Posted by : Otai środa, 1 lipca 2015

To przedostatni syty miesiąc jeśli chodzi o zamówienia, a przynajmniej do momentu podpisania nowej umowy. Mogę ją podpisać dopiero w sierpniu (takie przepisy) i stresuje mnie fakt, że do tego czasu ktoś może uruchomić jakieś swoje macki znajomości (których ja nie mam) i zabrać mi posadę. No, bo kurcze, mogę sobie mówić "mam pracę", a potem się okaże, że jednak nie. Chciałabym powiedzieć, że siedzę jak na szpilkach i czekam, ale tak naprawdę jestem przemęczona i bardzo raduje mnie urlop od jutra... Ale dzisiaj ze mnie kompletny trup. Ledwo się zmotywowałam do zrobienia tych zdjęć!


W tym miesiącu bardzo ciekawie, bo kilka nietypowych rzeczy pojawiło się w moim zestawieniu. Po pierwsze trafiły do mnie wszystkie zamówienia prosto z Japonii, które robiłam od lutego w group orderach. Po drugie trochę moich własnych pre-orderów w końcu wyszło. Nie zabrakło też dobrej jakości twórczości polskich autorów fanartów, których na polskich konwentach niestety nie da się uświadczyć. A po czwarte mam w kolekcji białe kruki i to za niewysoką cenę, ale od początku :D.


Często biorę udział w najróżniejszych group orderach u tych samych osób, które mieszkają w innej części Polski, a że żal mi było trochę na przesyłkę stwierdziłam, że odbiorę sobie wszystko, kiedy się spotkamy... i tak do czerwca uzbierało się 2 kilo najróżniejszych rzeczy i koniec końców zdecydowałam się jednak na przesyłkę, no bo tyle ze sobą wieźć w podróży to niekoniecznie dobry pomysł. Chociaż połowę tych gashaponów, które zaraz wam pokażę i tak odebrałam całkiem niedawno osobiście, bo przyszły już po wysłaniu paczki. Co do zamawiania/kupowania takich breloczków jak te, których nie ma na AmiAmi - zawsze korzystam z niezastąpionej pomocy,POLECAM BARDZO. Te gashapony pochodzą (cóż za zaskoczenie w moim przypadku) z serii "Yowamushi Pedal" i są wydawane po 6 w secie, z pairingami, które lubię i jest to na tyle fajne, że np. Toudou i Makishima mają pozy do przybijania sobie piątki :D. Z resztą ogólnie bohaterowie na małych rowerkach prezentują się bardzo uroczo. Nie chciało mi się do zestawienia ściągać ich do zdjęć, więc macie ustawienie z mojej tablicy korkowej:




Chociaż w przypadku "Yowamushi Pedal" mam swoje ulubione postacie, to tak wszystkich lubię, że chyba nie potrafiłabym tylko wybranych postaci z setu zamówić, jak to ma miejsce w przypadku innych serii anime XD.



Figurki Jeana i Armina były dla mnie w paczce zaskoczeniem, bo od lutego zdążyłam zapomnieć, że ich też zamawiałam i że czekają na wysyłkę wraz z resztą rzeczy XDD. Te małe siedzące figurki są super urocze, a poza tym siedzą na murze, który można łączyć z innymi postaciami jak puzzle, tak jak na zdjęciach. To też jest strasznie słodkie!


Zamówiłam również małego siedzącego Reo z "Kurobasa" - jest to jedyna osoba, która pojawia się właściwie w ostatnim arcu, a jednocześnie mnie nie wkurza, ogólnie na tle swojej drużyny wyróżnia się tym, że mnie nie wkurza. Dlatego postanowiłam się zaopatrzyć w to maleństwo. W sumie fajnie, że mam chociaż jednego malucha z serii siedzących, bo swoich ulubionych postaci nie kupowałam, kiedy wychodziły :').


Jeszcze więcej z "Yowamushi Pedal", co nieco z drugiej ręki, a że nawet nieodpakowane - trudno. Chusta z góralami, gumowa podkładka pod kawiusie z kochanimi T2, gumowe breloki z loterii z gadżetami (baton energetyczny, komórka) i napisami charakteryzującymi moje ulubione postacie (w sumie chyba ciężka rzecz do dorwania) oraz 11 tom z serii, tak do pary z moim 12. I tym razem również wrzucę zdjęcia z kilku stron, bo według mnie w wersji drukowanej ta manga naprawdę wygląda dużo efektowniej niż w skanlacjach~~



To w sumie nie koniec mojej paczki z grouporderów, w końcu 2 kilo się z tego nie uskładało, więc jedziemy dalej. Na chwilę może odpoczniemy od serii anime i przeskoczymy do świata j-popu.



Tak, to kolejna notka z cyklu "zbieram single bab ubierających się jak  japońskie chłopczyki i robiące fanserwis" - tym razem nie jest to jednak debiutujący w tym roku The Hoopers, ale starsza stażem Fudanjuku/Nakano Fujoshi Sisters - akurat o nich naskrobałam kiedyś całą notkę, tak, że odsyłam was tutaj.


Hm, chyba powinnam wspomnieć, że wszystkie te płytki były tanie jak barszcz, z przesyłką z Japonii i cłem wychodziło 7 do 25 zł za jedną, w zależności czy była to limitka, czy normalna edycja, ale i tak ze wszystkimi opłatami to bardzo tania sprawa. W sumie to dlatego, że są to płyty używane, ale w bardzo dobrym stanie (kto wie, może tylko stały na półce?) i zamówiłam je przy okazji group orderu na surugayi - tu akurat sama nie potrafię dobrze się poruszać, ale że można znaleźć tam rzeczy już kompletnie niedostępne, czasem nawet dużo taniej, to kiedy mam okazję co kilka miesięcy się przyłączam (znaczy, to było moje pierwsze, ale już wzięłam udział w drugim). W każdym razie mamy tutaj 3 single AKB48, które strasznie lubię i chociaż wszystkich nie zbieram to uznałam, że warto mieć swoje ulubione. Znalazł się też singiel "Life" zespołu Kanjani8, co prawda edycja regularna, ale jest to jedna z moich ulubionych piosenek Eito, a nowej nie dało się już od jakiegoś czasu nigdzie kupić, tak, że yay! Teraz tylko upolować "Aoppanę".




Z cięższych rzeczy udało mi się w miarę tanio dobrać photobook jednego z moich ulubionych japońskich śpiewających aktorów, czy też grających w serialach wokalistów - Miury Ryosuke. Uwielbiam go głównie (ale nie tylko!) za rolę Ankha w "Kamen Rider ooo" - według mnie jest to jedna z najlepiej napisanych, a jednocześnie aktorsko wykreowanych postaci w japońskich live actionach. Ryon całkiem nieźle śpiewa, a poza tym, że aktorsko i na scenie potrafi grać agresywnie to jego blog zawsze świadczył o tym, że jest osobą bardzo "grzeczną", uroczą i delikatną. Do dziś pamiętam jego notki po tsunami i trzęsieniach ziemi w Japonii w 2011 i to jak bardzo nim wstrząsnęły. Photobook ma dwie wersje obwoluty - bardziej diabelską i bardziej grzeczną i cała książka jest właśnie taka - pokazująca różne oblicza Miury Ryosuke. Wszystkie zdjęciaku mojej radości są w kolorze, na papierze kredowym.




Dość przykładowych zdjęć, przypominam, że można sobie je powiększyć klikając w nie :D. Drugim photobook, a raczej character book, jaki zakupiłam na suru, pochodzi z serii "Kaizoku Sentai Gokaiger" emitowanej w 2011-2012 roku w Japonii. Super sentai są pierwowzorem "Power Rangers", natomiast "Gokaiger" opowiada jak to kosmiczni piraci oraz imperium Zangyacka dotarli na Ziemię w poszukiwaniach największego skarbu na świecie. Piratów niby obchodzi tylko skarb, ale Zangyack chciałby użyć skarbu do władzy nad wszechświatem. Dodatkowo w serii jest mnóstwo nawiązań do wszystkich poprzednich serii super sentai, dla przypomnienia jakie 34 sentaie istniały wcześniej. Brzmi dziecinnie? Nic bardziej mylnego! Jest to seria, przy której tak jak przy "Kamen Riderze ooo" płakałam, zjadałam palce, przeżywałam zawirowania fabularne, byłam pełna podziwu kreacji postaci... Mamy tu nie tylko piratów, świetny humor i kitowców, ale również całkiem sporą dawkę dobrej fabuły, pokazywania jak budują się więzi i świetną kreację postaci. Ta seria jest dla mnie bardzo ważna i dlatego cieszę się, że po tylu latach mogę sobie kupić coś z tej serii, nawet jeśli większość jest już niedostępna.



Photobook jest podzielony na część kolorową na papierze kredowym i w odcieniach szarości na papierze ekologicznym. Mamy opisy postaci, zdjęcia bohaterów razem, cross talki między aktorami grającymi poszczególne postacie, opis ról gościnnych, opis wrogów, a także zdjęcia aktorów grających wersję przed przemianą z aktorami, którzy grają postacie już po przebraniu się w kostium (bo nie wiem czy wiecie, ale cuda na kiju w tych kostiumach wykonują wyspecjalizowani do tego aktorzy, a ci podstawowi wtedy tylko dubbingują). 





Ta seria może nie jest najlepsza na początek przygody z tokusatsu (zawsze lepiej zacząć od Kamen Riderów, gdzie nie ma walk robotów ;)), ale kurcze, ta seria to naprawdę porządny kawałek emocjonalny mojego żywota.

I tu kończy się moja paczka z zamówień grupowych, ale to nie wszystko, co do mnie w tym miesiącu z Japonii przywędrowało...


Ta pokaźna grupka wisząca na mojej tablicy korkowej pochodzi z serii "Gekkan Shoujo Nozaki-kun" i w sumie na zapowiedzi wszystkie wyglądały tak ładnie, że postanowiłam zamówić boxa na AmiAmi. Breloczki rzeczywiście są ładnie zrobione, zwłaszcza malowanie muszę pochwalić, włosy postaci mają cień inną farbą zrobiony od spodu, a sama główna bohaterka ma nawet rumieńce, naprawdę fajnie to wygląda:


Poza tym podeszło mnie podstępem CD Japan, które wysłało mi bon na 500 jenów do wykorzystania przy zamówieniu do końca czerwca! Długo szukałam co bym mogła kupić, bo wszystko drogie z przesyłką, ale +15 zł to piechotą nie chodzi, więc zależało mi na wykorzystaniu zniżki. W końcu znalazłam ciekawą rzecz, a mianowicie serię pose booków i zamówiłam ten z pozami faceta, bo kobiet rysuje mniej, a pose booki yaoicowe albo hentaicowe to bałabym się trzymać na półce chyba XD.



Na każdej rozkładówce mamy jedną pozę, ujętą z różnych punktów widzenia, w różnej perspektywie. Najpierw w kolorze, potem pozy powtarzają się w odcieniach szarości. Są to małe zdjęcia, ale do wyłapania ogólnego ustawienia ciała i sposobu wyłapywania cieni wydają się idealne. Mam nadzieję, że zacznę z niego niebawem korzystać i zobaczę jak wypada to w praktyce. 

Swoją drogą... oczywiście zapomniałam przy zamówieniu zużyć tych punktów i w zeszłym tygodniu zamówiłam coś innego, żeby te 500 jenów wykorzystać. Dobrze, że sam pose book z przesyłką nie był dramatycznie drogi. XD

A teraz koniec z przesyłkami z Japonii i wracamy do Polski! A zaczynamy od... twórczości fanowskiej!



Te piękne gadżety (ja akurat wzięłam ze sportówek) można kupić na zagranicznych konwentach od polskiej rysowniczki, co się kiwi zowie. Oczywiście nie tylko takie breloczki akrylowe i notesiki, ale akurat ja wzięłam to. Mam o tyle szczęście, że z kiwi się znam i miałam okazje zaopatrzyć się w nie w Polsce, ale to smutne, że większość dobrych rysowników sprzedaje swoje prace głównie za granicą, a u nas na stoiskach bieda. Ale cóż, za granicą się to chyba jakoś bardziej opłaca. Notesiki z YowaPeda są mega urocze, poza tym akrylowe breloczki z Free!, YowaPedy i Kuroko no Basket~~ Piękne rzeczy, których można mi zazdrościć... ale przede wszystkim podziwiać, że mamy takich zdolnych Polaków!


"alvringar" to drugi CLAMPowy doujinshi od Larienne, tym razem robiony w pojedynkę. W sumie to dostałam go już jakiś czas temu, ale nie mam weny, żeby go przeczytać. Doujin jest robiony dla publiki międzynarodowej, czyli po angielsku, natomiast dostałam tłumaczenie polskie w ramach wkładki i zastanawiam się co robić - w sensie bardzo dobrze rozumiem angielski, ale wydaje mi się, że skoro autorka jest Polką, to może się okazać, że dialogi po polsku są płynniejsze. Jeszcze się okaże. Do samego komiksu, który ma około 100 stron na papierze offsetowym (90ka zgaduje) z błyszczącą kolorową okładką dodawany był rysunek wydrukowany na papierze do zdjęć i zalaminowany chibik z przywieszką. 



To co mogę powiedzieć bez czytania, to to, że kreska Larienne jest schludna, bardzo charakterystyczna, autorka troszkę mniej różnicuje budowę ciała niż CLAMP u swoich postaci, dlatego postacie delikatniejsze nadal wydają się delikatne, a postacie, które delikatne nie były - są delikatniejsze niż w wersji CLAMPowej. Bo w sumie nie wspominałam, ale mam nadzieję, że niektórzy zdążyli zauważyć, że jest to doujinshi z różnymi postaciami z uniwersów stworzonych przez grupę CLAMP. Rastry użyte są bardzo profejsonalnie, natomiast łamanie dialogów w dymkach raz lepsze, raz gorze. Mam już jeden doujin tej autorki i w sumie nie mam żadnych nowych opinii czy uwag do tego dj, przynajmniej nie przed przeczytaniem. Na końcu doujina są ilustracje innych autorów dla Larienne - wrzuciłam wyżej zdjęcia dwóch, żebyście mniej więcej mięli podgląd na ich poziom też :). Taki rarusiowy doujin kosztował mnie z przesyłką 35 zł, w sumie jak na doujina, który wychodził międzynarodowo nie jest to duża cena, na warunki typowo polskie na pewno musiałby kosztować mniej, ale to nie polski rynek był targetem. Ale i tak dla Polaków było taniej, więc narzekać nie mogę. Więcej może powiem jak przeczytam :D.


Kolejna w kolejce do przeczytania jest o dziwo książka - "Dzienniki japońskie" Piotra Milewskiego. Wygrałam ją w konkursie na facebooku i w sumie wydaje się lekką lekturą, co jest miłą odmianą, bo 
a) ostatni raz wygrałam "Żywot kobiety swawolnej" i od roku udało mi się przeczytać tylko 20 stron tej klasyki, bo to literatura dla mniej opornych niż ja (ale w sumie wielu znajomych twierdzi, że to książka nie do przeczytania),
b) przez ostatnie dni czytałam tylko jakieś zarządzenia prawne na wewnętrzny egzamin w pracy i mi już czytanie bełkotu uszami wychodzi.


Następna nieprzeczytana jeszcze gwiazda to "Atak Tytanów - Bez Żalu" - tom 1 , który w sumie kupiłam, żebym miała do głównej serii do kompletu (bo główną serię wygrałam, wiem, że nie powinnam tego przypominać co chwila, ale ostatnio mam nowych czytelników, a nie chcę, żeby wyszło, że magicznie dostaje mangi za darmochę ;)), ale jako, że nie jestem fanką Levia (nie jest złą postacią, po prostu nie jest też jakąś moją ulubioną) to z czytaniem mi się nie spieszy. Prenumeratę z plakatem i zakładką na mangerdenie kazała mi zamówić moja dusza kolekcjonera, która jaki widać w tej notce ostro się rozbudziła. Jest śliczny, ale go raczej nie powieszę nigdzie. A tomik kiedyś przeczytam.


Prawie zapomniałam o kolejnym tomie "One Piece", ale że mam tyły z czytaniem mam tylko pytanie do prenumeratorów mangi na mangardenie - czy tym razem była tylko 1 karta danych (z Chopperem) bez koszulki (w sensie takiej foliowej, że Chopper bez koszulki to wiem)? Czy może dostałam jakąś wybrakowaną wersję? Bo nie wiem, a potrzebuję wiedzieć XD!




Zakładka z"Jak zostałam bóstwem" przyplątała się do mojego zamówienia Copiców na Yatta, chyba w ramach przeprosin za długie niewysyłanie paczek czasem coś dokładają (moja była z kwietnia jeśli ktoś ciekawy, ale ja w sumie wiem, że tyle można na Copiki czekać, z resztą wysłali mi niepełną paczkę, bo jednego brakowało i będzie wysłany osobno). A poza tym... "Paradise Kiss". Znajoma sprzedawała swoją kolekcję mang, więc postanowiłam zaopatrzyć się w kilka tytułów już niedostępnych w całości, w tym w "Paradise Kissa". Mangę czytałam w liceum, anime obejrzałam na studiach, po studiach obejrzałam bardzo luźną adaptację filmową, a teraz znów mam mangę w rękach, pełna obaw, czy nie rzucę nią w kąt, bo co jeśli ci kolorowi bohaterowie okażą się jeszcze bardziej niedojrzali niż za pierwszym, drugim czy trzecim razem i tylko nerwa złapię? No, ale "Mars" po latach okazał się dużo bardziej wartościowszą lekturą, więc kto wie, może ParaKiss  na tych pożółkłych kartkach również mnie zaskoczy.


Na koniec dwa białe kruki na polskim ryneczku mangowym pochodzące z wydawnictwa Saisha - Cutlass (manga przerwana przez autorkę) i jednotomówka "Wild Rock". Widzę jak ludzie skupują te mangi za 40 zł, mają po 5 egzemplarzy po to, żeby kiedyś sprzedać je za 60-80 zł, tomiki dochodzą do szalonych cen...Na szczęście ja miałam okazję odkupić od koleżanki w cenach niższych niż okładkowa, mimo mojego sentymentu do Saishy nie potrafiłabym wydać na te mangi więcej niż widnieje na okładce. Pytacie - "Czemu masz sentyment do Saishy, skoro nie masz żadnych mang od nich?"... No dobra, nie pytacie. Ale i tak wam opowiem. Ludzie z Saishy zawsze byli dla mnie dobrzy na konwentach. Raz mi pożyczyli kubek, a raz nakarmili kanapką, kiedy byłam biednym głodnym licealistą bez pieniędzy, który nie umiał się poruszać po Krakowie, a na konwentach nie było bufetu. Nigdy nie zapomnę, że mnie nakarmili, nigdy!

Wild Rock
Wild Rock

Cutlass
Wild Rock
"Cutlassa" kiedyś nawet miałam, bo to było lekkie i Yuu Higuri wtedy była znana, więc dopiero sobie odświeżę, natomiast od "Wild Rocka" zawsze odrzucała mnie ta okładka... a w sumie zupełnie niepotrzebnie, bo zamiast jakiegoś hardkorowego yaoica mamy tu do czynienia z infantylną historyjką w stylu "Romeo i Julian wśród dzikich plemion, tylko z dobrym zakończeniem", co wcale nie jest takie złe, bo po wszystkich moich obawach i wszystkich naprawdę złych BL, jakie w życiu na oczy swe niewinne ujrzałam, tę historię czyta się całkiem przyjemnie.

Uff, dotarłam do końca. Życzę sobie, żeby w lipcu i sierpniu ograniczać się z zakupami, bo przedwczoraj ze stresu przed egzaminem znowu zaszalałam i znowu na kolejnym podsumowaniu będę się wstydzić, że wydałam więcej niż powinnam. I jeszcze... powinnam znowu podopisywać rzeczy do mojej kolekcji mangowej, a ledwo udało mi się dzisiaj tę notkę napisać... Trudno! Do następnego :D!

{ 31 komentarze... read them below or Comment }

  1. Wow, dużo przybyło do twojej kolekcji! Wszystkie figurki i zawieszki są takie urocze ;w;. Zawsze te yaoicowe i hentaiowe mogłabyś schować pod łóżkiem czy coś, nikt by raczej tam nie zaglądał myśląc o czymś takim xD. O rety, te gadżety od kiwi są przeeurocze! Szkoda, że można je dostać tylko na zagranicznych konwentach, ale racja tam się chyba bardziej opłaca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie nie tylko są ładne, ale bardzo zróżnicowane wobec tego co jest u nas na stoiskach konwentowych - notesiki czy takie jakościowo dobre breloki akrylowe to rzadkość.

      Usuń
  2. Jak dużo rzeczyyy!
    Do pozazdroszczenia te wszystkie breloczki i figurki, sama nie mam jakoś ambicji, żeby w takie się zaopatrzyć. XD
    Bez Żalu czytałam - żadne cudo może to nie było, ale pewnie wiele osób ucieszy się z Levia w roli głównej. A i sama kreska wyglądała świetnie.
    Wow, myślałam, że Paradise Kiss ma więcej tomów, a tu tylko pięć. Zainteresowałaś mnie tym tytułem, chętnie przeczytałabym notkę, co o nim myślisz! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie zaczęłam przez znajomych, bo spora część z nich jest zagorzałymi figurkowcami XDD, chociaż ja to wpadłam po uszy głównie w te maleństwa.

      Usuń
  3. Tak bardzo zabrałabym Ci te wszystkie breloki z Gekkan Shoujo Nozaki-kun... <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są ładne nawet jeśli nie lubi się serii 8D

      Usuń
    2. Lubię serię. I są boskie. *_*

      Usuń
    3. Chociaż, nie powiem, Twój Reo też skradł moje serce. Te rzęsy. <3

      Usuń
  4. Jak zawsze szalejesz.
    Ja wczoraj przeczytałam doujina do uniwersum Clampa i muszę przyznać, że autorka stworzyła naprawdę ciekawą i rozbudowaną historię, aż szkoda, że musiała ją zamknąć w tylko tylu stronach.
    Breloczki z gekkan są przeurocze, w ogóle ładnie wychodzą te maleństwa tej firmie. xD
    Wild Rock tylko czytałam niestety na półeczce nie mam, a że sama sentymentu do wydawnictwa nie mam (bo mieć nie mogę xP) to raczej nie dorwę nigdy swojego egzemplarza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie chyba odłożę czytanie tego doujina na później, jakoś na niego czekałam tyle, że aż nie czuję już weny xD Ale kiedyś!

      Co do WR - chyba, że trafisz na taką okazję jak ja, chociaż nie wiem czy to możliwe.

      Usuń
  5. Słodziutkie te gashaponki, mam słabość do takich malutkich rzeczy, i petit nendoroidów i obok figurek akcyjnych to jedyne trójwymiarowe gadżety, które mnie interesują. Dobrze, że nie jestem fanką sportówek, bo widzę, że na zalinkowanym blogu jest sporo okazji, a Twoje są naprawdę śliczne :D Liczę, że na Animatsuri może znowu coś zdobędę, była tam dziewczyna co miała trochę takich rzeczy, przywieszkę do telefonu z Masamunya z Nyanpire u niej zdobyłam *_*
    Znajoma robi zamówienie z Suru jakoś co miesiąc i nawet mi ostatnio proponowała pomoc w odszukaniu interesujących rzeczy, ale jakoś tak mi głupio wykorzystywać jej niesamowitego skilla Znajomości Japońskiego :<
    CDJapan ostatnio znalazłam jak szukałam artbooków, mają ich podejrzanie dużo i dobre ceny, widzę, że masz z nimi doświadczenie, polecasz? Bo widzę, że mają rzeczy, których totalnie pragnę, ale nie wiem, czy są legitni? :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, jak koleżanka proponowała to trzeba skorzystać, lepsza okazja się nie trafi, no!
      Jeśli chodzi o CD Japan to długo u nich zamawiam, pełna profeska, tylko przesyłka rzeczy troszkę zawyżona czasem (ale cóż, artbooki i magazyny są jednak ciężkie), no i raz mi się zdarzyło, że nie mięli czegoś na stanie ani nie byli już w stanie sprowadzić i wtedy zwracają kasę. A poza tym właśnie dają ci zniżki 10-15 zł, a to na twoje urodziny, a to żeby ci przypomnieć, że pół roku nic nie zamawiałaś, a to 50 jenów za wypełnienie ankiety po zrobionych zakupach itp. Dobry program lojalnościowy :), tylko co jakiś czas (rok?) punkty się przedawniają. No i za samo założenie konta masz punkty (nie pamiętam czy 300 czy 500 jenów).

      Usuń
    2. Mówiła dziś, ze zamówienie na ten miesiąc wyjdzie siedmiokilowe xD Za tydzień idę na konwent, może w sierpniu faktycznie się skuszę na to magiczne suru :)
      Dzięki za info, akurat dzisiaj i Aypa chwaliła CDJapan, wygląda na to, że zdobedę artbooki o których nawet mi się nie śniło, matęuńko, co za emocje :D

      Usuń
    3. W sumie ja photobooki kiedyś zamawiałam na yesasia też, bo ceny są droższe, ale powyżej jakiejśtam sumy są gratisy i darmowa przesyłka, więc w sumie zależy co... chociaż teraz bardziej CD Japan się trzymam :D

      Usuń
  6. Japońskie rzeczy, meh... ALE DAWAJ MI TEGO WILD ROCKA I PARADISE KISS!
    Słyszałam, że Saisha uratowała Cię od śmierci głodowej i jestem im za to bardzo wdzięczna, bo kolejna osoba, której komciać można i na stosiki ładne patrzec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam farta ;D Ale byłam pewna, że ani jednego ani drugiego nigdy nie będę mieć i nie planowałam, ale jak zobaczyłam ceny u koleżanki (za ParaKissa i 2 mangu od Saishy dałam 90 zł już z przesyłkę 8D) to się nie zastanawiałam długo.

      Usuń
    2. Kiedyś sobie z netów spiracę Wild Rocka jak będę mniej leniwa. Kiedyś.

      Usuń
  7. Kolejny owocny miesiąc jak widzę :D
    Breloczki z Gekkan'a zdominowały swoim ładnym i pociesznym wyglądem pozostałe gadżety. Oczywiście w moim subiektywnym guście. Ale co począć, wewnętrzny głos fana serii się we mnie obudził ;3
    Co do mangi Yowamushi Pedal, jestem naprawdę pod wrażeniem! Kadry które sfotografowałaś są zarówno dynamiczne jak na sportówkę przystało, ale samo tło jest także dopracowane. Brawo dla autorki :)
    Polskie gadżety także mi zaimponowały; wydają się być porządnie zrobione a i postacie siebie przypominają (jak to dziwnie zabrzmiało xd).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat autor YP jest facetem (co jest aż dziwne patrząc na te emocje między bohaterami czasem XD), ale rzeczywiście robią te rysunki wrażenie - zwłaszcza w druku, bo w skanlacjach wyglądają śmiesznie i koślawo XD

      Usuń
  8. Matulu ile rzeczy!!!! *.* Te przesłodkie breloczki i figurki, matko <3
    Lubię czytać Twoje posty. Są jasne, przejrzyste i po prostu fajne :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Do mnie też przyszła tylko jedna (ta sama) karta z One Piece'a. Teraz zastanawiam się, czy do kolejnych tomów będą jeszcze dodawać karty, bo nie wiem, czy zamawiać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie pewnie nie chcą spoilerować tego, czego jeszcze nie ma, ale z drugiej strony zawsze zamawiam preordery dla tych kart...

      Usuń
  10. A u Ciebie znowu tak dużo wszystkiego. 8D
    Wszystkie te maluchy są tak niemożliwie urocze. I te ich małe rowerki, ohmai xD. Czaiłam się jakiś czas na tego doujina, ale w końcu było tyle innych rzeczy, że zostawiłam temat na później i o~ :c
    Mnie się kiedyś udało dorwać Wild Rock po cenie chyba okładkowej, a Cutlass jakiś czas później, wyjątkowo tanio... Widzę czasami jak ludzie kupują te mangu po 50zł i łał... świadomość posiadania białych kruków jest całkiem przyjemna, ale mimo wszystko nie xD.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy autorce zostanie w ogóle ten doujin po Japan Expo, bo pre-ordery już zamknięte, a reszte wzięła na ten konwent...

      Usuń
  11. Prześliczne są te breloczki z Gekkan. *o*
    Pose booki? Ciekawa rzecz. Głównej serii "Ataku Tytanów" nie kupuję, jednak może zdecyduję się na "Bez żalu" (chociaż właściwie nie mam żadnego konkretnego powodu). Zazdroszczę 5. tomu "Paradise Kiss", którego nie zdążyłam kupić. T.T

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie stare mangi kupuje kompletami właśnie, bo ciężko jest potem dokupić pojedyncze tomiki...

      Usuń
  12. Całkiem pokaźny ten stosik :)) "Paradis Kiss" obejrzałam całkiem niedawno i miałam ochotę na mangę ale tak jak napisałaś już nie jest dostępna w całości - trudno ;) a co do zamówień na Yatta to ja dostałam w prezencie za długie oczekiwanie (2 miesiące) K-ON ;)
    A i to Ty byłaś tą szczęściarą, co wygrała ;) gratuluję ;)) mi się nie poszczęściło niestety... w konkursie Waneko też nie.. niestety :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie czasem się jakiś komplet "Paradise Kss" trafi gdzieś w normalnej cenie, łatwiej kupić Marsa" (polecam kupić komplet póki jakiś na allegro jest, chyba, że już masz XD), bo też świetna manga.

      Ja też coś robiłam na konkursy Waneko, ale niestety moja wspaniała przemalowana lalka Barbie na Strażnika nie została doceniona XDD

      Usuń
  13. Tyle fajnych rzeczy *.* Te wszystkie chibi figureczki są tak słodkie, że cięzko im się oprzeć. Dobrze, że nie widuję takich z moich ulubionych serii bo chyba bym majątek na nie wydała XD
    Katalog z pozami dobra rzecz, zwłaszcza ujęcia w perspektywie się przydają. Ja do tej pory na trudniejsze pozy wykorzystywałam stronkę pose maniacsa, ale taka namacalna książka do której możesz zajrzeć w każdej chwili na pewno jest lepsza.
    Czasem przeglądając deva zauważam, że świetni polscy rysownicy są bardziej znani za granicą niż u nas i właśnie tam kierują swoje oferty, trochę szkoda, zwłaszcza, że po Twoich zdjęciach widać, że gadżety pełna profeska.
    Też mam "Dzienniki japońskie", czytam w autobusie w drodze do pracy, ale jakoś szczęgólnie książka nie porywa, sporo jest bardzo pobieżnych opisów miast, może dalej czegoś więcej się dowiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może są takie gadżety, a może tego nie wiesz? xD Chociaż sama wzdychałam kiedyś jak fajnie byłoby mieć jakiś gadżet z Kuragehime, albo Chihayafuru...

      U mnie "Dzienniki japońskie" trochę poczekają, bo w końcu zabieram się za to, żeby podkraść bratu "Na skraju jutra".

      Usuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -