Ta strona korzysta z ciasteczek.
Jeśli się z tym nie zgadzasz zamknij bloga lub wyrzuć komputer przez okno.
Posted by : Otai sobota, 18 czerwca 2016

Ostatnio trafiam na różne grupy ludzi - czy to na facebooku, czy na forach internetowych, które mnie wręcz odrzucają. Pełne są one krytyków, którzy czują się obrażeni, że autorzy prac nie zgodzili się z nimi. Tacy autorzy są od razu wyśmiewani, printscreenowani, obwieszani oskarżeniami, że nie potrafią przyjąć krytyki. A tymczasem to sami krytycy są wobec siebie bezkrytyczni - nie potrafią przyjąć do wiadomości tego, że to oni czasem mogą się mylić, albo, że to oni nie dopilnowali tego, żeby w odpowiedni sposób przekazać autorowi tego, co chcieli napisać. Nie mam zamiaru nikogo nawracać, ale postanowiłam napisać kilka słów o tym, dlaczego chociaż samo pisanie krytyki, która nie ma w sobie mowy nienawiści nie jest źle, nie powinniśmy zakładać, że zostanie ona przyjęta jako jedyna słuszna prawda. Po prostu, mam ochotę na napisanie takiej notki. Mam nadzieję, że nie będzie ani popularna, ani kontrowersyjna, najzwyczajniej w świecie potrzebuję wyrzucić w eter swoje myśli, a mój blog będzie do tego najlepszym miejscem.

0. Jeśli nie piszesz krytyk po to, żeby pomóc autorowi tylko dlatego, żeby twój blog był bardziej poczytliwy, albo dlatego, że musisz się na kimś wyżyć i uważasz, że rzucanie hejtem w internecie świadczy o twojej błyskotliwości - nie sądzę, żeby ten wpis był dla ciebie. Lepiej zajmij się swoją robotą, skup się na tym, co dla ciebie jest ważne i oszczędź sobie czytania tego, co mam do powiedzenia. W wielkim skrócie: autor nie musi się zgadzać z twoją krytyką, a ty nie musisz zgadzać się z autorem. On ma swoje zdanie, ty masz swoje. Krytyka jest potrzebna, ale czasem nie działa, a mogłaby, gdyby zaserwować ją w formie profesjonalnego feedbacku.

1. Zanim wejdziesz do czyjegoś domu zadzwoń dzwonkiem, zapukaj, zapytaj czy możesz wejść, a po pozwoleniu ściągnij buty.
To chyba jedna z ważniejszych kwestii, które bardzo duża część osób pomija. Wrzucasz swoją pracę w internet, publikujesz ją, pojawiają się komcie bardziej pozytywne i mniej pozytywne. Jednemu spodoba się jedno, inny uzna to za błąd. Każdy wytknie ci coś innego. Kogo słuchać w takim momencie? Większości? A skąd pewność, że ta większość to nie są potakujący po sobie znajomi? Wiadomo, że najlepiej przyjąć krytykę od kogoś, kogo się zna. Nie ze względu na "kółeczko wzajemnej adoracji" jak potrafią zarzucić osoby z internetu, ale dlatego, że jeśli ktoś się z tobą przywita, zacznie normalnie rozmawiać i dowiesz się o jego nastawieniu, a także doświadczeniu w danej dziedzinie, to jesteś lepiej w stanie ocenić czy jego krytyka nie jest złośliwa, nie jest próbą popisania się, że ta osoba wie o czym mówi i ma większe doświadczenie od ciebie. Wszystkie te elementy są ważne. Jeśli chcesz, żeby ktoś słuchał tego, co mówisz, powinieneś najpierw zdobyć szacunek takiej osoby. Jeśli krytykujesz dla samej krytyki - niepotrzebne ci to. Jeśli masz zamiar potem narzekać, że autor pracy olał twoje słowa - najpierw zdobądź jego szacunek.
Inna kwestia - jeśli ktoś wrzuca pracę na grupę facebookową i krzyczy do obcych ludzi, że potrzebuje szczerej opinii to powinien być przygotowany na opinię innych ludzi, a potem użyć głowy i wybrać z tych opinii to, co najlepsze. Ale jeśli przychodzimy na stronę autora - bloga, galerię, cokolwiek - i bez żadnego dzień dobry, kilku rozmów - rzucamy mu hasła, że są do dupy/ślepi/powinni się wstydzić/wstaw durny komentarz hejtera to powinno nam być po prostu wstyd. To tak jakby wejść do kogoś na chatę bez pytania i zacząć komentować jak brzydki jest jego dom. Nikt normalny nie przyjmie waszej krytyki, jeśli będziecie zachowywać się w taki sposób.

2. Zostaw sobie margines błędu na korzyść autora.
Możesz się uważać za świetnego specjalistę w danej dziedzinie - bo czytałeś kilka książek, bo masz oczy, więc widzisz etc., ale uwaga - autor zawsze może wiedzieć od ciebie lepiej, bo też ma oczy, bo też czytał wiele książek, a wiedzę, którą ty znasz z teorii on w praktyce stosuje od lat.

Tak okołotematycznie dam tutaj przykład z koncertu ONE OK ROCK w Warszawie:
  • Po koncercie było wiele pretensji o to, że zespół przedstawia się jako "ONE OKAY ROCK", a fani bezczelnie krzyczeli po prostu "ONE OK ROCK" tak jak widać.Zero sprawdzenia dlaczego Polacy tak krzyczeli, a wystarczyło w internecie sprawdzić, że obie możliwości czytania nazwy są poprawne, bo nazwa powstała od "One o'clock" - o tej godzinie chłopaki urządzali sobie próby, a wersja ONE OKAY ROCK jest dla fanów zagranicznych, którzy nie bardzo ogarniają gdzie tu żart słowny. Polacy ogarnęli - good for them. Jeśliby nie ogarnęli - też by było dobrze, więc o co te wojny.
  • Przed koncertem widziałam bulwersujące komentarze krytyki, że fani zachęcali do nauczenia się piosenek i wybierali te z japońskim tekstem! Przecież nie każdy umie japoński, więc powinno się wybrać do nauki tylko piosenki po angielsku. Co zrobił wokalista na koncercie? W jednej piosence Taka zachęcał widownie do wspólnego śpiewania i postanowił trollować Polaków zostawiając im do samodzielnego śpiewania japońskie partie. 
  • Podczas dyskusji w grupach facebookowych grono znawców starało się zgadywać co chłopaki zaśpiewają i upominali ludzi proponujących "Wherever you are", bo przecież zespół nagrał "Headache", inną balladę, bo im się "Wherever..." znudziło do śpiewania na koncertach. A chłopaki... zaśpiewali w Polsce i "Heartache" i "Wherever...". Stało się od tego coś złego komuś? Nie sądzę.
Wracając do tematu: choćbyś nie wiem jaką posiadał wiedzę to może się okazać, że autor wie lepiej. Dlatego jeśli chcesz go skrytykować tak, żeby mu pomóc w dalszym rozwoju to najpierw staraj się zrozumieć jego cele, jego założenia, a dopiero potem komentuj. Jeśli czegoś nie rozumiesz - najpierw dopytaj i się upewnij, a nie zakładaj od razu, że skoro nie rozumiesz to na pewno jest źle. Jeśli autor chciał narysować mangowy obrazek to nie dawaj mu komentarza "Mona Lisa jest narysowana lepiej" (audentyk z komcia pod moim rysunkiem 10 lat temu). 

I jeszcze jedna historia ze studiów:
Ja: *wyrzeźbiła dłoń*
Profesor: Ta dłoń jest zbyt płaska! Nikt takiej nie ma! Niech pani tak dłoń ułoży, to pani zobaczy!
Ja: *układa tak dłoń*
Profesor: yyyy....yyyy... to niech pani ktoś inny pozuje!

Tak, nawet anatomię w gruncie rzeczy mamy inną i "sprawdzałem w lustrze, to nienaturalne" nie jest zawsze dobrym argumentem.

3. Oprócz ludzi zadufanych w sobie poszukujących poklasku istnieją ci, którym naprawdę potrzebne jest dobre słowo, bo...
Klasyka internetu: https://www.facebook.com/bohater1/
Są wśród nas tacy, których krytyka i hejt stawiają na nogi - "pokażę im na co mnie stać, wyciągnę z tego wnioski, to mi było potrzebne!" - i super, że tacy ludzie istnieją, krytyka jest dla nich. Ale w dzisiejszym świecie, gdzie co chwila ktoś ma depresję, nerwicę i nie może przez całe życie wyjść ze swoich kompleksów, potrzebne są też inne metody. Komuś pomoże wytykanie tego, co jest złe, ale dla innych zbawienne może się okazać wskazanie palcem, która część jest dobra, nad którą nie trzeba już pracować, bo się przedobrzy i to czas na skoncentrowanie się na dopracowywaniu innych elementów. Wielu twórców jest zafiksowanych na punkcie tego, co robią już dobrze, zamiast poprawiać to co jest źle, bo nikt im nie powiedział tych kilku słów. Wewnętrzny krytyk to naprawdę nieprzyjemne stworzenie, które potrafi się bardzo źle rozwinąć i blokować nasze umiejętności przez całe życie. Polecam bardzo przeczytanie sobie artykułów:

4. Oceniaj całość, a nie jedno zdanie. 
Nic tak nie wkurza autora, jak uczepienie się jednego czy dwóch zdań wyrwanych z kontekstu i zafiksowanie się na ich punkcie. Na przykład ta notka jest długa, na początku są odpowiednie ostrzeżenia, w trakcie notki pojawiają się linki do dłuższych artykułów rozjaśniających jeszcze sprawę, a ty udowadniasz jak zła jest ta notka, bo jedno zdanie z kontekstu, amen. Można się nie zgadzać z autorem tekstu, rysunku itp., ale chociaż nie dajcie po sobie poznać tego, że chodzi wam tylko o jedno zdanie. Rozbijanie wypowiedzi na części często zmienia cały kontekst. Zwłaszcza na forach internetowych, kiedy próbuje się udowodnić drugiej osobie, że nie miała racji, najłatwiej jest rozbić jej wypowiedź na kilka mniejszych składowych.

5. Jeśli chcesz zmieniać świat, to "zrób lepiej" wcale nie wydaje się takim głupim pomysłem.
Nawet jeśli wydaje ci się, że twoja krytyka coś zmieni to łatwo nabić się na argument autora "to zrób lepiej". Wywołuje to straszne fale bulwersu, no bo przecież nie trzeba robić lepiej, żeby umieć wytknąć błąd! A no prawda, nie trzeba. Ale skoro autor nie umie zrobić lepiej, ani ty nie umiesz zrobić lepiej to tak naprawdę świata tą krytyką nie zawojuje ani autor, ani ty. Tak, że jeśli celem twojej krytyki jest zmiana świata - spróbuj to zrobić lepiej. Chociaż jest jeszcze jedna możliwość, którą jest... 

6. ... zaproponowanie rozwiązania.
Ostatnio przeczytałam taki komentarz "Ona zapytała mnie o to, jak narysować to lepiej, a po wytknięciu jej błędów na rysunku się obraziła!". I wtedy mnie uderzyło kolejny raz - wytknąć błędy, a powiedzieć "jak narysować to lepiej" to dwie różne sprawy. Jeśli coś jest źle to można przecież zaproponować rozwiązanie! Nie takie "No, popatrz sobie na zdjęcia" tylko podesłanie gotowego zdjęcia z podobną pozą, zaproponowanie innego programu graficznego, wizualne przedstawienie działania perspektywy w konkretnym wypadku, podpowiedź jak napisać zdanie,żeby brzmiało lepiej. Wszyscy jesteśmy w stanie się wiele od siebie nawzajem nauczyć, jeśli tylko będziemy w stanie to w odpowiedni sposób podać.

Wróćmy jednak na chwilę do punktu 5, bo chciałam to fajnie napisać razem, ale mam kolejny przykład do piątki z koncertu ONE OK ROCK. Przy wyjściu z koncertu szły za mną jakieś dziewczyny, krytykujące ostro jak fani nie potrafią się zachować, że to gówniarstwo, że wstyd za takich fanów etc. Po czym... żeby przetorować sobie drogę pchnęły mnie w plecy, ja wpadłam w innych ludzi, a księżniczki sobie przeszły dalej. *slow claping*. Serio, w niektórych sytuacjach argument "Jak ci się nie podoba to zrób lepiej" naprawdę ma sens.

7. Stop mowie nienawiści.
W dzisiejszych czasach brakuje kultury w słowach w internecie. I serio, nikt was nie weźmie na poważnie, jeśli z waszych wypowiedzi będzie wypływał brak kultury oraz błyskotliwe wstawianie słów niecenzuralnych i "raków" między wierszami.

8. Głupie rozwiązania czasem działają, więc zastanów się dwa razy zanim je wyśmiejesz.
Jak można napisać "przerysowywanie cudzych artów nic was nie nauczy"? Można napisać - kopiowanie innych ludzi i nazywanie tego swoim obrazkiem wrzucając na internet jest niedopuszczalne i trzeba takie zachowania ukrócić, ale... to, że niektórzy uczą się przez kopiowanie innych jest faktem. Kopiując najlepszych jesteśmy w stanie się wiele nauczyć. Byle tylko takich kopii nie wrzucać nigdzie bez pozwolenia publicznie, niech siedzą w szufladzie i świat ich nie widzi. Ale pisanie dzieciom internetu, że kopiowanie w żaden sposób nie uczy i nie rozwija... to odcinanie im jednej drogi rozwoju. Wiadomo, że zostaną inne, ale mamy różne predyspozycje... 
Można też wciskać, że jeśli nie umiesz rysować to zmiana sprzętu na lepszy ci nie pomoże, że copiki nie sprawią, że nagle nauczysz się rysować itp., ale... każdy ma inne predyspozycje i każdemu podchodzi coś innego. Ja tam wydałam miliony złotych monet na różne farby, różne kredki i różne markery i widzę różnicę przy zmianie sprzętu do rysowania. Człowiekowi od razu rysuje się lepiej, kiedy znajdzie to, z czym mu się najlepiej pracuje. Może nie zrobi to z nikogo automatycznie wielkiego artysty, ale z doświadczenia wiem, że nie ma sensu umęczać się z ołówkiem 3H za 50 groszy, bo "sprzęt artysty ze mnie nie zrobi".
Kolejny rysownik zaczął jęczeć, że nic nie potrafi, że ma depresję i popełni samobójstwo? Przyjdą ludzie z internetu i go wyśmieją, że to "dla fejmu". A co jeśli na 20 osób, które zbierają fejm znajdzie się 1, która naprawdę w ten sposób szukała pomocy? Niedawno na twitterze miałam taką sytuację, że kolega z innej strefy czasowej pisał w nocy tego typu teksty. Kiedy następnego dnia wróciłam z pracy i otworzyłam internet znalazłam tylko tweety, że przez najbliższe kilka dni będzie offline, bo jest w szpitalu po nieudanej próbie samobójczej. I w sumie dobrze, że na tym się skończyło, ale dla kogoś wcale nie musi się skończyć odratowaniem.

Na dzisiaj to już koniec moich rozważań, może kiedyś pojawi się kolejna notka z kolejnymi punktami, chociaż odrobinę boję się, że z polską mentalnością zaraz posypią się komcie, że nikt ze mną się nie zgadza, a ja będę mogła odpisać tylko "jak widać w notce ja nie zgadzam się z tobą, a teraz zapalmy internetową fajkę pokoju" i odechce mi się pisać kolejnej treści tego typu. Wiadomo, że każdy z nas ma swój rozum i każdy działa z innego powodu i innych pobudek. Dlatego nie da się dogodzić każdemu - jeden będzie pływał w morzu krytyki i hejtu z własnej woli, bo to go rozwija, inny z tego samego powodu będzie płakał w kącie i odechce mu się rysować. Fajnie by było, gdyby każdy artysta i każdy krytyk wypracował sobie samoświadomość i ustalił własny margines błędu, żeby potem przyjąć krytykę/krytykę zwrotną na temat swojego komentarza. Ale pewnie się nie da, bo gdyby się dało to już dawno byśmy to zrobili. 

Ostatnio usłyszałam od bardzo młodej osoby, że jej życie jest skończone, że teraz stanie się pośmiewiskiem i bardzo się tym przejęłam. Zmartwiona zbadałam całą sytuację i okazało się w końcu, że... osobie tej została skonfiskowana komórka, bo na lekcjach w szkole nie potrafiła przestać grać i dostała przymusowy odwyk. Dlatego czasem jednak wcale nie jest dobrze wiedzieć co autor miał na myśli (patrz: punkt 2)


Teraz już wrócę do pisania normalnych notek, po prostu czułam, że dopóki tego nie wypuszczę z mojego łba to nie będę w stanie dalej pisać na blogu, bo będzie mnie to męczyło bardziej niż każda inna notka, którą zaczęłam pisać.

{ 16 komentarze... read them below or Comment }

  1. A ja bym chciała, żeby mi ktoś skrytykował recenzje, to jedno z moich najskrytszych marzeń, bo tak to martwy punkt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytam recenzje na zasadzie ogarniam tekst wzrokiem > widzę interesującą mnie część > wiem czy kupować serię czy nie. W recenzjach rzeczy, które czytałam sprawdzam czy zgadzam się z autorem, a jeśli nie, to zostawiam komcia dlaczego nie. Sama forma w jakiej pisana jest recenzja nie bardzo mnie interesuje, bo nie po to ją czytam. Pewnie dużo osób tak ma, że nie czyta recenzji dla samej formy, dlatego mało kto jest w ogóle chętny na taką krytykę. W przypadku rysunków, fabuły, tłumaczeń itp. bardzo często jest tak, że nagle każdy jest specjalistą, dlatego łatwo o krytykę, zwłaszcza taką... złą i nieprofesjonalną ;)

      Usuń
    2. A, przypomniało mi się! Kiedyś było całkiem dużo grup oceniających blogi, może znalazłaby się jakaś w miarę porządna, do której mogłabyś się zgłosić, gdyby troszkę lepiej poszukać :W:?

      Usuń
    3. Ostatnio mamy wymieranie ocenialni,pozostałe połączyły się w jakiegoś molocha, na którym średni poziom waha się tak w okolicach wysokości kolana, czyli jest kiepsko. Serio, jak czytam te ocenki, to tak właśnie widzę duży wykres i większośc jest koło mojego kolana XD Synestezja czy ki diabeł.
      Zdarzają się tam dobrzy oceniający, ale piszą mało ocen, prym wiodą ocenkowi konowałowie w stylu Elektrowni.
      Na Opieprzu dobrze działal Zoltan, z tego, co pamiętam, ale tam kolejki liczą sobie dziesiątki blogów, a oceniają tam może ze trzy osoby, więc nie ma sensu.
      Claudinella założyła własną ocenialnię i jest ona dobra, ale ocenia tylko określone rzeczy, ogólnie polecam.
      Jest jeszcze najlepsza chyba ocenialnia – Tako rzecze Cthulhu, ale tam ciągle zmienia się kadra, oceny są długie i wnikliwe, ale trochę się czeka.

      Usuń
    4. Ja się kilka lat temu zgłosiłam do jednej ocenialni, zanim do nich doszło to zmieniła się kadra, której konkstruktywna krytyka, no... może była dobra dla początkujących, ale do mojego życia by nic nie wniosła, więc zrezygnowałam. XDDD

      Usuń
  2. Pomijając już chamskie 'lol brzydkie to', niektórzy artyści obrażają się za zwykłą, konstruktywną krytykę X"D jak coś się wrzuca w wir internetu to trzeba mieć świadomość, że może być skrytykowane. Osobiście jak krytyka jest właściwa i rzeczywiście coś poszło nie halo - ok dzięki, będę się starać albo nie umim inaczej, ale starać się będę. Ale jak jest to typu 'lol gówno', to ja sobie mówię 'lol spadaj' i mam to gdzieś X"D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat więcej widuję ostatnio obrażonych krytyków niż obrażonych artystów. Nie rozumiem założeń, że artysta może się mylić, ale konstruktywna krytyka z ust każdego zawsze jest nieomylna.
      Jeśli wrzucasz coś w internet publicznie i prosisz o krytykę - okej, możesz się spodziewać komciów krytycznych. Jeśli zakładasz sobie prywatnego bloga/stronę to jednak takie internetowe "włażenie komuś na chatę" na dzień dobry dobrze nie świadczy o osobie komentującej, dlatego ja bym nawet nie brała pod uwagę takiego komentarza. Nie przywitoł się, nie pogadoł, a wlazł i głosi mi jak to i tamto jest źle zrobione. A skąd ja mam wiedzieć czy ta osoba jest specjalistą, czy po prostu trafiła mi się baba z pmsem XD?
      Osobiście jeśli siedzę w jakimś temacie to staram się otaczać specjalistami od tego tematu i odpowiednimi materiałami, więc jeśli mam z czymś problem to zwracam się do nich. Jakbym miała słuchać konstruktywnej krytyki każdego, kto przyjdzie to bym zwariowała :D, bo każdy by chciał co innego.
      Na przykład ludzie by chcieli, żeby Suzuki Tsuta nie rysowała yaoi handsów, a ja uwielbiam rysowane przez nią yaoi handsy i zabraliby mi cały fun, gdyby ich posłuchała ;A; Zdechłabym, zczezła i płakała pół nocy.

      Usuń
  3. Moje ulubione: "sam zrób lepiej!11!!".
    Do cholery, nie mogę powiedzieć, że nie smakuje mi bułka kupiona w piekarni, bo nie jestem piekarzem i lepszej bym nie zrobiła? Nawet, jakby ta bułka była kawałkiem węgla? Gdzie tu logika?? XD
    Nie krytykuj czekolady, usta na kłódkę, bo lepszej byś nie zrobiła!!1!!!1!1
    NIE KRYTYKUJ MANGI, ZRÓB LEPSZĄ! XD
    W ogóle rozwala mnie ten język nienawiści w Internecie, bo doskonale ujęłaś tu problem o samokrytyce tak rozwiniętej, która zamiast pomóc tylko przeszkadza (potworek :D). Sama mam coś takiego, i mimo że uważam, że moje działa są całkiem w porządku (parę razy je czytam przed opublikowaniem, zapoznaję się dokładnie z tytułem/tematem, itp. itd.), to za każdym razem boję się, że ktoś powie mi coś niemiłego na temat mojej pracy i całą chęć do dalszego tworzenia szlag trafi. Z tego też powodu bardzo nie lubię pokazywać innym swoich prac, blog z recenzjami jest tutaj wyjątkiem, który powoli, aczkolwiek regularnie, pozwala mi się otwierać na ludzi i ich opinie. :D
    Czasami biegam sobie po różnych blogach i niektóre są słabo napisane. Czasem autorzy nawet nie czytają drugi raz tego co piszą, są głupie literówki naprawdę utrudniające odbiór i inne takie pierdoły, które można by podreperować, ale nawet nie to jest istotne - warto włazić komuś butami na bloga, napisać 'kijowe hehe' i wyjść? W porządku jest udzielenie paru rad, ale wyżej wymieniona sytuacja jest dla mnie niedopuszczalna. Czasem wracam do recenzji, które pisałam rok temu i widzę w nich wiele niedociągnięć, niekiedy nawet się dziwię, że napisałam coś takiego (XDDDD) i warto pamiętać, że każdy jest człowiekiem - ciągle się uczy. Nie każdy ma wrodzony dar do pisania, niektórzy stale sobie go wyrabiają - a nawet ci, którzy ten dar posiadają, również przez całe życie się rozwijają. Niekiedy nawet słów mi brakuje na bezlitosną krytykę, szczególnie skierowaną do młodych ludzi. Wrażliwsze osoby mogą się przez to zamknąć na całe życie (oczywiście w sensie artystycznym). Pytanie tylko: czy warto?
    A ostatnio na fejsie spotkałam się z sytuacją, gdzie ziomek wstawił dwa fanarty z LoLa - napisał, że jego i zapytał, jak się podobają. I może wszystko byłoby spoko, gdyby nie skopiował ich z DeviantArta jakiejś rysowniczki, a kiedy ludzie przedstawili mu wszystkie możliwe dowody: link do dA, forum, gdzie to publikowała, a na obrazku była nawet data, chłopak dalej twierdził, że narysował to niedawno... gwoli ścisłości, na obrazku był rok 2014. Słów mi wtedy zabrakło. XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A obrazek zrobił mi dzień, dzięki! XD

      Usuń
    2. Z tym "zrób lepiej sam" są właściwie dwa warianty według mnie - czasem autor pisząc w ten sposób według mnie ma w tym jakąś rację. Na przykładzie żarcia - jeśli to produkt, za który zapłaciłaś pieniążki to masz prawo mieć wymagania i argument "zrób lepiej sam" jest inwalidą, że tak to ujmę. Skoro zapłaciłaś profesjonaliście za profesjonalną robotę możesz być niezadowolona. Ale jeśli np. przychodzisz na jakąś parapetówkę, na której kompletnie nic ci nie smakuje, ale za nic nie zapłaciłaś to tutaj argument "to zrób sobie sam" już by zadziałał - trzeba było zapobiegawczo zrobić jakąś sałatkę, albo przynieść coś, co lubisz jako swój wkład w imprezę.

      No i jeśli masz tą bułkę, która jest węgielkiem, to zawsze możesz powiedzieć, że lubisz mniej khem... wypieczone i można by je piec troszkę krócej. I twoje marudzenie na jakość produktu zostało inaczej odebrane, bo zadziałał punkt 6.

      Mnie strasznie oburza krytyka młodych ludzi - owszem, niektórzy są otoczeni ludźmi, którzy ich nieustannie chwalą, ale w większości przypadków nauczyciele, rodzice, internet, a nawet "przyjaciele" wywierają taką presję, że człowiek już w młodym wieku jest przygaszany. Ja bardzo żałuję, że przez długi czas nikt mi nie mówił co tak naprawdę jest dobre w moich rysunkach, albo tego nie odczułam po prostu, bo może zaczęłabym rysować lepiej dużo wcześniej. Dopiero teraz mam na tyle samoświadomości (głównie przez to, że na co dzień pracuję w ten sposób, że muszę omawiać prace artystyczne innych), żeby popatrzeć na swoje stare rysunki i powiedzieć "O, to było fajne, czemu straciłam to po drodze?"

      Mi bardzo nie podoba się chwalenie przerysowanych artów, a jak zrobisz coś sam, to nigdy nie ma takiej popularności, ale... no, negowanie tego, że człowiek uczy się przez kopiowanie to jednak już jakiś absurd XD

      Usuń
  4. Bardzo fajny wpis. :D
    Gdyby Cię kiedyś naszła ochota na dalszy ciąg przemyśleń i "wbijanie kija w mrowisko" to chętnie przeczytam. Nie lubię "fali" krytyki i hejterstwa, dla poklasku czy zabawy. Tacy ludzie naprawdę potrafią zrobić komuś krzywdę mówieniem tego co w ich mniemaniu jest "zabawne". Brak kultury w wypowiadanych/pisanych tekstach to niesyty zjawisko bardzo częste w dzisiejszych czasach. :v
    Ja też ostatnio usłyszałam od siostry znajomej, że życie nie ma sensu i się potnie. Powodem jej rozpaczy była kara na internet. Czasem przeraża mnie ta dzisiejsza młodzież.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie jakoś za bardzo nie lubię wbijać kija w mrowisko, bo... jeśli już wbijam, to znaczy, że i tak nie zmienię zdania, bo mam wszystko wyklarowane, więc nie ma sensu zaczynać dyskusji - ja nic z niej nie wyniosę, a kogo mam uczyć, tego uczę.

      Usuń
  5. Osobiście najbardziej irytuje mnie naśmiewanie się ze ,,słabszych" prac i mieszanie ich z błotem przed publiką na różnych grupach. I czego nauczy się autor czytając, że ten art jest ,,rakowy"? Właśnie. W dodatku pamiętam kiedy natknęłam się na dyskusję, w której administrator tej grupy tłumaczył, że utworzył ją, by dzieci nauczyły się nie wrzucać do internetu takich badziewi (i przy okazji wyrządzić im przykrość, ale to tylko ludzie, popłaczą i może przejdzie, pfff...).
    Gdy ludzie krytykują moje prace to jestem im wdzięczna. Dzięki temu dostaje lekkiego kopa i zaczynam przyglądać się elementom wymienionym w uwagach. Poza tym mam frajdę czytając takie komentarze, tak już mam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię dostawać wskazówki od tych, których jestem pewna, że poprowadzą mnie dalej dobrze i osiągnę wtedy zamierzony efekt. Dlatego bardziej niż słuchać rad przypadkowych osób z internetu wolałabym się zapisać na kurs kogoś, kto jest dobry w tym co robi, a ja o tym wiem :D.
      Pojęcie "rakowy" mnie w ogóle nie kręci, za dużo chorób wśród najbliższych, żebym potrafiła tego słowa używać :')

      Usuń
  6. ^ To! ^To! To jest tak bardzo prawdziwe! Juz od dawna gdzieś tam w śroku kotłowały się u mnie podobne myśli, ale nie miałam pojęcia jakby tu je uporządkować - a Tobie, Otai udało się idealnie przekazać to, co pewnie wielu gdzieś tam siedziało. Brawo! W zasadzie to zgadzam się z każdym punktem. Przyznam się szczerze, że przez czysty hejt i nieuzasadnioną, bezpodstawną niekonstruktywną krytyke bałam się w sumie wrzucać rzeczy w internet. Zajęło mi ponad 5 lat zanim zaczęłam gdzieś wrzucać komiks mój. A co do takiego hejtu zdarzyło mi się nawet trafić kiedyś na stronę która była... antyfanpejdżem pewnej rysowniczki, i na całej stronie ludzie po niej jeździli. Dlaczego? A to dobre pytanie, chyba bo była popularna i miała grupkę ludzi, którym bardzo się podobały jej prace ( właśnie cuś jak 'kółko wzajemnej adoracji' ) Mocno nienormalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli myślimy o tej samej rysowniczce, to ona akurat zarabia na hejterów banując każdego, kto napisze jakąkolwiek uwagę. A że oni reagują na to zbyt nerwowo to już inna sprawa.

      Cieszę się, że ktoś ma podobne zdanie do mnie :D

      Usuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -