Ta strona korzysta z ciasteczek, jeśli się z tym nie zgadzasz zamknij bloga lub wyrzuć komputer przez okno.
Posted by : Otai sobota, 30 kwietnia 2016

Praca, praca, weekendy na spotkania ze znajomymi i wieczne odsypianie w każdej wolnej chwili powstrzymywały mnie ostatnio od produkowania notek i czytania mang. No, ale nadszedł długi weekend, na który nie mam nic w planach, więc może uda mi się trochę nadrobić.

Dzisiejszą notkę sponsorują literki j-d jak j-drama, bo chyba więcej niż o samych zbiorach będę się produkować o j-dramach i aktorach, bo... tak czuję po zrobieniu zdjęć stosiku. Zaczynamy!


W sumie to nie jest cały kwiecień, bo część uwzględniłam jeszcze w notce majowej, ale skoro tamta część jest już opisana to nie będę do niej wracać. Z tej okazji w 4 stosiku tego roku znajdują się mangi z jednej paczki i trzech prenumerat (na górze).


5 tom "Mushishi" tym razem przyszedł planowo w prenumeracie, posiada kolorowe strony, ale co do reszty nie jestem w stanie się wypowiedzieć, mam w sumie teraz chyba 2,5 tomu do nadrobienia i coraz bardziej zastanawiam się nad tym czy nie lepiej było po prostu obejrzeć anime do zapoznania się z tą serią.



Ostatnio strasznie spodobała mi się shojka pod tytułem "Tsubaki-chou Lonely Planet" i postanowiłam sprawdzić kto ją narysował... okazało się, że autorka "Hirunaka no Ryusei", które wyszło w Polsce pod tytułem "Gwiazda spadająca za dnia"(który w sumie pierwsza zaproponowałam na forum Waneko, czuję się prawie jak mamusia). To w sumie podwyższyło moje nadzieje na to, że ta manga będzie dobra, skoro "Tsubaki-chou..." tak mi się podoba. W sumie znam spoilery i wiem, z kim skończy bohaterka - w sumie według mnie niestereotypowo jak na typową budowę shojki, więc tym bardziej nie boję się czytać tego tytułu. Dopiero zaczęłam czytać pierwsze strony i muszę powiedzieć, że strasznie przypadła mi do gustu kreska, a dokładniej mimika. Bo jest jakaś taka... japońska? Wiecie, oglądam dużo japońskich filmów i j-dram i ugh, te miny, które robią bohaterowie... jestem w stanie je dopasować do aktorów, do pewnych charakterystycznych scen, jestem w stanie wyczuć nastrój? W roli nauczyciela z miejsca mogłabym obsadzić Deana Fujiokę :D. Dziwne uzasadnienie, ale ważne, że działa i ważne, że dzięki temu mangę czyta mi się jeszcze przyjemniej. Do prenumeraty 1 tomu został dodany całkiem fajny plakat i strasznie mi się podoba ten czerwony szkic pokolorowany akwarelkami. Teraz tak strasznie mam ochotę kupić sobie czerwone wkłady do ołówka i wypróbować tę technikę...


"Róża Wersalu" w końcu wyszła w Polsce w pięknym wydaniu MegaMangowym wydaniu. Zamówiłam 2 z 3 tomików zbiorczych przy okazji świątecznego kody na mangardenie (-10%) i jakoś wydawało mi się wtedy, że będzie jeszcze jakiś dodatek do tomiku oprócz zakładki (karty laminowane na przykład), więc kiedy przyszedł tomik z zakładką to było mi szkoda, niewiele, bo to świetna historia, ale jednak chciałoby się mieć więcej artów Ryoko Ikedy... Historię Lady Oscar znam z anime obejrzanego za młodu, więc chętnie ją sobie odświeżę w wersji mangowej, kiedy znajdę chwilę.


1 tomik manhwy "Totally Captivated" w końcu ujrzał światło dzienne, chociaż w pewnym momencie nie było na ten tytuł w Polsce szans. I w sumie to wiecie co - miło popatrzeć na coś, co ma lepszą jakość niż skanlacje, bo te w przypadku "Totally Captivated" to masakra jakościowa zarówno jeśli chodzi o jakość graficzną skanlacji, typesetting rodem z Painta, jak i samo tłumaczenie. Fajnie mieć porządne wydanie tej historii, którą w sumie poza jednym wątkiem (z szefem mafii) całkiem lubię za całokształt i za sytuacje, które rozładowują napięcie.


2 tomu "Uśpionego Księżyca" jeszcze nie czytałam, bo w sumie pamiętam jeszcze dosyć dobrze ciąg dalszy historii z tomu 1 i nie czuję potrzeby sobie jej odświeżać od razu. Przeglądałam pobieżnie tomik i w sumie szkoda, że w wersji tomikowej nie ma dalszej historii Eitaro - jak dla mnie jest tam on jedyną sensowną postacią, chociaż cała manga nie jest zła. Ale gdyby ktoś był zainteresowany - można sobie poczytać dalsze losy Eitaro w mniej legalnych źródłach póki co :P

Czy ty wiesz, że masz łuuuupieeeż łupieeeż
Hobbystyczne wydawnictwo Ringo Ame powróciło na chwilę powydawać trochę tomików... To zawsze lepiej niż "Pet Shop of Horrors" od Taigi [*]. W sumie to naprawdę nie wiem jak nazwać obecnie Ringo Ame inaczej niż "Wydawnictwo hobbystyczne", bo gdyby robili to dla pieniędzy bardziej przejmowaliby się jakimkolwiek kontaktem z czytelnikiem. No, ale w końcu mogłam kupić 2 (czyli ostatni) tomik "Zawrócić Czas". No i tu wchodzimy w temat j-dram, bo autorka wspomniała o...



...MocoMoco!!! Hayami Mokomichi, w 1/2 Filipińczyk, japoński aktor, którego najlepiej kojarzę z ekranizacji takich mang jak "Zettai Kareshi" i "5-9"... zawsze mam zaciesz, kiedy autor mangi  napisze o kimś lub o czymś co kojerzę. :D 


I kolejna manga Yamato Kotetsuko w końcu weszła na polski rynek. Nie obrażę się, jeśli będzie ich tylko więcej i więcej, bo naprawdę lubię jej styl. Przyjemna komedia o absurdalnej klątwie. I znów mamy wspomnienie o japońskim aktorze, a że wspominałam, że wpis sponsorują j-dramy...



Tsumabuki Satoshi proszę państwa, co ma uśmiech jak słoneczko... Ma dużo różnych ról, był wieokrotnie nagradzany, ale jeśli ja osobiście miałabym wam coś z nim polecić to poleciłabym wam starszą j-dramę "Orange Days" o dziewczynie, która straciła słuch, ale nadal gra na skrzypcach. Postać grana przez Tsumabukiego to główny bohater, który spotyka bohaterkę już wtedy, kiedy potrafi się ona porozumiewać tylko japońskim językiem migowym.


"Sekaiichi Hatsukoi" tom 4... w sumie to ani to tłumaczenie, ani ilość scen erotycznych jakoś mnie w tym tomiku nie kupują. Chyba najbardziej lubię sceny dotyczące pracy w wydawnictwie mangowym i Yukinę - to mnie głównie przy tej serii póki co trzyma.


I znów wracamy do świata j-dram, bo w jednej z takich produkcji w 5 tomiku "Love Stage" grają nasi bohaterowie! Co może być fajniejszego dla fana dram w mangach, niż mangi o kręceniu dram? Może być jeszcze bohater wzorowany na prawdziwym bracie autorki mangi (Shougo = DAIGO), który niestety w realnym życiu chyba nie posiada swojego Reia, ale posiada świeżo upieczoną żonę, która grała Rei w Sailorkach live action, też się liczy!


 Wszystkiego najlepszego dla młodej pary z okazji wczorajszego weseliskaaaa! 


I kolejna nowelka, która będzie razem z "Zerową Marią"czekać na to aż przeczytam inne książki. Zobaczymy jak mi pójdzie ich czytanie, bo w sumie od nich zależy czy będę się dalej interesować light novelkami. Na razie na plus było "Na skraju jutra", ale na minus "Blask Księżyca", więc nie mam jeszcze wyrobionej opinii o light novelkach.

I w sumie to by było na tyle, jeśli chodzi o dzisiejszą notkę :D. Do następnego!

{ 18 komentarze... read them below or Comment }

  1. Kurczę, napisałabyś notkę jak tam z nowelką Drrr jak już przeczytasz! Strasznie mnie intryguje ta pozycja, ale nie jestem pewna, czy jest dobrze napisana i opłaca się w nią inwestować. :P
    Manga mi się nie podobała, anime było nawet w porządku i mam dylemat. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie nie oglądałam anime ani nie czytałam mangi, więc nie będę mieć porównania. Tyle, że czasu na razie mam mało, a mam inne książki pozaczynane, więc nie wiem czy jest sens na mnie liczyć w najbliższym czasie...

      Usuń
    2. Mangi nie polecam, kreska okropna. Jeśli już chcesz się zapoznawać jakoś z tym tytułem, to najwyżej z anime.
      W porządku, nie spieszy mi się. Jak będziesz miała i czas i ochotę, możesz naskrobać parę słów, nic na siłę. ;P

      Usuń
  2. Serio aż tak Ci się spodobało Tsubaki-chou...? :D Ja zaczęłam czytać kiedy wychodziło i rzuciłam po kilku rozdziałach. Strasznie schematami zalatywało i nie widziałam tam nic świeżego i ciekawego.
    Angu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobało mi się, bo ogólnie w tego typu historiach (obojętnie czy to shoujo, shounen, BL *Castle Mango na przykład*, josei czy cokolwiek innego) lubię czytać o bohaterach, którzy za wszelką cenę próbują sobie sami poradzić ze swoimi problemami i dopiero uczą się polegać na innych. Należę do osób, które potrafią zafiksować się na punkcie "ja sama", chociaż wiedzą, że nie zabolałoby poprosić innych o pomoc, więc takie historie dają kopa mojej psychice od czasu do czasu :D

      Usuń
  3. Zawsze kiedy czytam Twoje podsumowania to uświadamiam sobie, że w sumie mogłabym robić listę tomików do kupienia na podstawie Twoich zakupów. xD W priorytetach z tego stosu oczywiście Zawrócić czas 2, Lucky Number 13 i Love Stage 5, swoją drogą udało mi się skontaktować z Waneko i wymienić mój felerny 4 tomik. ^^
    + kusił mnie jakiś czas temu na empikowej półce Uśpiony Księżyc 1, ale ostatecznie nie kupiła ^^"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie dla mnie "Uśpiony księżyc" jest trochę przereklamowany. Bardzo dużo osób go chwali, ale w "Przekleństwie siedemnastej wiosny" jest podobny wątek, a nie ma tam na siłę wciśniętego wątku BL (wspominałam o tym w poprzedniej notce).

      Usuń
  4. Nie do końca lubię, jak celebryci pokazują się ze swoim ślubem, ale muszę powiedzieć, że kiecki Keiko to mistrzostwo świata *^* co prawda nie chcę wiedzieć, jak nie wygodne i ciężkie musiały być, ale wyglądają na A+

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie bardziej niż ślub to było wesele, a że takie aktorsko-polityczne to nie dało się nie zrobić szumu... I tak podobno się ograniczyli z tym, jakie miało być ono wyrąbane w kosmos ze względu na szacunek dla ofiar trzęsień ziemi w Kumamoto.

      Usuń
  5. Czekam, aż w jakimś sklepie/fejsbukowej grupie Róża Wersalu będzie tańsza niż obecnie i wtedy kupię. Kiedyś zapierałam się rękami i nogami przed starymi szojkami (zaraz pewnie ktoś mnie zlinczuje za to stwierdzenie), ale teraz w sumie chciałaby spróbować jakiejś klasyki. Młodzieżowe serie trochę mi się przejadły i szukam czegoś poważniejszego.
    Wydanie TC bardzo mi się podoba, chociaż nie różni się niczym od innych komiksów Kotori. Tłumaczenie wyszło bardzo fajnie, co czasem w przypadku Kotori nie jest takie oczywiste (lubią niekiedy sypnąć wulgaryzmami, które czasem mają się jak pięść do nosa).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że TC jest takim samym wydaniem jak inne wydania Kotori, ale... w przypadku innych tytułów niektóre skanlacje wyglądają lepiej niż druk wydań Kotori, a tutaj jest zupełnie na odwrót - kiepskie skanlacje TC są po prostu nie do czytania w porównaniu z wydaniem Kotori.

      Usuń
  6. Gdybym mogła to przeczytałabym wszystko z Twojego tomiku nawet teraz. :P Tsubaki-chou... muszę sprawdzić też! Jedynie co zaczęłam czytać to Róża Wersalu w dniu kiedy przyszła, ale musiałam się "opamiętać" bo trzeba czytać artykuł o konserwacji............... Także, trzeba czytać więcej mang w przerwach, albo po prostu trochę zwolnić z ambicji. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja póki co większości nie czytam, oprócz tych lekkich i niewymagających myślenia tytułów. Na resztę przyjdzie czas ;)

      Usuń
  7. Hahaha, niezła jesteś, że wyłapujesz te wszystkie nawiązania do dram :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście większość z tych mang była akurat rysowana wtedy, kiedy jeszcze siedziałam w dramach, teraz jak czytam mangi niektórych wymienianych celebrytów muszę już guglować ;D

      Usuń
  8. Jej, ale ładny stosik! U mnie biednie, biednie, ale cóż poradzić, taka dola studenta. :(
    Przeczytałabym sobie durararową nowelkę. ^^ Może kiedyś nadejdzie taki dzień, że zdecyduję się ją kupić zamiast kolejnej książki... Może. xD
    Pozdrawiam i życzę miłego czytania, oglądania, ogółem spędzania wolnego czasu (choć masz go niewiele, jak widzę, tak jak ja :/).

    OdpowiedzUsuń
  9. Sama bym się skusiła na gwiazdę, ale na razie mój portfel płacze. Też jakoś mi nie pasuje taki model uczennica-nauczyciel

    OdpowiedzUsuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -