Posted by : Otai piątek, 31 października 2014

Ostatnio zapowiadane jest strasznie dużo komiksów z gatunku boys love. Zazwyczaj kupowałam ich mało, bo w Polsce wychodziło dużo średnich tytułów, albo takich nieco pwp, które nie bardzo mi siadały. Ale ostatnio zaczęli zapowiadać całkiem przyzwoite tytuły i część mogłam sobie wrzucić do planowanych. Wisienką na torcie okazała się jednak ostatnia zapowiedź od wydawnictwa, za którym nie przepadam ze względu na ich opóźnienia czyli Yumegari - zapowiedzieli oni mangę Hidaki Shoko, którą uwielbiam. Naprawdę nie myślałam, że są na nią szansę w Polsce, bo niejednokrotnie słyszałam, że jej mangi są "za normalne" - w sensie jest fabuła, historia, bez przerysowania postaci, bez pwp, ale nie podejmuje też prób bycia zbyt "ambitnym" do stopnia bycia niezrozumiałym. Tak, że ugh... jakby tak popatrzyć na moją obecną listę planowanych tytułów to możnaby dojść do wniosku, że kupuje prawe same boys love.


I po co taki wstęp? Ano po to, żeby się usprawiedliwić z zakupami na październik. jak i tymi, które przyjdą do mnie w listopadzie. Żeby BL nie przejęło większość mojej kolekcji postanowiłam zainwestować w wychodzące już serie i zapoznać się z nimi. Nie do końca mi wszystko podeszło, ale w razie gdyby mi nie podeszło miało obiecany nowy dom i niedługo niektóre tomiki wylądują u nowego właściciela, a ja mam jedną mangu przeczytaną więcej. No i nie zapłacilam dużo - maksymalnie w niektórych przypadkach wyszło 11 zł za tomik z przesyłką już, dlatego nie narzekam. Ale to za chwilę.


Tytuły z przodu to te, które dopisałam do mojej listy, tytuły z tyłu są póki co uznawane przeze mnie za przechodnie i nie wiem jak z niektórymi będzie. No, bo... DOGSy prawdopodobnie w przyszłym tygodniu wywędrują już do nowego domku. Czemu ich nie zostawiam? Hmm, zacznimy od tego, że mimo wszystko kreska mi podpasowała tylko tak 50/50 - chociaż ładna to dla mnie zbyt mało cieniowania i zbyt dużo bieli. Ale myśl, że w kolejnych tomach jest jeszcze mniej fabuły, a więcej walk jakoś nie napawa mnie optymizmem, bo dla mnie w pierwszych tomach jest tych walk nawet trochę za dużo względem fabuły. Poza tym przy okazji animu, kiedy słyszę przekleństwa japońskie moja głowa tłumaczy je sobie łagodniej, a kiedy z dymków wali mi k*wami pierd*leniami  i innymi takimi to jednak nie czuję komfortu czytania. Koniec końców wiem, że manga DOGS to raczej nie tytuł dla mnie i takie sensacyjne tytuły z dużą ilością akcji lepiej przyjmuję w formie anime (czego dowodem są OAVki, które naprawdę dobrze mi się oglądało. Drugim tytułem, który znajduje się w tylnym stosiku jest pierwszy tom Kuroshitsuji. Tu znowu jest tak, że chciałabym się zapoznać z serią, bo bardzo lubię wersję musicalową (jedyna, którą znam) i dzięki niej mam jakiś sentyment do serii. Próbowałam oglądać anime, ale w tym wypadku jakoś mi nie idzie, a ostatnio jakoś zaczęłam mieć zaufanie do tytułów od Square Enixu (winię Gekkan Shoujo Nozaki-kun) - to wszystko koniec końców doprowadziło do zakupienia 1 tomiku Kuroshitsuji przy okazji zakupu DOGSów (kupiłam od tej samej osoby). Co dalej z tym tytułem będzie? W sumie nie wiem... Myślę, że póki co wyląduje u mnie na półce, ale wydaje mi się, że przy tylu seriach jakie wychodzą w Polsce może być problem z uzbieraniem przeze mnie tej serii. No, ale na razie zobaczymy, przemyślę to.



Z mang, które zakupiłam z drugiej ręki, a która ze mną zostanie mamy Dengeki Daisy, pierwsze 9 tomów. Miałam okazję czytać Beast Mastera od tej autorki i właściwie odstraszył mnie on od jej mang zamiast zachęcić, czytałam też kiedyś 1 tom Dengeki Daisy i jakoś uznałam, że może to jednak tytuł nie dla mnie. No, ale teraz jakoś tak poczułam, że skoro tylu osobom się podoba, a ja nawet mam ochotę to poczytać to czemu nie kupić, skoro pojawiły się fundusze :). I był to bardzo dobry wybór, może po prostu przeczekałam odpowiednią ilość czasu i manga zaczęła mi się wystarczająco podobać. Póki co czytam sobie spokojnie i się nie spieszę - jestem przy 4 tomie obecnie. całkiem zadowolona, że mam czytadło na wolne chwilę w kolejnych miesiącach. Postacie są bardzo przyjemne na dłuższą metę, można się pośmiać, zrelaksować, rozerwać, a ja w tym przypadku nie wymagam niczego więcej. No, może poza lepszą korektą, bo przeszkadzają mi ortografy w stylu "żygać". Koniec końców wpis o tej mandze w mojej kolekcji obecnie wygląda tak:

☆*: .。. o(≧▽≦)o .。.:*☆

Tytuł: Dengeki Daisy
Polski tytuł: Dengeki Daisy
Autor: Motomi Kyosuke
Ilość tomów: 16 | wydanych: 16
Ilość posiadanych tomów: 9 + 1 zamówiony 
Wydanie: polskie, Waneko
Gatunek:  shoujo, komedia, romans
Opis: Starszy brat Teru zmarł, ale przed śmiercią zdążył dać jej telefon komórkowy, dzięki któremu dziewczyna będzie mogła kontaktować się z pewnym tajemniczym chłopakiem o pseudonimie Daisy. Ma on pomagać Teru i wspierać ją w trudnych chwilach. Pewnego popołudnia, dziewczyna przez przypadek wybija jedno ze szkolnych okien. W rezultacie jest zmuszona pracować dla zrzędliwego i okrutnego, acz niezwykle przystojnego woźnego, Tasuku Kurosakiego.
Ulubione postacie:  w trakcie czytania jestem dopiero
Opis wydania: obwoluta, rozmiar standardowy, w niektórych tomach błędy ortograficzne
Dlaczego mam to na półce: bo miałam gorączkę, a znajoma sprzedawała, był to zakup niekontrolowany. Bo akurat mam ochotę na tego typu historie, a większości znajomym się podobało.



☆*: .。. o(≧▽≦)o .。.:*☆




5 tom"Opowieści Panny Młodej" był naprawde przyjemny, tak jak poprzednie. Bardziej wciąga mnie fabuła "Emmy", ale w przypadku "OPM" rysunki tej autorki sa dużo bardziej oszałamiające. Zdecydowanie twórczość Kaoru Mori to jedna z lepszych rzeczy jaka trafiła się mojej kolekcji, że tak powiem. Ale po co zdjęcie dwóch obwolut 4 tomu? Ano, żeby usprawiedliwić się czemu wziełam pierwszy raz pre-order tego tytułu. Stało się tak, bo Studio JG zaprojektowało obwolutę z błędem, obwoluta przeszła akceptacje japońską, wszystko pięknie się wydrukowało, przyszło... a tu klops - logiem i miejscem położenia nazwiska itp. obwoluta ta różniła się od pozostałych tomów. Studio JG wydrukowało jednak później poprawioną obwolutę i dodawało ją do preorderu tomu 5. Skoro właściwie za darmo mogłam dostać poprawioną obwolutę, to szkoda mi było nie skorzystać, zwłaszcza, że rzeczywiście na półce wygląda tu lepiej.


I na koniec nowość od Studia JG czyli "NO 6". Dobrze pamiętam, że anime było jednym z pierwszych anime, które próbowałam obejrzeć po latach przerwy od fandomu mangu-animo, ale pamiętam też, że chociaż obejrzałam je do końca to nie czułam się musatysfakcjonowana. W końcu ogłoszono jednak ten tytuł w Polsce i w sumie od tamtego czasu zdążyłam się dowiedzieć, że anime jest na podstawie light novel, które leci trochę inaczej i ogólnie jest nieco inne. Zainteresowało mnie to, bo ogólnie same założenia nie były takie złe. A manga podobno idzie bardziej zgodnie z LN niż z anime (ktoś mi tak kiedys powiedział, lecz kto to był?). Dodatkowo niektóre tomy można będzie kupić w Polsce w wersji limitowanej więc się skusiłam. Co do kreski mangi to... w sumie do moich ulubionych stylów nie należy (no weźcie sobie z taką Hidaką Shouko na przykład porównajcie xD), ale w trakcie czytania nie miałam takiego poczucia, że coś mi nie pasuje, dlatego w sumie nie powinnam mieć żadnych zastrzeżeń. Dobrze się czyta, chociaż często odwracam wzrok - moje największe fobie o robaki pod skórą oraz psczoło-szerszenio-osopodobne stworzenia, a jak widzę te dwie rzeczy połączone ze sobą to mam prawdziwe dreszcze ;-; Fuuu. No i mamy tu całkiem dużo onomatopei, dosyć widocznych i zamiast ja zamienić na polskie to mamy zostawione wielkie japońskie krzaki z dopiskami, dawno się to nigdzie tak nie rzucało w oczy. W sumie to nie był mój priorytetowy tytuł, ale los chciał, że mogłam zamówić prenumeratę całości tak, że za tomik wychodziło 11 zł z wliczoną przesyłką, więc tanioszka, dlatego się skusiłam. Pewnie z drugiej ręki mogłabym drożej kupić, a tak to mam nowe, ładne i jeszcze z limitowanej edycji w tej samej cenie. Dodatkowo do 1 tomu była dodawana karteczka z brokatem/pozłacana, na której swoją dedykację dla Polaków napisał autor rysunków w mandze :)


☆*: .。. o(≧▽≦)o .。.:*☆


Tytuł: No 6.
Autor: Atsuko Asano (scenariusz) i Hinoki Kino (ilustracje)
Ilość tomów: 9
Ilość posiadanych tomów: 1 + 8 zamówionych
Wydanie: polskie, Studio JG
Gatunek: akcja, dramat, sci-fi, shōjo, tajemnica, tragedia
Opis: Akcja rozgrywa się w 2013 roku, w nowoczesnym i „idealnym” mieście znanym jako No. 6. Głównym bohaterem jest Shion, chłopiec wychowujący się w ekskluzywnym obszarze miasta. W dniu swoich dwunastych urodzin ratuje i udziela schronienia chłopcu, który przedstawia się jako Nezumi (co dosłownie znaczy szczur). Po poznaniu Nezumiego, życie Shiona drastycznie się zmienia... 
Ulubione postacie: Główną dwójkę całkiem lubię
Opis wydania: Uszlachetniona obwoluta, możliwość zakupu edycji limitowanej, całkiem niezłe poza tym, że wydawnictwo nie czyści onomatopei i to strasznie widać przy tym tytule
Dlaczego chcę to mieć na półce: nie chcę mi się czytac skanlacji, a słyszałam, że nowelka (na podstawie której jest manga) jest nieco inna niż anime, więc mnie to odrobinę intryguje. Mam nadzieję, że manga jest bardziej ogarnięta od animu.



☆*: .。. o(≧▽≦)o .。.:*☆

Na koniec durzucam wam nieudane próby FIMOwania i w sumie dlatego, że nieudane zostaną pewnie ze mną - FIMO to jednak nie jest mój ulubiony materiał, mam inne, z których jednak daję rade ulepić coś, co nie straszy. Tym razem szkaradki - AsaMoya z "Haikyuu!" i Hagu z "Honey and Clover":



Mimo wszystko, gdyby ktoś chciał te paskudy darmo na jakimś konwencie to może mi powiedzieć to mu wezmę, bo mnie niepotrzebne (będę na BXmasie w Krakowie jakby co).

I to by było na tyle~~ Do następnego!

{ 16 komentarze... read them below or Comment }

  1. Mówiąc o "kurwach" i innych przekleństwach w mandze, właśnie dzisiaj kupiłam "Istotę Zła" od Waneko. I tam też nasz bohater rzucał różnymi przekleństwami i choć sama nie czuję się zazwyczaj komfortowo, tutaj to jakoś... pasowało, przynajmniej według mnie. Ale ogólnie uważam, że ten tomik był dobrze przetłumaczony.

    Uwielbiam dodatkowe obwoluty :D Co prawda nie mam jeszcze żadnej (chociaż chyba mogłabym odebrać do Ao no Exorcist 1 tomu, bo mam jeszcze starą), ale np. można przyczepić taką do tablicy korkowej, albo coś... szczególnie jeżeli jest taka śliczna kreska jak u Panny Młodej :D

    Shounei-aiów dużo w Polsce D: Ale w sumie to było pewne, przecież mamy tyle yaoistek, że to aż boli, to im się opłaca sprzedawać... szkoda, ja sama nie przepadam za tym gatunkiem. Ale co kto lubi XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Istotę Zła to mam akurat na kolejną paczuszkę, zobaczymy jak mi to w takim razie wejdzie, może tylko w DOGsach od pierwszych stron ilości mnie tak przeraziły.

      Ja lubię po prostu dobre mangi - jeżeli boys love jest dobre, to wolę 100 razy bardziej kupić całkiem niezłe BL niż jakąś mange, która mnie znudzi i której walory emocjonalne sa na dużo gorszym poziomie - nie mam oporów pod względem płci bohaterów i ich związków. I jeszcze w BL często bardziej mi pasuje kreska, a w przypadku innych mang dużo gorzej mi trafić na coś z kreską, która mi siądzie. Tak, że mi wsio jedno, ale wydaje mi się, że mang, które nie są BL też jest całkiem dużo do kupowania XD

      Usuń
  2. Wydaje mi się, że w DOGSach jest coraz lepiej. Tym dołem był 5 tomik w którym praktycznie nie było niczego poza wielką walką. Bang Bang i te sprawy XD
    Kurosza przeczytałam 2 tomiki i stwierdziłam, ze nigdy tego po raz drugi nie tknę. Nie podeszło mi anime i manga też.
    Wyłysiej cieciu? XD
    No.6 czytałam i jeszcze mam te mangę u siebie, ale nie jest moja. Ale całkiem przyjemnie się czytało ^^ A onomatopeje to nawet mi się rzuciły w oczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi z Kurosza jak dotąd podpasował tylko musical, nawet sobie czasem po dpomu chodzę i śpiewam "Yes, my lord" XD, nie wiem czy przez to nie ciągnie mnie do mangi tak :P

      DOGsy naweet bez 5ki i tak mają dla mnie za dużo akcji - zdecydowanie wolałabym to oglądać w wersji anime.

      Usuń
  3. Tyle dobra, jejujueju <3
    No6 nie wiem czemu, nie podeszło mi specjalnie :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi tak jak mówię anime nie podeszło, ale mandze dałam szansę ;)

      Usuń
  4. Też kiedyś chciałam zaopatrzyć się w Dogsy, ale twierdziłam, że i tak już za dużo kupuję i tak jak Ty wolę serie akcji w formie anime, wiec sobie odpuściłam. xD Co do przekleństw to dla mnie też jak słyszę japońskie odpowiedniki to brzmią one tak lekko, ale w sumie nie wiem jakich wyrażeń używali w Dogsach, wiec ciężko stwierdzić, te mocniejsze teksty miały pewnie za zadanie oddać charakter tytułu, ale czy to dobrze, czy źle nie mi oceniać skoro nie czytałam. xD Dengeki pożyczałam swojego czasu od znajomej, ale zatrzymałam się chyba na 4 tomie, nie było złe, ale jakoś szczególnie mnie nie zainteresowało. No.6 strasznie mi się nie podobało jako anime, przez tę serię też zaczęłam bardzo nie lubić Kajiego tak więc nie ważne, co by mi ludzie o mandze mówili na pewno po nią nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może w kandziach były jakieś okropne przekleństwa, ale jak słyszę mówione w dramach/animu (idk, może jest cenzura) to wydaje mi się, że można to dużo delikatniej przetłumaczyć. Są ludzie, którzy lubią przekleństwa i może to do nich trafi, dla mnie to rzecz niepotrzebna i przeszkadzająca w czytaniu.

      Usuń
  5. Na bogato widzę :D
    Moje Dogsy stoją (kurzą się) na półce. Przeczytałam chyba jeden tom (ułał).. Dengeki mi się średnio podobała, ale to za sprawą rozwoju akcji, bo początkowo byłam nawet zachwycona mangą. W ogóle to za dużo mang, a za mało czasu (i kasy) :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie czasu mało, ale za to kasa wyjątkowo jest, więc korzystam z tego faktu i kupuje na zapas, zwłaszcza, że za rok znowu czeka mnie szukanie pracy, chyba, że sama mnie wtedy znajdzie.

      Usuń
  6. Ja w Dengeki utknęłam na 4 tomie, będę musiała w końcu skompletować serię. A jak prezentuje się NO.6? Anime było niezłe, ale jakby niedokończone, ciekawe jak jest z mangą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Manga w odróżnieniu od anime idzie podobno bardziej zgodnie z nowelką, więc raczej jest ukończona, a nie urwana ;)

      Usuń
  7. Witam w klubie,mi też DOGSy jakoś nie podpasowały.Gdyby historia została one shotem,jak to miała być,to moim zdaniem byłoby lepiej ;-; No ale... przynajmniej masz tymczasowo ładną tęczę na półce! xD
    Ludziom przeszkadzają przekleństwa,a moja dusza walczy choć o jedną kurwę! XD Po prostu są sytuacje,gdzie normalny człowiek rwałby sobie włosy z głowy i wył i wyklinał,a tu otrzymuję takie "O nie,jak to się mogło stać".Robię wtedy wielkiego face palma ; - ;
    No.6 jest miziaste na okładce @U@.Przy tej okładce się postarali.Nie wiem jeszcze jak w środku,bo nie czytałam,ale rzeczywiście JG mogłoby się ruszyć z tymi onomatopejami ;-; Wszystkie inne wydawnictwa czyszczą i jakoś się wyrabiają (prawie wszystkie,ale ciii...).
    Czekam na takiego sfx'a że będzie cały obrazek niewidoczny =.= ciekawe,czy wtedy zrobią jakiegoś pyrdka na dole,jako dopisek... *marudzi*
    Ostatnio przeczytałam Shirley od tej autorki i było przeurocze *-* Mam nadzieję,że Emma też okaże się fajna. Kaoru to taka miła odmiana.Różni się od wszystkich innych tytułów.
    A ty czytałaś może Shirley? ^^
    Oj tam narzekasz,pocieszne są te figureczki. Plastelinopodobne materiały ogólne są dla mnie kosmosem,więc jak na moje to wyszło ci i tak dobrze xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja poewiem raczej tak - gdyby cała historia została utrzymana w klimatach one shotu byłoby lepiej XD.

      O nie, ja nie mogę przekleństw, chyba od przetłumaaczenia japońskich przekleństw w zbyt mocny sposób bardziej mi tylko przeszkadza wstawianie przekleństw do fików, gdzie bohaterami są Japońce, dla mnie japońskie przekleństwa rodem z animu mają co najwyżej siłę "cholery".

      Nie czytałam Shirley jeszcze, ale Emma jest super!

      Ja mam jeden fajny plastelinomateriał, który nie jest fimo i łatwiej się z nim pracuje, ale musiałabym mieć czas, żeby go otworzyć i coś porobić, a tego ostatnio brak.

      Usuń
  8. Z No. 6 mam wrażenie, że autorzy anime na siłę starali się upchnąć całą historię w 12 odcinków i wyszło im raczej tak sobie - ma się wrażenie, że fabuła jest poszatkowana i w sumie miejscami nie wiadomo, o co chodzi. Manga jest dużo bardziej ułożona, wszystko się logicznie łączy i ogólnie odbiera się to dużo przyjemniej (choć anime, mimo jego wad, również mi się dobrze oglądało). Nawet chciałam kupić polskie wydanie, bo miał być Nezumi, ale skoro wydawnictwo postanowiło jednak zrobić z niego Szczura, uznałam, że wystarczy mi angielskie na półce. :D

    W DOGSach najbardziej przeszkadzają mi puste tła. Przekleństwa przekleństwami, ciągła bijatyka też niech będzie, ale dlaczego tam jest tło na co osiemnastym panelu? :( Dotychczas przeczytałam siedem tomów i fabuła nawet ciekawie się rozwija, ale póki co dalsze tomy nie są jednak moim zakupowym priorytetem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ja to jestem takim skąpcem, że nie powialałabym swoich wydań w ogóle XDD No, może z zwyjątkiem Yami no Matsuei, ale tu mi zajęło bardzo wiele lat, żeby się przełamać i kupić polską wersję (miałam 3 tomy po japońsku, bo za tamtych czasów nie przyszło mi do głowy, że w Polsce mogą wydać ulubioną serię z czasów gimbusa xD). Tak samo dopiero zaczynam się łamać, żeby kupić tomikową wersję Evangeliona, bo w sumie to zbierałam w zeszytach i boli mnie, że miałabym go dwa razy na półce, a znowu mieszanych wersji nie chcę mieć. *maruda*

      Byłoby super, gdyby z DOGSów zrobili serie TV, tak jak OAVki, dużo lepiej by się to przyswajało, a i tła nie byłyby takie puste.

      Usuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -