Ta strona korzysta z ciasteczek, jeśli się z tym nie zgadzasz zamknij bloga lub wyrzuć komputer przez okno.
Posted by : Otai niedziela, 26 kwietnia 2015

Postanowiłam poeksperymentować i zacząć pisać recenzje wydań papierowych mang/ książek/ artbooków i może czasem czegoś gadżetowego. Co najśmieszniejsze do tej decyzji skłonił mnie brak czasu, a nie jego nadmiar. Po prostu odkąd mam mniej czasu to czytam mniej, przez co mam coraz więcej wrażeń i przemyśleń na temat poszczególnych tytułów, dlatego zbiorcze notki nie wystarczą. Zobaczymy co z tego wyjdzie, ale skoro w końcu się zdecydowałam spróbować, to powinnam to wykorzystać zanim się rozmyślę.

:REverSAL


Na pierwszy ogień idzie tytuł, którego ani nie spodziewałam się kupić, ani recenzować. Zaczęło się od tego, że kiedy już raz na miesiąc pojawiam się w Empiku, lubię sobie przeglądać różne mangi, nawet te, których wstępnie kupić nie chciałam. Do :REverSALa moja ręka powędrowała w stronę mangi ze ślicznymi obwolutami.  Wiedziałam, że to nie mój klimat, wiecie, kobietka w kimonie ze spluwą na obwolucie troszkę mnie przed tym ostrzegała, a kiedy przekartkowałam pobieżnie pierwszy tomik moim oczom ukazały się nie tylko ładne rysunki, ale także bebechy i zombiaki.

Zombiaki zombiaki
Flaki i więcej flaków czyli coś, czego bardzo nie lubię.

 Zanim jednak zdążyłam odłożyć nieco odstraszona mangę na Empikową półkę to rzuciło mi się w oczy, że główna bohaterka ma fangerla na super sentaie - a raczej konkretnego sentaia. Wiecie, taki japoński pierwowzór Power Ranger. Jako, że sama jestem fanką minimum trzech serii super sentai jakoś ten fakt zapadł mi w pamięć. Jak powinniście się już zorientować jeśli czytacie tego bloga. to ja jakoś łapię się na różne promocje, czyli punkty lojalnościowe z Yatta, które mogą przepaść, albo "kup 3 mangi Studia JG, nie płać za przesyłkę" to dobra wymówka, żeby poszerzyć horyzonty o gatunki mang, których wcześniej wielką fanką nie byłam. Cóż, poszerzanie horyzontów to ważna sprawa, a ukończona seria posiadająca 2 tomy to w sam raz jak na początek.



W porównaniu do innych mang


:REverSAL to manga datowana na lata 2011-2013. Wyszła z pod rączek bardzo utalentowanej artystki Karakary Kemuri, znanej z wydawanej w Polsce serii Donten ni Warau. Seria ta jest popularniejsza ze względu na adaptację anime, niestety mnie ta adaptacja nie zachęciła na tyle do mangi, żeby ją kupić i się z nią zapoznać przynajmniej na razie. Tak, że mogę uznać, że :REverSAL to pierwsza manga tej pani, którą czytałam. Recenzowana dwutomówka określona jest mianem seinena, czyli skierowana była przynajmniej częściowo do starszych czytelników płci męskiej, ale że inne mangi autorki są tagowane jako shoujo (dla dziewczyn) albo josei (dla kobiet) to można wywnioskować, że jej twórczość w mniejszym lub większym stopniu trafia również do pań. Za polskie wydanie odpowiada Studio JG, które mangę określa jako lekki horror akcji, co myślę dobrze opisuje ten gatunek. W Polsce manga została wydawana pod koniec 2014 i na początku 2015. Cena okładkowa to 19,90 zł. Sam opis wydawnictwa brzmi tak:
Mieszkająca w Kioto Ayame Matsuyuki szkoli się, aby zostać gejszą. Posiada jednak niezwykle bujną wyobraźnię i ogromne pragnienie, aby kiedyś stać się superbohaterką. Z adoracją pochłania seriale o zamaskowanych wojownikach, marząc, że może kiedyś i ona zdoła stanąć na straży sprawiedliwości. Ta właśnie chęć niesienia pomocy innym sprawiła, że gdy napotkany na ulicy młody mężczyzna zostaje napadnięty przez psa, dziewczyna natychmiast spieszy na ratunek. Choć szczęśliwie ocalony dość szybko się oddalił, okazuje się, że w pośpiechu zgubił nietypową konsolę. Kierowana ciekawością Ayame włącza grę i dodaje siebie jako nowego gracza. Wkrótce wokół dziewczyny zaczynają dziać się dziwne rzeczy... Młodziutka kandydatka na gejszę trafia do niezwykłego świata. Z jednej strony jest to Kioto dokładnie takie, jakie zna, a z drugiej jego zupełne przeciwieństwo, jakby lustrzane odbicie. Z tym że po tej stronie lustra obowiązuje tylko jedna zasada - zabijaj, albo sam daj się zabić.  - źródło
Obwoluty z tyłu
Okładki bez obwolut
Polskie wydanie jest bardzo schludne i to dla mnie wielki plus. Dobre klejenie, brak wylewającego się kleju, brak obciętych dialogów, brak schodzącego laminatu, brak wypadających kartek - to coś, o czym mogę czasem tylko pomarzyć w przypadku niektórych wydań. Ale właściwie to za wydania Studio JG urosło w moich oczach, bo akurat o tę kwestię wyglądu wydania dba już od pewnego czasu. Owszem - zawsze mogę się przyczepić do tego, że druk mógłby być nieco wyraźniejszy, zwłaszcza w przypadku drobniejszych rysunków, a strony mogłyby nie przebijać w ogóle na drugą stronę, ale wydaje mi się, że mimo wszystko pewna norma jest utrzymana. 
Wydanie polskie w formacie B6+ posiada miękką okładkę, obwolutę i jest drukowana na papierze offsetowym. Obwoluta jest naprawdę piękna nie tylko ze względu na samą jej kompozycję i rysunek, ale również ze względu na wybór zabiegu na niej zastosowanej - jest matowa z punktowym lakierem błyszczącym, co według mnie bardzo ładnie wyciąga złote elementy.
Czcionki wybrane są dobrze, nieźle się to wszystko czyta. Ułożenie napisów w dymku też jest okej i dobrze się czyta, chociaż kiedy wzięłam mangę do ręki, żeby ją zrecenzować, to okazało się, że wszystkie napisy w dymkach są trochę ciągnięte do dołu, a nie wyśrodkowane, ale podczas czytania nie było to zauważalne... Może to źle, że się wzięłam za recenzję, skoro teraz już na takie szczególiki zwracam uwagę, a poza tym to pewnie kwestia jakiegoś zboczenia. Jeśli chodzi o kwestię onomatopei to są one przemieszane - raz mamy w całości polskie onomatopeje, innym razem są to niewyczyszczone japońskie krzaczki z komponowanym polskim odpowiednikiem.


 Jeśli chodzi o tłumaczenie, to całość czyta się płynnie, nie ma na siłę wciśniętych przekleństw "bo to seinen", "bo taki mamy klimat". Niektórym może przeszkadzać to, że zostały pozostawione japońskie naleciałości w stylu "-kunów" i "-chanów", ale w sumie dla mnie o ile manga rozgrywa się w Japonii, to takie rzeczy nie przeszkadzają mi, bo wtedy wszystko wydaje mi się w miarę na miejscu, jeśli  oczywiście pozostawione są z umiarem, a w moim odczuciu umiar tutaj zachowano.


Jeśli chodzi o kreskę to wydaje mi się, że jest jedną z rzeczy, które ogólnie zachęcają po sięgnięcie po mangi tej pani. Kreska jest dosyć uniwersalna, a jednocześnie naprawdę bardzo ładna. Są kadry bez tła, ale w większości mamy bardzo dużo architektury, szczegóły broni, kimona, ozdoby na włosach, flaki, zombiaki, zwierzątka, więc widać, że autorka niczego nie unika. Włosy są bardzo detalicznie rysowane, a jedyne skróty rysunkowe występują na chibikach i jakichś mniejszych kadrach, gdzie postacie nie mają nosów, rysów twarzy itp., ale wynika to ze stylu autorki. Rastrowanie nie jest również ubogie, ale naprawdę bardzo fajnie i z umiarem prowadzone. Postacie są bardzo różnorodne, powiedziałabym nawet, że wydawały mi się dosyć kolorowe na tych czarno-białych stronach. Estetycznie i technicznie jest naprawdę nieźle.


Autorka wspomniała o tym, że w pierwotnej wersji to jeden z bohaterów męskich miał być głównym bohaterem, ale w trakcie ewoluowania historii autorka zdecydowała się stworzyć energiczną i pozytywną główną bohaterkę z wielką wyobraźnią. Postacie ogólnie są jak na dwutomówkę dobrze zarysowane pod względem charakterów i te ważniejsze wyróżniają się swoją indywidualnością. Jeśli chodzi o klimat całości to mamy tutaj kompletny misz-masz jak dla mnie. Mamy klimat tradycji Kyoto, klimat japońskich legend przemieszany z szalonym klimatem gry komputerowej, zombiaków, strzelaniny, flaków, a nawet przyplątał nam się gadający pies. Może jest to trochę za dużo jak na jedną historię, a może to taki styl autorki - nadal nie mogę się zdecydować :). Myślę, że ten "lekki horror akcji" ten klimat jednak dobrze opisuje.

Dawno dawno temu, kiedy japońskie horrory wchodziły do Polski, a Krąg był nowością miałam na nie taką.. małą fazę. Największe wrażenie w sumie zrobił na mnie "Ring" Kojiego Suzukiego. Chociaż książkę czytałam tylko jeden raz to w pamięci zapadł mi motyw porównywania zła do kręgów na wodzie - kiedy wrzuci się kamień to widać jak woda zatacza coraz większe i większe kręgi. To, że pojawia się jeden krąg oznacza, że chociaż zniknie pojawi się za nim większy krąg. Powracające jak bumerang zło, które mimo likwidowania przyczyny będzie zataczać coraz większe kręgi zapadło w mojej pamięci na tyle, że wiele razy w zwłaszcza azjatyckich produkcjach (bo właściwie w większości po takie sięgam) odnajdywałam ten motyw. Mam wrażenie, że w :REverSALu spotykamy się z podobnym motywem, co powoduje, że mamy do czynienia z zakończeniem otwartym zostawiającym nam dużo pytań. To z jednej strony wygodne zakończenie, z drugiej strony wprowadza jednak pewien specyficzny klimat zostawiając wiele pytań bez odpowiedzi.

Więcej o fabule w sumie się nie rozpiszę, bo jeszcze coś zespoileruję i co wtedy?


Czy jestem zadowolona z zakupu? W sumie nie narzekam, wydanie jest bardzo ładne, kreska autorki naprawdę fajna, postacie według mnie nie najgorsze jak na krótką serię, a fabuła... cóż, mogła być gorsza. Właściwie gdyby nie te flaki byłoby całkiem nieźle, a że za takimi rzeczami nie przepadam to na pewno nie będzie moja ulubiona seria. Czy teraz po przeczytaniu zdecydowałabym się kupić tę mangę? Też nie wiem, właściwie nie mówię mocnego "nie"  pewnie wylądowałaby na mojej półce wcześniej czy później ot, chociażby po to, żeby ładnie wyglądać, albo żeby pożyczyć bratu, gdyby w końcu zdecydował się przeczytać jakąś mangę.


No i skończyłam recenzję i chyba nie jest taka najgorsza (a może za dużo się złych blogów naczytałam i mam podwyższoną samoocenę). Może napiszę jakieś kolejne~~

{ 25 komentarze... read them below or Comment }

  1. Nie kuś mangami, teraz nie mam kasy :D
    Czy tylko mi się wydaje, że tomiki bez obwolut wyglądają lepiej?
    ~Mayumi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie fajne rzeczy znajdują się pod obwolutami. Gorzej jak manga nie ma obwoluty, którą można by ściągnąć.

      Usuń
  2. Osobiście spodobała mi się Twoja recenzja i szczerze? Po pokazaniu kreski mam ochotę przeczytać tą mangę :) Jednak najbardziej spodobała mi się, a raczej spodobały się okładki, są boskie *.* I bohaterka w koku jakoś wpadła w mój gust.. No no, chyba coś wykombinuję ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak jak pisałam na moim blogu - wydanie i kreska podobają mi się bardzo, ale fabuła mi zupełnie nie siadła i nie skusiłam się na drugi tom. Strasznie byłam rozdarta, bo tomik wygląda naprawdę ślicznie, ale ostatecznie uznałam, że mam wieele lepszych mang na wishliście. ;) Chętnie bym za to kupiła sequel do Śmiechu w chmurach, mam nadzieję, że Waneko pokusi się o jego wydanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fabuła to według mnie nie jest tu za rewelacyjna w porównaniu do całej reszty tej mangi. Ja póki co mam mieszane uczucia co do kupowania Śmiechu w chmurach, bo anime mi po prostu nie siadło wystarczająco.

      Usuń
    2. Nie ma to jak wkleić śmiecia ze schowka i nie zauważyć... Oh well.

      Śmiech w chmurach jest przyjemny, może nie jest to arcydzieło, ale czyta się dobrze, a kreska jest świetna. Anime nie oglądałam, to się nie wypowiem. ;)

      Usuń
  4. O, fajnie, recenzja mangi, na którą czekałam, którą wreszcie kupiłam i nie mam czasu czytać xD
    Bardzo fajnie, mojego zdania o tym tytule wprawdzie nie zmieni, ale zawsze miło zobaczyć cudzą perspektywę, zwłaszcza, gdy jest rzeczowa i dobrze napisana :) Ja na przykład bardzo boję się horrorów in general, ale flaczki i generalnie makabrę to nawet lubię, dopóki nie jest to straszne (dlatego uwielbiam Junjiego Ito).
    Kurczę, teraz mam ochotę wreszcie to przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja flaki nie bardzo, dlatego cieszę się w sumie, że Atak Tytanów mam przez przypadek za darmo, bo też bym się biła z myślami i pewnie zrezygnowała, tak jak z Tokyo Ghoula XDDD

      Usuń
  5. To najpiękniejsza okładka na świecie <3 Zamówione, teraz tylko czekam *^*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohohoho! To powodzenia w czytaniu :D

      Usuń
  6. Otai pisze recenzje! xD
    Tytuł ten chodziło mi po głowie już od jakiegoś czasu, ale ostatecznie jednak nie zdecydowałam się na zakup, chociaż muszę przyznać, że piękne okładki i kreska w środku wciąż kuszą, jednakże jako że i tak jestem ze wszystkim bardzo do tyłu, a gdzie nie spojrzę tam słyszę, że fabuła mimo wszystko średnia to odpuszczę sobie tę mangę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że jak już zacznę pisać recenzje to z jakiegoś górnolotnego powodu, a nie dlatego, że ogólnie mało czytam ostatnio, ale... trudno XDD

      Usuń
  7. Recenzja faktycznie jest nienajgorsza, ba! Jest całkiem dobra! :D To fakt, Studio JG naprawdę dba o wydawane mangi. Lubię ich wydania nawet mimo tego, że w sporej części są trochę za duże na moje małe dłonie (za to shouneny JPFu są idealne). Reversala nie czytałam (tak, nie chce mi się pisać poprawnie tej nazwy), ale czuję się szczerze zachęcona. Sądzę, że ta manga może mi się spodobać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja akurat lubię troszkę większe formaty. W ogóle uważam, że najfajniej by było jakby format był dobierany pod konkretną mangę, a nie "bo w takim formacie wydajemy", bo potem na spady idą fajne części obrazków :C

      Usuń
    2. A to akurat jest fakt. Format pod mangę, a nie manga do formatu! Mimo to ja i tak wolę te mniejsze. ;_; Przynajmniej ze względu na wygodę - te większe po prostu niewygodnie mi się trzyma. D:

      Usuń
  8. Kupione i nieprzeczytane :D Wstyd się przyznawać ^^'

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam mangi, któe prawie rok u mnie siedzą i jeszcze ich nie ruszyłam (albo zacięłam się po 4 tomach, a tu jeszcze 12 XD)

      Usuń
  9. Brakowało mi w internecie takich krótkich, dobrych i treściwych recenzji. Dziękować! :)
    Już przed premierą "Reversal" interesował mnie tylko z powodu ślicznych okładek. Bądźmy szczere- gejsze i spluwy to nie moja bajka x) Chociaż zainteresowałaś mnie tym "kręgiem zła" ^^.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czytałaś kiedyś "Ring" w formie książkowej? Tam to dopiero ten "krąg zła" robi wrażenie :D

      Usuń
  10. Przy moich ostatnich zakupach, zupełnie zapomniałam o drugim tomie tej mangi, więc zakończenie przyjdzie mi poznać kiedy indziej. Mnie głównie do serii przyciągnęła przepiękna obwoluta, sam pomysł na fabułę, pomimo, że nieźle zakręcony też jest ok i w sumie ciekawi mnie jak to się skończy. Kreska trochę nie w moim guście (zbyt "gładka" i wymuskana), ale nie można jej niczego zarzucić. Ciekawi mnie, czy "Śmiech w chmurach" od tej autorki prezentuje się lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie wydaje mi się, że pod względem kreski nie ma zbyt wielkiej różnicy między seriami, ale nie mam "Śmiechu w chmurach" żeby dobrze porównać, a ze skanami porównywać to średnio mi się chce, bo to zawsze różnica obróbki też.

      Usuń
  11. Świetna recenzja. Szczerze bardzo mało takich wśród ogromnej ilości blogów poświęconych właśnie recenzjom mang. Większość jest mdła "o tym jest manga, jest ładna OMG KOMENTUJCIE". Dzięki za dobrą lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D Nie ma jak miły koment w zły dzień

      Usuń
  12. Zakupiłam mangi już dawno przed przeczytaniem twojej recenzji, co mnie skłoniło do zakupu? Cóż, bardzo lubię tajemnice, lekkie horrory i tego typu rzeczy, a do tego śliczna mieniąca się obwoluta i kreska mnie zachęciły. Lekko przewidywałam fabułę, ale to norma xD. Świetna recenzja, dzięki niej zauważyłam jej wady, co nie przeszkadza mi w byciu z niej zadowolonej. Podoba mi się też to, jak pod obwolutą widnieje rewers napisu "Reversal", ot taki mały drobiażdżek.
    Nie wiem dlaczego, ale ten pies mnie śmieszył XD

    OdpowiedzUsuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -