Ta strona korzysta z ciasteczek.
Jeśli się z tym nie zgadzasz zamknij bloga lub wyrzuć komputer przez okno.
Posted by : Otai piątek, 2 października 2015

Cóż mogę powiedzieć? Za dużo kupuję, a za mało czytam, fakt potwierdzony. Ale za to ostatnio dużo śpię. Moja energia po pracy jest ograniczona, więc robię co mam robić i śpię... Tak, że no, ze stosiku wrześniowego to niewiele przeczytałam resztę, nie mówiąc już w zaległościach poprzednich...


W sumie to nie wiem jak to jest, że gigantyczne sumy schodzą mi na mangusie z mojego konta, a tymczasem nie objawia się to w wysokości stosiku... W tym miesiącu trochę nowości w kolekcji :), preordery i paczuszka z Yatta.



Pierwszą mangą jest "Horimiya" zamówiona w prenumeracie u Waneko, bo zakładka i plakat. "Horimiya jest w sumie bardzo luźną historyjką, niby shounen, ale zajeżdża romansem shoujo, w sumie sprawdziłam kolejne tomy w skanlacjach z ciekawości po przeczytaniu tomu pierwszego i im dalej w las, tym więcej skojarzeń z takim luźnym romansowym shoujo. W sumie jest to dosyć luźna romans/okruchy życia na podstawie okrutnie nieciekawie rysowanego komiksu internetowego. (rysownik mangi jest inny ;)), dlatego cóż, jest duuużo fajnych wątków, ale ze względu na to, że tylko rozwijają formę webkomiksu nadal pozostawiają niedosyt - dlatego popatrzyłam z ciekawości w skanlacje, czy ten niedosyt będę odczuwała przez całość lektury i... tak, będę odczuwała.



Niemniej jednak jak na luźną, wesołą lekturę po pracy "Horimiya" sprawdza się całkiem dobrze i ma kilka motywów, za którymi przepadam w różnych odsłonach (spotkanie po latach, coming outy różnego rodzaju, zmiana wizerunku). Wydanie jest całkiem fajne, obwoluta dopasowania i chyba najgorzej ze wszystkiego prezentują się czarno-białe strony przetworzone z kolorowych rysunków.


"Dziewczyny z ruin" ("Haikyo Shoujo") to bardzo miłe zaskoczenie. Oczywiście, kupując tą jednotomówkę spodziewałam się pięknej artystycznej kreski i ją dostałam, ale to nie ona okazała się zaskoczeniem. Spodziewałam się w środku jakichś bardzo udziwnionych historii, które będą tylko dodatkiem do wizji autorki, bo na taką wyglądała ta manga. Okazało się jednak inaczej.



W mandze podeszła mi nie tylko kreska, ale też postacie, o których chętnie poczytałabym więcej. Każda z historyjek okazała się być fajną całością, która miała ręce i nogi, więc mogłam sobie np. codziennie czytać tylko jedną, czuć satysfakcje i nie spieszyć się z czytaniem tomiku do końca, żeby dowiedzieć się jak się skończyło. Wiele one-shotów ma to do siebie, że na 10-20 stronach nie potrafi przekazać mi swojej historii, ale te krótkie historyjki to zrobiły :)


Tutaj już zaczynamy nieprzeczytane mangi, czyli tom 7 "Atak Tytanów", który do podsumowania wpadł rzutem na taśmę ostatniego dnia i nie otworzyłam go jeszcze nawet. Oprócz tego w końcu zakupiłam 2 tom "Olimpsosa", co oznacza, że skompletowałam tę króciutką serię i niedługo wezmę się za czytanie 1 tomu - z tym czekałam, bo nie wiedziałam kiedy kupię sobie drugi.


I kolejna nowa seria w kolekcji, długo się wahałam czy ją brać czy nie, zobaczymy, czy decyzja się okaże trafna. Obwoluty ma drukowane prześlicznie, nie dość, że złote elementy, to jeszcze lakier wybrany, strasznie wybajerzona. Co do środka tomiku - jeszcze nie do końca wiem, co myślę o kresce - takie wymieszanie nowoczesności i old schoolu trochę. Co do fabuły - zaczęłam już czytać 1 tom, ale niestety jest bardzo dużo opisów i wyjaśnień świata przedstawionego, co wymaga dużej koncentracji przy czytaniu, a na to po prostu nie miałam czasu, więc postanowiłam odłożyć czytanie na bardziej dogodny termin.


A tutaj kontynuuje moje eksperymentowanie z książkami. Autorka okładek rysowała też tę do "Oni", ale mam szczerą nadzieję, że ta seria (mająca oczywiście inną autorkę samej książki) nie będzie tak zła, jak zła jest tamta. Na razie dzielnie próbuję się przebić przez "Onych", ale Marysiowość-Zuziowość tamtej książki mnie przerasta. Tak, że nie wiem, kiedy wezmę się za "Lalkarza", ale wraz z tym cyklem zamykam na razie moje eksperymentowanie z fanowskimi powieściami BL i dopiero kiedy je przeczytam zastanowię się czy dalej chcę w ten eksperyment brnąć. W sumie okazało się, że "Lalkarz" jest najtańszy na Yatta.pl i z tego powodu poczyniłam tam zamówienie...



I przy okazji dostałam kalendarz szkolny, który biorąc pod uwagę moją sytuacje nawet się przyda. Środek wygląda tak jak na zdjęciach. Przy każdym tygodniu są inne chibiki - rysowane chyba przez kilku artystów, bo , niektóre naprawdę śliczne,a inne w sumie  całkiem przeciętne, zależy od strony. 

I to by było na tyle... Do następnego :D!

{ 32 komentarze... read them below or Comment }

  1. Bo mangi są zdradzieckie, niby nic takiego, a pożerają sporo kaski. >.< Zastanawiałam się nad Dziewczynami z ruin, bo okładka wpadła mi w oko, a skoro mówisz, że i w środku jest sympatycznie to będę musiała dodać do mojej niekończącej się listy jednotomówek do kupienia. ^^"
    Przynajmniej w tym roku dostałaś swój kalendarz. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie "Dziewczyny z ruin" powinny ci całkiem nieźle przypaść do gustu (znaczy na tyle, na ile ogarniam twój gust ;)).

      No, przynajmniej tym razem się udało!

      Usuń
  2. Właśnie jestem w trakcie czytania "Dziewczyn z ruin" i łałłał, kreska i przede wszystkim ilość detali naprawdę mnie zachwyciła. I dwie pierwsza historie też się ładnie w mój gust wpisują, więc liczę, że i dalej będzie dobrze.
    Ciekawi mnie też wynik Twojego książkowego eksperymentu. Osobiście miałam do czynienia chyba tylko z dwoma takimi pozycjami. Pierwszą był "Śnieg w czerwcu" od TCD, który może specjalnie mnie nie ujął, ale bohaterowie sympatyczni i czytałam to dawno temu w internetach, a wtedy byłam zachwycona, więc został sentyment. Gorzej wspominam "Pieśń dla feniksa" od Kotori. Niby jak do tego przysiadłam, to przeczytałam za jednym zamachem, ale były momenty, kiedy miałam ochotę walić głową w ścianę z zażenowania. Ogólne wrażenie dobre nie było.
    I mimo że i do "Lalkarza", i do kilku pozycji od TCD mam małe ciągoty, to obawiam się, że poziom mogą trzymać podobny, dlatego wyczekuję Twoich opinii xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam cię do sierpniowego podsumowania, bo tam właśnie pisałam o "Śniegu w czerwcu", który był całkiem sympatyczny i dlaczego nie mogę ścierpień "Oni". Co do "Pieśni dla feniksa" wydaje mi się, że to całkiem fajna lektura na raz rzeczywiście, pewnie nie przeczytałabym drugi raz tak łatwo, ale fajnie się właśnie czytało bez odrywania się od lektury :)

      Usuń
  3. 'Dziewczyny z ruin' taka pikna kreska *^* dla samego tego bym przeczytała!
    Tytana mam jakiś czas już (od poniedziałku, lol XD) ale też nadal nie przeczytałam, bo mam książkę i jestem tak w niej wciągnięta, że rzuciłam tytana na bok X"D i tak wiem co się tam zdarzy soł :V

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto przeczytać, warto *w*!
      Ja jakoś się zacięłam na czytaniu książki, którą obecnie zaczęłam czytać, no, ale jest wyjątkowo zła i czytam ją tylko po to, żeby skończyć XD

      Usuń
  4. Ciekawa jestem Horimiyi w sumie, ale nie aż tak żeby kupić. Nie najgorzej się to czytało pamiętam, całkiem przyjemnie można było spędzić przy tym czas. Ale jakoś szczególnie mnie do tego nie ciągnie. xD
    Dziewczyny z ruin sama mam i całkiem przyjemny zbiór opowiadań, ale liczyłam na coś innego. Sama nie wiem. :P
    Daj znać, jak te książki - może jakaś osobna notka? Ciekawa jestem strasznie. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się zastanawiałam czy Horimiya się jakoś rozwinie, bo zapowiada się całkiem ciekawie, no, ale niestety jak sprawdziłam skanlacje to jakoś nie widzę zmiany. Co nie zmienia faktu, ze to i tak fajne czytadło.
      Jak już przeczytam którąś z tych książekdo końca (poza Śniegiem w czerwcu, którego już przeczytałam) to może zrobię taką zbiorczą notkę jak mam w mojej kolekcji mangowej ;)

      Usuń
  5. "Cóż mogę powiedzieć? Za dużo kupuję, a za mało czytam, fakt potwierdzony." w końcu! Nie tylko ja ;__;
    Kupiłam "Dziewczyny z ruin", bo zmiażdżyła mnie kreska, taka piękna *^* Jeśli fabuła mnie nie ruszy to przynajmniej będę mieć piękną mangę pod względem graficznym.
    Oh, muszę sobie zamówić 15 i 16 tytanów, tyle hajsu ;_; A Olimpos mnie wyjątkowo zanudził, przez co jeszcze nie sięgnęłam po drugi tom :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się fabularnie "Dziewczyny z ruin" akurat spodobały.
      No ja nie chciałam "Olimposa" oceniać przez pryzmat 1 tomu, więc przynajmniej będę mogła od razu 2 przeczytać i nie będzie przerwy.

      Usuń
  6. Mam tak samo, wciąż kupuję (głównie książki), a czasu na czytanie jak nie było, tak nie ma. :(
    Ale ładny stosik. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja książki dopiero ostatnio, ale na razie z nimi przystopuje i zobaczę jak wyjdzie mi czytanie tych już zakupionych.

      Usuń
  7. Ja też tak nie raz mam że, za dużo kupuje a za mało czytam. xD Plus zazwyczaj do mojego nowego stosiku kupionych rzeczy dochodzą jeszcze książki które, ktoś mi polecił/pożyczył. Jestem ciekawa "Dziewczyn z Ruin" a z tego co napisałaś warto sięgnąć po ten tytuł - mam taką cichą nadzieję że, już wkrótce pojawią się w mojej kolekcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam teraz stosik książek pierwszy raz od kilku miesięcy i jestem ciekawa jak sobie z tym poradzę XD

      Usuń
  8. He he he... jakbym słyszała siebie. Ale pomału chcę to zmienić. :D Przeczytam wszystko co mam! Mam tylko nadzieję, że jeszcze w tym roku. X'D
    "Oblubienica" <3 Bardzo lubię tę serię. Kilka dni temu wcisnęłam ją koleżance do poczytania, ponieważ mówiła, że się jej nudzi. :P Mnie ujęła w swoje sidła - trochę czarnoksięstwa, lekki powiew romansu, fantasy. Na prawdę magiczny tytuł. "Olimpos" też lubię, jednak jak to z krótkimi seriami bywa (przynajmniej w moim przypadku), uwielbienie po jakimś czasie stygnie i pozostaje tylko takie miłe uczucie, że kiedyś to czytałam i mi się podobało. :3
    Generalnie to unikam zamawiania z yatty. Zazwyczaj to, co zaoszczędzę na mangach muszę wydać na przesyłkę, dlatego wolę na innych stronach poczekać, aż uzbieram tytułów na darmową wysyłkę (co dla mnie jest niczym specjalnym. X'''''D). Mam kilka preorderów od Studia JG, ale czas w jakim do mnie docierają, tylko potwierdza mnie w tym, aby wydawać piniąszki gdzie indziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale czekaj, bo nie ogarniam XD Na Yatta nie udaje ci się dobić do darmowej przesyłki od 120 zł, a na innych sklepach już tak? Dlaczego tak?

      Usuń
  9. A u mnie we wrześniu nie ma absolutnie nic, jak to w ogóle możliwe. Mam zaległości nawet z lipca, okropne.
    Horimiya stoi u mnie na półce, bo wypozyczyłam ją ze społecznej biblioteki mangowej, dowiem się wreszcie, dlaczego wszyscy tak nieprzyzwoicie wręcz się nią zachwycają.
    Dziewczyny z ruin musza być moje i już niedługo będą!
    Empikowałam Oblubienicę i jest całkiem niezła, podoba mi się konsekwentne trzymanie się autorki jednego systemu wierzeń i legend.
    O czym w ogóle jest Lalkarz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie Hormiya to nic do zachwycania się, po prostu takie czytadło rozluźniające i tyle. ;)

      Jak przeczytam Lalkarza to ci powiem więcej niż jest napisane w oficjalnym opisie, póki co sama nie wiem do końca o czym to ma być XD

      Usuń
    2. Dla mnie nawet oficjalny opis jest mętny ...

      Usuń
  10. Mój stos książek też rośnie, a ja albo nie mam po prostu siły by czytać, albo zwyczajnie nie mam ochoty. Nie to że kupuje, ale dostaje pożyczone do przeczytania i tak dalej.. z tego powodu nawet jak chce coś kupić to sie powstrzymuje wyrzutem sumienia "przecież masz tyle do czytania w domu".
    Dziewczyny z ruin - rany boskie jaka piękna kreska, nie miałam pojęcia. Teraz to chcę
    A Horimya to faktycznie takie dobre czytadło, idealne podsumowanie. Czytałam skany zanim ogłoszono licencje i choć początek fajny to potem zupełnie nic się nie dzieje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi niestety nikt mang i książek nie pożycza, smuteczek ;A; Wszyscy mieszkają dalekoo, albo nie kupują, albo używają już czytników.

      Usuń
    2. No ja mam tylko jedną taką osobę ;) Ewentualnie jest jeszcze biblioteka, ale mangusiów tam nie ma w moim mieście. Czytnik fajna rzecz, ale i tak nie zastąpi mi fizycznej książki/mangi. Miałam przez jakiś czas, ale mi się zepsuł :(

      Usuń
  11. Mój stosik wrześniowy jest bardzo biedny... tylko jedna pozycja Horimiya...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje kiedyś też takie były, a teraz kompletny kosmos :|

      Usuń
    2. tak by była kasa i interesujące pozycje, to moje też były obfitsze :) na razie czekam na Noragami #1 i Kamisamę #3

      Usuń
  12. Hahaha, to ja ja z winylami... ostatnio ciągle przybywają mi nowe, a większości nawet nie przesłuchuję, czy nie przeskakują... :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Z Horimiyą jestem właściwie na bieżąco, jednak na papierowe wydanie się chyba nie zdecyduję - za dużo innych mang do kupienia. Chociaż... czasami jednak chciałoby się mieć tę historię na półce. ;)
    Nad Dziewczynami z ruin najpierw się wahałam, jednak przy następnym zamówieniu to nadrobię. Oblubienica to kolejna manga, nad którą się zastanawiam. Kalendarz z yatty dostałam na początku roku, ale niewiele z niego korzystam. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na razie też niewiele korzystam z kalendarzy, ale może się to zmieni, bo teoretycznie jak patrzę na ludzi z mojej pracy, to wszyscy z kalendarzami :3

      Usuń
  14. Też skusiałam się na HoriMiyę, kiedyś czytałam na necie i lektura była dość przyjemna.
    Dziewczyny z ruin mają świetną szatę graficzną, ale same opowieści niestety mnie nie porwały niestety.
    Czekam na jakąś Twoją opinią odnośnie Oblubienicy, mi tytuł bardzo przypadł do gustu mimo, że zapowiadał się tak niepozornie. Szkoda tylko, że na kolejne tomiki trzeba będzie tak długo czekać (w Japonii wyszły chyba tylko 3 czy 4 dopiero).
    Fajny ten kalendarz, ale mi by się nie przydał. Kiedyś miałam taki spod szyldu magazynu Kawaii z Vegetą i Goku w szkolnej ławce na okładce XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się właśnie bałam, że "Dziewczny" będą przerostem formy nad treścią, ale to historie trafiły do mnie same w sobie :)

      Usuń
  15. Przez Ciebie będę chorować, aż w końcu nie zakupię jakiejś nowej mangi. Naprawdę! Sprawiasz, że czytając Twoje wpisy mam co raz większą chęć poznawać nowe tytuły i serie, a co za tym idzie, wsiąkam jak nie wiem co! Przy następnej okazji będę rozglądać się w księgarniach za mangami albo najzwyczajniej w świecie zamówię coś online. Wiesz, że jesteś moim guru, nie? XD

    Z góry też przepraszam za spam informacyjny, ale chciałam Cię powiadomić o zmianie adresu, dlatego też serdecznie zapraszam na dirtyxwoman.blogspot.com :3

    OdpowiedzUsuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -