Ta strona korzysta z ciasteczek, jeśli się z tym nie zgadzasz zamknij bloga lub wyrzuć komputer przez okno.
Posted by : Otai niedziela, 15 marca 2015

Ostatnio z nudów (bo nie mogłam spać w nocy) zrobiłam dwie rzeczy - pierwszą z nich jest danie wywiadu na blogu Minoshi, który w sumie jest niezobowiązujący i taki randomowy, a drugą rzeczą było zapisanie się w końcu na forum Waneko (już dobijam do 50 postów, dlatego nie chciałam się zapisywać, bo dużo gadam X;D). Zbliża mnie to w pewien sposób do napisania notki o tym, jakie mangi zobaczyłabym chętnie wydane w Polsce, bo dzięki zapisaniu się na forum jakoś to sobie zaczęłam systematyzować.

Ale dzisiejsza notka będzie o czym innym. Otóż w zeszłym tygodniu dostałam w sumie kolejny wadliwy tomik i zażartowałam na twitterze, że wydawnictwa chyba powinny mi dawać stałe zniżki już na wstępie, skoro jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że to właśnie mnie wyślą ten jeden z (oby nielicznych) wadliwych egzemplarzy. Ta żartobliwa teza jakoś doprowadziła mnie do postanowienia - to czas napisać notkę o tym jakie egzemplarze mang mi się przytrafiały. W sumie takie podsumowanie też jest z jakiegoś względu ciekawe, bo przedstawia dlaczego mam dosyć... ambiwalentny stosunek do tytułów ogłaszanych przez różne wydawnictwa, chociaż normalnie bym się cieszyła i skąd biorą się moje obawy o wydanie. Poza tym notka przedstawi wam mniej więcej mojego wyjątkowego pecha do dostawania wadliwych egzemplarzy.

Zanim do niej przejdziemy kompletnie nadmienię, że wymieniałam tylko 2 z tych egzemplarzy - jeśli chodzi o mangi zamówione w prenumeracie w mangastore to po pierwszej wymienionej mandze zrozumiałam, że kompletnie się to nie opłaca, bo odesłałam im tomik listem poleconym, dostałam nowy listem zwykłym, a o zwrotach przesyłki nie było mowy. (EDIT: koszty wysyłki są zwracane, to znowu mój wspaniały przypadek i szczęście wszystko sprawiły :D). Żałowałam, że "Labirynt Uczuć" i "Seven Days" zamówiłam tam w prenumeracie z rozpędu, kiedy wydawnictwo je ogłosiło, a teraz od Kotori zamawiam tylko w sklepach, które lepiej wymieniają towar lub dopiero po zmacaniu egzemplarza. Yumegari niedawno też zaczyna sobie podpadać i też zrezygnuję chyba z prenumerat u nich. Drugi raz wymieniałam tomik "Kuroko no Basket" zamówiony na Yatta.pl i sklep zyskał u mnie plusa, bo nie robił problemów z reklamacją i zwrócił mi całkowity koszt przesyłki tomiku do nich.

Nie jestem pewna czy to wszystkie wadliwe tomiki/kiepsko wydane tomiki, jakie przeszły mi przez ręce, ale te miałam już zrobione, więc postanowiłam je tu wrzucić.

Mangi do 20 zł







To drugi tomik "Kuroko no Basket", w którym chyba 8-10 stron miał wydrukowanych tak jakby podwójnie - wszystko takie prawie jak iluzja 3D. Na szczęście ten tomik spokojnie wymieniłam, bo ten błąd naprawdę przeszkadzał. Swoją drogą pierwszy tomik też był pechowy, bo miał poobcinane znaki interpunkcyjne, a nawet części dialogów, ale wygląda na to, że we wszystkich egzemplarzach tak jest, więc nie byłoby po co wymieniać:


Kolejną mangą (a raczej manhwą) "do 20 zł" i ostatnią z tego przedziału cenowego są "Kwiaty Grzechu" od Kotori, czyli wcześniej wspominany tomik wymieniony. Koniec końców serię i tak sprzedałam po tym, jak przyszła mi prenumerata 3 tomów (a jednocześnie po tym, jak zapoznałam się z całością i odkryłam, że tam jest jednak wszystko zbyt denerwujące, chociaż "Savage Garden" tej autorki lubię).


W przypadku "Kwiatów Grzechu" błąd wydania był ukryty i pojawił się z czasem... otóż po 1-2 tygodniach stania na półce z okładki zaczął schodzić laminat, wręcz pękać i dobrze, że robię te podsumowania miesięczne, bo pewnie nie zauważyłabym na czas i z reklamacji byłyby nici. serio, żeby laminat sam z siebie schodził po dwóch tygodniach...

Mangi powyżej 20 zł

Skąd w ogóle taki podział na te poniżej i powyżej 20 zł? No bo... od droższych mang człowiek oczekuje więcej. W końcu z jakiegoś powodu te wydawnictwa podnoszą te ceny i chociaż nie każdy powód jest jasny to za więcej niż 20 zł człowiek jakoś od razu nastawia się na wydanie dobre. Niestety w moim przypadku wychodzi wręcz na odwrót - droższe wydania zazwyczaj dostaję z wadami i zawsze mi żal, że przepłacam. 


"Savage Garden" od Yumegari ma swój sławny brak marginesów wewnętrznych, przez co tekstów nie da się czytać, a odginać kartki jest zbyt niebezpieczne - z tego co wiem w tym wydawnictwie jest to stały problem. Dodatkowo od 3 tomu "Savage garden" nie ma kolorowych stron tak jak w tomach wcześniejszych... a propo 3 tomu dostałam egzemplarz z tak przepięknie wklejoną pierwszą stroną, ze aż wstyd byłoby tego nie udokumentować i nie wkleić do notki ;).


Jeśli chodzi o jakość i przepiękne klejenie pierwszej strony to jeszcze gorzej prezentuje się mój drugi tom "Seven Days", gdzie strony są właściwie niedoklejone, a klej widać bardzo chamsko. Strasznie jestem niezadowolona z tego wydania i mam nadzieję, że chociaż kolejna manga tej autorki wydana w Polsce (którą swoją drogą lubię bardziej) będzie wydana już lepiej, a ja uchronię się przed wadliwym egzemplarzem. 


Wylewający się z klejenia okładki żółty glut towarzyszy również innemu wydaniu Kotori, czyli "Labiryntowi Uczuć", ale żeby klejowi nie było smutno samemu to wydaniu przydarzyła się również wszędobylska łupież (spójrzcie jak sypnęło bohaterowi tej łupieży na sweterek, a tak jest w całym tomiku) - druk jest szczerze mówiąc średni, nawet bez łupieżu nie byłaby to najlepiej wydrukowana manga, a dodajmy do tego, że autorka mangi lubi sobie czasem zostawić w mandze jakieś białe kropki i te białe kropki od niej na zmianę z tym łupieżem doprowadzają czytelnika do szału. 


W końcu mamy mangę, która zainspirowała mnie ostatecznie do napisania tej notki - tym razem w zamówieniu dostał mi się wadliwy egzemplarz 1 tomu "5 cm na sekundę" od Studia JG, którego zdecydowałam się nie wymieniać, bo w sumie takie są tylko 2 kartki, a poza tym dopiero co przeszłam przez reklamację na Yatta.pl i miałabym powtórkę z rozrywki właściwie tydzień po tygodniu, a naprawdę pisanie reklamacji to nie jest moje ulubione zajęcie. Ale wadę muszę wypomnieć, bo to w końcu komiks w okolicach cenowych 25 zł, więc wydanie powinno być piękne i wypaśne, a tutaj takie paski i wgniecenia na stronach - nieładnie, nieładnie.

Zdarzały się mi również zepsute/źle wydrukowane obwoluty, ale w przypadku, gdy wydawnictwo daje swoim mangom obwoluty (dlatego między innymi wolę obwoluty, ale nie tylko dlatego) to można je wymienić, a nawet wydawnictwa robią dodruki obwolut i je na życzenie wymieniają! Dlatego tu nie ma o czym wspominać :D. 

Może jakoś szałowo dużo tego nie ma, ale ostatnio takie rodzynki trafiają mi się coraz częściej i chciałam napisać chociaż o tym, co zostało udokumentowane przeze mnie zdjęciami. Jeśli będę dostawać kolejne wadliwe egzemplarze przynajmniej będziecie wiedzieć, czemu się wyśmiewam "No, nie, znowu..." i czemu czasem mówię "Może powinnam pisać recenzję i sępić mangi za darmo, przynajmniej by mi ładny tomik wybrali i wysłali" ;)

{ 27 komentarze... read them below or Comment }

  1. Mnie na szczęście nigdy taka sytuacja się nie zdarzyła, uff.
    Ale u Ciebie widzę prawdziwe combo, hahah :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja chyba zbieram za wszystkich te wadliwe egzemplarze X;D... szkoda tylko, że płacić za nie muszę tak jak wszyscy xD

      Usuń
  2. te strony z "efektem 3d" mnie totalnie rozwaliły. :D

    całe szczęście że mi jeszcze taka sytuacja się nie przytrafiła - seven days o dziwo jest bez tego paskudnego klejenia, labirynt uczuć zresztą też (a co do tego 'białego łupieżu' to się nie będę wypowiadać) - chociaż nie, w lutym dostałam dwa tomiki paradise view kojimy lalako i z czego jeden z nich był troszkę pokiereszowany; ale za dużo zachodu z wymienianiem jest, zwłaszcza że zamawiałam z japońskiego amazona.

    ale z drugiej strony, przykro patrzeć na takie coś. ja rozumiem że to jest błąd ludzki/maszyny, ale.. klient płaci to i wymaga wysoko jakościowego produktu, a te wadliwe mangi temu przeczą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mogłam uwierzyć w to co widzę, kiedy tomik dostałam, aż zamiast zrobić zdjęcie odpaliłam skaner XD.

      No właśnie najgorsza jest świadomość, że ludzie płacą tyle samo, a dostają tomiki bardzo różnej jakości, a dodatkowo przecież większość z tych tomików zamawiałam prosto od wydawnictw, a rzadziej ze sklepów internetowych, więc widać jak dbają od klienta i jak im zależy, żeby kupować prosto od nich (czyli pakują jak leci ;)).

      Usuń
    2. dlatego cieszę się że w warszawie są sklepy z komiksami (choć yattę i komikslandię omijam szerokim łukiem), gdzie przed zakupem mogę dokładnie sprawdzić czy wszystko jest w porządku z daną mangą. ale nie wszędzie ludzie mogą pozwolić sobie na takie luksusy, toteż zamawiają prosto od wydawnictw (sama np. skusiłam się na nim zakwitną kwiaty w sklepiku yumegari i przykro mówić, ale już więcej tego nie zrobię).

      Usuń
    3. No ja mieszkam na wsi, do najbliższego Empiku mam 20 km (ale Empików nie lubię), a do sklepu komiksowego to 100 km (i jeszcze nie wiem gdzie się znajduję), więc zostają konwenty (ale jeżdżę na 2 w roku) i sklepy internetowe, ale to straszna loteria :/

      Usuń
  3. Ja jeszcze nie trafiłam na żaden uszkodzony tomik, pewnie dlatego, że mało ich kupuję ;D
    I jestem bardzo ciekawa twojej notki o tym, jakie mangi chciałabyś zobaczyć w Polsce. Ja osobiście marzę o dostaniu w łapki Love Live Idol School Project *O* Tak jak nie lubię kupować mang (wolę online) tak tą bym kupowała xDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja online czytam tylko takie tytuły, które chcę sprawdzić, ale w przyszłości kupić, takie, które nie mają szans na wyjście w Polsce, a może nawet w żadnym ludzkim języku oraz takie, których na półce bym mieć nie chciała, ale chciałabym przeczytać chociaż raz (w tą kategorię wskakują np. tytuły zawierające erotykę). W innym wypadku jeśli mam możliwość przeczytania mangi legalnie i akurat nie jestem bezrobotna to mangę kupuję.

      Usuń
  4. Tomik Kuroko wygrał wszystko. :""D
    Pechowo troszkę masz z tymi mangami, nawet mi z moim parszywym szczęściem tak się nie zdarza!
    Ostatnio jednak byłam w sklepie, gdzie wymacałam "Księcia Przepisów"... Już miałam kupić, ale chwilkę przed tym otwarłam na kolorowej stronie, patrzę a ta strasznie pogięta. Więcej szczęścia niż rozumu, wzięłam inny i wszystko jest w porządku. Ale aż mi szybciej serce zabiło jak pomyślałam, że później pewnie byłyby problemy z wymianą, a ja zostałabym z brzydkim egzemplarzem. :""D
    W każdym razie, mogę tylko życzyć więcej szczęścia przy kupowaniu kolejnych mang. XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam nigdzie w pobliżu sklepu z mangami, więc u mnie to loteria z tym, co sklep mi wyśle. Chociaż kiedy zamawia się np. mangę ze sklepu wydawnictwa to człowiek oczekiwałby jakiegoś dbania o klienta, czy coś :P. Ale tak dobrze nie ma. :D

      A szczęście na pewno się przyda, bo nie wiem ile jeszcze takich wadliwych tomików moja psychika jest w stanie znieść.

      Usuń
  5. A ja w imieniu Mangastore mogę jedynie przeprosić za zaistniałą sytuację. Musiało mieć miejsce jakieś niedopatrzenie bo zawsze w przypadku reklamacji zwracamy Klientom wszystkie koszty odesłania towaru. Proszę o informację na kontakt@mangastore.pl czego dotyczyła reklamacja. Odszukamy i wyprostujemy sprawę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz, wspomnę o tym w notce, żeby ludzie jednak wiedzieli :D! Zamawiałam na tyle dawno, że jakoś mi już nie zależy na wyprostowaniu sprawy, ale przynajmniej ludzie będą wiedzieć, że mój przypadek jest odosobniony :D

      Usuń
  6. oj tak. wady, niby wadunie, ale i tak jak się płaci za coś to chce się dostać coś w dobrym stanie. Coś o tym wiem, jestem tylko ciekawa ile tomików, których jeszcze nie przeczytałam, są z lekką kontuzją... Kiedyś tak się zrobiłam z Vampire Knight, kiedy to nie miałam wydrukowanych kilku stron komiksu... Niestety późno zabrałam się za czytanie i nie miałam możliwości wymiany. Próbuję sobie to tak tłumaczyć, ze jest to jeden, wyjątkowy egzemplarz. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie to powinni ci tak czy siak wymienić w wydawnictwie taki egzemplarz, bo to naprawdę duża wada ;)

      Usuń
  7. Ja za to w moim labiryncie uczuć znalazłam martwą muchę między stronami. To jakiś gratis? ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, to to już trzeba mieć pecha. :o Mnie też się zdarzyło trochę wadliwych tomów - 12. tom Attack on Titan od Kodanshy, gdzie część stron była wydrukowana "w paski" - jakby był drukowany na drukarce atramentowej, w której kończy się tusz, Durarara 1 z powtarzającymi się ok. 20 stronami, któryś tom Toradory, w którym kawałek strony był oderwany (wyszarpany dosłownie) i zagięty, Kuroshitsuji, w którym papier był zagięty na zakładkę i na tym była wydrukowana strona mangi... Takich wylewających się klejów i niedoklejonych stron udało mi się uniknąć, bo zawsze mangę mogłam zmacać i od razu w sklepie wymienić (z wyjątkiem Doll Songa od Yumegari, którego prenumeratę wygrał mój facet i tam pierwsze dwa tomy miały jakieś felery, ale że za darmo, to głupio mi było już się odzywać do wydawnictwa). Takich przyciętych dymków to nawet nie liczę, bo tego jest mnóstwo - ale w moim egzemplarzu Kuroko wygląda to identycznie, więc faktycznie wymiana nic by nie dała.

      Usuń
    2. Choć i tak najbardziej mnie doprowadzają do szału fuckupy na grzbietach - pewnie dlatego, że to najbardziej widać - numery tomów na różnej wysokości, grafika, która ma być motywem przewodnim całej serii, a jest rozjechana jak... no, nie wiem, co, coś rozjechanego. Chyba kiedyś zrobię o tym notkę, "OCD mangowca" czy coś. :P

      Usuń
    3. Kaori - pobiłaś wszystko XDDDDD

      Martu - dlatego lubię obwoluty właśnie, bo wydawnictwa mogą dodrukować poprawne, a z okładkami już gorzej XD

      Usuń
    4. Tak samo jest z obwolutami, a wydawnictwa nie zawsze się palą do dodrukowywania nowych obwolut, jeśli to nie jest jednorazowy przypadek. Przykład - GTO krzywe jak nieszczęście (którego dodruków i tak już nie będzie, ale to inna sprawa). ;)

      Usuń
  8. A przy okazji (o raany, ale Ci naprodukuję spamu pod tą notką) - jakie masz wrażenia z lektury "5 cm na sekundę" w wydaniu Studia JG? Mam tę mangę po angielsku w formie omnibusa Verticala i trochę mi szkoda dużego formatu i obwolut JG, ale... no właśnie, słusznie czy niesłusznie? Co sądzisz o tłumaczeniu, jakości druku, korekty i tak dalej? Nie miałam tego wydania w rękach, a jestem zwyczajnie ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze do lektury jako-takiej nie siadłam, ale na pewno w podsumowaniu marcowym będę miała już więcej do napisania na temat tego tytułu :)

      Usuń
  9. Aż z ciekawości musiałam sprawdzić mój tomik "5 cm", ale nie zauważyłam żadnych defektów. /Kanako

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo to ja mam takie szczęście XD

      Usuń
  10. Haha Kuroko w 3d wygląda genialnie, taki dodatkowy efekt, który oddaje dynamikę tej mangi XD Ja w sumie nie zauważyłam w swoich tomikach defektów, chyba tylko pierwsze tomy "Kwiatów grzechu" były walnięte, ale to chyba wszyscy tak mieli, ewentualnie za małe marginesy w Doll Song, gdzie czytanie kwestii w tamtych miejscach było praktycznie niemożliwe -.-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yumegari jeszcze się musi wewnętrznych marginesów pouczyć XD

      Usuń
  11. Mnie ostatnio nie stać na mangi, więc najlepiej by było jakby nic już nie wydawali. haha xD
    Co do wadliwych tomików to nie wiem jak to jest u Ciebie, ale jak robiłam ostatnio porządki na półkach to zauważyłam, że laminat z Seven Days też zaczyna schodzić. Z obu tomików, żeby było jasne. Co do klejenia to u mnie widać je chyba tylko w drugim. Poza tym jedyne na co trafiłam z takich "wad indywidualnych" to nieporozcinane strony w Silver Spoonie. ^^"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weź mnie nawet nie strasz, już wystarczy, że klejenie w SD jest kiepskie, a tu jeszcze laminat będzie schodził :/

      Usuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -