Posted by : Otai wtorek, 30 grudnia 2014

Rozpusta, rozpusta powiadam wam. Na koniec roku tyle rzeczy w podsumowaniu, że ja nie mogę. Ale akurat nie poszłam na "Hobbita" i dostałam 3 dodatkowe godziny nieplanowanego czasu z tej okazji postanowiłam napisać notkę, zanim pochłonie mnie Sylwester i powrót do pracy (w sumie już po przerwie świątecznej w pracy byłam, ale uznajmy, że to się nie liczy.


 I tak oto nadszedł ten piękny dzień, kiedy złamałam się i kupiłam rzeczy, na które wcześniej nie mogłam się zdecydować. Na pierwszy ogień poszedł komplet "Evangeliona" - nie ruszyłam nawet z jego czytaniem i będzie musiał poczekać na lepszy okres, ale dzięki promocji świątecznej na mangarden (sklep J.P.Fu) kupiłam wszystkie tomy serii w komplecie tak, że za tomik wychodziło gdzieś około 12-13 zł, co uważam za świetną cenę jak na zupełne nówki. "Evangeliona" zbierałam wcześniej w zeszytach, które nadal posiadam, dlatego kiedy seria zaczęła wychodzić w tomikach nie podobało mi się to, że teraz mam zbierać drugie wydanie, jak i to, że mam mieć część w innym formacie, a część w innym wcale mnie nie satysfakcjonowało. Bardzo długo musiałam dorastać do decyzji zakupu serii w tomikach - wszystko ułatwiła mi promocja i to, że manga w końcu się zakończyła, Ale z odświeżaniem poczeka na lepsze czasy (moja sterta mang do przeczytania rośnie i najpierw wolałabym nadrobić inne serie) - z resztą znam fabułę anime i część mangi, tak, że jakoś nie mam motywacji, żeby dowiedzieć się co dalej, haha ;D. Do paczki dostałam jeszcze dwa darmowe kalendarze - z możliwych wzorów wybrałam "One Piece" :)


Kolejną prawie jak całą serią, którą kupiłam jest "Suppli" - brakuje mi teraz tylko ostatniego tomu i tomu "Extra", ale to się chyba da jeszcze ogarnąć. Tomiki 1-9 kupiłam w jakimś antykwariacie na allegro, wychodziło po troszkę mniej niż 17 zł za tomik (czyli dużo mniej niż cena okładkowa, mangi Hanami są droższe) i uznałam, że lepszej okazji nie będzie. Spodziewałam się, że mangi będą w gorszym stanie, ale zostałam miło zaskoczona, bo są w stanie całkiem dobrym. Z "Suppli" wstrzymywałam się ze względu na cenę, jak i na średnie tłumaczenie, o którym słyszałam wcześniej. Ale w sumie nie ma skanlacji tego tytułu nawet, więc lepsze tłumaczenie średnie i oficjalne, niż żadne. Do kupna serii zbierałam się od jakiegoś czasu i oprócz okazji wpłynęły na to dwa czynniki. Pierwszy z nich - wydawnictwa zaczynają wycofywać niektóre swoje stare tytuły i nie ma potem możliwości ich ponownego kupna i chociaż jeszcze nie ogłoszono niczego takiego w sprawie "Suppli" to mam wrażenie, że seria jest w strefie zagrożenia. Po drugie coraz bardziej odczuwam brak na szanse na tego typu josei na polskim rynku - to smutne, ale "Suppli" nie należy do tytułów, które mogłyby się dobrze sprzedać, a wydawnictwa w chwili obecnej bardzo nastawiają się na takie tytuły, które raczej powinny się sprzedać. Offtopując trochę mnie np. nie pasuje Ludwiczek, bo jest dla mnie takim josei "dla wszystkich, a może dla nikogo", dlatego nie reprezentuje dla mnie dobrze tego gatunku. Skoro więc marzyło mi się "więcej josei" uznałam, że to dobry moment, żeby zainwestować w to stare. Na razie przeczytałam, a raczej odświeżyłam sobie 2 pierwsze tomy, bo w zamierzchłych czasach bez internetu, kiedy ludzie ogłaszali się w gazetkach i organizowali mangowe spotkania, miałam okazję tę mangę od kogoś pożyczyć. Niewiele już pamiętałam, ale całkiem siadła mi ta manga. Okładki super, kreska w środku też mi całkiem pasuje, z resztą przez te lata jakoś magicznie dobiłam do wieku głównej bohaterki i teraz chyba jakoś lepiej ten tytuł do mnie dociera (chociaż nie powiem, jest dołujący - pozdrawiam, staruszek Otai). Od dalszego czytania powstrzymuje mnie brak ostatniego tomu + Extra, którego planuje zamówić dopiero w paczce na luty.

Z serii na bieżąco skorzystałam z promocji z darmową przesyłką na Yatta.pl, bo trwała w weekend i nie wiedziałam, czy będę mieć czas skorzystać z późniejszej promocji tego typu na Gildii (ale skorzystałam i tak, będzie paczusia w styczniu XD) - dotarła wczoraj dopiero, szaleństwo :P. Znajdowały się w niej tylko 3 tomiki. Na pierwszy rzut wzięłam 9 tom "Karnevala" - wydał mi się najmniej dramatyczny, z resztą dawno nie czytałam co tam u bohaterów. Zaskakująco się stęskniłam jak na serię, którą dokupowałam "do darmowej przesyłki i dla okładek", co chyba dobrze świadczy o mandze, bo się rozwija. Nie pomyliłam się, była to całkiem niezła i wciągająca lektura, dlatego nie mogę się doczekać na kolejny tom. 6 tomu "Emmy" jeszcze nie ruszyłam, bo 5 udało mi się przeczytać dopiero w święta. Przejrzałam go tylko i widzę, że jest ogromnie dużo emocji w tym tomie, dlatego muszę przygotować się psychicznie zanim zacznę czytać. Cieszę się, że już połowa tej wspaniałej serii za nami i mam nadzieję, że do końca 2015 będę miała już wszystkie tomiki na półce. Do 6 tomu "Scieżek Miłości" podchodziłam ostrożnie, bo w sumie już znam dalsze losy bohaterów i jak dla mnie od tego tomu główna para zaczyna się psuć. No, ale przypomniałam sobie, że jest tam więcej fajnych postaci, dla których można mangę czytać - Kominato i Kikuchi zdecydowanie wygrywają ten tomik :D.


Zakupiłam swój pierwszy, czyli 12 tom mojej ukochanej sportówki "Yowamushi Pedal" - wybrałam ten tom, bo jest tam ważny moment zwany Last Climbem - jest to jeden z najcudowniejszych momentów w serii, z udziałem moich ulubionych postaci, więc postanowiłam, że będę go mieć. Teraz... chcę więcej. Chcę uzbierać całą serię, nie wiem jak, ale chcę (może kiedyś zamówienie z jakiegoś antykwariatu czy coś... kiedyś), bo dla mnie w druku wygląda megaślicznie i robi naprawdę dobre wrażenie, dużo lepsze niż na skanlacjach. Swoją drogą lubię papier, na którym drukowane są japońskie mangi w tomikach (a przynajmniej ten w YowaPeda jest super) - chociaż nie jest biały tak jak polskie wydania to jest naprawdę świetnej jakości... Z drugiej strony wiem, że u nas taki papier "ekologiczny" jest dużo gorszy i to samo mogę powiedzieć o wydaniach niemieckich i amerykańskich, które miałam w rękach. 


Zdjęciami Armina spamowałam już wcześniej, więc zrobiłam mu tylko jedną fotę na balkonie w śniegu z moim ulubionym wyrazem twarzy z setu. Tu można podpatrzeć co było w zestawie. To mój pierwszy nendoroid zamówiony w preorderze już we wrześniu z okazji dostania roboty. W sumie nadal sama nie wiem co o nim myśleć, kupiłam go bo po pierwsze bardzo mi przypadł do gustu, a po drugie chociaż nie jestem wielką fanką Ataku Tytanów, to akurat mam małą kolekcję gadżetów z Arminem. Szkoda mi trochę, że te figurki potrzebują standa i nawet na siedząco utrzymują odpowiednią pozę tylko jeśli głowa jest dobrze ustawiona - jakoś tak wychowałam się na BJD, gdzie jednak lalki w mniejszym lub większym stopniu były przystosowane do ustawiania w różnych pozach ;D. Poza tym jednak bardzo podoba mi się to jak jest malowany, jakie ma detale i rzeczy do wymiany. Tyle tylko, że jestem jeszcze nieprzekonana do tego, czy nadaję się na osobę, która zbiera figurki. Zanim Armin przyszedł zamówiłam mu jednak kolegę (Hinata z "Haikyuu!!") i jak już będę miała dwie sztuki to przemyślę czy zostają ze mną czy jednak nie (pewnie zostaną znając życie).


I na koniec moje pierwsze gashapony z serii "Yowamushi Pedal" (ale nie ostatnie!). Cieszę się, że mam coraz więcej rzeczy powiązanych z tą serią :). Strasznie zależało mi na tym zestawie z drużyny Sohoku, bo ma Makishimę rozmawiającego przez telefon (w drugim zestawie, który zamówiłam z drużyny Hakogaku jest Toudou rozmawiający przez telefon, żeby pasowali do siebie ;v;), no i T2 (ta ostatnia dwójka), którzy nie są w głównym składzie w pierwszym Inter High, więc wcale nie jest tak łatwo o gadżety z nimi. No, ale cała reszta też jest super, i Onodzia, i Kinjou i wspaniały Tadokoro). 


I na koniec bardzo artystyczne zdjęcie parapetu XD. Życzę sobie, żebym w Nowym Roku ograniczyła się z kupowaniem mang i gadżetów, chociaż nie wiem czy to możliwe, w końcu tyle czasu się powstrzymywałam, że teraz mogę trochę poszaleć.

{ 12 komentarze... read them below or Comment }

  1. Faktycznie rozpusta! Zazdroszczę Evy, jak już przeczytasz to skrobnij parę słów, bo od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie. ^^
    Ja też bardzo lubię papier z japońskich tomików, niby ekologiczny, ale jak piszesz wszystko na nim pięknie wygląda i tomiki są bardzo leciutkie, i przyjemnie się je czyta/przegląda. Widać, że skośnoocy są już wprawieni w bojach, jeśli o wydawanie mang chodzi. xD hah
    Arminek jest przeuroczy, a na tym zdjęciu to już w ogóle! <3 Słodziak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jeszcze długo nie przeczytam Evy, ale jak przeczytam całość to na pewno coś napiszę :D
      No właśnie japoński papier taki fajny, ale nie zaryzykowałabym druku na takim w Polsce, bo jakość zdecydowanie nie ta :/

      Usuń
    2. Mam ten jeden tomik FMA, który wywołał taką burzę w fandomie, bo został wydrukowany na ekologicznym papierze i powiem tak wszystko jest w nim super poprzycinane, jest leciutki, giętki i tak jak w przypadku japońskich tomików świetnie się go przegląda, ale niestety raz, że papier wydziela dziwny zapach a dwa, że jakość druku pozostawia wiele do życzenia, czerń nie jest czarna a na dodatek strasznie się rozmazuje i brudzi palce. T.T

      Usuń
    3. Ja w sumie z polskich wydań mam "Wspomnienia Demona", którym nic nie jest, stary tomik Dr.Slumpa, gdzie druk jest już trochę mało wyraźny, a papier zżółknął, ale znajoma pokazała mi raz tomik "Les Bijoux" gdzie tusz właściwie starł się/zsypał z tego ekopapieru, tak, że to i tak bije wszystko na głowę XDD

      Usuń
  2. Dobra rozpusta nie jest zła! Ja chyba też za niedługo sobie pozwolę na co nie co, ale jeszcze muszę to dogłębnie przemyśleć (pomedytować czy coś w ten deseń. XD). O japońskim papierze mogę tylko trochę powiedzieć na podstawie listów od koleżanki oraz papieru do origami. :D No i skurczybyki maja dobry klej... Za całą świętą rodzinę nie da się otworzyć paczki bez pomocy nożyka czy nożyczek...XD
    Tak samo jak ty mam już bardzo duży stosik mang do przeczytania... Szkoła po prostu zabiera mi za dużo czasu... Chyba trzeba będzie to zmienić. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no mi właśnie na zimę zawsze puszczają wodze z kupowaniem, bo milion promocji, jak nie na święta to na urodziny, ale w marcu się już skończy to szaleństwo XDD

      Usuń
  3. Heh ja też byłam w pracy zaraz po świętach *witaj dorosły świecie*.
    Bardzo ładny zbiór na koniec roku ;) Też myślałam nad Evangelionem z promocji JPFu, prawie się skusiłam na darmową japońską mangę dodawaną do zamówienia, ale zanim się ogarnęłam ten gratis został już wyczerpany i mój entuzjazm opadł, a zamówienie nie doszło do skutku. Jak przeczytasz daj znać czy warto inwestować w serię, zwłaszcza interesuje mnie czy historia różni się od serii tv i kinówek. Jak bym miała wybierać wzory kalendarzów to też wybrała te z OP, bo grafiki są świetne, ale sam wygląd kalendarza to dla mnie porażka, nie wiedziałam, że w dzisiejszych czasach ktoś stosuje taki design.
    Ja też wzięłam się za kompletowanie Suppli, na literacka.pl tomiki są właśnie po ok. 17 zł, więc różnica w porównaniu z ceną z okładki jest spora. Myślę nad innymi tytułami od Hanami, mam już Muzykę Marie, kompletuje Pluto i zbieram Monstera, teraz myślę nas Solaninem. Również niepokoi wyczerpywanie nakładów, czaiłam się na Czerwone króliki i Morfinę, a tu zonk nie ma i nie będzie :< Bardzo lubię josei, a może po prostu jestem już w docelowej grupie tego gatunku, ale nie jestem zadowolona z Ludwika, bo jak dla mnie z tym gatunkiem ma to niewiele wspólnego. Mam nadzieję, że po nim JPF wyda coś bardziej josei ;) Ciekawi mnie jeszcze ta jednotomówka od Waneko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, kiedy będę w stanie przeczytać tego Evangeliona, może się okazać, że wcześniej sama się na niego zdecydujesz, ale będę pamiętać, żeby coś napisać, kiedy przeczytam.

      No właśnie pamiętałam, że ty gdzieś tanio wyrywałaś te tomiki i nawet byłam u ciebie na blogu szukać linku w notkach, ale jakoś nie mogłam ogarnąć gdzie to było, więc dzięki za przypomnienie!

      Ja miałam "Muzykę Marie", ale jakoś mi nie siadła, też żałuję, że nie mam "Morfiny" :/

      Usuń
  4. Łooo, rzeczywiście rozpusta to dobre słowo 8D. Mnie też jakiś czas temu udało się dorwać Suppli, co prawda z drugiej ręki, ale tak śmiesznie tanio, że nie mogłam się oprzeć :I. Seria czeka jeszcze na swoją kolej i patrząc po rosnącym do przeczytania stosie jeszcze się zejdzie nim sięgnę po tomiki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dzisiaj zamówiłam kolejne mangi Hanami przy okazji dokupowania ostatnich dwóch tomów Suppli, więc mój stosik rośnie w zastraszającym tempie i to boli XDD
      Tak bardzo chcę ograniczyć zakupy w Nowym Roku, tak bardzo mi nie wychodzi od początku XDD

      Usuń
  5. Mnie Suppli jakoś nie podeszło. Przeczytałam dwa pierwsze tomy i sobie odpuściłam - już abstrahując od kiepskiego tłumaczenia i setki literówek, jak to u Hanami - bohaterka wydała mi się jakaś taka mało życiowa. Z Evangelionem w zasadzie było podobnie, tylko tutaj odrzuciła mnie jakość polskiego wydania. Historia nie wciągnęła mnie na tyle, aby zmusić mnie do przymknięcia oka na literówki i błędy ortograficzne. :P Jeśli kiedyś się skuszę na NGE jeszcze raz, to na pewno na angielskie wydanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie ja widziałam niewiele wydań amerykańskich i mi żadne nie podeszło, dlatego nie wiem, czy skusiłabym się na wersję amerykańską XD Zwłaszcza, że pewnie nie wyszłaby 13 zł za tomik XD

      Jeśli chodzi o "Suppli" to w sumie fabuła itp. to kreska gustu, ale trafiłam ostatnio na recenzje na Tanuki i zabiło mnie to, jak wszystko było opisane w złym świetle oprócz tłumaczenia, które - według mnie - w innej wersji mogłoby nieco ożywić tę historię i nadać jej więcej sensu.

      Usuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -