Ta strona korzysta z ciasteczek, jeśli się z tym nie zgadzasz zamknij bloga lub wyrzuć komputer przez okno.
Posted by : Otai sobota, 19 grudnia 2015

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, rysowałam sobie spokojnie jakieś całkiem cenzuralne rzeczy. Wtem do domu przyszedł do mojego taty jakiś pan. Zobaczywszy co rysuję, zaczął komentować do mnie i mojego taty, że to te zboczone filmy. Myślałam wtedy, że to jedna z tych uprzedzonych osób, ale pan już minutkę później zachwycał się nad hentajami, które sam też oglądał najwidoczniej. Trochę dziwna sytuacja, ale ostatnio mi się przypomniała. Swoją drogą, czy jeśli widzisz, że ktoś kręci film, to pytasz go od razu "A oglądasz filmy porno?". No raczej nie. 

Rozumiem, że kiedyś nie było świadomości czym jest manga i anime, ale teraz, w dobie internetu, nawet ośmioletnie dzieci wiedzą co to jest "jaoi" - potwierdzone info. Dlatego przydałaby się ogólna wiedza na temat mangi i anime wśród starszych, żeby pomóc dzieciakom przeselekcjonować co mogą oglądać, a co nie. I pomyśleć o mandze i anime w ten sposób, w jaki myślą o filmach - na pozór nic groźnego, ale wszystko zależy od gatunku. Fajnie by było, gdyby niektórzy fani mangi/anime nie wyjeżdżali od razu z "Ooo, lubisz mangę? A oglądasz henaje?".

Takie oto przemyślenia musiały się wydostać z mojej głowy po rozmowie z najmłodszymi właściwie fanami mangi, jakich znam. W sumie było łatwiej wychować się na mandze bez internetu i nie dlatego, że było to wtedy alternatywne, tylko dlatego, że wtedy naprawdę łatwiej było sobie wszystko przeselekcjonować.


Tymczasem wypatrzyłam sobie na dzisiejszą notkę taga u Suzy, ale że nie mam zamiaru pisać w tym momencie o książkach (chociaż szykują się u mnie dwie recenzje książkowe, szał), to przerobię sobie tego taga zupełnie na mangi/anime .

ŚNIEG. 
Jest piękny, kiedy pada po raz pierwszy, ale później zaczyna się topić. Manga/anime,  której uwielbiałeś początek, a w połowie zdałeś sobie sprawę, że już dłużej tego nie lubisz.

Myślę, że kiedy zaczynałam swoją przygodę z anime i był bardzo nikły wybór tytułów, człowiek zachwycał się wszystkim lepszym, co dostał, i czym wszyscy inni się zachwycali. Prawda jednak jest taka, że w trakcie oglądania zaczynał zauważać wiele dziur i drugi raz nie obejrzałby tego anime. Więc... nie tyle, co nie lubię, bo nadal darzę jakimś sentymentem, są "Witch Hunter Robin" czy "Wolf's Rain". Z nowszych anime to chyba "Ore Monogatari" - konwencja troszkę inna, więc człowiek czuje się całkiem tym wszystkim zainteresowany, ale poza wyglądem postaci okazuje się być dosyć typowym shoujo, zwłaszcza im dalej. Też nie mówię, że to zła produkcja, po prostu robi dobre pierwsze wrażenie, a potem jest już tak całkiem normalnie (jak się czyta dużo shoujo?).

Poza tym, jeśli chodzi o mangi, jest całkiem sporo serii, które na początku mi się podobały, a potem zaczęłam się zastanawiać co i po co ja właściwie je czytam. Większość z nich wyrzucam z pamięci zupełnie i nie jestem w stanie sobie o nich potem na szczęście przypomnieć. Jedynym tytułem, który kojarzy mi się z tym opisem są "Kwiaty Grzechu" - koreańska manhwa, w której w sumie pokładałam nadzieję ze względu na autorkę, a koniec końców po przeczytaniu czułam się umęczona dramatem na dramacie, i typowo dramatyczno-dramatycznym zakończeniem, które w ogóle mnie nie zaskakiwało. Po prostu nie mój typ historii.

PŁATEK ŚNIEGU. Coś pięknego i zawsze wyjątkowego. Wybierz mangę/anime, która wyróżnia się, która jest inna od wszystkich książek, które czytasz.

Nie jestem fanką tasiemców i zazwyczaj ich po prostu nie wciągam, chyba, że naiwnie zacznę je czytać, jeszcze kiedy nie są tasiemcami. Jest właściwie wśród tego wszystkiego jeden wyjątek - "One Piece". Cóż, każdy musi trafić tego swojego jedynego tasiemcowego sionena. Ostatnio częściej nadrabiam anime niż czytam mangę (chociaż kupuję na bieżąco z polskim wydaniem) Łan Pis zawsze wyzwoli u mnie tysiąc pięćset sto siedemset emocji, zarówno tych pozytywnych, jak i tych, przez które płaczę w poduszkę. A wiecie, ja rzadko się naprawdę wczuwam.

BAŁWAN. To zawsze jest zabawa, kiedy buduje się go z rodziną. Wybierz mangę, którą mogłaby przeczytać cała rodzina.

Moja cała rodzina ma zupełnie inny gust, dlatego mamy w domu dwa telewizory. Myślę, że nie udałoby się trafić w coś, co obejrzałaby z przyjemnością cała moja rodzina na raz. Kiedy byłam młodsza, rodzice zerkali ze mną na anime w telewizji - od Sailorek, przez Tajemnicze Złote Miasta, po Sarę Małą Księżniczkę i Kapitana Tsubasę. I myślę, że Sara była chyba najbardziej rodzinna. Dzisiaj... każdemu wybrałabym co innego. Moja siostra czyta Cześć! Michael, bo lubi koty i tyle. Mój brat przez pewien czas czytał ze mną mangi, ale ostatecznie przerzucił się na komiksy Marvela.  Drugi brat ostatnio dzięki internetowym memom zaczął oglądać "One Punch Mana". Mamie próbowałam pocisnąć "Opowieści Panny Młodej", ale przeraża ją czytanie "od tyłu".

ŚWIĘTA. Wybierz mangę, która jest pełna szczęścia, która sprawia, że robi ci się cieplej w środku po przeczytaniu jej.

Jakbym wpisała tę mangę, która wywołuje u mnie najwięcej sympatii i dlatego uwielbiam do niej wracać, pewnie musiałabym usunąć w razie czego tę notkę, dlatego w sumie smutek, że nie mogę tu pisać o wszystkim, o czym bym chciała. Często jednak ciepło wywołują u mnie historie z samotnymi rodzicami i małymi dziećmi. Takie nie za długie 2-3-tomowe historie. 

ŚWIĘTY MIKOŁAJ. On przynosi wspaniałe prezenty. Wybierz mangę, którą chciałbyś dostać na Gwiazdkę.

Panie Mikołaju, dajże pan "After School Nightmare" w Polsce.

JAZDA NA SANKACH. Wszyscy kochaliśmy to, gdy byliśmy młodsi. Wybierz mangę/anime, którą uwielbiałeś, kiedy byłeś dzieckiem.

Moje wczesne dzieciństwo to "Tajemnicze Złote Miasta" i chociaż do dziś pamiętam tylko imiona i wygląd główny bohaterów oraz to, że bałam się olmeków, to wiem, że był to naprawdę świetny kawał historii, który byłam w stanie docenić nawet zanim zaczęłam chodzić do szkoły.

ODMROŻENIE. Wybierz mangę, która bardzo cię zawiodła.

Mam wrażenie, że te pytania zaczynają być do siebie podobne, bo wymieniłam tu już przynajmniej jedną taką pozycję. Na pewno zawiodłam się zrozumiałością tłumaczenia "Mushishi". Biorąc pod uwagę wcześniejsze zachwyty ludzi nad seriami, na pewno zawiodłam się na takich produkcjach anime jak "Akatsuki no Yona" czy "Akagami ga Shirayukihime", bo w sumie domęczałam te serie do końca. I tak bym mogła wymieniać kilka różnych tytułów dalej, ale nie wiem czy jakaś manga zawiodła mnie bardzo... Albo nie, czekajcie. BARDZO zawiodłam się na tym, że "X" CLAMPa nigdy nie zostało zakończone oficjalnie i zamknięcie CLAMPic pozostało otwarte. Nic mnie tak nie zniechęciło do nieukończonych tytułów jak ten.

RENIFERY. Coś, co jest nam bliskie. Wybierz książkę (mangę), która ma dla ciebie dużą wartość sentymentalną.

Myślę, że poza obecnym "Yowamushi Pedal", które było, jest i przez pewien czas na pewno jeszcze będzie mi serią bliską, dużym sentymentem będę darzyć "Kuroko no Basket". Akurat ta sportówka te 2-3 lata temu (nie pamiętam dokładnie) trafiła na jeden z gorszych okresów w moim życiu pod względem psychicznym i właściwie wyżywałam się na "Kurobasie" emocjonalnie, żeby dać upust części rzeczy, które siedziały mi w głowie. 


{ 16 komentarze... read them below or Comment }

  1. Bardzo ciekawy post :). Do tej pory tylko czytałam Twojego bloga. Co prawda od niedawna i nie wiem, na czym polegają kłopoty, o których ostatnio wspominałaś jednak domyślam się, że to nic miłego...
    Jednak zainspirowana tym tekstem, postanowiłam zostawić mój pierwszy komentarz tutaj i wymienić swoje tytuły, które pasowałyby do poszczególnych kategorii :).
    ŚNIEG - "Dengeki Daisy". Początek mnie porwał. Potem było coraz gorzej i ostatnie tomy kupowałam i czytałam tylko po to, by skończyć serię. Całość ostatecznie wylądowała w bibliotece.
    PŁATEK ŚNIEGU - tu miałam problem. Seria, do której wracam najczęściej i która zawsze wywołuje silne emocje to manhwa "Redrum 327". Jednak nie jest to coś, co jakoś bardzo wyróżnia się w mojej kolekcji (mam wiele innych dramatów/horrorów). Bardziej pasowałaby tu manhwa "Milkyway Hitchhiking". To faktycznie coś wyjątkowego na mojej półce. I nie tylko dlatego, że całość jest w kolorze ;). To bardzo "baśniowa" opowieść, inna niż większość rzeczy, które czytałam do tej pory.
    BAŁWAN - jeśli ktokolwiek z mojej rodziny wyraziłby chęć przeczytania mangi, poleciłabym mu "Wilcze Dzieci" albo "Kagen no Tsuki" (to drugie bardzo podobało się koleżance, która dotąd nie miała żadnej styczności z mangą). Dobre byłyby też "Emma", "5 cm na sekundę", "Socrates In Love" i "Be With You" (dwa ostatnie gdyby osoba zainteresowana znała angielski). Młodszym podsunęłabym "Grimms Mangę" :).
    ŚWIĘTA - ze świętami kojarzy mi się Clamp :P. Najcieplej na sercu robi mi się, gdy czytam "Suki. A Like Story". Ja wiem, że to jest słabizna ale uwielbiam tę prostą opowiastkę :). Nawet teraz patrząc na te tomiki na mojej półce, robi mi się ciepło na sercu :). Na Święta dobra jest też "Kobato". A z "nieclampowych" rzeczy - "Klan Poe".
    ŚWIĘTY MIKOŁAJ - popieram "After School Nightmare"! Od siebie dodam, że chciałabym angielskie wznowienia (najlepiej w formie omnibusów) "Clamp School Detectives" i "Shin Pet Shop of Horrors".
    JAZDA NA SANKACH - "Czarodziejka"!!! :D. Uwielbiałam też "Candy Candy"i anime na Polonii 1. Pamiętam też "Małego Wansę", bardzo smutny film... Wujek wypożyczał kasetę VHS z wypożyczalni. Zapłaciłabym teraz za nią każde pieniądze bo w internecie są tylko japońskie fragmenty na youtube :(.
    ODMROŻENIE - wspomniane już "Dengeki Daisy", "Było Ich Jedenaścioro", "Monster" (po którym spodziewałam się czegoś innego). Po pierwszym tomie zawiodłam się też na "Pieśni Apolla".
    RENIFERY - ogromnym sentymentem darzę "Marsa" (moja pierwsza manga) i "Fushigi Yuugi".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu ktoś, kto mniej więcej rozumie moje bolączki z Dangeki Daisy! Też w sumie mam całą serię na półce, ale się troszkę przy niej wymęczyłam (może nie tyle sama końcówka, ale tak od 5 do 10 tomu nie mogłam przebrnąć). Cały czas się zastanawiam czy nie sprzedać.

      Ja w "Fushigi Yugi" uwielbiałam postacie. Tasuki, Nuriko i cała reszta ferajny byli cudowni, ale sama historia w jakiś sposób sprawiła (razem z "Ayashi no Ceres"), że w sumie autorki unikam (a jak już się za coś wzięłam, to za "Zettai Kareshi" i się nieźle na tym przejechałam).

      No i dziękuję za komentarz, zawsze to fajnie wiedzieć, kiedy ktoś czyta twojego bloga >w<.

      Usuń
  2. Mnie też najszybciej do głowy przychodziły anime w tym tagu, z mangami byłoby trochę gorzej, ale może dałabym radę. Problem miałabym na pewno z rozczarowaniem, bo rzadko kiedy oczekuję czegoś od serii na tyle, by mnie rozczarowała. ^^" Jestem już tutaj długo i chyba wiem o jaki tytuł chodzi w kategorii "ŚWIĘTA", co do Mikołaja to też byłabym w siódmym niebie. T.T Clampice i ich niedokończone tytuły potrafią zniechęcić do wszystkiego, czasami nie wiem za co je tak kocham, serio. >.<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja często rozczarowuję się tytułami, które wszyscy wychwalają, a okazuje się, że wcale nie ma w nich niczego wyróżniającego je pośród innych.

      W świętach mam na myśli w sumie 2 konkretne tytuły, czasem pasuje mi jeden, a czasem drugi bardziej. Ale obydwa mają dzieciaczki *^* i naturalnie rozwijające się uczucia :D

      Usuń
    2. Coś w tym w sumie jest, pomijając Madoke, to z takich świeższych rzeczy to nieco rozczarowało mnie Kamisama Hajimemashita, ale właśnie ciężko mi to nazwać rozczarowaniem, bo przypuszczałam, że moja przygoda z tym tytułem może tak właśnie wyglądać. ^^"

      Usuń
  3. Ten blog robi sie zbyt powazny dla prymitywnej myszy :D
    Wszyscy ogladaja Jednostrzalowca, zdziwilam sie, jak bardzo to postepuje. Niestety, utknelam na 5 odcinku, choc bardzo mi sie seria podoba. Czlowiek mysza.
    Tez chcialam wcisnac mamie OPM, ale ona nie ma czasu nawet na zwykle ksiazki. Nie ma czasu w sumie na nic ._.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Midorin z marchewą najbardziej poważny.
      Mnie OPM jakoś specjalnie nie robi, nie bardziej niż inne animo przynajmniej, ale nie jest źle :D

      Usuń
    2. Opowieśc Panny Młodej :D

      Usuń
  4. Czy manga Are You Alice ? Jest warta uwagi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie czytałam tego tytułu, jakoś mnie do niego nie ciągnie.

      Usuń
  5. Mnie Wolf's Rain się na początku wyjątkowo podobał, ale utknęłam z tą serią jakoś w połowie i tak czeka na mnie już chyba ze trzy lata... nawet kupiłam wydanie mangowe, bo zwykle lepiej przyswajam historie na papierze, ale i te tomiki już tyle u mnie leżą, a ja jakoś nie umiem po nie sięgnąć.
    A One Piece przeczytałam chyba cztery tomy i też dalej nie potrafię ruszyć, choć zewsząd słyszę pochwały i domyślam się, że cztery tomy jak na tak potężną serię to dość słaby wynik, i wypadałoby dać jej jeszcze szansę.
    Kurcze, tak wspomniałaś o X CLAMPa i aż mi się przykro zrobiło. Całe szczęście nastrój uratował ten Midorin w dole! Uwielbiam jego poważną minę i tę marchewkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym mieć nadzieję, że jeszcze skończą kiedyś Xa... choćby na końcu miał wyskoczyć Midorin z marchewką!

      Usuń
  6. Ile ja razy próbowałam Łan Pis, ale coś mi nie wyjszło X"D koniec końców stwierdziłam, że albo się kocha od razu albo po prostu się nie ogląda xD
    siostra powinna przeczytać Pamiętnik Kociłapki, skoro lubi koty :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w sumie stwierdzenie trochę błędne, imho to, czy ci się OP spodoba i emocjonalnie wciągnie można wstępnie ocenić po sadze z Arlong Parkiem i Nami.

      Usuń
    2. Najpierw trzeba się do tego przemóc, a ja nie potrafię xD

      Usuń
  7. Mi właśnie dalsza część Ore Monogatari podobała się trochę bardziej... chyba. xD Jeśli chodzi o One Piece, to przede mną wciąż długa droga, ale może kiedyś to nadgonię. Oj tak, tłumaczenie Mushishi zdecydowanie rozczarowuje (choć jestem ciekawa, czy poprawiło się w następnych tomach).

    OdpowiedzUsuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -