Posted by : Otai piątek, 27 lutego 2015

W sumie to muszę przyznać, że większość lutego spędziłam na intensywnej pracy, albo chorowaniu. A jak już czułam się lepiej to z zaskoczenia rzuciłam się w wir skanlacji. Jedną z serii kolekcjonje (wybrane tomy) po japońsku, ale że za cholerę nie rozumiem to trzeba się posiłkować skanlacjami. I tak oto wciągnął mnie wir emocji w mojej najwspanialszej sportówce "Yowamushi Pedal", z której to skanlacjami spędziłam swoje dni zdychania przy grypie. Drugim tytułem, który w odróżnieniu od YP ma jakieś szanse na wyjście w Polsce jest "Noragami" - jedna z serii, która robi na mnie największe wrażenie odkąd po latach wróciłam do czytania mang. Każdemu, kto oglądał tylko anime polecam czytanie mangi, bo jednak fabuła anime nie dorównuje mandze do pięt jak dla mnie. Ale w sumie nie o tym jest ta notka... Chciałam tylko wspomnieć, że zamiast czytać to, co nakupiłam to mnie wciągnęło w serie, które albo u nas nie wyjdą, albo jakoś nikt nie chce ich zapowiedzieć choć czekam z utęsknieniem. W ten oto sposób mangi na półeczce czekają, a ja nie mogę napisać kompletnych podsumowań. Ale znowuż nie mam zamiaru się spieszyć z czytaniem tylko dlatego, że podsumowanie trzeba napisać, zero przyjemności w takim wypadku :P.


No, ale kontynuując już na temat, w tym miesiącu znów mi się trochę zebrało i w marcu też trochę będzie, bo luty był miesiącem moich urodzin i zamówiłam tyle różnych paczek z tej okazji, ze szkoda gadać. No, ale cóż, od kwietnia do listopada jak co roku nastąpi tendencja spadkowa i szał zakupów obudzi się we mnie znowu w grudniu, żeby zakończyć się w lutym. Oby tylko praca dalej była, bo na razie kończą mi się umowy w lipcu/sierpniu. Póki co jednak ciężko zarobione pieniądze idą na mangi.

Po wielu latach z okazji dodruków przeprosiłam się z "X" - nie ma to jak promocje i pakiety na mangarden - zawsze to 25% zniżki na całą serię. Dawno temu sprzedałam swoje tomy "X", bo jest to dla mnie seria-trauma przez którą wiele lat nie tykałam się serii nieskończonych, bo co jeśli je polubię, ale nigdy nie poznam tego jedynego słusznego zakończenia jak w "X"?! No, ale jakoś udało mi się po latach to wszystko przełamać i czytam już mangi nieukończone, a z resztą CLAMPa w Polsce ni widu ni słychu więcej... Dlatego zdecydowałam się na ponowny zakup. Co najśmieszniejsze poprosiłam specjalnie o nowsze egzemplarze z dodruków - nie po kolekcjonersku, ale jakoś tak wolę świeższe egzemplarze - zwłaszcza, że pierwszy tom w pierwszym wydaniu jakie miałam miał odwróconą  grafikę na grzbiecie obwoluty i inny papier niż tomy kolejne. O samej historii czy kresce nie mam zamiaru się rozpisywać, w końcu to powrót do mojej kolekcji i jeszcze nie czas, by tytuł sobie odświeżyć, ale... zaskoczyła mnie jakość druku i głębia czerni, których to w obecnie wydawanych mangach nie znajdujemy często.


Tylko niebezpiecznie trudno się otwiera te tomiki, jak widać na zamieszczonym obrazku na środeczku między stronami X;D. Przy okazji załapałam się na jedną z promocji mangardenu, gdzie do zamówień powyżej 150 zł dodawano losowo wybraną przywieszkę z serii "Kuroko no Basket". Muszę przyznać, że udało im się to całkiem nieźle w moim przypadku, bo dostałam gumowca z postacią, która zalicza się do 3 moich ulubionych, a dodatkowo nie posiadałam jeszcze takiej (w sumie mam tylko jeszcze jednego gashapona z mudżynem, ale zawsze mogło akurat na nią trafić i miałabym bliźniaki).


Co do zakupu kontynuacji to oczywiście zapomniałam dorzucić "Pet Shop of Horrors" na stosik, za to przez pomyłkę przyplątał się tam drugi tomik "Orange", o którym pisałam już ostatnio... w takim razie "Pet Shop" poczeka sobie z komentarzem do stosiku marcowego, zwłaszcza, że do tego czasu może zdążę go przeczytać. Z kontynuowanych serii tak samo nie ruszyłam 7 tomu "Emmy", bo 6 tom na niego czekał z przeczytaniem i teraz będę wchłaniać obydwa na raz (może nawet w ten weekend, kto wie?) - pewnie nadal się nic nie zmieni i nadal będę uważać "Emmę" za jedną z najciekawszych mang wydawanych w Polsce. "Atak Tytanów" 4 przyszedł wczoraj i oczywiście go tylko przejrzałam, ale mimo wszystko fajnie sobie odświeżyć tę historię w wersji mangowej, bo trochę inaczej się ją odbiera. W sumie to jedna z ważniejszych - a przynajmniej w fandomie - postaci ginie w tym tomie i to trochę zaskakujące jak ta śmierć wpłynęła nie tylko na bohaterów, ale również na rozwój fandomu SnK. "No 6." zaczyna się rozkręcać, a co najważniejsze skończyła się dla mnie najbardziej traumatyczna scena  - wiecie, mam traumę na robale pod skórą przez "Archiwum X" w dzieciństwie, dorzućmy do tego fobię przed pszczołami/osami/szerszeniami i po prostu zarówno w anime jak i czytając mangę myślałam, że się porzygam na scenie łączącej te 2 elementy. Ale poza tym fabuła jest ciekawa i dobrze się czyta, a kreska... chociaż zdecydowanie nie w moim stylu to tutaj mi się podoba, może dlatego, że jest więcej postaci męskich, a nie ma moe dziewuszek. Poza "X" CLAMPa udało mi się też w końcu skompletować "Dengeki Daisy", ale również jestem nadal w trakcie czytania (gdzieś w okolicach 4 tomu). No, ale teraz jak mam komplet mogę kontynuować lekturę na spokojnie. Czyli podsumowując do notek z moją mangową kolekcją trafiły takie oto opisy:

Tytuł: X
Autor: CLAMP
Ilość tomów: 18
Ilość posiadanych tomów:  18
Wydanie: polskie, JPF - mieszane wydania/dodruki
Gatunek: dramat, josei, psychologiczna
Opis: W 1999 Shirō Kamui powraca do Tōkyō po raz pierwszy od 6 lat, aby wypełnić ostatnie życzenie jego matki, Tōru. Tutaj ma odnaleźć swoje przeznaczenie, jednak na razie chce, aby wszyscy trzymali się od niego z daleka. Według śniącej księżniczki Hinoto, Kamui posiada moc, która zadecyduje o losach świata. Kamui musi zdecydować, czy zostanie Smokiem Nieba (wraz z Siedmioma Pieczęciami) i ochroni ludzkość przed całkowitą zagładą, czy też przyłączy się do Smoków Ziemi (zwanych również Siedmioma Aniołami), aby zniszczyć ludzkość w celu odrodzenia Ziemi. Kamui czuje, że musi chronić przyjaciół z dzieciństwa, Monō Fūmę oraz jego młodszą siostrę Kotori. Jednakże wybór roli Smoka Nieba pociąga za sobą tragiczne skutki: Fūma zostaje powołany do roli Bliźniaczej Gwiazdy Kamui, osoby przeznaczonej na to, aby stać się oponentem Kamui bez względu na to, po której stronie ten by się nie opowiedział.
Ulubione postacie: Kakyo
Opis wydania: obwoluta, A6, w niektórych tomach bardzo głęboka czerń w druku
Dlaczego mam to na półce: Bo nie zapowiada się na razie na wiecej CLAMPa w Polsce, więc zakupiłam serię ponownie. X to szczerze powiedziawszy moja trauma, manga urwana właściwie przed samym końcem, nie dająca odpowiedzi, przez którą przestałam kolekcjonować serie nieukończone. Najwyraźniej teraz dorosłam trochę do jej ponownego zakupienia i zobaczymy jak pójdzie mi ponowne czytanie. Kocham mroczne historie od CLAMPa i od Xa ta miłość się zaczęła, ale nadal mam ból dupy o to, że CLAMPowego zakończenia tej historii nie ma.

☆*: .。. o(≧▽≦)o.。.:*☆


Tytuł: Dengeki Daisy
Polski tytuł: Dengeki Daisy
Autor: Motomi Kyosuke
Ilość tomów: 16 | wydanych: 16
Ilość posiadanych tomów: 16
Wydanie: polskie, Waneko
Gatunek:  shoujo, komedia, romans
Opis: Starszy brat Teru zmarł, ale przed śmiercią zdążył dać jej telefon komórkowy, dzięki któremu dziewczyna będzie mogła kontaktować się z pewnym tajemniczym chłopakiem o pseudonimie Daisy. Ma on pomagać Teru i wspierać ją w trudnych chwilach. Pewnego popołudnia, dziewczyna przez przypadek wybija jedno ze szkolnych okien. W rezultacie jest zmuszona pracować dla zrzędliwego i okrutnego, acz niezwykle przystojnego woźnego, Tasuku Kurosakiego.
Ulubione postacie:  w trakcie czytania jestem dopiero
Opis wydania: obwoluta, rozmiar standardowy, w niektórych tomach błędy ortograficzne
Dlaczego mam to na półce: bo miałam gorączkę, a znajoma sprzedawała, był to zakup niekontrolowany. Bo akurat mam ochotę na tego typu historie, a większości znajomym się podobało.


☆*: .。. o(≧▽≦)o .。.:*☆

Z nowości trafiły do mnie za to jednotomówka Waneko "Na dzień przed ślubem", pierwszy tom "Sekaiichi Hatsukoi" i pierwszy tom jednej z moich ukochanych mang w ogóle - "Nim zakwitną kwiaty". Zacznijmy więc od końca. Może nie jestem najlepszym polecaczem mang, ale dla mnie "Hana wa Saku ka" czyli "Nim zakwitną kwiaty" autorstwa Hidaki Shoko jest jedną z najlepszych mang jakie czytałam - takie okruchy życia BL w stylu dobrego josei - opowiadające nie tylko o rodzącym się uczuciu między bohaterami, ale także o ich pracy, studiach, otoczeniu, przeszłości i relacjach międzyludzkich ogólnie. Mamy tu dużą różnicę wieku między bohaterami i bardzo powolny rozwój wątku BL, co dla mnie osobiście jest wielkim plusem, bo nie ma wątku "zakochujemy się w sobie, wskakujemy sobie do łóżek, a czytelniczki piszczą". Hidaka Shoko po prostu robi kawał historii, która strasznie mi pasuje, dodatkowo umieszcza swoje własne doświadczenia (malarstwo olejne, agencje reklamowe itp.), co daje takie fajne poczucie, że wątki nie urodziły się jedynie z kosmosu i szalonej wyobraźni na temat danego tematu. No i kreska mi bardzo u tej autorki pasuje. Ogólnie to może się już uciszę na jej temat, bo widać, że po prostu mi siada ta autorka niezależnie od gatunku, jaki rysuje. Przejdźmy do jednej z najbardziej zastanawiających mnie rzeczy w polskim tłumaczeniu tej mangi wydawanej przez Yumegari. Otóż tłumacz postanowił zostawić słowo "Buchou" ( w najmniej skomplikowanej wersji tłumaczenia sama przerzuciłabym to jako "szef" nie będąc orłem z japońskiego)  nietłumaczone, od dużej litery i kompletnie bez przypisów, co to słowo w tym konkretnym kontekście oznacza. Ktoś, kto nie miał styczności z japońskim na tyle, żeby się zorientować, że to nie nazwisko może pomyśleć, że rozmawiają o jakimś panie o nazwisku Buchou... Tylko dlaczego taki zabieg? Już pomijając to, że słowo nie zostało przetłumaczone, nie jestem w stanie rozgryźć tego, dlaczego nie ma chociażby przypisu... Kolejną nowością, która pojawiła się na polskim rynku BL jest "Sekaiichi Hatsukoi" wydawane przez Waneko. W odróżnieniu od innych prac tej autorki tę bardzo lubię, bo jest to przede wszystkim seria rozluźniająca, rozrywkowa. No i w dosyć interesujący sposób przedstawia prace w wydawnictwie/pracę mangaków, czyli coś na czym jednak autorka w mniejszym lub większym stopniu się zna. Dla mnie to całkiem odprężająca lektura i w sumie czasem takie lekkie czytadło po pracy się przydaje. Zanim doszedł do mnie mój tomik w paczce to większość prenumeratorów zdążyła zostać już zabita serowym tłumaczeniem "Na mnie jak na Zawiszy" wykrzykiwanym przez głównego bohatera w trakcie tomiku, tak, że nie zostałam tutaj zaskoczona i nie mogę się osobiście do tego ustosunkować. I tak dwa nowe wpisy:

☆*: .。. o(≧▽≦)o.。.:*☆


Tytuł: Sekaiichi Hatsukoi
Autor: Shungiku Nakamura
Ilość tomów: 9+ | Wydanych w Polsce: 1
Ilość posiadanych tomów:  1
Wydanie: polskie, Waneko
Gatunek: yaoi, komedia romantyczna, praca w wydawnictwie
Opis: Onodera Ritsu, redaktor literacki, rezygnuje z pracy w wydawnictwie swojego ojca ze względu na zazdrość swoich współpracowników, którzy twierdzą, że korzysta z rodzinnych znajomości. Składa wniosek o pracę w Marukawa Publishing, ale zamiast preferowanego przez siebie działu literatury jest on umieszczony w niesławnym dziale mangi shōjo, Emerald. Początkowo rozważa rezygnację z pracy, zwłaszcza, że uważa swego nowego szefa, Masamune Takano, za nieznośnego i denerwującego od samego początku. Jednak Takano nieumyślnie przekonuje Onoderę od zostannia w pracy, nazywając go "bezużytecznym" – duma Ritsu zmusza go do udowodnienia swojej wartości. Później dowiaduje się on, że poprzednim nazwiskiem Takano jest Saga – takie same jak starszego kolegi z liceum, w którym Ritsu się zakochał dziesięć lat temu.
Ulubione postacie: Kisa x Yukina :3
Opis wydania: matowa, przyjemna w dotyku obwoluta, rozmiar standardowy
Dlaczego mam to na półce: innej mangi tej autorki bym nie wzięła, ale ta manga ma kilka plusów - przystępne postaci, które polubiłam, tematyka pracy w wydawnictwie mangowym oraz wątki komediowe, które zdecydowanie mnie do tego tytułu przekonują.


☆*: .。. o(≧▽≦)o.。.:*☆


Tytuł: Hana wa Saku ka
Polski tytuł: Nim zakwitną kwiaty
Autor: Hidaka Shoko
Ilość tomów: 4+ | 1 wydany w Polsce
Ilość posiadanych tomów:  1
Wydanie: polskie, Yumegari
Gatunek: boys love, okruchy życia
Opis: Kazuaki Sakurai, 38-latek stanu wolnego pracujący w agencji reklamowej, z powodu nieuwagi wpada na dworcu na chłopaka, który przez przypadek niszczy mu teczkę z materiałami do pracy oraz magazyn. Winowajca przedstawia się jako Youichi Minagawa. Youichi jest studentem Akademii Sztuk Pięknych i żyje w dużej, starej willi wraz z dwojgiem kuzynów. Okazuje się, że akurat posiada ten sam numer zniszczonej gazety w domu, zaprasza więc poszkodowanego Kazuakiego i w sposób nachalny oferuje mu wymianę. Zdenerwowany i sfrustrowany jego aroganckim zachowaniem Kazuaki próbuje jak najprędzej zakończyć znajomość z natrętnym młodzieńcem, lecz po czasie staje się częstym gościem w domu będącym azylem dla swojego tajemniczego właściciela…
Ulubione postacie: Główną dwójkę uwielbiam, ale całą resztę również ;w;
Opis wydania: matowa obwoluta, rozmiar standardowy, z niewiadomego powodu zostawione japońska nazwa stanowiska w firmie bez żadnego przypisu co oznacza
Dlaczego mam to na półce: To nie jest tylko "znośna" czy "przyzwoita" seria. To seria jednej z moich ulubionych autorek i przez długi czas myślałam, że nic od niej w Polsce nie wyjdzie, bo jest w nich za dużo fabuły, a za mało pwp. A tu taka niespodzianka! 


☆*: .。. o(≧▽≦)o.。.:*☆

No i jednotomówka - "Na dzień przed ślubem" - bardzo przypadła mi do gustu i wpasowała się w moje hmmm... odczuwanie świata. Generalnie myślę, że jest to lektura łatwiejsza do przyswojenia do osób, które przywiązujących się mocno emocjonalnie, którzy w pewien sposób musieli się pożegnać z kimś lub czymś, do czego się przywiązali. W każdym razie... na pewno komentarze w stylu "OMG CZY TO INCEST!11!?!" trochę zbijają mnie z tropu, ale to może też świadczy o tym, że to właśnie ja jestem targetem tego typu josei. Swoją drogą naprawdę fajnie, że Waneko w swoim cyklu jednotomówek sięga po takie alternatywne historie, na których raczej kokosów nie zbiją, bo mam co czytać i z czego się cieszyć. Teraz nie mogę się doczekać na "Tomodachi no Hanashi" i raczej nie zareaguje na tę historię w stylu "OMG CZY TO SHOUJO AI?!!"... widocznie jestem tutaj świetnym targetem i tyle.

☆*: .。. o(≧▽≦)o.。.:*☆



Tytuł: Shiki no Zenjitsu
Polski tytuł: Dzień przed ślubem
Autor: Hozumi
Ilość tomów: 1
Wydanie: polskie, Waneko
Gatunek: dramat, josei, nadprzyrodzone moce, okruchy życia, romans
Opis: Jest to zbiór kilku uczuciowych historii:
- Wigilia ślubu (Shiki no Zenjitsu)
- Spotkanie z Azusą (Azusa Nigou de Saikai)
- Monochromatyczne rodzeństwo (Monochrome no Kyoudai)
- Rozmarzony strach na wróble (Yume Miru Kakashi)
- Październikowy ogródek (Juugatsu no Hakoniwa)
- A wtedy (Sorekara)
Opis wydania: powiększony jak w jednotomówkach Waneko, przyjemna w dotyku obwoluta
Dlaczego mam to na półce: bo josei to gatunek mało popularny, ale taki, którego warto wspierać, zwłaszcza, że to tylko jeden tom. Kreska strasznie przypadła mi do gustu, a historie w dużym uogólnieniu opowiadają o pożegnaniach i o tym jak ciężko z kogoś/czegoś w pewien sposób zrezygnować, o miłości nie tylko romantycznej, a raczej przede wszystkim takiej. Tematyka i "problemy" poruszane w każdej z tych historii trafiają do mnie w zupełności i odpowiadają moim doświadczeniom, tak, że lektura była jedną z najlepszych jakie miałam okazje na początku 2015 roku przeczytać.

                                                                             ☆*: .。. o(≧▽≦)o .。.:*☆

Myślałam, że w sumie w lutym gadżetów będzie więcej, ale jakoś tak się złożyło, że przyszły mi tylko stare zamówienia. No, może przyszła jedna figurka, ale zdecydowałam się ją sprzedać razem z Arminem, moim drugim nendosem... Nendosy pięknie wyglądały na zdjęciach, pięknie mi wychodziły na zdjęciach, problem w tym, że nie satysfakcjonowały mnie na półce i czułam, że tylko zajmują mi miejsce. Armina uwielbiałam ogromnie tak czy siak, ale jak codziennie się budziłam i widziałam jego i jego wielkie pudło czułam jakiś taki wyrzut sumienia i koniec końców jemu i Hinacie z Haikyuu!! znalazłam lepsze domki :). Tymczasem przyszły mi gashapony z Hakogaku (Yowamushi Pedal :)), myślę, że jak będę miała kiedyś więcej czasu to zrobię im jakieś lepsze fotki w plenerze, chociaż to straszne maleństwa ;D.



Gashapon Toudou z telefonem pasuje do tego z Makishimą, który to pojawił się w moim podsumowaniu grudniowym. Ogólnie rzecz biorąc ostatnio w końcu wychodzi coraz więcej merchu z YP i chociaż mój portfel płaczę ja się cieszę, że mam w czym wybierać :D


A propo coraz większego wyboru gadżetów z "Yowamushi Pedal" - oto jedna część prezentu od męża mojego fspaniałego, akrylek z Aoyagim z Yowamushi Pedal, który żre. Ważne, że Aoyagi i ważne, ze żre, czy nie jest wspaniały ;A;


Poza tym jakiś geniusz wpadł na to, żeby zrobić matching przywieszko prosto z "Yowamushi Pedal", dokładnie takie jak mają Maki-chan i Toudou ;-;, oczywiście trzeba było je zamówić i w ten oto sposób dorobiłam się swoje Jinpachiowej części. To jest wspaniałe ;-;... chociaż ciągle boje się przywiesić go ją do telefonu, bo co jak mi zginie? W ogóle to ktoś wpadł na genialny pomysł zaprojektowania przywieszek kolejnych postaci i dobrał je według moich ulubionych pairingów, więc szykują się kolejne wydatki. 


A na koniec płyty i gratisy, o których zapomniałam napisać czyli druga strona zakładki "Na dzień przed ślubem" i karta A7 dołączona do Xa. Jeśli chodzi o płyty skorzystałam z noworocznej obniżki CD Japan, gdzie zaopatrzyłam się w limitowaną wersję singla Kanjani8 "Itta janai ka" oraz limitowaną edycję albumu Nakayamy Yumy "Chapter 1". Do albumu Yumy jest dodany booklet, ale jakoś odzwyczaiłam się do opisywania płyt, więc nie mam weny. (pssst, trzeba się będzie niedługo przyzwyczaić jak paczki zaczną przybywać).

Na koniec muszę się wam poskarżyć, że w tym miesiącu nie ma 2 tomu "Kuroko no Basket", który musiałam reklamować, bo znowu dostałam ułomny egzemplarz. tym razem 8 stron było tak jakby "podwójnie wydrukowanych". Gdyby to był pierwszy raz, kiedy dostaje jakiś ułomny egzemplarz może nie wkurzyłabym się aż tak, ale serio... ludzie lepsze egzemplarze dostają za darmo za recenzje w stylu "fajna mangu, bo się sekszą w pierwszym tomie już", a ja płacę jak przyzwoity obywatel i dostaje ciągle jakieś odklejone strony, rozlany klej, obcięte dialogi, odklejający się laminat albo to:


Skoro płacę to chcę dostawać normalne egzemplarze, no! Tak, że ten, tomiku nawet nie przeczytałam tylko przejrzałam i odesłałam do reklamacji. Swoją drogą mam nadzieję, że w 3 tomie "Kuroko" już nic złego mi się nie przytrafi, bo moja radość ze sportówki w Polsce jest w ten sposób zabijana :').


{ 21 komentarze... read them below or Comment }

  1. "Dzień przed ślubem" straszną ochotę na to miałam, ale pieniądze poszły na rzeczy ważniejsze.
    Eh, chyba i tak kupię ;_;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat mogę tylko polecać, chociaż pewnie nie każdy jest fanem takich mang (tak jak ja nie jestem fanką sporej części tytułów o innej tematyce ;))

      Usuń
  2. Ahhh, X. Kocham, ubóstwia i przynajmniej raz w roku muszę tę serię przeczytać :) Też boli mnie jej porzucenie, bo to jedna z najfajniejszych CLAMPowych historii (durne baby, do roboty a nie nad kolejnym Tsubasą siedzieć)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dawno nie czytałam, ale teraz przynajmniej mam jak odświeżyć sobie tę historię. Naprawdę chciałabym wiedzieć jak one by to zakończyły, bo alternatywne zakończenia serii TV i filmu mnie nie satysfakcjonują.

      Usuń
  3. X tak bardzo <3 Ja mam pierwsze dwa tomiki na żółtym papierze, zastanawiałam się, czy nie kupić sobie dodruków, ale stwierdziłam, że w sumie mogę zostać przy tych. Może kiedyś poznamy zakończenie, w jakiejś innej mandze od Clampa~
    Mi znowu Nim rozkwitną kwiaty na razie nie siadło, nie chodzi tutaj zupełnie o to, że mało tam bl, bo jak zawsze powtarzam ja ogólnie lubię takie bl gdzie nie jest dużo bl. Dopiero po głębszym zastanowieniu się stwierdziłam, że po prostu główni bohaterowie nie są w moim typie i chyba ogólnie nie przepadam za aż taką różnicą w wieku. Ogólnie czytało się miło, ale no jak mówię nie potrafię się wczuć w bohaterów z takim charakterem. Ostatnio w ogóle w mangach bl bardziej interesują mnie pary poboczne niż główne, więc może to jest jest przyczyną, albo wybrałam zły timing na przeczytanie pierwszego tomu i gdzieś w głębi miałam ochotę na coś bardziej infantylnego. ^^'
    Swoją drogą widzę, że nie tylko ja mylę tytuł tej mangi i też za pierwszym razem, odruchowo napisałam na blogu "zakwitną", a nie "rozkwitną". xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to możesz zobaczyć jak pójdzie dalej, bo to wolno rozwijająca się manga, może akurat później ci siądą XD. Ja właśnie dlatego nie czytam ostatnio mang, jak nie mam na nie humoru, żeby ich średnio nie odebrać.

      Usuń
  4. Tyle gadżetów z Yowamushi... :D
    Do "Sekaiichi Hatsukoi" przymierzam się od premiery, ale koniec końców nie kupuję. Nie mam zielonego pojęcia dlaczego, ale jestem pewna, że prędzej czy później będzie ma mojej półeczce, bo to faktycznie fajna manga na rozluźnienie. ^^
    Mam nadzieję, że Waneko zdecyduje się na więcej takich jednotomówek jak "Na dzień przed ślubem", bo naprawdę trzymała wysoki poziom, a mi zazwyczaj nie pasują historie ujęte w jednym tomie.
    Zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś o "Nim rozkwitną kwiaty". Nie ma tutaj przesadzonego wątku BL, "mało się dzieje", ale w dobrym sensie. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeszcze więcej nadejdzie :D (gadżetów z YP znaczy się)

      Usuń
    2. W takim razie nic, tylko się cieszyć. Midousuji jest uroczy. XD

      Usuń
  5. Kupiłam Sekaiichi, chłopak prawie mnie zabił jak zobaczył, co niosę :D:D Aczkolwiek choć nie przepadam za yaoi, ten tytuł nawet mi się podobał.
    Spodobała mi się manga "Na dzień przed ślubem". Szkoda, że tak krótkie te historie, ale z kolei jakby były dłuższe to by się zrobiły za bardzo miałkie.
    Teraz czaję się na "Orange", będzie moje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo niektóre yaoi naprawdę dobrze się czyta według mnie i nie ma to niczego wspólnego z gatunkiem. :D
      Powodzenia w polowaniu na Orange!

      Usuń
  6. Ohohoho! Luty był niezaprzeczalnie udany u ciebie jeśli chodzi o zakupy! ;) Do mnie właśnie dzisiaj przyszła paczka urodzinowa, więc zaraz ruszam czytać. Moje zachłanne raczki złapały między innymi "Nim Rozkwitną Kwiaty" i "Na dzień przed ślubem". W planach mam rozszerzenie mojej kolekcji o Dengeki, jakaś prace Clampa i nowe yaoi (strasznie dużo ostatnio u nas mang tego gatunku, ale wszystko takie jakby monotematyczne :\)
    Mam nadzieję, ze przyszłe tomy Kuroko dostaniesz wreszcie w dobrym stanie. Ostatnio Waneko zalicza coraz więcej wpadek. Oby był to tylko chwilowy kryzys! : D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś wydania Waneko wydawały mi się takie super i robiły wrażenie, zwłaszcza powiększone formaty, ale ostatnio właśnie łapią sobie minusy.

      No, dużo u nas yaoi, ale dla mnie to dobrze, bo według mnie wcześniej było monotematycznie z nimi i nie było z czego wybierać.

      Usuń
  7. O tak, Nim rozkwitną kwiaty jest dobre, ale - w moim mniemaniu - na głowę bije tę opowieść inna manga autorstwa Shouko Hidaki, a mianowicie Yuuutsu na Asa/Blue Morning. Nazwałabym tę mangę arcydziełem/mangą idealną, i wiem, że mimo iż pochłaniam książki nałogowo, lepszej/piękniejszej historii mangowej moje oczy na pewno nie ujrzą^^.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yuutsu na Asa jest fajne, ale ja w sumie po prostu wolę historie mniej dramatyczne, dlatego u mnie Hana wa Saku ka ma przewagę ;).

      Usuń
    2. Fakt, nie mogę się doczekać drugiego tomu Hanki po polsku. A znając "możliwości" Yumegari, można sobie czekać miesiące, i to nawet ruskie^^. Ano, YnA to niezła drama, chyba się nerwicy nabawię przez dociekanie, czy na końcu los nie pokaże chłopakom figi, i to bez dodatku maku^^

      Usuń
  8. tak się długo zbierałam żeby coś napisać - w końcu jestem anonimowym krasnoludkiem czytającym namiętnie Twojego bloga. :)

    zazdroszczę zakupów! mi jeszcze nigdy nie udało się zakupić takiej ilości tytułów - w sumie nie wiem z czego to wynika, chyba dlatego że nigdy nie mogę zdecydować się na to, co chcę kupić.
    chociaż z Twojej listy to tylko interesują mnie Kwiaty, Orange i Na dzień przed ślubem.


    polskie wydanie Kwiatów w sumie nie jest takie złe - ale nie znoszę wyginania tomiku tylko po to by doczytać tekst znajdujący się w chmurkach. jest to nie tyle uciążliwe co później tomik wygląda po takim zginaniu nieestetycznie.
    co do historii to strasznie bawi mnie gdy ludzie od razu odrzucają ten tytuł tylko dlatego że uczucie między główną parą rozwija się bardzo powoli stopniowo. BL fandom czasami sprawia że mam ochotę się wycofać i już nigdy tam nie powrócić.
    a za te zostawienie buchou to Yumegari ma u mnie ogromnego minusa.

    nie przepadam za Yowamushi, ale te gashapony są takie urocze. *.*


    /idę z powrotem schować się do swojego krasnoludkowego domku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaaaaaaam *macha rękami*. To zawsze dobrze wiedzieć, że ktoś jeszcze czyta mojego bloga ;w;, bo w sumie jakoś tak normalnie człowiek nie bierze pod uwagę tego, że czytają go tajemnicze anonimy :D. Teraz i ja mogę stalkować twojego bloga.

      Ja nigdy nie kupowałam dużo, dopóki nie nauczyłam się robić impulsywnych zakupów - zajęło mi to trochę czasu, ale teraz po prostu szaleję (np. dzisiaj z jakiegoś niewyjaśnionego powodu kupiłam 12 tomów "Pandora Hearts" chociaż nie mam jeszcze pojęcia o czym to jest, ale ludzie, których znam i szanuję chwalili XD), ale coś czuję, że jak praca się skończy to będę się musiała odzwyczajać (i zacząć to wszystko czytać).

      Ja jestem fanką tytułów, w których związki rozwijają się bardzo wolno (Deadlock,Hana wa Saku ka itp.), ale wiem, że takie tytuły nie są zbyt chętnie wydawane w Polsce. Najbardziej jednak rozśmieszyła mnie kiedyś opinia o "Bezsennych Nocach", że manga jest kiepska, bo za wolno się rozwija wątek BL i gdyby nie jakieś sugestie to by recenzentka rzuciła tę mangę w kąt, bo jest nieciekawa. Po prostu... skoro ludzie nawet w recenzjach się nie kryją, że w BL interesują ich tylko seksy to nic dziwnego, że takie fujoshi poszukujące warstwy emocjonalno-fabularnej są uważane za niszę w fandomie :P

      Usuń
    2. ..a zwłaszcza krasnoludki-anonimy. :>

      no właśnie ja sama zasiliłam niedawno grono osób bezrobotnych (a "pracowałam" przez jakiś czas w wydawnictwie), toteż muszę się straszliwie ograniczać z zakupami. a weź tutaj się ogranicz, skoro tyle rzeczy wychodzi - prenumerata hana no mizo shiru, sakamichi no apollon i jeszcze parę innych. czas poszukać sobie stabilniejszej roboty, na to wychodzi.

      ja mam taką manię że jak coś kupuję, to potem to zalega na półkach i się kurzy - np. jakiś czas temu kupiłam yozora no sumikko de hayakawy nojiko i akiyama-kun nobary aiko; od tego czasu, leży to na półce nietknięte. ale co tam, gdy tylko skończę - a raczej wymęczę swój kierunek studiów, będę mieć mnóstwo czasu żeby wszystko przeczytać. :D

      ja bardzo lubię też takie tytuły, gdzie główni bohaterowie nie wskakują od razu do łóżka, gdzie uczucia wewnętrzne a nie żądze są na pierwszym planie. choć da się zauważyć że współcześnie w BL niestety panuje taki trend z seriami naładowanymi od góry do dołu seksem. :<
      całe szczęście że są takie mangi jak np. ostatni mój faworyt, hidamari ga kikoeru autorstwa fumino yuki. właśnie takie tytuły przywracają mi jeszcze tę odrobinkę nadziei w BL.
      gdzieś nawet na centrum-mangi, przy jakiejś mandze bodajże miyamoto kano jakaś dziewuszka usilnie od razu domagała się seksów. ledwie się powstrzymałam od napisania czegoś złośliwego.

      no i nic dziwnego że fujoshi mają taką opinię jaką mają. poniekąd zasłużoną i z którą, niestety nie sposób dyskutować.

      Usuń
    3. Hidamari ga Kikoeru <33 Właśnie ostatnio pocisnęłam na 2 forach tematy o tej mandze, bo strasznie chciałabym, żeby została wydana - zdecydowanie jeden z moich ostatnich faworytów. Tak, że widzę, że pod tym względem dobrze się rozumiemy :D Z resztą jestem w trakcie mozolnego tworzenia notki jakie mangi bardzo chciałabym widzieć w Polsce i Hidamari ga Kikoeru byłoby w pierwszej piątce obecnie :3

      Usuń
    4. też bym chciała żeby ktoś to wydał, ale że mam japońskie wydanie to na razie mi to wystarczy. :3
      [strasznie lubię jej mangi o kikuro - choć sama nie siedzę w kurobas - na pixiv.]

      ja bym chyba nawet nie byłabym w stanie wymienić te tytuły które chętnie zobaczyłabym u nas - ale np. marzy mi się wszystko, co do tej pory wydała kojima lalako. tyle że to jest dość nieznana i niedoceniona autorka w polskim fandomie. a szkoda.

      Usuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -