Ta strona korzysta z ciasteczek, jeśli się z tym nie zgadzasz zamknij bloga lub wyrzuć komputer przez okno.
Posted by : Otai czwartek, 6 lutego 2014

Tak jak obiecałam nadrabiam w tym tygodniu niepisanie notek w styczniu. Co prawda nadal mam sporo do nadrobienia na uczelnię, ale pogoda chyba jakoś źle na mnie wpływa i leżę plackiem jak zdechła żaba, to pomyślałam, że opiszę co też udało mi się w tym roku obejrzeć. Dorzucę też tytuły z 5 dni lutego, no, ale co tam ;) - poza opisywanymi ostatnio UtaPri oczywiście, bo wystarczająco się rozpisałam.


Notka o filmach, dramach i anime, całkiem sporo się tego uzbierało w porównaniu do miesięcy, kiedy nie miałam ochoty na oglądanie czegokolwiek.

ANIME

Jak dotychczas w 2014:


Dotarłam do 12 odcinka Terra e (na 24), ale o tej serii już pisałam i nie mam zamiaru się powtarzać. Powiem tyle, że ilość dramatu/trupów mnie póki co w tej serii przerasta i chociaż kreska mi się podoba i jest to dobry tytuł to nie bardzo mam ochotę na tak smutne rzeczy i seria została odstawiona na bok.


Udało mi się skończyć 12-odcinkową serię Meganebu! Chociaż na początku seria ta wydawała mi się zbyt chaotyczna, zbyt bez sensu, z bardzo  "statyczną" animacją lub jej brakiem to w trakcie serii wszystko się poprawiało i naprawdę polubiłam ich wszystkich i cały ten absurd. Zwłaszcza przewodniczący szkoły i jego zastępca byli najlepsi z bólem brzucha i tymi tabsami. Koniec końców serię będę wspominać bardzo miło i przyjemnie.


Latka lecą, a One Piece trzeba nadrabiać! Co prawda w styczniu są to tylko 4 odcinki z sagi Lovely Land, a dokładniej jestem na odcinku 331. Wydaje mi się, że to nie będzie zbyt interesujący arc, ale OP to seria, która zawsze mnie odstresuje kiedy trzeba i zacieszam się, bo w openingu pojawił się Brook, co oznacza, że poznam tego pana wcześniej niż później.



Druga połowa drugiego sezonu Kuroko no Basket może i ma śliczny ending śpiewany przez Kesho Ono, ale z drugiej strony strasznie mi się ciągnie. Może to kwestia tego, że znam mangę... Cieszyłam się jak zakończono już wątek Hanamiyi, bo szczerze przyznam miałam trochę dość bezmózgich fangerli - "on taki fajny, bo taki zły hihi". Chyba was nikt nigdy na złość na w-fie nie szturchnął, a ciekawa jestem jak nazywałybyście kolegę czy koleżankę, która specjalnie wam załatwiłaby kontuzję na całe życie... No dobra,  to może jest postać posiadająca fajnego seiyu i fajna do modyfikowania w fanfikach, ale ten "surowy" Hanamiya nie jest dla mnie nikim godnym pochwały, bo co innego złośliwość Imayoshiego, a co innego złośliwość z celowym narażeniem czyjegoś zdrowia, jak można to chwalić O_O. Potem mecz Seirin i Tōō, mecz, który teoretycznie powinien mi się podobać, ale... miejscami mam wrażenie, że trwa za długo, chociaż w końcu się coś ruszyło. Ogólnie to chyba po tym meczu kompletnie przepadłam jeśli chodzi o lubienie Aomine z tego co pamiętam. Ale jeśli ten mecz tak mnie irytuje, to co z innymi? Może lepiej nie oglądać  tygodnia na tydzień, a zacząć oglądać meczami? W sumie... jak nie będę czekać tydzień na kolejne kilka minut meczu to wrażenie powinno zniknąć.


Yowamushi Pedal to taka seria, gdzie główny bohater jest dla mnie obserwatorem, śpiewającym wspaniałą piosenkę co prawda, Imaizumi i Naruko też jakoś super mnie nie interesują póki co ale OMG cała reszta jest taka wspaniała, co się bohater pojawia to fajniejszy, aczkolwiek postaci najczęściej pojawiają się w parach, ogólnie mam wrażenie, że autor szanuje fujoshi i daje im czego chcą ohohoho. Zwłaszcza jeśli chodzi o pairing Toudou x Makishima... Ale nie narzekam, to mój ulubiony pairing dzięki temu między innymi, i'm pleased. *owija się w wyimaginowany kocyk z pedałujących pedałów i odlatuje do fujoshilalalandu*. I nigdy nie zapomnajcie, że po endingu są najgenialniejsze sceny z całego odcinka!


Noragami to seria z obecnego sezonu, na podstawie mangi, którą też planuje poczytać, bo po 5 odcinkach seria mnie wystarczająco zainteresowała. Mamy boga wojny Yato, który w czasach, gdy wojny nie ma niczym ułom zbiera grosiki w zamian za przysługi dla ludzi (jednemu łazienkę całą wymył za 5 jenów - to będzie pi razy drzwi 15 groszy), by móc kiedyś zbudować własną świątynię. Ma coś, co lubię w postaciach, czyli  jasne, wyróżniające się oczy.


Mamy główną bohaterkę, która pakuje się w kłopoty, co powoduje jej ciągłe rozdzielanie się ciała i duszy, poza tym zaczyna widzieć demony i płaci naszemu Yato, żeby jej pomógł, ale on zawsze ma coś lepszego do roboty. *główna bohaterka na 3osobowym arcie wam wystarczy*. Mamy plejadę pobocznych postaci, bardzo barwnych, z których najbardziej podobała mi się bogini biedy przynosząca nieszczęście jak dotychczas. No i oczywiście trzeci główny bohater, blondasek zwany Yukine, który zanim zmarł był człowiekiem, a teraz służy jako broń Yato. Jest postacią wybitnie uroczą, aczkolwiek najprawdopodobniej problematyczną *póki co w anime jest przede wszystkim uroczy* i posiada jeden z moich fetyszy, a mianowicie... nosi czapkę... Nie pytajcie, po prostu sami zobaczcie~~


No tak, o tym animu było więcej, bo jest nowe. ;)


Wróciłam do oglądania Kyoukai no Kanaty i po nadrobieniu 3 kolejnych odcinków (teraz jestem po 6) mam wrażenie, że strzępki fabuły są jedynie wymówką do głupich scen, fanserwisu, walk, a czasem nagle jak z kapelusza wyskakują też strzępki przemyśleń. Ale jak już człowiek zaakceptuję tę całą tę fanserwisowo-komediową formę podania tytułu to wystarczy jeszcze nastawić się na to, że kiedy na końcu odcinka ucina się jakaś scena, to w następnym odcinku zaczynają od czegoś zupełnie nowego i ostatecznych konkluzji pewnych sytuacji zapewne nigdy nie poznamy... Ale kreska ładna i przyjemna, a jako, że po tej przerwie jakoś w miarę dobrze mi się tę serię wciąga i te wszystkie cracki mnie tam bawią to powinnam skończyć ją na dniach.

JAPOŃSKIE FILMY I DRAMY


Genji Monogatari: Sennen no Nazo to film, który tłumaczyłam na rocznicę mojej grupy fansuberskiej. Było ciężko, bo bądź co bądź film ma elementy historyczne i fantasy. Ta wersja historii przedstawia ogólnikowo losy Genjiego, a także autorki powieści i historie te przeplatają się przez cały film. Fajna jest w nim oprawa wizualna (kostiumowy film *-*) i aktorstwo (Ikuta Toma jako Genji i Kubozuka Yosuke jako Abe no Seimei to moi faworyci w tym filmie pod kątem aktorskim, ale reszta też dawała radę). Minus jest taki, że dla mnie fabuła nie była porywająca. Wydaje się, że jest to film tworzony dla Japończyków, który powinni teoretycznie wiedzieć kto jest kim w filmie, a nam, Polakom, przydałaby się chociaż szybka lekcja z historii postaci, które istniały przed obejrzeniem filmu.


Nie wiem co mnie opętało, żeby oglądać drugi sezon Liar Game, w sumie to chyba fakt, że skończyłam kiedyś pierwszy... W sumie zatrzymałam się na odcinku, który był jak zwykle przegadany, a to co zmieniło się od czasu pierwszego sezonu to nastawienie do Eriki Tody (po obejrzeniu SPECa) i teraz doceniam ją jako aktorkę. Czy przetrwam ten sezon? Czas pokaże.


Na próbę obejrzałam też 1 odcinek Nazo no Tenkousei  obecnego sezonu dramowego. Ma fajny opening, historia może być ciekawa (to na podstawie mangi), ale zapowiedź 2 odcinka była o wiele ciekawsza niż sam pierwszy odcinek. Nie dość, że był przegadany to jeszcze wyjaśniono w nim po prostu dziwne zjawiska występujące przed samą główną akcją i tyle. Gdybym była scenarzystą to z 1 odcinka bym zrobiła retrospekcje, albo "2 tygodnie wcześniej" w którymś momencie, żeby pewne rzeczy wyjaśnić, bo w ten sposób niby mam przygotowany grunt pod dramę, ale za to nic interesującego nam pierwszy odcinek nie pokazał.


Dr. DMAT to kolejna drama z obecnego sezonu na podstawie mangi, której 1 odcinek obejrzałam, żeby sprawdzić. Tej dramy kontynuować nie będę, bo chociaż w głównej roli mamy Okurę z Kanjani8 to fabularnie nie jest to dla mnie nic porywającego, na dodatek jak na 1 odcinek to i tak dla mnie za dużo jakichś oparzeń, strzykawek, krwi, agrafek i ogólnie mięsa. Dramy medyczne chyba po prostu nie są dla mnie, z małymi wyjątkami.


Pin to Kona to połączenie wybuchowe - idol drama na podstawie mangi shoujo z elementami teatru kabuki. Obejrzałam do końca - 10 odcinków po 50 minut jeden. Dla mnie w sumie na plus była gra aktorów, całkiem przyjemnie się ich wszystkich oglądało, chociaż jeśli chodzi o preferencje chętnie podmieniłabym główną bohaterkę chociażby na Shidę Mirai - aktorki podobne, ale ta druga nadałaby postaci odrobinę więcej charakteru. Co do fabuły to na początku wydawało mi się, że ona jest, ale w trakcie oglądania zaczęłam mieć wrażenie, że zamiast fabuły mamy napchane multum stereotypowych zagrań z takich dram shoujo - nic nowego, nic co by mnie zainteresowało, im dalej, tym bardziej miałam wrażenie, że te stereotypowe zagrania to zwykłe zapchajdziury, żeby doprowadzić fabułę do końca. Pewnie stało się tak ze względu na to, że manga jest jeszcze kontynuowana. Niby tak samo było w "Piece", że manga nieskończona, ale mam wrażenie, że tam sobie jakoś zgrabniej poradzili. Ale jak ktoś chce taką typową dramę komediowo-romantyczno-licealną w stylu Japończyków to jest to pozycja idealna, a dodatkowo zawiera elementy kabuki. Właściwie tym czego naprawdę nie mogłam przeboleć w tej dramie to te johnnysowe baunsy , znaczy theme song. O ile do takich zwyczajnych scen ta piosenka pasowała to nie rozumiem kto wpadł na "genialny" pomysł, żeby ten bauns dodawać do scen kabuki... Takie ni w 5 ni w 10, naprawdę ^^' A chłopaki, znaczy Yuma i Tama sobie poradzili, Yuma to wiadomo, nie raz już pokazał, że różne postaci potrafi zagrać, Tama natomiast podobał mi się dużo bardziej niż w "Ikemen Desu ne", więc na plus.


Shitsuren Chocolatier to bardzo interesująca manga Mizushiro Setony (After School Nightmare, Shanghai 1999 anyone?). W obecnym sezonie postanowiono z mangi zrobić dramę i chociaż byłam uprzedzona do pewnych spraw (po trailerze zwłaszcza, gdzie wiało głupkowatą komedią) to po pierwszym odcinku czułam się zupełnie usatysfakcjonowana. Kilka rzeczy jest pozmienianych, drama trochę bardziej przerysowana od mangi, ale ogolnie wychodzi to nawet na plus, taka odswieżona wersja, więc można mieć tę samą historię w dwóch opcjach. ;) Aktorzy sobie radzą, calkiem przyjemnie sie na nich patrzy, a MatsuJun zaskakująco dobrze radzi sobie w poważnych scenach, czego najbardziej się obawiałam, bo postać Souty lubię. Wielkim plusem tej wersji jest Ishihara Satomi w głównej żeńskiej roli, która w mandze jest kompletną słodką, ale podłą idiotką nie do przetrawienia, natomiast Satomi dodaj tej postaci +1000 do uroku i strasznie dobrze się na nią patrzy, nawet jeśli postać jest taka jaka jest. I te wszystkie fantazje Souty na jej temat, nie pogardzisz człowieku 8D. 


Nie planowałam na początku oglądać 49, ale skusił mnie format (20minutówka) i dostępność online po polsku. Banerek do dramy widziałam tylko na miniaturce (dużo mniejszej niż ta na blogu) i byłam święcie przekonana, że są to kobiety... a tymczasem to wspaniały męski klub koszykarski, który po szkole będzie w dramie pracował jako grupa śpiewająca grupa transów-hostów.. Chicken Basket. Oni wygrali życie i tę dramę, mówię wam XD. Poza tym mamy tu do czynienia z interesującym głównym wątkiem, gdzie zmarły ojciec wchodzi w ciało syna na 49 dni po swojej śmierci i mu trochę w życiu miesza. W sumie aktor pasował jakoś tak do grania tatusia w młodej skórze. Postacie czasem mają trochę irytujące problemy ze sobą, zagrywki i hasła, ale cóż - dawno nie wciągnęłam całej dramy w jeden/dwa dni, więc musiało mi się dobrze oglądać.

No i to by było na tyle, uff ;).

{ 19 komentarze... read them below or Comment }

  1. Jestem pod wrażeniem tego, że w ciągu miesiąca oglądasz tyle dram >-<. Ja swoją pierwszą 15 odc. męczyłam przez prawie dziewięć miesięcy XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może po prostu złą dramę wybrałaś? ;D Ja też mam takie, które kończę latami XD

      Usuń
    2. To było Playful Kiss, czy coś takiego XD

      Usuń
  2. Ja wciąż nie mogę się zrelaksować przy oglądaniu Yowamushi, ale obecny opening bardzo mi się podoba, zresztą poprzedni też był fajny. ^^
    Noragami jest jahsadggfertretretfgg I ten wspaniały op, chyba najlepszy w tym sezonie~ A mała shotka już w openingu przypadła mi do gustu... dopóki nie przemówiła głosem Kajiego, ale cóż w sumie słodziak ma wszystko to co lubię (ach ta angstowa przeszłość~ <3), więc nawet fakt, że dostał taki a nie inny głos mi jakoś specjalnie nie przeszkadza. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie nie przywiązuję tak bardzo uwagi do seiyu, bo raz mnie denerwują, a raz są całkiem spoko ;). Ja chyba zacznę czytać mangę, bo widziałam kilka kadrów Yukine, gdzie wyglądał bardziej jak małe zło, co mnie zaciekawiło.

      Usuń
  3. One Piece zdecydowanie działa kojąco na moje nerwy, chociaż poważnie zaczyna denerwować mnie kreska w anime i radnomowe sceny z tyłka. Scen o zabarwieniu ecchi też trochę przybyło i czasem nie mogę nie kręcić na to nosem. Ale widzę, że żeglujesz powoli, ale do przodu ^___^
    Mecz z Touou też mnie powoli nurzy i tylko czekam na finalny gwizdek. Mam podobne odczucia względem Akashiego (tzn. zły, mroczny, ale fajny), z tym, że dla mnie mnie Hanamiya jest lepiej wykreowanym antagonistą, bo kapitan Teiko zalatuje sztampą. Zastanawiam się, czy doczekamy się jeszcze jakiegoś meczu. Do zakończenia sezonu niewiele zostało. Chociaż podobno ma być 26 odcinków xD
    YowaPedal to relaks w najczystszej postaci, ale zaczynam powoli narzekać na brak Toudou i Manamiego (jak przekręciłam nazwiska to bardzo przepraszam). Też zacieszam z aluzji do wątków boys love :D
    Katanę zaczęłam oglądać, ale wymiękłam po dwóch/trzech (nie pamiętam dokładnie) odcinkach. Ani trochę mnie nie wyciągnęła.

    Twoja produktywność do oglądania jest imponująca xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak nietypowo w styczniu w ramach odstresowania się tyle naoglądałam się, normalnie tak nie mam.
      Za Akashim nie przepadam to się nie wypowiem, ale on w sumie póki co prawie nic nikomu tak naprawdę nie zrobił (bo Kagami zrobił unik xD) w odróżnieniu od Hanamiyi, któremu jednak solidny pas na dupę by się przydał za to co robi.

      Usuń
    2. Przestań, no xD Ty zawsze w podsumowaniach masz tego duuuuużo więcej niż ja bym mogła się pochwalić ^^
      Oi tak, nie zaprzeczam, że przydałoby mu się mocno przetrzepać tyłek, chętnie zobaczyłabym go w meczu z prawdziwego zdarzenia bez faulów z premedytacją xd Ach, te czcze marzenia ;)

      Usuń
  4. Zaciekawiłaś mnie do oglądania Noragami, chyba muszę nadgonić. ;;"
    Kyoukai no Kanata potem robi się nieco lepsze. Fanserwis był tak na prawdę w jednym, może dwóch odcinkach. Później mamy już tylko fabułę + akcję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im dalej tym lepiej, przynajmniej jak na razie w Noragami ;).
      KnK będzie dla mnie pewnie niczym więcej niż ładnie narysowaną serią, ale nie przeszkadza mi to.

      Usuń
    2. Oooo. -pędzi oglądać-
      Po części to prawda, ale dzięki animacji i postaciom, fajnie się to wszystko ogląda. :3

      Usuń
  5. Terre-e mam w planach żeby obejrzeć, oprócz dużej ilości dramatu, fabularnie jest ciekawie? Warto się zabrać za tę serię?
    Tak patrzę na ten obrazek z One Piece i nie mam zielone pojęcia co to za ludkowie, chociaż i z mangą i z anime jestem na bieżąco. To chyba jakieś filery są, zawsze je omijam bo są nudne i nie wnoszą nic do fabuły :P Niestety muszę przyznać, że w OP coraz bardziej przedłużają różne sceny, co jest bardzo irytujące, ale co poradzić jak ciągle anime zbliża się do mangi, a jeszcze papierowa wersja ma ciągłe przerwy -.-.
    W Kuroko mecz z Aomine okropnie się ciągnie, mam nadzieję, że przyszły odcinek przyniesie już zakończenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, warto. To naprawdę bardzo dobra seria fabularnie, chociaż przygnębiająca.

      Usuń
  6. Wyimaginowany kocyk z pedałujących pedałów XDDDDDDDDD
    Kyoukai no Kanata obejrzałam 6 odc. i... cholera, co to jest D: ja tu fabuły nie widzę. Chyba jeszcze dziś oglądnę Shitsuren Chocolatier *___* spodobało mi się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądaj, jest duuuużo czekolady~~ I 2 odcinki są nawet online po polsku na drama-online.pl

      Usuń
  7. A ja dalej boję się dram :<
    bo... Bo oni przecież... Nie są... Narysowani! *trzęsie się ze strachu*

    OdpowiedzUsuń
  8. *tu jeszcze jej dzisiaj nie bylo*

    ...No chance, no way
    I won't say it, no, no

    *znika* XD

    OdpowiedzUsuń
  9. Przy tobie czuję się w tej kwestii taka leniwa;;

    OdpowiedzUsuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -