Posted by : Otai sobota, 19 września 2015

Ponieważ chciałabym pisać coś przynajmniej raz w tygodniu to postanowiłam zmusić się do napisania notki. Kiedyś pisałam już takie notki jak:

Ulubieńcy z seriali japońskich live actionUlubione bohaterki japońskich seriali live actionMagical girls/PokemonyJapońska dziesiątka 2012Top 5 Johnnysów5 japońskich filmów, na które warto zwrócić uwagęDramowo-animowe podsumowanie roku 2013Kurokowe 10 ulubionych postaci
Tak, że skoro nie bardzo mam wenę na nic innego postanowiłam dzisiaj napisać kolejną notkę z tego cyklu. Tylko nie żadne "Top...", bo ciężko by mi było jednak przypomnieć sobie i wybrać ulubione shoujo w ten sposób, ale postanowiłam napisać o tych shoujo, które lubię i o których akurat mam wenę napisać. 

Shoujo to niewdzięczny "gatunek", który jak wiemy nie jest gatunkiem, a raczej grupą docelową. Wielu ludzi uprzedza się do tego gatunku i opiera się ostro przed nim twierdząc, że shoujo nie lubi. A tak się składa, że to przecież mangi jak każde inne - znajdą się tam tytuły, które spodobają się nawet tym, którzy w teorii shoujo nie lubią. Tak, że ja nie będę się się w tej notce zagłębiać czy shoujo lubię tak ogólnie, czy tak ogólnie to go nie lubię, natomiast napiszę o trzech tytułach, które niewątpliwie podbiły moje serce w ten czy inny sposób.

 AFTER SCHOOL NIGHTMARE


Tutaj nie będę mydlić nikomu oczu, obecnie ta manga jest moim zdecydowanym numerem jeden wśród shoujo. Manga ta autostwa Setony Mizushiro jest naprawdę wielowarstwowa. Z jednej strony mamy tutaj romans z głównym bohaterem, który urodził się obojniakiem i w związku z okresem dorastania zaczyna mieć naprawdę duży problem z identyfikacją płciową. Z tego względu pojawia się nietypowy trójkąt miłosny, a ponieważ autorka mangi oprócz josei/shoujo rysuje także homoromanse, ma troszkę wyczucia w kwestiach, które mogą pozytywnie wpłynąć na umysły fanów BL/GL. Przy czym manga nadal może zostać shoujo ze względu na naszego no... interaktywnego bohatera.
A teraz w ramach przerwy opis fabuły: Każdy ma jakiś sekret. Ichijo Mashiro większy, niż przeciętny człowiek.  Górna połowa jego ciała jest typowo męska, natomiast dolna - żeńska. Przez całe życie myśląc o sobie, jako chłopcu, ukrywał to przed swoimi rówieśnikami. Ze względu na okres dorastania pojawiły się jednak problemy... Zaproszony po lekcjach do gabinetu pielęgniarki zapada w sen... Sen, który śni od tej pory codziennie, wraz z innymi uczniami, ukrytymi za kotarami. W koszmarze po lekcjach każdy z uczniów jest zredukowany do swojej "prawdziwej" formy, która pokazuje największe tajemnice i największe rany, jakie uczeń przeżył. Nie wiadomo kto śni poza kotarą, bo jego forma nie jest ludzka... Jedna postać ma na przykład dziurę w klatce piersiowej i twarzy, inna to rycerz w czarnej zbroi, ktoś inny jest po prostu długimi niekończącymi się ramionami. W odróżnieniu od nich Ichijo w koszmarze nie przybiera innej formy, lecz pojawia się w żeńskim mundurku... Dodatkowo w koszmarze uczniowie toczą ze sobą pojedynki na śmiech i życie.


Jak dla mnie surrealistyczny świat koszmaru, czyli druga strona mangi, idealnie obrazuje różne problemy nastolatków, których oczywiście nie jest trójka. Ponieważ nasz bohater jako jedyny (albo jeden z nielicznych) zachowuje swoją twarz, musi się domyślać kto w szkole jest kim na podstawie czyjejś prawdziwej formy. Zaczyna zauważać jak koszmar po lekcjach, wpływa na spokojne, wydawałoby się szkolne życie. Każdy nosi tam jakiś ciężar, z którym mierzy się w koszmarze.  Nie brakuje tutaj ani wątków związanych z dojrzewaniem i pokonywaniem własnych słabości. Nie brakuje momentów smutnych, ale też zdarzają się wesołe. Historia ma tylko 10 tomów, więc nie jest przeciągana na siłę, a jednocześnie całkiem dobrze rozbudowana. A poza tym to, co podobało mi się w niej najbardziej jest klarowne zakończenie, a nie typowo japońskie podejście "A, zostawmy zakończenie otwarte". Tak, że propsy bardzo. Zaczęłam czytać późno w nocy, bo czułam trochę pustkę po całkiem dobrym "Savage Garden" (obecnie wydawanym w Polsce) i trafiłam na coś znacznie lepszego dla mnie do tego stopnia, że dla tej mangi zarwałam nockę (a ja cenię sobie sen).


NIJIIRO DAYS

Zupełna zmiana klimatu, zupełna.
"Nijiiro Days" to trwające shoujo, które ma anime. A jak to z shoujo anime bywa - pewnie poprzedłużają sceny, będzie mnóstwo niepotrzebnego patrzenia na siebie, a ludzie uprzedzą się do tego tytułu. Norma. A poza tym powiedzą, że design postaci to na pewno zżynka z "Free!", nie żeby mango "Tęczowych Dni" zaczęło powstawać już rok wcześniej niż "Free!" się pojawiło. A teraz, kiedy już wylałam swoje żale na temat nadchodzącej przyszłości kilka słów o mandze.


Nacchan (blondas) jest radosnym i uroczym chłopakiem, chociaż obecnie ma złamane serce. Megumi-chan (brunet) jest absolutnym sadystą i zaineresowania sado-maso ma we krwi (byle to on był sadystą w związku!). Tsuyobon (Emo grzywka) jest otaku, którego dziewczyna właśnie przefarbowała się do kolejnego cosplayu, a że on uważa, że to czarne włosy s są moe to zastanawia się co dalej z ich związkiem i czy ma szanse dalszego bytu. Mattsun (fiolet/czerwień włosy) jest popularnym kolesiem, gwiazdą socjometryczną (a przynajmniej tak myśli). Razem chodzą do szkoły, razem oglądają filmy +18 i wspierają nawzajem. "Tęczowe Dni" to historia o ich głupich przygodach - zarówno tych miłosnych, ale nie tylko. 


Do mnie ten tytuł trafił pod wieloma względami, mimo, że to kolejna historia dziejąca się w szkole. Może to kwestia tego, że nie mamy tutaj typowej głównej bohaterki shoujo, ale za to 4 zupełnie różnych od siebie kumpli. Dodajmy do tego wyśmiewanie się z oklepanych motywów (zakochiwanie się w pielęgniarce, dziewczyny fantazjujące o tym, że za emo grzywką bohater na pewno ma morderczy laser w oku i tym podobne sprawy), całkiem barwne postacie żeńskie (dziewczyna-cosplayerka potrafiąca rozkręcić sytuację, zazdrosna przyjaciółka zakochana w przyjaciółce) i według mnie bardzo przyjemną kreskę. Chociaż chciałabym, żeby historia dobiegała ku końcowi w jakimś sensownym momencie, bo co za dużo to nie zdrowo, ale... ostatnio pojawił się nowy bohater i nowa bohaterka, ot taka nowa historia, więc póki co manga trwa.

LADY!!


Przyszedł czas na konkretnego starocia jakim jest "Lady!!". Mangę czytam od niedawna, bo w końcu ruszyły skanlacje (nigdy nie jest za późno) i jestem w szoku jak mały fragment ujęły/jak mało rozbudowane były dwa sezony anime, które oglądałam na Polsacie 2 jako małe dziecko pod tytułem "Mała Dama". Manga ma 12 tomów, skanlacje są do 5, a już się stało właściwie więcej niż w obydwóch sezonach, które widziałam, a przynajmniej tak mi się wydaje.  Mimo przestarzałej dla niektórych kreski, ja naprawdę cieszę się tą lekturą.


Jako, że wikipedia pięknie spoileruje całą historię dowiedziałam się, że manga nie tylko obejmuje dzieciństwo i wczesną młodość Lynn, ale także jej dorosłość, więc nie mogę się doczekać. Manga była rysowana od 1987 do 1993 roku, a fabuła leci sobie tak:
Mała Lynn jest pół-Japonką, pół-Angielką. Jej ojciec jest wicehrabią, dlatego rodzina nie bardzo akceptuje ten związek, jednak wszystko jest na dobrej drodze i Lynn leci z matką do Anglii, do ojca.  Niestety matka ginie w wypadku samochodowym zanim docierają do celu. Na początku śmierć matki ukrywana jest przed Lynn, a ona sama zamieszkuje w posiadłości swojego ojca. Dowiaduje się też, że ma przyrodnią siostrę, bardzo chorowitą Sarę, której mama też dawno temu umarła. Najpierw Sara jest oschła dla swojej nowej siostry, bo Lynn nie dość, że przyciąga uwagę ojca swoją wesołością i radosnym usposobieniem, to jeszcze przyciąga do siebie przystojniaków z sąsiedztwa - braci Brightonów. W końcu jednak w mandze pojawią się plot twisty, Lynn będzie chciała stać się prawdziwą angielska damą, a nie postrzeloną Japonką, ale, że manga trochę sobie trwa, od wczesnej młodości do kwiecia wieku bohaterki, to ciężkie czasy jeszcze nadejdą. W różnej kolejności: nadejdzie nowa macocha ze swoimi dziećmi, ojciec zapadnie w śpiączkę, Lynn będzie musiała wrócić do Japonii, pojawi się cała masa różnych bohaterów, cały czas będzie wątek z przystojnymi bracholami z sąsiedztwa, będzie utrata całego majątku i bida z nyndzą, a potem ślub, dzieci i życie długo i szczęśliwie. A między tym wszystkim... zawody konne! Tak, oprócz tego wszystkiego mamy tu całkiem ważny wątek sportowy z jazdą na koniu, skakaniem przez przeszkody i takie tam. Wspaniała sprawa, bo znowu nam tu włazi wielowątkowość fabuły, a ja lubię wielowątkowość fabuły. Poza tym mam duży sentyment do tego mango, które w formie anime oglądałam po polsku za młodu.


I to by było na tyle na dziś... Chyba lubię pisać o tytułach, które... lubię, bo jak zaczęłam o nich myśleć i pisać, to od razu jakoś przyjemniej mi się zrobiło, a i humor mi się jakoś rozjaśnił (a pogoda dzisiaj brzydka). Może następnym razem wybiorę sobie jakiś inny gatunek, a może będę kontynuować shoujo, kto wie?

{ 26 komentarze... read them below or Comment }

  1. Eeech. Fajnie, że pokazałaś stronę z molestowaniem z After school, przynajmniej będę się dłuugo zastanawiać nad ewentualnym kupnem, gdyby wyszło w pl, bo molestowań postanowiłam już nie kupować (chyba, że hentaie. znaleźć dobrego hentaia bez patologii graniczy z niemożliwym)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcę ci za bardzo spoilerować, ale nie ma w mojej notce żadnej strony z molestowaniem. Jeśli dobrze się domyślam, o którą scenę może ci chodzić, jest to część walki psychologicznej wyrwana z kontekstu.

      Usuń
    2. Ok, w takim razie nie skreślam tej mangi xd

      Usuń
    3. Jest specyficzna tak czy siak. A które mangi tej autorki możesz spokojnie skreślać to już wiesz ;D

      Usuń
  2. ja tak bardzo kocham Tsuyopona!!!!
    ciesze sie bardzo ze ktos jeszcze oprocz mnie czyta i lubi Nijiiro days. zawsze stawialam ja na rowni z Kimi to boku, ale niestety KtB strasznie sie zepsulo, a Nijiiro dalej utrzymuje naprawde dobry poziom.

    zaluje ze odcinki tego anime maja byc ponoc krotkie, gdzies wyczytalam ze tylko dziesieciominutowe. ale zawsze to cos, Tsuyopona nigdy dosc. <3

    /anonimowy krasnoludek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie 10-minutowe odcinki napawają optymizmem, bo przynajmniej nie będzie dłużyzn, tak jak to bywa w innych ekranizacjach shoujo *^*

      Usuń
  3. Nie wiem, czy to wszystko jest takie ciekawe, czy po prostu umiesz tak zachęcać do lektury, ale wszystko bym czytała :c. Od pierwszej pani czytałam kiedyś BL, którego tytułu nie pamiętam, za to pamiętam dokładnie, że mnie zachwyciło i nieco przełamywało schematy. Dlatego jak tylko się ogarnę z tym, co czeka na mnie jeszcze na półkach, wezmę się w pierwszej kolejności za ASN.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu wzięłam tytuły, które w jakiś sposób się jednak wyróżniają.
      Jeśli czytałaś jej starego BLa to pewnie Shanghai, ale domyślam się, że możesz raczej mówić o Myszy i Karpiu (Kyuuso wa Cheese i sequel), za którymi ja nie przepadam ogólnie, bo motyw zdrady/zmuszania do seksu nie jest moim ulubionym, natomiast wiem, że wielu ludziom się on podoba. No, ale co jak co - ASN na pewno przełamuje kilka stereotypów.

      Usuń
  4. Och After School Nightmare! Zupełnie o tym tytule zapomniałam, a przecież to od Ciebie się o nim dowiedziałam i też pochłonęłam go w jedną noc, bo tak bardzo mi się spodobał! Cudowna manga! Aż chyba muszę zapoznać się z resztą polecanych tytułów, bo też wyglądają ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie Nijiiro Days może ci się spodobać, patrząc na typ bohaterów, jaki tam występuje XD

      Usuń
  5. Niech ktoś w końcu wyda "After school nightmare" przecież to taki fajny tytuł jest i niedługi i oryginalny T.T
    Tego drugiego tytułu nie kojarzę, ale jak piszesz, że fajne to trzeba będzie się zapoznać w jakieś zimny i jesienny dzień ;)
    Pamiętam jak Lady kiedyś leciało w tv, ale zupełnie nie wiem o czym to było XD Bohaterka przypomina z wyglądu Candy Candy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drugi jest zupełnie inny niż ANS, taki lekki i zabawny raczej.
      Ja właśnie pamietałam całkiem dobrze o czym to było i teraz przeżywam drugą miłość do tego tytułu :D

      Usuń
  6. Właśnie szukam czegoś lekkiego i przyjemnego do czytania, zerknę sobie na wymienione przez Ciebie tytułu ;) dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Co jak co, ale do After School mnie zachęciłaś, i jak kiedyś wyskrobię trochę czasu *po dogonieniu Blicza jeszcze* to chyba poczytać, bo ciekawe.
    ' on uważa, że to czarne włosy s są moe to zastanawia się co dalej z ich związkiem i czy ma szanse dalszego bytu.' cóż za silny i trwały związek XDDDDDD btw na animo czekam, mangi pewnie nie tknę, no ale animo siodzio jest fajne i zawsze mnie bawi i wgl i nawet jak się pół godziny patrzą sobie w oczy to mnie to nie zraża XD siodzio ma swoje zasady no XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym związkiem to byś sie zdziwiła, to najtrwalszy związek w tej mango :D! A przeczytać imo byś przeczytała, bo w końcu dużo bisza i nie ma takiego typowego shoujo feelu, tylko takie "bisze dauny atakujom1!11!!"

      Usuń
  8. Cóż, nie czytałam tych mang, więc wypowiedzieć się nie mam jak. Ale do shoujo nic specjalnie nie mam. Naturalnie wiele z nich jest głupkowatych, naiwnych, dziecinnych i przesłodzonych, ale można znaleźć coś miłego do poczytania czy obejrzenia. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ha, nic z tego nie znam, ale numer 1 i 2 naprawdę mnie zaintrygowały. Kurcze, znowu więcej pozycji do dopisania na listę "kiedyś przeczytać"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwłaszcza do jedynki zachęcam <3

      Usuń
  10. Pierwszy tytuł totalnie dla mnie! Ubolewam nad faktem, że musiałabym go czytać online, bo strasznie tego nie znoszę, no ale co zrobić. Jeśli jest tak dobra, jak zaręczasz, to warto się przemęczyć te parę dni przed ekranem. Coś mi się wydaje, że będę miała co robić na wykładach ^^.
    "Nijiiro Days" zdaje się być kolejnym głupiutkim tytułem. Czasami lubię do nich zaglądać, w zasadzie to teraz jest dobra pora. Lubię nołlajfić, kiedy lodowato na zewnątrz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym nie narzekała, gdyby ktoś wydał pierwszy tytuł na papierze ;)

      Usuń
  11. Chciałam czytać After School Nightmare, ale są ledwie dwa rozdziały w polskich skanach, niewybaczalne. Nie dałabym rady czytać tego typu mangi w obcym języku. W ogóle intryguje mnie obojniactwo głównego bohatera – dlaczego wychowywano go jako chłopca? Przecież na początku górna część ciała jest taka sama u dziewczynki i chłopca i rozpoznaje się właśnie po dolnej, a u Ichijo jest ona żeńska. Dziwne, dziwne. Na jego miejscu i miejscu jego rodziny raczej myślałabym, że jest po prostu dziewczyną o dość męskich rysach twarzy, która późno dojrzewa i jest raczej płaska. To o wiele logiczniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z takich mango, gdzie mówią więcej o budowie ciała takich osób i skupiają się na tym w równym stopniu co na psychice bohatera polecam "IS ~Otoko demo Onna demo nai Sei~ " - ja widziałam tylko dramę, ale ludie, którzy czytali mangę mówili, że też jest spoko.

      Usuń
  12. Bardzo zaciekawiłaś mnie After School Nightmare, na pewno się za tą mangę zabiorę. Nijiiro Days brzmi naprawdę sympatycznie i dzięki Tobie, kiedy już pojawi się anime, na pewno nie będę uprzedzona do tego tytułu. :3

    OdpowiedzUsuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -