Posted by : Otai niedziela, 12 października 2014

Jakoś muszę się motywować do pisania notek, więc skoro akurat złapała mnie wena postanowiłam napisać kilka słów o tym, co myślę koniec końców o anime z sezonu letniego, które w mniejszym lub większym stopniu ukończyłam. Przy okazji pokuszę się w kolejnej notce też o moje pierwsze wrażenia z sezonu jesiennego, bo wczoraj nareszcie zasiadłam i obejrzałam wszystko co pościągałam z tego sezonu. Ale zacznijmy od krótkiego podsumowania lata:

Mój fanart MayuMiko z "Gekkan Shoujo Nozaki-kun"
Tutaj małe przypomnienie za co w ogóle brałam się w sezonie letnim.
Jak można było się domyślić po moim ostatnim podsumowaniu zbiorów, do którego trafił oficjalny fanbook z tej serii najbardziej w sezonie letnim trafiło do mnie "Gekkan Shoujo Nozaki-kun". Jest to naprawdę wspaniała parodia, którą jak dla mnie każdy powinien zobaczyć. Co niedzielę/poniedziałek naprawdę poprawiała mi humor, rozwalała na łopatki i inspirowała do życia. Serio, serio. Ogólnie animacja mi się bardzo podobała i zapałałam z tego względu kredytem zaufania do animu Square Enixu, które mam zamiar w najbliższym czasie trochę ponadrabiać. Zaraz za GSN do moich ulubionych serii załapał się "Barakamon" - śliczna kreska, ciepła i zwariowana historia, chociaż bardziej realistyczna to nie zabraknie tu grona zwariowanych postaci. Do tej trójki mogłaabym w sumie jeszcze dorzucić "Love Stage", które zawsze oglądałam przed "Free!" dla poprawy humoru - uroczo, wesoło, lekko, śliczna według mnie animacja i na duży plus seiyu - nie dość, ze się nie wygłupiali i nie szukali seiyu do Shougo, skoro mieli do wyboru jego najprawdziwszy pierwowzór, to jeszcze teraz jak czytam mangę to naprawdę słyszę wszystkie postacie mówiące głosami prosto z anime, co nie zdarza mi się zawsze.

Po tej trójce następuje cykl anime, które w sumie dobrze mi się oglądało, ale w porównaniu do tamtych o pułap niżej. Zacznijmy od "Sailor Moon Crystal", która trwa sobie w najlepsze. Podoba mi się to, że idą praktycznie zgodnie z mangą, pomijając to, że nie uśmiercają bohaterów jak tam. Kreska od drugiego odcinka zrobiła się trochę gorsza i zmutowała, czym byłam niepocieszona, ale odkryłam, że to po prostu kolejny zabieg, żeby ludzie kupowali wersje DVD z poprawioną animacją. No tak, nie pierwszy i nie ostatni raz...

Streaming vs Blu-Ray, poczujcie tę różnicę O_O
Drugi sezon "Free!" nieco mnie zmieszał. Dostaliśmy 1 odcinek o Nagisie, 1 odinek o Reiu, a potem te postacie zostały właściwie zepchnięte do roli tła, z czego nie jestem zadowolona. Myślałam, że drugi sezon oznacza więcej bohaterów poznanych w pierwszym sezonie, ale najwidoczniej niekoniecznie. Oprócz tego jednego faktu nie mam zastrzeżeń - Free! jak to Free! - przyjemna seria dla zabicia czasu i swoją rolę w miarę spełniała. Właściwie podobną rolę w tym sezonie odgrywała dla mnie seria "Shounen Hollywood" - mam to szczęście, że mój monsz jest fanem serii i dzięki temu w mniejszym lub większym stopniu miałam naświetlone poprzednie pokolenie ShoHari i wtedy zdecydowanie lepiej ogląda się całą serię. Poza tym w sumie jestem wychowana na japońskich idolach i taka seria od podszewki jest dla mnie zrozumiała i przypadła mi do gustu. Ale największym plusem była dla mnie taka trochę "old schoolowa" kreska, a nie coś podobnego do wszystkich anime wokół. Czekam na kolejny sezon :D.

"Zankyou no Terror" jeszcze nie skończyłam, bo jakiś czas temu miałam fazę na suspensy, kryminalne, policyjne rzeczy itp. i cliche na cliche mnie w tej serii zabija. Może po prostu jestem przemęczona tego typu produkcjami, więc po 5 odcinkach postanowiłam przeczekać aż mi przejdzie to przejedzenie. Zwłaszcza, że jeśli się okaże, że Pink zdradzi Mózga z tą dziewczyną, a potem na koniec bohaterowie umrą to od nadmiaru cliche mogłabym wyrzucić laptopa przez okno. Ale kiedyś takie rzeczy lubiłam, więc poczekam aż mi ogólne zmęczenie przejdzie i dokończę serię, bo pewnie dla osób, które się takimi rzeczami nie przemęczyły seria robi takie wrażenie, jak na mnie kilka lat temu np. drama "Maou". (nie wiem czemu akurat Maou, to pierwsze skojarzenie klimatu). Jeśli chodzi o "Ao Haru Ride" to mimo naprawdę fajnego używania tekstur w tym anime mimo wszystko manga jest lepsza. Najbardziej pod względem skrócenia wszystkich zajść ucierpiał ostatni odcinek, ale nie tyle przeszkadzała mi skrótowość co zmiana elementów fabuły z nieznanych powodów. Porównajmy na przykład:
Wersja manga: Staruszka wskazuje bohaterom najkrótszą drogę do celu, dopiero po chwili dociera do niej, że wybrała bohaterom drogę najbardziej niebezpieczną, ale jest już za późno bo poszli.
Wersja anime: Jeden z bohaterów popisuje się, że na pewno zna drogę i w ten sposób gubią się w lesie, a bohater wychodzi na przechwalającego się bałwana.
I zastanawia mnie jedno - jaki był cel takiej zmiany fabuły? To nie miało żadnego właściwie wpływu na to co się stanie, a zaczęli psuć postać. Dlatego w sumie sama nie wiem co do końca myśleć o tej wersji.

W sumie najgorszym tytułem jaki widziałam w tym sezonie było dla mnie "Dramatical Murder", ani nie jestem w stanie powiedzieć o czym to było, ani za bardzo mi się nie podobało. Jeśli miałabym określić dwoma słowami moje odczucia byłoby to "strata czasu". Jedyną postacią jaka mnie w całej serii zainteresowała był Clear. Dla mnie jest to zdecydowanie miły (?) dodatek dla fanów gry, która jest lepsza pod kilkoma względami. Bo na pewno nie jest to zachęcacz do zagrania - przynajmniej dla mnie - jakoś po obejrzeniu chęć zagrania w DMMD jakoś się we mnie nie zrodziła i myślę, że na anime zakończę przygodę z tym tytułem.

To by było tyle na dziś, kolejna notka o pierwszych wrażeniach sezonu jesiennego xD. 

{ 11 komentarze... read them below or Comment }

  1. Barakamon bardzo mi się podobało, ale że uwielbiam tego typu serie to nic w tym dziwnego, no i fajnie posłuchać Ono w takiej ciapowatej roli. ^^ Love Stage zdecydowanie wolę mangę, chociaż anime nie było złe, nawet udało mi się w jakimś stopniu przekonać do seiyuu, ale wiadomo, bl zazwyczaj najlepiej wypada w formie rysowanej. Ja znowu nie ważne ile bym rzeczy podobnych do ZnT oglądała i tak je lubię, za to motyw z Tokyo Ghoul strasznie mi się przejadł i już wiem, że nie powinnam więcej oglądać tego typu serii. Przy Dramatical Murder natomiast męczę się strasznie, do końca pewnie dotrwam, ale w sumie to nie wiem z jakim skutkiem. Gra na pewno jest lepsza, ale że sami panowie nie bardzo w moim typie (no może oprócz Cleara) to sobie odpuszczę. Free po pierwszym odcinku zapowiadało się na taki ładny fanserwisek a potem jak na mój gust przesadzili z dramą, znaczy no niby zrozumiała była, ale jak dla mnie trochę za dużo motywów upchali w serii o słodkich chłopcach robiących słodkie rzeczy. O.o No i fakt, stanowczo za mało NagiRei w tym sezonie było. >.<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za Tokyo Ghoul wziełam się za mangę, ale póki co nie bardzo ogarniam co ciekawego w tej mandze ludzie widzą.A co najśmieszniejsze to jakoś od początku kojarzy mi się z Tytanami - nie tyle motyw jedzenia ludzi, co typy postaci, haha XD

      W sumie we Free! wszyscy narzekają na dramę Haru, a mnie w sumie on tam nie za bardzo przeszkadzał - to, że nie znamy myśli bohatera i mało mówi to nie znaczy, że drama jest z niczego. Ale ogólny poziom dramy i w sumie wątki z Sousuke jakoś mi nie siadły.

      Usuń
    2. Mi drama z Haru też nie przeszkadzała, bo jak mówisz miała sens i ogólnie lubię tematykę zakończenia szkoły i co po tym a twórcy fajnie podeszli do tego tematu, więc dla mnie na plus tylko właśnie to, że jeszcze dołożyli tę kontuzję Sousuke było już przegięciem i ogólnie od serii z fanserwisem oczekiwałam więcej fanserwisu aniżeli dram a tymczasem w tej serii jakby na siłę chcieli pokazać jacy to oni są wszyscy biedni i jakie mają problemy.

      Usuń
  2. Motywacja... Ughhh, skąd ja znam jej brak. :)
    Ostatnio wielu pisze podsumowania sezonu letniego, wstydem jest, że nic nie oglądałam. Ale cóż, zasłonię się czasem. XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma tyle samo czasu, ale inaczej go wykorzystuje xd

      Usuń
  3. W sumie w sezonie letnim nie oglądałam prawie nic,w odróżnieniu do sezonu wiosennego,kiedy to miałam ponad 20 serii trwających na bieżąco.Przerwa zawsze w cenie :> W porównaniu do mnie Otai to ty obeznana jesteś XD
    Love stage był tak bardzo cukrowy i słodki,że miała facepalmy na każdym kroku XD Wolę mangową wersję.Rzeczywiście seiyuu byli przynajmniej normalni i nie piszczeli :D
    Free poraża swoją głupotą,ale dla bezsutkowych syrenek się cierpi XD
    Chociaż muszę im przyznać,że i tak stworzyli coś w miarę fajnego,przynajmniej w pogodę się wpasowało.Pewnie wiele osób uwielbia ten tytuł,ale ja to muszę oglądać na nocnym haju XD Pewnie 2 sezon tyknę w święta XD *le zmarzluch*
    O ranyyy jaka różnica z tym Blue-ray ;__; piniądzuf nie starczyło.Albo może im się po prostu pianka do włosów skończyła? xD
    I przyznam ci rację,DM było co najmniej... nudne.2 odc i zgon.
    SH ma taką oryginalną kresię? Z miniaturki wyglądało na kolejne shojo haremówkę z pospolitą grafiką... hmm to mnie zaciekawiłaś :D
    Czym siem *ortografia bardzo* ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A szkoda, sezon leti był mega (zwłaszcza GSN i Barakamona polecam XD)

      DM nie oglądaj dalej nie warto.

      SH jest bardziej o idolach i ich pracy niż typowym shoujo tak btw, nie uświadczysz tam bohaterki XDDD

      Usuń
  4. Zankyou było cudowne <3 Poza tym Free!! też mi się podobało, dużo bardziej niż pierwszy sezon.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawam, kiedy ja skończę Zankyou X'D

      Usuń
  5. O kurczę jaka różnica w grafice w Sailorkach O.O Muszę sprawdzić jak wygląda odcinek z Rei, bo ten co oglądałam był paskudny. Najlepszą sprzadaż osiągnęliby jakby w wersji Blu-Ray ohydne transformacje w 3d zastąpili by zwykłymi w 2d, ale nie liczę na takie cuda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi ta transformacja jakoś wiele nie przeszkadza, ale wersja nie-dvd to dla mnie masakra X;D

      Usuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -