Posted by : Otai czwartek, 30 lipca 2015

Lipiec się skończył i chociaż był moim wspaniałym miesiącem urlopu to nie leżałam na plaży i się nie wygrzewałam (właściwie to cały miesiąc umierałam od tych nieludzkich upałów), dlatego powstało więcej notek niż zwykle. Ponieważ szablon na bloggerze zjada mi niektóre notki pozwolę sobie zrobić ich podsumowanie tutaj, zanim przejdę do głównej części notki.

Zdjęcia mojej kolekcji w całości ;)

Gdybyście chcieli przeczytać jedną z tych notek i skomentować, bo np. przegapiliście, to ja się nie obrażę :). Poza tym w lipcu nadganiałam czytanie mang z mojej półeczki, raczej nie tych tytułów, które były nówkami do podsumowania, tylko starałam się nadgonić rzeczy z poprzednich podsumowań. W tym chciałam wyróżnić "Dengeki Daisy", którą po roku udało mi się skończyć. Byłaby to naprawdę świetna manga z ciekawym wątkiem fabularnym (bardzo mi się podobał ten wątek informatyczny) i naprawdę barwnymi postaciami pobocznymi (moim faworytem po przeczytaniu mangi został dyrektor Ando!), gdyby nie to, ze przez pierwsze 9 tomów wątki porywania i poświęcania się, udawania itp. nie powtarzały się cały czas cyklicznie - w sumie najwięcej osób po 9 tomach tę serię sprzedaje, bo już nie wie, co tam się może jeszcze wydarzyć i gdybym nie miała reszty tomów to może też bym zwątpiła, na szczęścia autorka potem rozkręca historię i poza ciągle powtarzającym hasłem w stylu "nie wiedzieliśmy, że nasze problemy dopiero się zaczynają", które po pewnym czasie staje się męczące, ostatnie 7 tomów wydaje mi się dużo ciekawsze niż kilka tomów środkowych, które mi utrudniały czytanie. Chyba fajniej by było, gdybym tę mangę śledziła na bieżąco z wydawaniem, a nie próbowała czytać na raz, bo pewnie wtedy podobne wątki i podobne hasła wydawałyby się budować napięcie, albo wprowadzać jakieś drobne elementy do fabuły, a czytanie tego na raz nie było może najlepszym pomysłem świata. Teraz jak już skończyłam i mam świadomość, że wątki nareszcie się pokończyły to pewnie manga będzie rosnąć w moich oczach. Poza tym teraz mam jakoś większą motywację do narobienia zaległości w mangach i czytaniu ich na bieżąco, żeby mnie nie uderzała pewna powtarzalność motywów. Zaczęłam niewinnie, bo od 8 tomu "Emmy", 1 tomu "ParaKissa" oraz 8 i 9 tomu "Ścieżek Młodości", ale to i tak już 4 przeczytane tomiki do przodu.


Ostatnio mam ten problem, że nie chce mi się uruchamiać wielkiego mojego lapka i ciągle wiszę na moim netbusiu, gdzie obrabianie czy nawet zmniejszanie dużej ilości fotek to syzyfowa praca, dlatego na bloga bezczelnie wrzucam rawy ;).






Najpierw Break Time Figures Toudou Jinpachiego i Makishimy Yuusuke z "Yowamushi Pedal" - lekko przepłacone, ale chciałam mieć pewność, że będę mieć obydwóch, więc kupiłam pre-ordery tam, gdzie jeszcze był dostępny Toudou (musiałam chwilę odczekać aż jeden z preorderów się zwolnił ;)). Są to figurki z ufo-catcherów, ale chociaż nie wychodzą dobrze na zdjęciach to na żywo wyglądają naprawdę fajnie, świetnie do siebie pasują, mają naprawdę fajne proporcje (na zdjęciach się robi dziwna perspektywa ;)), fajne cieniowanie i kolory pod mangę "Yowamushi Pedal", a nie pod anime. Figurki są do siebie dopasowane i siedzące, tak, że naprawdę ten widok na półce mnie cieszy.


Te dwie mangi akurat recenzowałam, więc jakiekolwiek dodatkowe opisywanie ich sobie odpuszczę i zapraszam do zapoznania się z recenzjami :).



Niewielka, ale w końcu moja - podusia Armin - Armout z "Ataku Tytanów" kupiona na mangardenie (sklep JPFu). Odkąd zobaczyłam ją na sklepie to zawsze chciałam ją mieć, ale jakoś tak w końcu podjęłam tę decyzję o zakupie, chociaż w sumie wydawało mi się, że to pierdoła i poczułam wewnętrzny spokój, bo nie muszę się już zastanawiać czy ją kupić, czy jej nie kupić. Jest z miękkiego materiału (taki "misiowaty"), a nie z tych gładkich sprzedawanych na konwentach.


Tutaj kontynuacje kupowanych serii, których jeszcze nie zdążyłam przeczytać. Zapewne "No 6." pójdzie na początek, bo to najlżejsza lektura :). Z "Kuroko" i tak mam jeszcze jeden, albo dwa poprzednie tomy do nadrobienia jeśli chodzi o czytanie.


Następne mangi to 1 tom "Olimposa" z wymiany, jednak ta kreska w końcu mnie przyciągnęła, teraz tylko zaopatrzyć się kiedyś w 2 tom i czytać... Ogólnie doszłam do wniosku, że największe plecy (poza tym, że kiedyś chcę kupić całą serię "Full Metal Alchemist") mam z mangami Studia JG, z którymi kiedyś chciałabym się zapoznać. Chociaż na razie to i tak mam sporo czytania tego, co już nakupiłam :).






"Strażnika Domu Momochi" zamówiłam w prenumeracie u Waneko, dlatego przyszedł mi ze ślicznym plakatem i zakładką. Plakat jest naprawdę dobrej jakości, nawet jeśli przychodzi zgięty, bo Waneko zmieniło papier do plakatów - pokazałam to na zdjęciach ;). Plakat ma jeden z fajniejszych projektów, z tych, które jak dotąd uzbierałam z prenumerat. Sama fabuła mangi to taka reverse haremówka z bishounenami i stworkami uroczymi niemiłosiernie, i jak tylko te stworkopotworki ujrzałam, wiedziałam, że manga musi być moja. Ja w sumie za tymi wszystkimi reverse haremówkami nie przepadam jakoś, ale tu jest na tyle odciążenie, że manga próbuje jednocześnie być zwykłym shoujo, dlatego ilość bohaterów jest ograniczona, tylko jeden jest człowiekiem, a historie z domu Momochich mają nieco klimatu. Wcześniej mówiono mi, że siodzio tej autorki są głupie do bólu, więc to raczej zaskoczenie na plus. Sama kreska w sumie tego klimatu dodaje i kompozycyjnie strasznie mi te kadry siadają, jak mało w której mandze. Niestety manga wydana jest w drukarni, którą ostatnio hejtowałam za prześwitywanie stron i tutaj sytuacja się powtarza. Poza tym format jest powiększony, co dobrze robi tym ślicznym kadrom, ale stron jest tylko 160+, więc pewnie to było głównym powodem powiększenia formatu, bo raczej z ceny wydawnictwo by nie zeszło.




Wiecie, że jedną z pierwszych notek na moim blogu o tym, że wracam do oglądania anime i że znalazło się coś, co mi się spodobało była notka o "Sakamichi no Apollon"? Napisałam w niej wtedy "może gdyby była odpowiednia liczba głosów to za milion lat wydali by mangę "Sakamichi"?". Na szczęście nie musiałam czekać miliona lat! W końcu manga pojawiła się w Polsce. Na szczęście manga przeszła mały lifting po pierwszych przykładowych stronach, na których dialogi, które przerażały mnie swoją współczesnością, biorąc pod uwagę, że we "Wzgórzu Apolla" tło historyczne odgrywa jednak rolę. Dodatkowo do tłumaczenia przywędrowało również ugwariowienie języka, co również oceniam na plus. Ogólnie cieszę się, że koniec końców przyłożono się do tego tytułu i pełna szczęścia czekam na kolejne tomy :D. Manga wydana jest z obwolutą, w formacie A5, a do 1 tomu w pre-orderze dodawana była zakładka. W 1 tomie mamy również one shot z historią typowo "joseiową" czyli jak to zmęczona pracą kobieta pewnego dnia ujrzała, że z pewnej roślinki wykluła jej się trochę za duża, a na dodatek męska calineczka.



Zawsze wiedziałam, że w końcu ktoś pomyli "Nim rozkwitną kwiaty" z "Tylko kwiaty wiedzą", ale nie sądziłam, że taka przygoda przydarzy się mi. Otóż zamówiłam sobie w paczce "Nim rozkwitną kwiaty" tom 2, a zamiast tego dostałam 2 tom "Tylko kwiaty wiedzą", który już posiadam. Ja sama pomyłki nie zrobiłam (jako wzrokowiec pospolitus zamawiam mangi patrząc po okładkach), okazało się, że to wina sklepu. Mangę oczywiście odesłałam, a sklep wysłał mi to, co trzeba, ale chciałam o tym wspomnieć XD. Kurcze Hidaka Shoko i ten tytuł ("Hana wa Saku ka/Nim rozkwitną kwiaty") to jedna z moich ulubionych autorek i jeden z moich ulubionych tytułów w ogóle... Oczywiście w komciach na fejsbuku już pełno niezadowolenia, że jak to, dwa tomy, a uczucia bohaterów rozwijają się za wolno i gdzie seksy, ale dla mnie między innymi w tym dojrzewaniu do uczucia (do życia w społeczeństwie i podejmowania własnych decyzji, do pogodzenia się z przeszłością itp.) tkwi urok tej mangi. Szkoda mi tylko "nieco" sztywnego tłumaczenia, które miejscami w mandze się pojawia.



Tymczasem dostałam 3 tom "Hana no Mizoshiru"czyli "Tylko kwiaty wiedzą" i jest to ostatni tom z głównej serii, na szczęście jest jeszcze sequelo-prequel (prequel o dziadkach głównych bohaterów ;)), który też ma wyjść. W sumie lubię tę mangę, jak na tę autorkę to całkiem w porządku BL z fabuły z uroczą kreską. Teraz w sumie albo poczekam, aż narysuje ona coś fajnego ("Ten Count" nie jest dla mnie fajne :C, sceny erotyczne u tej pani jakoś mi specjalnie nie siadają, zwłaszcza jak jest ich dużo), albo będę wznosiła modły o jakieś jej tytuły z gatunku siodzio w naszym kraju. (ktokolwiek słyszał o "Torikagosou no Kyou mo Nemutai Juunintachi"?).


W 9 tomie "Ścieżek Młodości" zbrodnia najgorsza! Jako Wodnik przywiązany do swojego znaku zodiaku wiem, że Touma urodził się 1 lutego, nie stycznia, bo nie byłby wodnikiem. Na dodatek wszędzie wisi, że luty, w innych wersjach językowych jest luty, w poprzednich tomach przy danych Kikuchiego jest 1 luty, skąd się tłumaczowi wziął nagle styczeń, tego nie wie nikt. Wodnik nie wybacza!



Przywędrowała do mnie jedna z moich ulubionych serii po angielsku - ktoś sprzedawał, to kupiłam. Teraz mam nadzieję, że nie wyjdzie po polsku, bo jakoś nie chce dublować. Chociaż dublowałabym tylko, gdyby było dobre tłumaczenie, o. No, ale teraz mam nadzieję, że nie będę musiała dublować, chociaż wcześniej chciałam tę mangę w Polsce. Nadążacie? Historia na podstawie bardzo popularnego bloga, koleś pisał o swojej dziewczynie, pracownicy firmy, która jest fujoshi (taka jałoistka), jak się przyznali, jak kazała mu pisać zboczone męskomęskie romanse i inne takie. Ona sama chyba też się wypowiadała. Powstała light novelka z tego, film z bardzo fajnym aktorem, jednym z dwóch moich najulubieńszych japońskich aktorów swoją drogą, a także naprawdę bardzo fajna pięciotomowa manga. A teraz mam ją na papierze w języku, który rozumiem.





Tutaj wygrana z rozdawajki na fejsbooku, 5 numer magazynu "Asia on Wave", obecnie znanego jako "Haru". Wypuszczany od 2013 roku magazyn, pełny kolor, 100+ stron o Azji - od muzyki przez kulturę, recenzje mang, przepisy... Przemieszanse są różne kraje, a tematy opisywane w numerze też nie są jakoś specjalnie ze sobą powiązane, fani muzyki znajdą wywiady, recenzje itp., nawet fani starego azjatyckiego kina coś dla siebie znajdą, dlatego wydaje mi się, że dla kogoś, kto chciałby poznać - wiadomo, że pobieżnie, ale zawsze - różne tematy, związane a kulturą Azji, jej florą, fauną i innymi sprawami w tym stylu - jest do bardzo dobra lektura. W sumie taka lektura przydałaby się też wielu bloggerom, żeby mogli zobaczyć jak powinno się pisać o Azji płynnie, bez kopiuj wklej, i że da się znaleźć multum ciekawych tematów, które nie są często poruszane. Autorzy artykułów wbrew pozorowi, które wywarło na mnie jedno z pierwszych przeczytanych zdań*, starają się podchodzić do tematów w miarę obiektywnie i stawiają pytania, nie dając jednoznacznych, oceniających odpowiedzi. Przynajmniej na razie, bo nie przeczytałam jeszcze wszystkiego.
*że shoujo poznajemy po licealistce goniącej za nowym uczniem w szkole, ar ju serius
Jeśli chodzi o druk to poza niektórymi rozpikselowanymi obrazkami (jakby nie mięli dobrej rozdzielczości) to większość druku jest całkiem w porządku. Wydawnictwo odpowiadające za ten magazyn zrobiło mu rebranding i teraz będzie zwał się "Haru". Poza tym to wydawnictwo (Dango) ma w najbliższym czasie zamiar wydać jakieś książki o Azji, a poza tym przymierza się do wydawania mang.





Na Ryuconie odebrałam sobie moje zamówienie z grupowego kupowania na surugayi, w którym przyszły mi 3 doujiny od jednej z moich ulubionych rysowniczek, która pewnego pięknego dnia usunęła swojego pixiva... A nie dość, że kreskę miała uroczą, to jeszcze lubiła te same pairingi co ja, z najróżniejszych serii... Więc jak zobaczyłam jej doujiny bardzo tanio z drugiej ręki to zamówiłam. I tak oto mam 3 cieniutkie, ale jakże urocze i jak ładnie wydane doujiny tej autorki (chimaki-ya), wszystkie słodkie, urocze (był jeszcze jeden R18 na stanie, ale tego nie brałam), jeden z dzieciaczkami (Gashapinem i Mukku) i dwa z "Kaizoku Sentai Gokaiger" - jeden z trzema różnymi pairingami i jeden tylko z Marvelousem i Joe. Co tam, że nie umiem po japońsku.



Poza tym nadrabiam single swojego ulubionego zespołu, co tam, że już jestem na etapie piosenek, których nie słyszałam (naprawdę niektóre b-side'y przegapiłam), coraz bliżej uzupełnienia całej kolekcji. Edycje wybieram na chybił trafił, byle tylko było w miarę tanio i tytuł się zgadzał, ale w sumie trafiłam na jedną z bardzo fajnym i dużym bookletem :D.  Z singlami Nakayamy Yumy też dzięki temu "Get Up!" wyszłabym na prostą, ale chyba jak nie miałam czasu ogarniać co tam u niego to wydał kolejne trzy... ... ...


Kiedyś ogarniałam całą hiraganę i katakanę, wiecie? A teraz nie rozpoznam innego znaku niż "no". Serio. Tak to jest jak się kompletnie nie używa czegoś w życiu codziennym (jednocześnie posiadając mój umysł). Żeby się zmotywować kupiłam tę książeczki, żeby mnie straszyły i motywowały do wrycia wszystkiego od nowa. PoCZebuję czytać "Yowamushi Pedal" furiganą, zrozumcie. Na razie jednak książeczki swojego zadania nie spełniają, bo nie mogę zacząć.


Znowu jestem w plecy z uzupełnianiem mojej mangowej kolekcji, a urlopy mi się kończą. Zegar tyka, czas umyka.

{ 40 komentarze... read them below or Comment }

  1. >ktokolwiek słyszał o "Torikagosou no Kyou mo Nemutai Juunintachi"?
    Ja! Czytałam to! ^^ Nawet mi się podobało, dobre do przeczytania na jeden raz :P Swego czasu myślałam o popełnieniu wpisu o twórczości Rihito Takarai, ale jakoś cały czas nie mogę się za to wziąć. Co nie znaczy, że pomysł porzuciłam ;)
    Poducha z Arminem fantastyczna, aż mi się gęba uśmiechnęła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja bym to nawet kupiła w wersji drukowanej... W sumie nowelka też by mogła być fajna, chociaż nie ma rysunków Takarai-sensei ;).

      Usuń
  2. Przeczytałam cały wpis, od deski do deski :D Podziwiam ludzi, którzy mają cierpliwość do kolekcjonowania tylu serii xD W sumie sama chciałabym zbierać ,,Ścieżki młodości'' i/lub ,,Noragami'' :3 A gdy zobaczyłam poduszkę od razu przypomniał mi się gif i zaczęłam się śmiać xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja "Noragami" akurat mam już zamówioną prenumeratę 13 tomów (szalona ja :D), bo to jedna z moich ulubionych serii ~~

      Usuń
  3. Twoje stosiki są zawsze takie obszerne. <3 Aż miło popatrzeć. I jeszcze figurki... <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie figurek jakoś szaleńczo dużo nie ma, ale te naprawdę chciałam mieć~~

      Usuń
  4. Chyba podkradnę się kiedyś do Ciebie w nocy i wszystko to wyniose ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam bardzo płytki sen i bałagan w pokoju, na którym można się zabić, więc nie polecam ;D

      Usuń
  5. Mnie DD całkiem kupiło i nawet wcale tej powtarzalności nie widziałam :< Ogólnie uwielbiam tutaj dwójkę głównych bohaterów, jak na shoujo są naprawdę świetni. Zaskoczyłam sie ostatnio Jak zostałam bóstwem?!, bo właśnie tam jest podobny duet, choć nie aż tak fajny. Spodziewałam się czegoś zupełnie innego. W ogóle teraz pisze tego recenzję i co chwilę muszę się bić po paluchach żeby nie porównywać ciągle do Dengeki Daisy.
    Siedzące figurki są super, tylko te chudziutkie nózki mnie przerażają.
    U Ciebie zawsze tak bogato, a ja pewnie premiery z lipca dostanę za miesiąc <3
    Ta poducha jest genialna, w ogóle genialny jest mam i ta gra słowna, szacun. Widziałam kiedyś dziewczynę, która miała na plecaku dwie przypinki z ArmIN i ArmOUT <3
    Kurobas też już u mnie, Tytani jeszcze nie, ale do nich mi nie jest spieszno, bo kiedyś w netach przeczytałam sporo i jeszcze nasze wydanie nie doszło do momentu, w którym przerwałam.
    Umieram z tęsknoty za Wzgórzem Apolla ;____; Umieram.
    Faktycznie, ten zmieniony papier do plakatów dobrze wygląda na zdjęciach. Mysza przeempikowała tę mangę wczoraj C: Szału nie ma, wolę Kamisamę.
    A ja nie wygrałam tego magazynu i czuję ból, bo nigdy niczego nie wygrywam :< Mam minę jak ten chomiś:
    http://obrazki.joe.pl/sub_images/ladna-myszka.gif

    ,,W sumie taka lektura przydałaby się też wielu bloggerom, żeby mogli zobaczyć jak powinno się pisać o Azji płynnie, bez kopiuj wklej, i że da się znaleźć multum ciekawych tematów, które nie są często poruszane."
    Jak ja kiedyś pisałam o drzeworytach przedstawiających różne stopnie rozkładu ciała, to zostałam olana :<<<<<


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cię jeszcze dużo shoujo z fajnymi bohaterami czeka w takim razie, skoro ten typ postaci jest dla ciebie nowy i wyróżniający się :D.

      Ja już raz dosadnie się wyraziłam na temat porównywania tytułów do "Kamisamy" więc wstrzymam się od wypowiedzi. Ale akurat jeśli już musiałabym coś porównywać do "Kamisamy" to prędzej "Guggure Kokkuri-san" niż "Strażnika". A jeśli miałabym znowu porównywać cokolwiek do "Strażnika" to... właściwie już napisałam jaka to dla mnie mieszanka w notce ;).

      Ja mam tylko przypinkę "Armout" jedną, ale poduszka jest bardziej śmiechowa z tym obracaniem na dwie strony :D.

      No, ja w koncu skończyłam anime "Kurobasa", więc na razie robię sobie przerwę od czytania mangi, ale szybko ją wydają, więc niedługo ilość tomów, które muszę doczytać prześcignie ilość czekających na mnie tomów "One Piece".

      Ja bardzo często nie wygrywam, ale generalnie biorę udział w wielu konkursach, dlatego czasem uda się coś wybrać. A w tych fejsbuczkowych ważne jest, żebyś nie powtarzała czegoś, co już ktoś wcześniej napisał, albo żebyś to tak podrasowała, żeby wyglądało jak nowy pomysł.

      Ale to wiesz, lepsze drzeworyty o rozkładzie ciała niż notka z cyklu kopiuj-wklej "jak jeść sushi - pałeczkami".

      Usuń
    2. Ja często wpadam właśnie na zupełnie inne shoujce... Gdzie bohaterka musi być urocza i w ogóle. Nawet taka jedna, która była zabójczą maszyną, też się do słodkich miągw zaliczała.
      Wait, wait, czytam notkę drugi raz i nie widzę tego porównania D: Myszo, idź się lecz. Nie chodziło o porównanie do konkretnego tytułu. Upał na mnie bardzo źle działa.
      Gdybym bardziej lubiła Armina, to pewnie bym pomyślała o takich gadżetach, ale nie mogę go zdzierżyć :<
      Skąd bierzesz te konkursy?

      Usuń
    3. Ja lubię Armina w sumie dlatego, że to całkiem miła odmiana, kiedy ktoś myśli i analizuje, a nie tylko ślepo walczy. Poza tym ehehe, jak można nie lubić postaci jak ci wszyscy wkręcają, że wyglądasz jak ona XDD

      W sumie o konkursach często informują fanpejdże Honbon, Japońska prasówka albo Nasza Japonia, tam ciągle jakieś ksiunżki można wygrać.

      Usuń
    4. No Jean też myśli i analizuje, tylko robi to w bardziej przydatny sposób. Armin to jest taka postać, że autor nam wmawia, że jest inteligentna, ale jakoś tego nie widać, bo wszystko, co mówi i robi, nie jest specjalnie odkrywcze.
      Nie wiedziałam o tych stronach, dziękuję :D

      Usuń
    5. Cóż, jak dla mnie jesteś po prostu uprzedzona do postaci. Ja akurat widzę te małe elementy, które wyróżniają Armina, nawet jeśli na początku go nie doceniałam, to urósł w moich oczach ;). A nie jestem idiotką dającą się byle jakim zagrywkom autorów :P.

      Jean x Armin to akurat dla mnie dream team tej serii, dla którego zostałam przy czytaniu, Jean wprowadza w plany to, co Armin wymyśli w teorii, świetnie współpracują :D i cieszę się, że postać Jeana też została rozwinięta, bo też go na początku nie lubiłam.

      (czy ja kogoś tam w ogóle lubiłam ....)

      Usuń
    6. JESTEM UPRZEDZONA I KROPKA :D Po prostu nie widzę jego geniuszu, widzę rozlazłą mameję, która może i ma przemyślenia, ale są one sztampowe i średnio przydatne. Idealnie oddaje to scena na drzewie podczas polowania na Tytana Kobietę – Jean siedzi i rozkminia, co robić dalej, a Armin zastanawia się, jak się stało, że jest jak jest.
      Mysza fangirl Jeana.
      Lubię nawet Leviego trochę. I Sashę. I Ymir. Tak.

      Usuń
    7. Drim cim - oczywiście, że trzeba pomyśleć co się stało, żeby można było dobrze ogarnąć co dalej. Swoją drogą gdyby Armin nie ogarnął kto jest kobietą-tytanem, to pewnie by jej w ogóle nie znaleźli tho. Jean jest w sumie ulubioną postacią autora mangi, więc do niego Isayama też dokłada chyba największych starań - nic dziwnego, że tylu ludzi go lubi :D

      Usuń
    8. W ogóle to chyba Eren ogarnął też, po postawie do walki, ale fakt, bystrością się raczej nie popisali.
      Własnie praktycznie wszyscy, których znam, nie lubią Jeana. Nie widziałam, że to ulubiona postać Isayamy :D W takim razie na pewno mogę liczyć, że jeszcze trochę go będzie i jak już będzie miał umierać, to będzie miał świetną śmierć, jak Elliot z Pandory, który miał epitafium na dwa tomy i wcale nie wyszło to sztucznie. Smutłam, jak zobaczyłam tył obwoluty polskiego piątego tomu, na którym wśród postaci nie ma już Marco ;__;

      Usuń
  6. Jak tak patrzę po tytułach to chyba żadnej notki nie ominęłam...
    Ja właśnie wymiękłam przy Dengeki Daisy już na 4 tomie i szczerze mówiąc nie widzę siebie czytającej to dalej. >.< Figurki są cudowne i wcale nie wychodzą źle na zdjęciach, moim zdaniem prezentują się świetnie! Ta podusia jest taka puchata? Waaaa, uwielbiam taki materiał! <33
    Patrzę sobie na ten Atak Tytanów i mi smutno, że stoję na 3 tomie, a poczytałabym dalej. T.T Olimpos to bardzo przyjemna lektura, ja od razu napiszę, że należę do tego nielicznego grona, któremu podobało się takie a nie inne zakończenie. xD Przez Ciebie mam ochotę sobie sprawić Strażnika Domu Momochi bo ma prześliczną kreskę. >.< Jeśli chodzi o Wzgórze Apolla to ja zawsze wspominam, że mnie się anime nie podobało. Nie wiem dlaczego, ale tak po prostu wszyscy mnie tam irytowali, dlatego mangi nie kupię. Ciekawa sytuacja ze sklepem, ja sama ciągle żyję w stresie, że kiedyś te tytuły pomylę, za dużo tych kwiatków, no!
    Do doujinów nie trzeba umieć japońskiego, liczy się ładna kreska. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie po 4 tomie miałam chyba największy przestój z tą mangą! A potem drugi przestój po 9 tomie, ale nie tak długi jak po 4. Myślę, że jakbyś przeczytała ostatnie 7 tomów to by ci się mogło spodobać, bo manga nabiera akcji i klimat się zmienia, ale ja sama miałam ciężkie próby, żeby tę mangę skończyć.

      W sumie zanim przeczytam (i kupię przede wszystkim) 2 tom "Olimposa" to jeszcze trochę czasu minie, ale będę pamiętać.

      "Strażnik" ma naprawdę bardzo fajną kreskę, to fakt. Czasem to miła odmiana wybrać sobie mangę do kupienia typowo dla kreski xD - to i tak lepsze niż oglądanie doujinów, z których nic nie rozumiem, a i tak je mam ;D

      Usuń
  7. Przepiękna ta poduszka z Arminem. :3
    Jestem ciekawa, czy tłumaczenie "Mushishi" się poprawiło. "Strażnik domu Momochi" ma naprawdę ładną kreskę, aż szkoda, że nie mam tej mangi w planach. Jeśli chodzi o "Wzgórze Apolla", to na początek planuję obejrzeć anime (jestem w trakcie), jednak w mangę też chętnie bym się zaopatrzyła. "Nim rozkwitną kwiaty" nie znam, ale skoro tak chwalisz, to może jednak zerknę. Ostatniego tomu "Tylko kwiaty wiedzą" jeszcze nie mam, a o "Torikagosou..." słyszałam, ale jak na razie nie czytałam.
    Tak patrzę na te kadry z mangi po angielsku i wyglądają jakoś znajomo. Dopiero po chwili zorientowałam się, że znam ten tytuł, ale jako "Fujoshi Kanojo". Jeszcze nie skończyłam czytać, ale zrobiła na mnie dość dobre wrażenie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie ci nie powiem czy się poprawiło z własnego doświadczenia, ale na forum Waneko ludzie pisali, że wcale się nie poprawiło :C.

      "Wzgórze Apolla" ma muzykę Yoko Kanno, którą uwielbiam, więc dobrze, że po anime sięgnęłaś. Słyszałam, że manga ma fajniejsze zakończenie, ale nie wiem dokładnie o co chodzi.


      Tak się właśnie zorientowałam, że nie napisałam nigdzie tytułu, ale dla mnie też manga znana jest lepiej pod tytułem "Fujoshi Kanojo" niż pod angielskim. Wersję filmową też polecam :D, chociaż jest inna niż manga.

      Usuń
  8. Ja... bylam jedna z osob ktore sprzedaly Dengeki Daisy po 9 tomie XD Naprawde myslalam ze juz sie nie rozkreci akcja i dalej bedzie takie powtarzalne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli moje spostrzeżenie po raz kolejny się potwierdza ;D. Ale na szczęście dalej jest inaczej, szkoda, że dopiero po 9 tomach.

      Usuń
  9. ładny stosik ;D a na ten błąd w "Ścieżkach Młodości" też zwróciłam uwagę ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma to jak straż nad poprawnością znaków zodiaku do daty urodzin 8D

      Usuń
  10. Panowie z Yowapeda są piękni, zazdroszczęęę. I racja, razem wyglądają prześwietnie. Jeden byłby bez drugiego strasznym samotnikiem. :c
    I arminowa poduszka jest boska. Ten jego uśmiech na stronie 'armout' skradł mi serce.
    Sama mam problem z 'Nim rozkwitną kwiaty' i 'Tylko kwiaty wiedzą', więc przed zamówieniem zawsze się upewniam kilka razy, że na pewno niczego nie pokręciłam. Właśnie jestem po lekturze drugiego tomu 'Nim kwiaty wiedzą' i ta manga serio jest tak dobraaaa... tęskniłam za takim tytułem D:!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Nim kwiaty wiedzą" to kolejny ciekawy tytuł na mangę! Zaraz po "Jak zostałam ubóstwem" ląduje na moją listę potencjalnych tytułów do narysowania xD

      Usuń
    2. O boshe, ale siaraaaa D:
      I o tym, kurna, mówiłam! XD Jak dobrze, że przy klikaniu 'dodaj do koszyka', widać okładki ;-;

      Usuń
  11. Zakochałam się w poduszeczce, jest prześliczna!
    Dali troszkę ciała z tymi zodiakami ;^;
    Biedne kwiatkowe mangi, takie anonimowe. Muszę obie te serie kupić, tak na marginesie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam obydwie, chociaż to Hidakę Shouko i jej tytuły są bliższe mojemu sercu C:

      Usuń
  12. Jejuś.. żebym ja miała budżet na kupno mang :D ! To wszystko takie kolorowe, błyszczące i piękne :D . Rzeczywistość mnie dołuje :P Nawet jakbym kasę miała, to i tak dupa, bo dzieci są bezlitosne i pożerają czas. Zazdroszczę czasu!
    Czuję, że się starzeję w takich momentach. Nie nadążam za nowościami :P Jest źle!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam, według mnie tu się nie o dzieci rozchodzi ;D. Ty to ten wolny czas poświęcasz na radosną twórczość, a ja to się ostatnio obijam i zamiast tworzyć czytam mangi ;)

      Usuń
  13. Bardzo "płodna" w tym miesiącu byłaś, tyle notek. Jak będę miała więcej czasu to na pewno zerknę jeszcze do recenzji Demona i Psów, bo ciekawią mnie te tytuły.
    Poduszka z Arminem rozbrajająca i bardzo ładne figurki z YP.
    Widzę, że masz drugi tom Mushishi, jak z tłumaczeniem, lepiej? Ja jeszcze przez pierwszy nie przebrnęłam.
    Skusiłam się na Strażnika z domu Momochi, ale przeczytałam połowę i to manga nie dla mnie. Zazwyczaj nie zamawiam prenumerat, ale jak zobaczyłam jaki plakat Waneko będzie dokładać do "Wilczych dzieci" to nie mogłam się powstrzymać *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po tym pierwszym tomie i tłumaczeniu męczącym to ja się boję otwierać drugi, więc nadal go nie przeczytałam :')

      Usuń
  14. Te książeczki do hiragany i katakany średnio mi się przydały. Hiragany nauczyłam się czytając jakieś opowiadania dla dzieci, co chwila zerkajac na tabliczkę z sylabariuszem. Z katakana gorzej, za zadko się pojawia i nie mogę sobie jej utrwalić.
    "Nim rozkwitna kwiaty" uwielbiam calym sercem, a że uczucia bohaterów powoli się rozwijają bardzo mi się podoba. Szkoda tylko, że historia kończy się na 5 tomach. Tłumaczenie, niestety drętwe, aż boli. Jedyna manga której tłumaczenie przyprawia mnie o ciarki. Ale cieszę się że yumegari ją wydaje, tak pewnie nie nie dowiedzialabym sie o Hidace Shouko. Tak sobie marzę (mażę? chwilowe ortograficzne zaćmienie) że ktoś wyda jakiś inny jej tytuł. Ahhh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie się cieszę, że to tylko 5 tomów "Nim rozkwitną kwiaty" - po pierwsze dlatego, że nie ma co przedłużać na siłę, po drugie autorka nie tworzy swoich mang jakoś szybko, a po trzecie... Yumegari ma dosyć wolne tempo wydawania ;). Za więcej Hidaki Shouko bym się nie obraziła, fakt :D

      Usuń
  15. Przedzieram się teraz przez 5 tom obłożona słownikami i jakoś mam wrażenie, że niektóre wątki nie zostały zakończone, może to moja marna znajomość japońskiego i niektóre rzeczy mi umknęły ale mam takie wrażenie, że autorka szybko chciała zakończyć ten tytuł. Ale gdzieś wyczytałam, że nie wyklucza ona kontynuacji w bliżej nieokreślonej przyszłości.
    Yumegari dba o ćwiczenie naszej cierpliwości, ja już z pełnym spokojem przyjmuję informacje o kolejnych opóźnieniach. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Figurki prezentują się naprawdę fajnie. ^^
    Każdy się uparł na to Wzgórze Apolla i teraz chcę kupić, ale tak bardzo nie mogę sobie na to pozwolić. <'3
    Kuroko i Nim rozkwitną kwiaty czekają na swoją kolej (ach, te zaległości), a Tsumitsuki pewnie jakoś zdobędę. Nie wiem jak, ale zdobędę.
    Poduszka z Arminem-Armoutem urocza. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będziesz miała okazję na Apolla to ja jednak bardzo polecam >3

      Usuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -