Ta strona korzysta z ciasteczek, jeśli się z tym nie zgadzasz zamknij bloga lub wyrzuć komputer przez okno.
Posted by : Otai poniedziałek, 2 listopada 2015

Miesiąc temu postanowiłam pisać więcej recenzji. Ale jako, że nikt mnie o napisanie recenzji nie ściga, to jakoś nie było przymusu ani do czytania, ani tym bardziej do pisania recenzji na temat mang. Ale jakoś w końcu się ogarnęłam i mam chwilkę czasu na internet, więc postanowiłam opisać pierwszą mangę, którą przeczytam. A ta akurat siedziała długo w kolejce, więc padło na nią.

Wiecie, czasem mam wrażenie, że fandom chciałby tylko samych hiciorów, na zmianę z czymś bardzo alternatywnym, dojrzałym, klasycznym. Nie daj borze liściasty pojawia się coś zwyczajnego, spokojnego, bez potencjału na dalszy rozwój rynku, ot po prostu taka sobie lekturka do poczytania - widełki naostrzone, pochodnie zapalone, a transparenty "A po co takie byle co, jak mamy przesyt rynku, a można by wydać *wstaw tytuł*?". A ja jednak lubię takie niepozorne tytuły, które można w spokoju sobie przeczytać. Ostatnio nawet bardziej niż kiedyś ciągnie mnie do mang, które zostały wydane w Polsce, a przeszły bez znaczniejszego echa. No i chyba "Olimpos" jest jednym z takich tytułów.



Kupiłam "Olimpos" wymieniając się z kimś na grupach facebookowych, więc seria trafiła do mnie przez przypadek. Najpierw ją przeczytałam - po prostu, a dopiero przy okazji pisania recenzji doczytałam, że to josei. W sumie po krótkim namyśle bez problemu mogłabym wrzucić tę mangę do wora z tym gatunkiem. Widziałam też, że w niektórych miejscach manga ta tagowana jest jednak jako shoujo i w sumie może rzeczywiście jest to ten tytuł balansujący na granicy tych dwóch grup demograficznych. Poza tym wszystkie źródła zgodnie twierdzą, że gatunkowo "Olimpos" to dramat i fantasy. Manga posiada 2 tomy i pochodzi z roku 2007, czyli najnowsza już nie jest. W Polsce została wydana przez Studio JG 7 lat po swojej premierze w Japonii, czyli w roku 2014. Manga narysowana jest przez mangaczkę Aki, o której też chwilkę poczytałam przed recenzją i od razu przejrzałam co jeszcze tworzy. Chociaż w tomiku napisała, że tworzy mangi z przeciętnymi bohaterami, to nawet w jej wcześniejszych tytułach widać całkiem niezłą finezję w projektowaniu postaci. Moją uwagę przyciągnęły jednak jej późniejsze mangi i na listę "do przeczytania kiedyś" lądują Elhanburg no Tenshi oraz ewentualnie  Higan no Ishi i Hanamatsuri. Jako, że autorka całkiem sporo komentuje jak miało być, a jak jest, to spodziewałam się o niej znaleźć jakieś podstawowe informacje bardzo szybko - i tak było :). Swoją przygodę z rysowaniem mangi zaczęła dzięki ojcu i siostrze. A dokładniej od momentu, w którym siostra podsunęła jej doujinshi do "Saint Seiya". Potem wpadła w czytanie doujinów z takich serii jak np. "Gundam Wing". Sama należy teraz do doujinshi circle zajmującego się głównie seriami "Gensou Seikoden" i "Road to Dragons". Pracuje w Illustudio, tabletem Cintiq13HD. I ma dwa psy. No dobrze, to rzeczywiście dużo informacji, które poza grupą krwi czy dniem urodzin udało mi się na dzień dobry znaleźć. Teraz wróćmy na chwilę do fabuły mangi, a dokładniej do opisu wydawnictwa.

Ganimedes, młody książę o delikatnej urodzie, zostaje porwany i uwięziony przez Apollona w Ogrodzie Bogów – krainie, w której ciemne, rozgwieżdżone niebo i kobierce białych kwiatów ciągną się po sam horyzont. Nie mogąc znaleźć drogi ucieczki, Ganimedes zupełnie traci nadzieję na odzyskanie wolności. Wszystko zmienia się jednak wraz z nagłym przybyciem Heinza, energicznego poszukiwacza starożytnych ruin, który twierdzi, że Apollo wskazał mu wyjście z tego czarno-białego świata.


Polskie wydanie "Olimposa" należy do tych najzwyklejszych, które nie mają żadnych bajerów, ale w których też nic nie szwankuje pod względem technicznym. Projekt okładek jest prosty i przyciąga ładnymi artami. Obwoluty są matowe i obrazki naprawdę fajnie się na nich prezentują. Pod okładką mamy te same arty co na obwolucie, ale w sepii, gdzieniegdzie w większej wersji, gdzie indziej bez napisów - tak, że w sepiowej wersji mamy trochę inną kompozycję. Sepia fajnie pasuje do okładki. Sam papier okładki, obwoluty i papier w środku naprawdę mi się podoba - jest mocny i dobrze mi się go czyta. W moich egzemplarzach czerń i kontrast są idealne - jakby to ująć - czerń jest czarna, bez żadnego łupieżu, nie wygląda na odcień szarości, a jednocześnie nie jest tak głęboka jak to się zdarza w niektórych tytułach drukowanych cyfrowo. Ogólnie jak dla mnie - wzór do naśladowania, panowie i panie drukarze. Ze względu na ilość białych miejsc są lekkie przebicia, ale raczej nie rzucają się w oczy. Kolorowych stron jest niewiele, ale druk jest ładny:). I żadnych obciętych napisów w kadrach.  Klejenie git. Kurcze, jak człowiek nie ma na co narzekać, to jakoś za szybko to opisywanie idzie.


Z kolejnych technicznych rzeczy jeśli chodzi o polskie wydanie - tłumaczenie czyta mi się płynnie, dobrze, suche żarty są wystarczająco suche, by śmieszyć moje suche poczucie humoru. Przynajmniej w tej kwestii jestem spokojna, jeśli chodzi o tłumaczenia Pauliny Ślusarczyk-Bryły. Ogólnie bohaterowie, nawet kiedy kogoś próbują obrazić i wyzwać robią to ze smakiem, jak na bóstwa i inne istoty mityczne przystało. A w sumie tłumaczenie w tym tytule to na pewno ciężki orzech do zgryzienia, bo sam tytuł zawiera całkiem sporo filozoficznego bełkotu na granicy zrozumiałości i można było ostro polecieć. Czcionki są całkiem zróżnicowane i podoba mi się ich dobór. Są momenty, kiedy typesetting jest dobry, ale są momenty, gdzie całość tekstu leci za bardzo w dół lub w bok, i to wyraźnie widać. Właściwie to chyba wkurza mnie najbardziej, te przesunięcia całego tekstu w dół dymku. Łamanie tekstu mi raczej odpowiadało. Jeśli chodzi o onomatopeje, są one częściowo wyczyszczone i zastąpione polskimi, ale zdarzają się miejsca - zwłaszcza przy pojedynczych większych onomatopejach, gdzie znajdujemy japońską wersję + wkomponowany w nią napis.

Jeśli chodzi o kreskę, to zawsze wydawało mi się, że jest ładna, ale nie na tyle, żeby przyciągnąć mnie do przeczytania tej mangi. Zdanie zmieniłam dopiero czytając. "Olimpos" ma naprawdę fajną,estetyczną i wartościową (dla mnie) kreskę. Lekkość rysunków dodaje im dynamiki. Kolorowe ilustracje są bardzo przyjemne, zwłaszcza te w pastelowych odcieniach pasują do lekkości stylu autorki. Twarze, które rysuje autorka są bardzo delikatne i takie wydają się wszystkie jej postaci, ale to, że mają tak wyglądać jest podkreślone nawet w wypowiedziach w trakcie mangi. Dodatkowo z twarzy łatwo wyczytać emocje postaci. Włosy, stroje, dodatki, skrzydła, rogi i inne charakterystyczne dla postaci elementy są naprawdę fajnie narysowane i dodają postaciom bogactwa. Jeśli chodzi o tła - są niezłe i poprawnie rysowane - ale bez przepychu. Są kadry z pełnym tłem, są kadry tylko z pewnymi elementami, są kadry z rastrami w tle, jak i te gdzie autorka operuje tylko czernią, albo bielą. Rastry i kadry są różnorodne i tak jak mówiłam, autorka nie ma problemu z lekkością i dynamiką.


No i w sumie największy zgryz - jakby tu ująć fabułę? Może zacznę od tego co mi się w niej podobało - świadomość autorki, o tym, co stworzyła. Zawsze uważam komentarze autorów do dzieła za wartościowe, bo naprowadzają  nas na to, jak powinniśmy się do mangi nastawić. No, bo biorąc przykład z życia - kiedy ktoś pisze "rysunek narysowany długopisem", a pod rysunkiem widać komentarze "ten twój rysunek ołówkiem..." - oznacza to, że nie próbował nawet zrozumieć, co autor wykonał. Dlatego zawsze zwracam na to uwagę. I tutaj mamy całkiem sporo uwag autorki, które warto wam zacytować przed lekturą, żebyście wiedzieli czego od mangi oczekiwać:

"Drodzy fani starożytnej Grecji! Wybaczcie! Podejrzewam, że po lekturze Olimposa chcielibyście mnie udusić. Myślę, że byłoby wam łatwiej przebrnąć przez tę mangę, gdybyście pomyśleli o niej jak o alternatywnej historii"
"Wiem, że skończyłam w dziwnym miejscu i wielu z was może czuć niedosyt, ale nigdy nie próbowałam robić z tej historii jakiejś wielkiej opowieści z konkretnym morałem"
"Nie traktujcie tej mangi jako podręcznika do filozofii. Nie chcę nikomu niczego narzucać, mam więc nadzieję, że przeczytaliście tę historię z przymrużeniem oka."
Już po tych wypowiedziach łatwo się zorientować czego nie oczekiwać po tej mandze, dlatego je zacytowałam, ale wypowiedzi autorki na różne tematy jest więcej i są dla mnie całkiem ciekawie. Ale teraz już skoncentruję się na opisie fabuły z mojego punktu widzenia.


Do całości świata wprowadza nas Heinz - młody poszukiwacz ruin Troi, którego Apollo wprowadza do ogrodu bogów. W ogrodzie bogów mieszka Ganimedes, którego Apollo usilnie stara się wciągnąć w swoje gierki, tym razem za pomocą Heinza. Powoli i niezbyt dokładnie poznajemy zarys świata i zarys fabuły, w której jedno jest pewne - bogowie nie potrafią kłamać i to, co wypowiadają zawsze jest prawdą. Nawet jeśli jest prawdą w bardzo okrężny sposób. Kiedy przygoda Heinza dobiega końca, poznajemy historię Ganimedesa i tego jak trafił do ogrodu bogów. Pierwszy tom jest pełen akcji i biegania i dynamiką wprowadza nas do tomu drugiego, który dla odmiany bardziej rozświetla nam założenia świata i jest bardziej filozoficzny. W drugim tomie poznajemy motywację i historię Apolla, który w poszukiwaniu rozrywki zaczyna zagłębiać się w świat rzeczy, których wcześniej nie rozumiał. Co mu przyjdzie z tej wiedzy? Czy życie w niewiedzy jest lepsze niż zrozumienie czegoś, czego się nie zauważało? Pojawiają się też trzej bogowie - Zeus, Posejdon i Hades. W sumie kilka założeń i filozofii pojawiających się w tej mandze jest interesujących, ale tak jak mówiłam przy komentarzu o tłumaczenia - niestety w pewnych momentach dialogom bardzo blisko do zwykłego filozoficznego bełkotu.



W sumie jestem zadowolona z zakupu i zadowolona z lektury. Mam nadzieję, że moja recenzja w pewien sposób naświetliła wam klimat tej mangi :), na tyle, żeby ocenić, czy warto się w nią zaopatrzyć.

{ 21 komentarze... read them below or Comment }

  1. Śmiechowo, że o fabule najmniej mozna powiedziec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to w krótkich historiach - jeśli napiszę więcej niż "Jest to historia o tym, czy na wszystkie nasze pytania dostaniemy odpowiedzi" mogłabym zbyt wiele zaspoilerować :)

      Usuń
    2. Takie przypadki najgorsze ;_;
      W ogóle zrobiłam krok milowy, kupiłam pierwszą mangę w ingliszu, jeeee.

      Usuń
  2. Słyszałam o tej mandze, ale nie czytałam. Nie kupię, ale gdyby ktoś miał do pożyczenia, nie miałabym nic przeciwko zapoznaniu się z nią. :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przez długi czas tak mówiłam, że raczej nie kupię, ale chętnie przeczytam, ale jak już przez przypadek kupiłam, to kupiłabym drugi raz, bo jestem zadowolona :D

      Usuń
  3. Bardzo lubię tą mangę i cieszę się że mam ją na półce. :3 Fajnie, że Tobie też się spodobała. :DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie spodziewałam się, ale całkiem całkiem.

      Usuń
  4. Przeczytałam na skanlacjach zanim ogłosili tytuł oficjalnie i stwierdziłam, że całkiem przyjemna historia, chociaż czegoś chyba w tedy nie do końca zrozumiałam, o ile dobrze pamiętam i chciałam kupić, ale moja siostra zdeklarowała, że kupi i się powstrzymałam, a do teraz nie kupiła, z tego co pamiętam, a mnie coraz bardziej korci, żeby mieć ten tytuł na półce, szczególnie, że oprawa graficzna bardzo mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że polskie tłumaczenie może ci trochę rozjaśnić, bo starają się utrzymywać jakoś logikę i sens, ale chyba za dużo filozoficznych gadek jest w tej mandze i to dlatego niekoniecznie musiałaś wszystko zrozumieć.

      Usuń
  5. łoooo, nie obcięte teksty, łoooo to się nie zdarza XD
    nie moje klimaty co prawda, bo brzmi dość poważnie, ale rysunek jest pikny *^*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, poważnie, patrz na te ich miny, no i są suche żarty, to ważne.

      Usuń
  6. Ja właśnie tak się trochę ludziom dziwię, bo osobiście wolę takie lekkie, niezobowiązujące lektury. Takie przeciętniaki po prostu, które są ładne, dlatego kupuję tak dużo historii z ładnymi chłopcami. hah xD Przy czym Olimpos akurat odrobinę mnie zaskoczył i zapamiętałam go nie tylko ze względu na ładnych bohaterów, ale też ciekawie poprowadzoną historię, wiem że nie jest ona dla wszystkich, ale mnie zauroczyła i z chęcią wydałabym pieniądze na coś podobnego. xD No i cieszę się, że Tobie też się podobało. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też chętnie kupiłabym coś podobnego, ale ostatnio jakoś wydawnictwa nie idą w takie klimaty... No, ale i tak mam co kupować :D

      Usuń
  7. "Olimpos" to taki kusiciel, kreska jest bardzo ładna, a tematyka wydaje się być niebanalna i z potencjałem. Niestety po lekturze odczuwa się pewien niedosyt, dużo filozoficznego bełkotu i nijakie zakończenie, którego w ogóle się nie pamięta. W tym tytule najbardziej podobał mi się design Hadesa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanim przeczytałam "Olimposa" ludzie, z którymi o nim rozmawiałam najczęściej wspominali o zakończeniu, więc mam wrażenie, że całkiem sporo ludzi właśnie koniec najlepiej zapamiętało XD

      Usuń
  8. Kiedyś (już w sumie całkiem dawno temu) chciałam zaopatrzyć się w Olimposa, ale od kupna skutecznie odciągnęła mnie znajoma. Mamy podobne gusta, a jej ta manga się nie spodobała, więc zwyczajnie zrezygnowałam z przeczytania tego tytułu. Mimo to, arty z Olimposa dalej mnie do siebie przyciągają... Ech, i to jest dylemat - dać szansę czy nie dać?
    Zakup na razie chyba sobie odpuszczę, a ewentualnie pożyczę oba tomiki od znajomej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w przypadku mang, do których mamy uprzedzenia - nieważne czy przez znajomych, czy tak po prostu - warto dać szansę dopiero po jakimś czasie, kiedy te uprzedzenia znikają. Wtedy inaczej podejdziesz do lektury :D

      Usuń
  9. Kreska piękna według mnie, ale za dużo filozoficznych rozważań ;) ale podobało mi się, nie żałuję zakupu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama mam nadzieję, że w innych tytułach autorki tego bełkotu jest mniej xD

      Usuń
  10. Lekturę Olimposa wspominam bardzo miło. Dobrze się to czytało, było niebanalne i nie do końca zrozumiałe. Więcej takich krótkich serii!
    No i poruszyła mnie historia tej kobiety złożonej w darze Apollonowi, zakończenie było super. <3
    A o kresce to mogłabym pisać naprawdę długo... Szkoda tylko, że JG zostawiło te krzaki, bo trochę psują odbiór całości. :'D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz przynajmniej zaczęli czyścić.
      Też mam nadzieję na więcej tego typu tytułów, bo ostatnio wieje bidą jeśli chodzi o takie delikatne krótkie serie.

      Usuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -