem wam tylko, że aby zagrać sobie w darmowe japońskie gry można łatwo obejść region locka instalując sobie aplikację QooApp i z niej na telefon ściągnąć sobie naszą upragnioną grę. Ja oprócz I7 mam zainstalowane jeszcze znane i lubiane Enseble Stars (ale nie gram), gierkę Yowamushi Pedal oraz Yume100, w które ciupię prawie tak samo gorliwie jak w Idolisha, ale ponieważ nie da się koksić w więcej niż 1 grę naraz z moim brakiem czasu to wybieram zazwyczaj tę grę, w której dzieje się fajniejszy event.


Kilka miesięcy temu wpadłam w cotygodniowe oglądanie list Oriconowych (polecam obserwować ten kanał youtube ze względu na skrótowe podsumowania). Muzyczna lista Oricon podsumowuje co tydzień sprzedaż albumów i singli (w filmiku jest zawsze Top3 albumów i Top25 singli) sprzedawanych w Japonii. Oricon zbiera informację ze sklepów i book-offów i na tej podstawie tworzy swoje listy. Nie jest to jednak lista pewna w 100%, bo nie wszystkie sklepy brane są pod uwagę. Ale i tak jeśli ktoś lubi być na czasie z tym co wyszło ostatnio w Japonii jeśli chodzi o muzykę taka lista jest pomocą (zwłaszcza w formie youtubowego podsumowania).
 Na liście kolejny tydzień utrzymuje się Chicken Line zespołu SKE48, co mnie bardzo cieszy, bo dzięki temu, że utrzymuje się tak długo to wpadła mi w ucho... A skoro sprzedaż z book-offu też się liczy to w tym tygodniu i ja dorzuciłam cegiełkę do tego, żeby piosenka pojawiła się na Oriconie. Jurina tak pięknie wygląda w tym teledysku *^*! Najbardziej jednak zaskakuje (a może i nie, bo to już norma od początku tego roku po plotkach o rozpadzie zespołu) obecność singla z 2002 roku - SMAP - Sekai Hitotsu Dake no Hana (na zalinkowanym wideo jest akurat kamera na Kimurę Takuyę, ale śpiewają wszyscy. Warto znać tę piosenkę, jest tak kultowa jak "Sakuranbo" Otsuki Ai, albo "Chiisana Koi no Uta"/"Anata ni" mongol800 - zawsze to lepiej wyłapywać w mangach/anime/dramach co bohaterowie śpiewają na karaoke, albo o jakiej piosence mówią, a te stale się gdzieś przewijają :D. Z nowości spodobał mi się zespół ROOT FIVE i ich nowa piosenka... postanowiłam ich sprawdzić i nic dziwnego, że piosenka mi się podoba, skoro w skład zespołu wchodzą utaite, których naprawdę lubię. Fajnie ich widzieć na Oriconie, a pewnie już dawno znałabym ten unit, gdybym nie słuchała wybiórczo tylko solowych coverów tych panów, albo oglądała "Fairy Taila".



Wyszedł film "Orange" live action!  Było trochę zmian, bo manga chyba nie była jeszcze zakończona, kiedy zaczynano kręcić film, ale bardzo podobał mi się dobór aktorów (Suwa był taki wysoki w porównaniu do reszty, ogólnie Ryusei Ryo naprawdę przypadł mi do gustu w tej roli, muszę wrócić do oglądania Kyoryugerów z nim; Naho wyglądała i zachowywała się jak Naho, a do tego miała taki cieniutki głosik niepasujący do jej wyglądu, że to aż za bardzo pasowało!), ujęcia były naprawdę fajne, a scenariusz nie kulał. Przede wszystkim jednak film był to dla mnie raj dla oczu - nie pamiętam kiedy ostatni raz w japońskim filmie widziałam tak fajną kolorystykę i tyle pięknych widoków! Przez to, że znałam fabułę film mi się trochę ciągnął niestety, ale wizualnie nadrobił i fajnie było zobaczyć miejsca z mangi nakręcone w realu, dużo większe wrażenie to robi :D.  
Nie pamiętam czy wspominałam, że oglądałam "Bakumana" film live action? No, w każdym razie też już wyszedł. Gra w nim Kamiki Ryunosuke, który jak dla mnie mógłby sam pociągnąć cały film, ale pojawił się w doborowym towarzystwie nap
rawdę utalentowanych aktorów, więc nie musiał ciągnąć filmu sam. Film prawie zachęcił mnie do zapoznania się z mangą albo anime, ale uznałam, że jakoś nie ciągnie mnie do tej kreski + taka wersja skrócona całkowicie mi odpowiada, więc nie wiem czy byłabym przetrawić ją w bardziej rozciągniętej wersji. Ale film bardzo dobry, polecam.
Po jakiejś średniej passie w doborze oglądanych dram trafiłam na komedię romantyczną "Sekaiichi Muzukashii Koi" (nie mylić z "Sekaiichi Hatsukoi") gdzie wzdychać nie mam do kogo jeśli chodzi o mój typ wyglądu, ale obsada robi świetną robotę i nawet aktorki, za którymi normalnie nie przepadam mi tam nie wadzą. Dobre, lekkie, świetnie się ogląda, człowiek się czasem zawstydzi. Czego chcieć więcej od chwili relaksu?



Obejrzałam w końcu anime "Karneval" dla odświeżenia sobie wątków z mangi, żeby bardziej ogarniać co się tam działo w pierwszej części, bo zapominam, a serię lubię. Mam wrażenie, że miejscami więcej rozumiałam niż z polskiego tłumaczenia Waneko, ale może to ja i łatwiej mi to było ogarnąć w anime? Słyszałam, że kreska w anime jest średnia, ale ściągnęłam jakieś wydanie DVD, w którym rysunki są naprawdę przyjemnie dla oka, animacja też, a tła to już w ogóle mistrzostwo świata. 
Z kończącego się sezonu kontynuuje "Nijiiro Days" (z którego wycięto najlepsze momenty z mangi i zrobiono wręcz zwykłe shoujo, ale i tak mi się fajnie ogląda), oglądam "Sailor Moon Crystal" (odkąd zmienili ending Haruki i Michiru na inne character songi to je przewijam, ten pierwszy był cudowny!), "Tanaka-kun is always restless" (nie umiem w japoński tytuł, ale taka spokojna i śmieszna obyczajówka, o gościu, który żyje w trybie oszczędzania energii) oraz "Bungou Stray Dogs" (żałuję, że nie znam za dobrze japońskich autorów, bo rozumiem głównie żarty Dazaia przez to, że czytałam jego książkę nawiązującą do jego życia ;)), gdzie kreska mi bardzo siadła.


Dango wyda "Hidamari Kikoeru", jedną z moich ulubionych mang, która opowiada o osobach niedosłyszących, stopniowej utracie słuchu i o budowaniu ludzkich relacji. I powiem wam, jeśli Dango coś (cokolwiek) zawali z jednym z moich ulubionych tytułów to nie mam zamiaru inwestować w nic innego od nich już. Zero litości.  Ale póki co czekam i cieszę się, że ktokolwiek dostrzegł ten świetny tytuł i chce go wydać. 
Poza tym zabito mi jednego z ulubionych bohaterów w mandze i teraz jest mi przykro.
Kupiłam sobie do czytania na wakacje "Jedynego pirata na imprezie". To moja pierwsza książka pisana przez youtubera, ale Linsdey jest akurat bardzo interesująca i chętnie poznam jej historię bliżej, bo znam ją tylko streszczoną. 

Na dzisiaj to tyle, bo odechciało mi się już pisać. Do następnego :D!

{ 22 komentarze... read them below or Comment }

  1. Bakuman'a w końcu muszę obejrzeć, omg X"D ściągnięte jest, napisy są, tylko czasu nie ma. Dobrze, że po zakończeniu wiosennego sezonu a do rozpoczęcia letniego jest chwila przerwy i może wtedy mi się uda nadrobić jakiś film :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z wiosennego sezonu anime całkiem sporo porzuciłam, więc miałam czas na dramy i filmy :D

      Usuń
  2. A ta gierka to po japońsku? Bo może nawet pograłabym dla projektów Ariny Tamenury (czego się nie robi dla swoich guilty pleasure autorów xD), ale nie chce mi się buszować po krzakach :U

    O, byłam ciekawa tej kinówki Orange i dobrze słyszeć, że jest udana. Prawie nie oglądam life action, ale taki film to bym nawet łyknęła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po japońsku, ale ja akurat tam wszystko intuicyjnie robię i działa XD!

      Usuń
  3. I tak masz siłę pisać takie podsumowania, sprawdzać, komentować jeszcze. Miło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już raz przestanę być systematyczna w internecie to może mi tak zostać, dlatego się staram XD

      Usuń
  4. Hidamari Kikoeru to również jedna z moich ulubionych mang, nie mogę się doczekać papierowego wydania i też mam nadzieje że Dango nie zawali sprawy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki po prostu ;_;, sama zrobiłam wszystko co mogłam (znaczy zapytałam ich czy tym razem nie chcą kogoś, kto ogarnia dobrze polski i japoński, żeby to im jeszcze sprawdził), więc mogę potem spokojnie jechać jak coś będzie źle.

      Usuń
    2. Nie wierzę, aby mogli coś "zawalić". Jako wydawnictwo muszą mieć świetnych tłumaczy (nadmienię tu iż zauważyłam, że w swoim zespole mają Japończyka, co jak dla mnie świadczy na ich korzyść i poprawia ich tłumaczenia), bez tego nawet nie wystartowali by na rynku. Żadne wydawnictwo japońskie nie zaakceptowałoby im projektu jeśli uznałoby, że nie są wystarczająco dobrzy. (W tym miejscu należy pamiętać, że Japończycy to perfekcjoniści.) Wydawnictwa, które działają już długo na rynku, (nie będę tu wymieniać nazw, bo nie o to chodzi) mają łatwiej, bo są "znane i kochane". Takie wydawnictwa często mimo popełnianych błędów nie są krytykowane, a to moim zdaniem źle wpływa na ich jakość. Więc wydawnictwo, które dopiero startuje według mojej opinii ma prawo do jakiś niedociągnięć (wiadomo nikt nie jest mistrzem od początku), ale nie wydawnictwa, które istnieją już tyle na rynku. Dango nie ma łatwo, wiadomo, nowym ufa się mniej, takie więc wydawnictwo musi starać się dwa razy mocniej. Nie wierzę, że pozwoliłoby sobie na jakieś niedociągnięcia. W końcu oprócz, pozyskiwania zgody od Japończyków na wydania, walczy również o klientów. Dlatego moim osobistym zdaniem, nie mamy czego się obawiać, a wyczekiwać z niecierpliwością na wydanie (również mojej ukochanej) mangi.

      Usuń
    3. Monster Petite Panic zawalili pod względem niechlujności (nietłumaczenie zwykłych słów przy czym nazwy własne już im się tam zdarzyło tłumaczyć itp.), w porównaniu z oryginałem też niektóre dialogi odleciały daleko- nie wiem czy mają Japończyka w ekipie, ale w tym przypadku to im nie pomogło. Dlatego nie mam do nich zaufania po pierwszym tytule, teraz mam tylko nadzieję, że zmienię o nich zdanie po kolejnych.

      Od wydawnictw wymagam więcej im są starsze (jak większość osób, które znam, więc twoja teoria jest dla mnie nowa - w sumie warto popatrzyć np. na forum Waneko, na którym ludzie nie krępują się z wypominaniem błędów żadnemu wydawnictwu), dlatego po takim średnim starcie wymagam od nich więcej. I nie będę pobłażliwa tylko dlatego, że są młodzi - z MPP było mi to obojętne, ale tym razem wzięli się za coś co lubię, a ja cenię sobie jakość.

      Jako, że siedzę trochę wśród spraw wydawniczych, czy to na konwencie na panelu, czy to znajomi pracują w wydawnictwach wiem jedno: Japońskie wydawnictwa akceptują tylko projekt obwoluty - nie patrzą do środka - właściwie go nie dostają, nie mają Polaka, który specjalnie jeszcze czytałby tłumaczenie. Pod kontrolą mają tylko obwolutę, ale też oceniają głownie jej projekt, a nie treść (znam tylko 1 autorkę, która sprawdzała treść obwoluty pod względem tego, czy pojawia się tam słowo Tokio czy nie, ale to by było na tyle i 1 osobę, która akceptuje kolejne tomy tylko po tym, jak do niej przyjdą, co wcale nie pomaga temu, żeby tłumaczenie było lepsze) dlatego "japońska perfekcyjność" tutaj nie zagra żadnej roli.

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Nie zgadzam się z Twoją opinią. Według mnie tłumaczenie Monster Petite Panic było bardzo dobre. Jeśli uważasz inaczej, Twoja sprawa, ale proszę podaj przykład, źle przetłumaczonego dialogu z tej mangi. No ale jeśli jest źle przetłumaczona, to rozumiem iż sama tłumaczyłaś (na własny użytek) tą mangę z oryginału? Bo naturalnie nie masz jako porównania, na myśli tłumaczeń z języka angielskiego, bądź z jakiś skanlacji z internetu ? No na pewno nie masz na myśli, przecież to nie możliwe. W końcu jako iż tak pewnie wypowiadasz się w tej kwestii, nie możliwe jest byś porównywała te tłumaczenie, do wersji angielskiej bądź do skalnacji. W końcu doskonale wszyscy wiemy jakiej jakości skalnacji bywają, bądź jakie równice występują w tekście po przetłumaczeniu na język angielski. Ja jako " nie taki zwykły pożeracz mang i anime" uważam, że te tłumaczenia są dobrej jakości. Nie widzę przerażających błędów (czytałam w oryginalnym języku, w końcu studia japonistyki i wieloletnia nauka języka japońskiego nie poszło na marne). Należy pamiętać, że każde tłumaczenie brzmi trochę inaczej, ale sens zawsze zostaje ten sam. Tłumaczenia zawsze zależą od tłumacza i wydawnictwa. Przykładem może być taka książka jak "Romeo i Julia" Szekspira, w zależności od tłumacza dialogi tekst delikatnie się różni, ale zawsze zostaje ten sam sens. Zapewne to miałaś na myśli mówiąc "niektóre dialogi odleciały daleko", zapewne po prostu nie zgadzały się z Twoją wizją tłumaczeń. Bo jak rozumiem jesteś tłumaczem? No ba ze mną jest chyba coś nie tak, wypowiadając się tak pewnie, MUSISZ BYĆ TŁUMACZEM. ^.^

      Odnośnie drugiej kwestii z Twojej wypowiedzi.
      Owszem Japończycy nie zaglądają wydawnictwom do środka mangi.
      Ale chyba niezbyt uważnie przeczytałaś moją wcześniejszą wypowiedź. Więc Ci zacytuję pewien fragment, abyś lepiej zwróciła na niego uwagę.

      "Dango nie ma łatwo, wiadomo, nowym ufa się mniej, takie więc wydawnictwo musi starać się dwa razy mocniej. Nie wierzę, że pozwoliłoby sobie na jakieś niedociągnięcia. W końcu oprócz, pozyskiwania zgody od Japończyków na wydania, walczy również o klientów."

      Być może, nie zrozumiałaś o co mi chodziło. Cóż w końcu nie napisałam tam jasno, wiec miałaś do tego całkowite prawo. Otóż w tej wypowiedzi miałam na myśli, iż uważam, że Dango jako nowe wydawnictwo, na pewno, aby uniknąć pomyłek nawiązuje bliską współpracę z wydawcami Japońskimi i Autorami danych mang. W końcu nie są tak starym wydawnictwem jak wydawnictwo Waneko, aby mogło sobie pozwolić na nie konsultowanie się z wcześniej wymienionymi podmiotami. Dlaczego tak uważam? Otóż aby przetrwać w tej branży w której jest coraz ciężej, muszą nawiązywać takie współprace, aby zapewnić jak najlepszy efekt końcowy dla konsumentów. Oni nie są Waneko, którzy jak popełnią błąd to i tak będą istnieć, bo przecież mają mega kasy i tytułów. Dla Dango od jakości produktu zależy "ich być, albo nie być". Według mnie Dango idzie ku dobrej drodze, aby stać się wydawnictwem, które będziemy chwalić. Samo to, że nie wydają byle czego, a ich wybory są przemyślane, wykonanie dopracowane świadczy bardzo dużo o ich jakości i zaangażowaniu w swoją pracę.

      Jeśli nie zgadzasz się i nadal uważasz inaczej. To proszę podaj konkretny przykład, odnieś się do konkretnego zdarzenia. Postaraj się mnie przekonać do swoich racji, udowadniając swoją tezę konkretnymi argumentami. W ten sposób łatwiej potwierdzić, lub obalić dany argument. ^.^ Jako osoba na poziomie, na pewno wiesz co mam na myśli. W końcu nie rozmawiam z osobą poniżej pewnych norm, która ślepo patrzy w swoje przekonania i widzi tylko swoje racje.


      Pozdrawiam Solniczka :)

      Usuń
    6. 1. Za dużo ich tu było. Za dużo znajomków, którzy robili takie rzeczy specjalnie, żebym im odpisywała i za dużo znudzonych życiem internautów. Dlatego muszę zacząć od punktu: Czemu nie wiem czy mam do czynienia z trollem: Napisałaś komentarz pod moją dosyć starą notką, w której właściwie wspomniałam tylko, że jeśli Dango coś zawali w moim ulubionym tytule, to nie będę im już dawać swoich pieniążków (a przynajmniej nie tak łatwo). Zaraz potem zarzuciłaś mnie pytaniami retorycznymi jakbym nie wiem co o swoich obawach napisała - połowa z twoich pytań jak dla mnie w ogóle nie dotyczy moich wcześniejszych wypowiedzi (a można było zadać jedno pytanie: w jaki sposób porównałaś tłumaczenie MPP? - zamiast bawić się w insynuacje). Nie wiem nawet kim jesteś, ty też najwyraźniej nie wiesz kim ja jestem, dlatego nie umiem ocenić czy twoja wypowiedź to prowokacja czy nie. Jesteś bardzo blisko zjawiska, które kiedyś opisałam jako "wchodzenie do czyjegoś domu w budach bez pytania", ale jednocześnie mam wrażenie, że stoisz jeszcze w drzwiach i jestem ciekawa jak to się dalej potoczy.

      2. Oczywiście egzemplarz polski MPP miałam porównywany z tomikiem japońskim. Porównanie to otrzymałam od osób, których wiedzy ufam ze względu na praktykę w swoim zawodzie. I tak, chodziło o sens wypowiedzi. Może tłumaczowi Dango czy tobie też będę wstanie zaufać, jeśli udowodnicie mi w jakiś sposób swoją wiedzę, natomiast na chwilę obecną przekonuje mnie argumentacja innych znawców japońskiego, polskiego, translatoryki, którzy już mnie do swojej wiedzy i doświadczenia przekonali. Na moją ocenę w sporej mierze jest to kwestia szacunku i zaufania jakim ich darzę. Jeśli znasz japoński to tym lepiej - poraz kolejny zapraszam na forum Waneko - tam porozmawiasz z profesjonalnymi tłumaczami i wydawcami, powinni odpowiedzieć ci na twoje pytania i wątpliwości jeśli znajdą na to czas. Ja nie będę musiała ich tutaj na swojego bloga podsyłać i nie zrobi mi się sztuczny ruch pod notką o tym, co robiłam w czerwcu, a ty będziesz miała informacje z pierwszej ręki. Cały proces skróci się czasowo :), a ja często nie wiem sama ile mogę tu o takich rzeczach pisać, a ile było informacją top secret.

      3. Dango musi się starać - to prawda. Ale dopóki nie zobaczę tych starań w praktyce, w tomikach (prenumerata już zamówiona) to teorie o tym, że Japonia poświęca tyle uwagi małemu wydawnictwu, które nie przyniesie im tyle dochodów co rodzimy rynek jest dla mnie dosyć mętna. Fakt, że da się rozmawiać z autorami, zwłaszcza tymi mniej popularnymi, bez problemu przez internet, nawet będąc fanem, niekoniecznie wydawcą, ale nie zawsze i często są to zdawkowe rozmowy, a nie zażyła wspólpraca. I to, że autor podsunie kilka wskazówek nie znaczy, że tłumacz je odpowiednio dobrze wykorzysta. Wiem jak pracują inne wydawnictwa, czy Dango ma to zamiar zrewolucjonizować? Tego już nie wiem, ale jestem w tej kwestii bardzo sceptyczna.

      Usuń
    7. 4. Jak mi się nie podobają tytuły od Waneko, bo nagle dialogi w ich mangach brzmią jak jakiś bełkot, a nie jak konkretna rozmowa, grupa krwi jest balonem, a wodniki rodzą się 1 stycznia to też ich nie kupuję, albo wypominam bardzo. Niestety tam poziom w niektórych mangach też ostro leci, czasem mam wrażenie, że idą na ilość, a nie na jakość. Albo tłumaczowi brakowało snu przed deadlinem. Ale po jakimś czasie czytania można sobie już wyrobić opinię o tłumaczach: potem wystarczy rzucić okiem w stopkę redakcyjną i kupować dany tytuł ze spokojem ducha albo trwogą w oczach.

      5. Podobają mi się tytuły, które Dango wybiera, tu możemy przybić sobie piątkę. Dlatego uznałam, że wolę się z nimi skontaktować i zapytać czy nie potrzebują jakiejś kontroli jakości itp. skoro znam osoby, które potrafią krytycznie i profesjonalnie skomentować MPP, zamiast potem sobie pluć w brodę, że nic nie zrobiłam dla Hidamari. Skoro Dango uznało, że mają teraz dobrą ekipę, która się tym zajmie i nie potrzebują nikogo ekstra - mam nadzieję, że tomik rzeczywiście będzie okej. Najpierw przeczytam sama, a jak mi się coś nie będzie do końca podobać to podreptam do znajomych posiadających oryginalne tomiki i rozwieją moje wątpliwości - albo na korzyść, albo na niekorzyść Dango. Jeśli wszystko mi się spodoba - nie będę masochistą, nie będę się pchać po wiedzę, czy aby na pewno wszystko się zgadzało do ostatniej kropeczki.

      6. Poza tematem Dango: Nie jestem tłumaczem, miałam do czynienia z pracą nad tłumaczeniami, niekoniecznie mang, ale przez pewien czas siedziałam w temacie, dlatego czasem uda mi się trafnie ocenić co jest moją preferencją, co preferencją tłumacza, a co się po prostu konkretnie posypało. Obecnie pracuję jednak w swoim wymarzonym zawodzie, który z tłumaczeniami nie ma nic wspólnego :D

      7. Odpisałam w ramach robienia za osobę na poziomie, więc mam nadzieję, że jednak nie jesteś tym trollem, tylko naprawdę chciałaś usłyszeć ode mnie odpowiedź.

      Usuń
    8. 1. Moja wypowiedź nie miała być prowokacją. Dlaczego odpisałam na dość starą wypowiedź? To akurat łatwo mogę wytłumaczyć, szperałam sobie w "otchłaniach Internetu" i przypadkiem trafiłam na tą stronę. Zauważyłam wpis, który mnie zainteresował i chciałam wyrazić swoją opinię. Nie spodziewałam się odpowiedzi, nawet miło mnie zaskoczyła. Ponieważ mogłam dalej prowadzić dyskusję i dzielić się swoimi przemyśleniami z osobą, która ma inne zdanie na ten temat. Przez co powstała debata, która mnie wciągnęła.

      2. Co do forum Waneko, mam złe z nim doświadczenia, (ta co próbowała się zarejestrować, wszystko pięknie, ale zalogować już nie chciało). Dlatego unikam tego forum, co najwyżej poczytam i to niezbyt często. Cóż Waneko nie jest moim ulubionym wydawnictwem, za dużo jak dla mnie popełniali błędów. O ile pierwsze kilka mogłam wybaczyć, tak każde kolejne mnie tylko irytuje.

      3. Czy Dango chce zrewolucjonizować pracę wydawnictw? Ty powiedziałaś, że jesteś sceptyczna. Ja jestem pełna nadziei, że coś się wreszcie zmieni, oraz że zrobi to Dango. Młode wydawnictwo, zależy im, więc czemu nie ? Nadzieja umiera ostatnia.

      4. Co do kwestii Waneko w sumie wypowiedziałam się na ten temat w punkcie 2. Ale powielę swoją wypowiedź w tym punkcie. Oznacza to że się z Tobą zgadzam. Od dawna uważam, że Waneko to ilość, nie jakość, aczkolwiek lubię niektóre ich tytuły, mimo byków. Ale takich tytułów jest niewiele, przeważnie Waneko mnie irytuje, swoim brakiem staranności.


      5. Owszem Dango wybiera świetne tytuły. Twierdzisz, że skontaktowałaś się z nimi, pewnie chciałaś dobrze. Ja nie miałabym odwagi, skoro twierdzisz, że MPP było źle przetłumaczone, a później do nich napisałaś. Podejrzewam, że mogło to być źle zrozumiane. Cóż tak jak uznałaś, że ja jestem taką osobą, która "wchodzi do czyjegoś domu w budach bez pytania". Gdybym miała wydawnictwo, ja uznałabym Ciebie za taką osobę. Co innego gdybyś wysłała jakieś cv, albo coś. Ale wnioskuję z Twojej wypowiedzi, że zapytałaś ich wprost, krytykując przy tym ich pracę. Co do Hidamari, możesz oczywiście wyrazić swoją opinię, jeśli coś Ci się nie spodoba. To całkiem naturalne i normalne, w końcu "Polska to wolny kraj". Ale należy pamiętać, to o czym mówiłam wcześniej, inaczej niż jak ktoś był przetłumaczył, nie oznacza źle. Każde tłumaczenie, jest trochę inne, zależy od tłumacza i nie oznacza, że jest złe. Ale nie ma sensu już się nad tym rozwodzić.

      6. Tak widziałam, jesteś (byłaś) jaszczurką, nie wiem co tłumaczyłaś Ty, co tłumaczył ktoś inny. Bo nie wiem jaki tam miałaś nick. Ale wybacz, oglądając dramy japońskie i widząc napisy, łapałam się momentami za głowę. Nie przy wszystkich oczywiście, bywały też dobre i nawet bardzo dobre jak na standardy internetowych grup. Przez jakiś czas byłam uploaderem na D-O, wiec miałam styczność bezpośrednio z napisami od jaszczurek. Lecz, zaczęłam później pracę i nie miałam czasu już wrzucać dram.
      7. Owszem nie jestem "tym trollem" i naprawdę chciałam, abyś wyraziła swoją opinię.

      Usuń
    9. 2. Na forum Waneko wypowiadają się przedstawiciele większosci wydawnictw i sporo osób ogarniających japoński - tam już są wypowiedzi na temat różnic. Niechęć do Waneko jako wydawnictwa nie stoi na przeszkodzie pociągnięcia takich osób za język, no może rzeczywiście gorzej z rejestracją.

      5. Między innymi dlatego zastanawiałam się czy nie jesteś trollem, bo jest to dla mnie sytuacja nietypowa - opisujesz sytuacje, które zakładasz/wnioskujesz, że się wydarzyły i je oceniasz. Z mojej perspektywy brzmi to jak jakaś prowokacja, bo za bardzo rozkręcasz się w swoich przypuszczeniach i sama nie jestem w stanie wytłumaczyć skąd się wziął pomysł, co było najpierw, co było potem i w jaki sposób został nawiązany kontakt. Mogę cię jedynie uspokoić po raz kolejny, że się mylisz w swoich domysłach :). Nie miałam też oczekiwań wobec tego czy Dango mi odpowie - zrobiłam po prostu to, co mogłam dla swojego ulubionego tytułu i teraz nie będę się czuć źle, jeśli coś nie wyjdzie.

      Ogólnie poza sprawą Dango - dzięki krytyce na forach internetowych wielu konsultantów, grafików, korektorów i tłumaczy znalazło pracę, bo pokazało, że są w stanie wyłapać błędy. Uważam, że to bardzo dobrze, bo takie osoby nie znalazły się w ekipach po żadnej znajomości, tylko dzięki wyeksponowaniu swojej wiedzy. I profejsonaliści właśnie takich osób do swojej ekipy szukają i je sprawdzają. A i zwykły szary zjadacz chleba ma taką wiedzę wyeksponowaną i potem więcej zaufania.

      Jak do tej pory w każdej mojej recenzji pisałam co mi się podobało, a co nie podobało i dlaczego - dzięki temu inni mogą ocenić czy im będzie to tłumaczenie pasować. Nie było tam żadnej wypowiedzi, po której mogłabyś wyciągnąć wnioski o tym, że wypowiadam się nie pamiętając o tym co jest moją preferencją, a co błędem. Nie znalazłam też swojej wypowiedzi na temat tego, że "MPP" czy jakaś inna manga ma tłumaczenie złe - znalazłam wypowiedź o tym, że nie wzbudziło we mnie zaufania do kolejnych tytułów i podałam z jakich powodów. Dlatego tutaj też ciężko jest mi ciągnąć dyskusję na temat tego, że "coś jest źle", "coś innego nie oznacza, że jest źle" itp., bo musiałabym przyjąć na wstępie, że zawarłam to w swojej wypowiedzi wcześniej.

      6. W sumie to jestem twórcą jaszczurek, 2008/2009 - to było bardzo dawno. W tłumacza bawiłam się tam przez jakiś czas z braku innych rąk po pracy, a teraz jestem na jaszczurzej emeryturze już w sumie kilka lat. Nie wiem jednak czy jakość wszystkich tłumaczeń dramowych ma aż tak duży wpływ na punkt 6. Moja wypowiedź "czasem uda mi się trafnie ocenić co jest moją preferencją, co preferencją tłumacza, a co się po prostu konkretnie posypało" wynikała nie tylko z tego, ale również z mojej zabawy w bycie QC, luźnych konsultacji czy pomocy w budowaniu stron internetowych.


      7. Dobrze, że nie jesteś trollem, ja czasem chętnie pociągnę dyskusję dalej, lubię też jak ktoś zostawia uwagi na przykład na temat tego, czego sama nie zauważyłam np. w trakcie pisania recenzji. W ramach uzupełnienia, bez oskarżeń. Mniej lubię zgadywanki czy swoje wnioski wysnułam ze skanlacji, albo że pewnie pojechałam Dango, a potem zaoferowałam im pomoc (chociaż w sumie to nie brzmi tak źle, pomijając to, że tego nie zrobiłam - to zawsze brzmi bardziej przyzwoicie, niż "pojechałam po wydawnictwie, nic z tym nie zrobiłam, ale będę sobie hejtować na boku i moich piniondzów nie zobaczą";)). Rozumiem, że taki masz styl wypowiedzi, że ujawniasz przede mną swój tok myślowy - doceniam, ale nie do go końca lubię i chyba się do niego nie przyzwyczaję, ale też się za to nie obrażę - będę ci go po prostu za każdym razem bezczelnie wypominać, jak ten cham i prostak, którym jestem w swoim blogowym domku XD.

      8. A, mogę nie odpowiadać czasem po kilka dni, bo obecnie moja kondycja jest różna, ale odpowiadać zamierzam :D.

      Usuń
  5. Orange był bardzo ładny, ale musiałam go oglądać na 4 razy, bo znając historię trochę się dłużyło. Teraz przymierzam się na Chihayę, o ile już wyszła.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo, Orange i Bakumana chętnie bym sobie obejrzała. Może nawet dziś w pociągu uda mi się chociaż jeden z nich :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam zacząć od Bakumana, szybko się wciąga :D

      Usuń
  7. Boję się trochę tego filmu live action "Orange". Kocham mangę "Orange" z całego serca i boję się, że Japończykom nie udało się jej przedstawić tak, jak to sobie wyobrażałam.
    Zabrałam się kiedyś za oglądanie "Karnevala", nawet kupiłam pierwszy tom mangi i niestety ta historia średnio przypadła mi do gustu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fanom anime ciężko jest się czasem przestawić na realizm, dlatego oglądają anime, ale ja akurat lubię sobie popatrzeć na bardziej naturalnie przedstawione postaci. Gorzej jak próbują zrobić live action a'la anime ;).

      Karneval to dłuższa seria, ciężko po 1 tomie ją ocenić.

      Usuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -