Posted by : Otai poniedziałek, 18 listopada 2013


Tak, dzisiaj będzie notka z narzekaniem, a raczej może zauważeniem niektórych zjawisk. Zjawisk tych pewnie nie da się zmienić przez nastawienie ogólne ludzi, niemniej jednak przez takie rzeczy mam czasem ochotę wyjść z fandomu i stanąć obok. Jak wiadomo różne zjawiska dotyczą różnych grup osób, dlatego nie można nigdy mówić, że fandom jest zły, ale czasem jak pewne zjawiska się nawarstwiają to człowiek ma ochotę od tego odpocząć. Ostatnio miałam akurat okazję zejść z ludźmi na takie okołofandomowe tematy i każdy miał na jakiś temat swoje zdanie - z tym, że najmniej obiektywne okazały się grupy twórców - bo koncentrowali się na własnej wygodzie/korzyściach nie biorąc pod uwagę reszty otoczenia. Wiadomo - ciężko jest być obiektywnym ogólnie, ale w przypadku tych grup czasem mam wrażenie, że lepiej nie mówić nic, bo wsadzi się kij w mrowisko, a twoje własne słowa zaczną znaczyć zupełnie co innego. Z resztą przeczytałam ostatnio fajne słowa - zanim rozpoczniesz dyskusję zdefiniuj znaczenie pojęć, o których rozmawiasz, nawet jeśli są oczywiste. Chociaż prawda jest taka, że sama dyskusja na temat definicji o czym właściwie się rozmawia może trwać tak długo, że zmęczymy się rozmową zanim ją zaczniemy. Prawda też taka, że jeśli rzeczywistość ich nie nauczyła lub nie nauczy, to ja tym bardziej, nieważne jak logicznie będę się starała coś komuś przekazać. ALE! Od czego ma się bloga. Mogę gadać do siebie, a jak komuś będzie przeszkadzało moje zdanie to wcale nie musi tego czytać - czy to nie cudowne?


1. Pierwsza rzecz, która mnie denerwuje to raczej połączenie kilku czynników na raz, które osobno nie są  absolutnie niczym złym, a wręcz dobrym, ale razem tworzą taką mieszankę wybuchową... czy to wśród rysowników, pisarzy (fandomowych) czy cosplayerów... Pewnie nawet nie wypiszę tu wszystkich tych czynników, ale spróbuję. Wyobraźmy sobie hipotetyczną sytuację. Mamy twórce, który nie jest popularny, tworzy mniej lub bardziej poprawnie, ale nie wybija się wśród innych. I nagle taki twórca wpada na genialny pomysł - "wydrukuję swoje stare prace, narzucę 300% marży, bo za robociznę się należy, polecę najtańszym drukiem jakim się da, to na egzemplarzu jeszcze złotówkę zaoszczędzę." Taki ktoś nie wybierze grupy docelowej, nie dostosuje do niej ceny ani wydania, bo przecież najlepiej wychodzą ci artyści, którzy nie tworzą dla kogoś, a dla wyższych celów. I do tego momentu jest jeszcze okej. To mnie nie denerwuje. Schody zaczynają się, kiedy taki twórca potem jest w szoku, że jego praca się nie sprzedaje, jego praca nikogo nie obchodzi, jego praca jest krytykowana na forach internetowych, a przecież miała trafić do wszystkich i rozchodzić się jak ciepłe bułeczki. Czasem do tego dochodzi jeszcze warstwa zrzucania winy na konkurencje - to ich wina, że mają do zaoferowania więcej za tę samą cenę, to ich wina, że zrobili coś po znajomości, to ich wina, że wcześniej zbadali rynek i wiedzieli co i dla kogo tworzyć, że mają już wyrobioną markę. Niezależnie od tego czy mamy do czynienia z rysowaniem/pisaniem czy cosplayem nie podoba mi się taki całokształt. To naprawdę skomplikowany i złożony mechanizm, dlatego wystarczy zmienić w nim jedną, dwie rzeczy, żeby mnie to nie wnerwiało, ale niektórym się po prostu nie chce i wolą się użalać jakie życie jest złe i nic z tym nie robić. (użalanie się, że życie jest złe, ale robienie czegoś z tym zawsze spoko *kciuk w górę*. Albo nasyłać na ludzi swoich znajomych...

2. Postawa "Jestem więc mi się należy" - czasem związana z punktem 1, ale wymaga osobnego rozwinięcia. Weźmy na przykład konwenty. Przecież rysownik, cosplayer, pisarz, wydawca etc. też człowiek. Na dodatek! Człowiek, który rysuje, pisze, cosplayuje z własnej woli, nikt go to tego nie zmusza. Dlaczego w takim razie chcą mieć za to przywileje? Tylko za to "kim są". Rzadko się to ostatnio zdarza w przypadku wydawnictw, rysowników czy pisarzy, bo ci ze swojej strony zazwyczaj coś oferują - płacą za swoje stoiska, prowadzą na konwentach panele i różne atrakcje, ostatnio natomiast takie zjawisko ma miejsce wśród cosplayerów. Nie wszystkich - tak naprawdę im lepszy cosplayer tym więcej ma konwentowi do zaoferowania! Zazwyczaj ci, którzy najbardziej się staraj i najwięcej sobą prezentują dostają najwięcej "hejtów", co jest absurdalne. Ale do rzeczy, wyjaśniłam wam, że nie chodzi o wszystkich, tylko o konkretną postawę, zaobserwowaną przy jednym z "Nie pojedziemy na ten konwent, bo traktują na nim cosplayerów jak zwykłych konwentowiczów!", "Gdzie jest sleeproom dla cosplayerów?". Albo "Jak to nie ma zniżek dla cosplayerów?!". A przepraszam bardzo, w czym od zwykłego konwentowicza lepsza jest osoba, która np. założyła koszulę, krawat i perukę, żeby dostać miejsce w sleepie dla wybrańców? Przecież cosplay cosplayowy nierówny. Zwykły użytkownik i tak dopłaca wam już do maina, z którego sam nie korzysta, bo przez cały dzień są próby cosplayowe, przygotowania do cosplayu, a w końcu sam cosplay, a wynajęcie maina to zazwyczaj największe pieniądze. A wystarczyłoby kilka zorganizowanych osób, żeby zrobić cosplayroom i zmienić go późną nocą na sleepa - wystarczyłoby zebrać dobre atrakcje do sali, zrobić jakiś cosplayowy market, generalnie zrobić coś dla konwentowiczów i organizacji konwentu, wyjść z własną incjatywą. I uwaga - niektórzy tak robią! Niesamowite, prawda? Ale lepiej napyskować na organizacje konwentu, bo człowieków trzeba uczyć, że cosplayer nie musi robić nic, oprócz szycia stroju i wyjścia na 5minutową scenkę. BTW kocham polskich cosplayerów z incjatywą i jestem z nich dumna ;v;!!! Ale ogólnie ta sytuacja przenosi się na każdy grunt, nie tylko cosplayowy, tylko, że cosplay jest obecnie w dobie swojego renesansu, więc jest tych zjawisk więcej.

3. Jestem więc mi się należy wersja grupa fanowska, rysownik, pisarz, whatever. Tu też wyjaśnijmy sobie jedno - za czyjąś pracę należałoby dać fajny komentarz, bo to w przypadku grup skanlacyjnych czy fansuberskich najlepszy napędzacz do pracy (w przypadku pisarzy i rysowników w sumie też) - podczas gdy "a kiedy następny..." to jeden z największych przypałów jaki można zaliczyć. Ale nie o tym! Postawa jaka mnie zabija to wymaganie od innych w momencie, gdy nie wymaga się od siebie. Tu na przykładzie grup fansuberskich, bo z nimi mam najwięcej obycia. Rozmowa:
- Ci ludzie to mi w ogóle projektów nie komentują, nie zaszkodziło by im napisać kilka zdań, przecież to chwila etc., czo oni *foch*
- Ale ty też oglądasz projekty innych, ale nigdy ich nie komentujesz.
- A bo wiesz, ja nie mam czasu, z resztą nigdy nie mam pomysłu co napisać.
Aaaaaaaa (ノಠ益ಠ)ノ彡┻━┻. Ty nie masz pomysłu ani czasu, ale wszyscy mają mieć? Ty im nie dajesz żadnego przykładu, ale wymagasz ಠ_ಠ. Wiem, że życie jest piękne kiedy ktoś przychodzi, komentuje i zostawia dużo miłości, bardzo dobrze to wiem. Ale więcej tolerancji dla tych, którzy nie potrafią pisać komentarzy, jeśli ty sam masz z tym problemy. Jeszcze nie dając przykładu naprawdę niewiele zdziałamy, bo nowe pokolenie naprawdę nauczone jest nastawienia "jestem, więc mi się należy" i bez przykładu innych nie wpadną na to, a apele będą traktować jak czyjś ból dupy. 

4. Upieranie się na siłę, że trzeba słuchać każdej krytyki, bo rozwija, kiedy tak naprawdę trzeba być bardzo ostrożnym. Weźmy sobie na przykład takie pisanie. Taka sytuacja~~ Skrobię ja sobie na konkurs, konkurs ma swoje wytyczne, za którymi trzeba podążać. Wstrzelam się w ramy konkursu, wygrywam, tekst zostaje opublikowany. Przychodzi znawca tematu - ale! nie taki krzykacz z internetu, prawdziwy znawca tematu, który przeczytał moje wypociny i chce mnie skrytykować i wrazić swoje wątpliwości. Pisze mi i pisze, i ja rozumiem wszystko co on pisze i dlaczego mi tak pisze ALE! nie o to chodziło w konkursie, więc nie mogłam tak napisać. Zupełnie niezapoznanie się z powodem, dla którego coś zostało stworzone może zupełnie zaburzyć nawet dobrze i logicznie pisany komentarz.

To były takie pomniejsze przemyślenia. Takie ludzkie mankamenty, które w sumie mogą przejść, bo ocierają się o moje osobiste preferencje. Teraz to, co sprowokowało mnie do napisania tej notki. 

5.Ostatnio moi znajomi z zagranicy próbują walczyć z pewnym copycatem z Polski. Tu nie chodzi o robienie portretów ze zdjęć i podpisywanie, że to portret ze zdjęć. To przecież normalne. Gorzej już z chwaleniem się tym, że przerysowało się rysunek z anime czy mangi identycznie, ale to też ujdzie w tłumie, zwłaszcza jeśli się to robi do szuflady. Ale przerysowywanie czyichś obrazków kropka to jest przesada. Zarabianie pieniędzy i zdobywanie sławy i fanów przerysowując czyjś obrazek bez pozwolenia i bez creditsów nie jest czymś normalnym. Nieprzyznawanie się do tego, że zrobiło się reprodukcje (nieudolną często) bez pozwolenia  i wystawianie tego jako własny art na sprzedaż. Akurat w tym przypadku favy dziewczyny na DA to około 1000-2000 na rysunek. Na fejsbuku lajki idą w 7000. Jedno z wydawnictw okołomangowych promowało dziewczynę. Zarabia na tym, że kopiuję. Tymczasem artyści z zagranicy prowadzą krucjatę, żeby przestała przerysowywać rysunki innych, pisać o nich jako swoich i jeszcze na nich zarabiać. A w Polsce? Co miałam znajomym powiedzieć? Że kiedyś zwróciłam już na to uwagę, ale w Polsce nie przywiązuje się uwagi do takich rzeczy? Prawda jest taka, że najbardziej lubimy to co znamy, dlatego wielu osobom najbardziej podobają się przerysowane obrazki. A dzięki popularności przyciąga to rysowników. A kiedy przychodzi popularność to przecież można przerysować coś nieznanego i powiedzieć, że to własne, i tak nikt nie pozna.I jest taki moment, w którym i jednym i drugim ludziom się wydaje, że to nic złego i tak można. Przed znajomymi z zagranicy trochę mi wstyd przed tą (w dużej mierze) polską chorobą. Co powiedziałam ludziom, którzy walczą z tym zjawiskiem? Prawdę. Że w Polsce po zwróceniu uwagi na to co się dzieje odpowiedzą mi:
a) fani artystki w jej obronie,
b) ludzie, którzy napiszą mi, że jestem zazdrosna, bo nie jestem taka popularna/utalentowana/cokolwiek.
c) ludzie, którzy uważają, że przerysowywanie to tylko inna forma rysowania i nie różni się niczym od tej, gdzie ktoś tworzy wszystko sam od podstaw,
d) oburzeni artyści, którzy będą uważać, że rysownicy to mały fandom i powinniśmy się wspierać nawzajem, a ja tu kogoś próbuję zniechęcić, a to nieładnie.
No bo co innego miałam znajomym powiedzieć, skoro znam bardzo dobrze reakcje Polaków. Jestem nawet pewna, że jest ktoś, kto teraz czyta moją wypowiedź i zupełnie nie rozumie co ta bardzo popularna rysowniczka robi złego. A ja nie mam siły tłumaczyć, bo prawda jest taka, że to kwestia własnej moralności, a u nas rynek napędził się tak, że jest ona jeszcze bardziej zaniżona niż gdzie indziej. W sumie u mnie na uczelni był nawet przypadek, gdzie dziewczyna przeszła całe studia z grafiki na wyróżnieniach kopiując prace innych ludzi na różnych przedmiotach, nie przyznając się wykładowcom, którzy przecież nie obserwują internetu 24h/doba, żeby wiedzieć...

No nic, ponarzekałam sobie, ponarzekałam, mam nadzieję, że tego nie przeczytaliście, lol. Ale nie, serio, to tylko strzępek moich przemyśleń i nie chcę, żebyście coś źle zrozumieli, ale jednak musiałam to z siebie wyrzucić, bo jak człowiek z siebie wyrzuci to zapomni i może ruszać dalej xDDD. Ta gorsza moja strona, marudząca żegna więc was XD

{ 14 komentarze... read them below or Comment }

  1. Powiem szczerze, że mnie bardzo irytują osoby, które robią kalkę innych artów i uważają się za wielkich artystów. Nie ma nic do przerysowywania, ale takie rzeczy to można robić na potrzeby własne, a nie żeby się chwalić "co ja nie umiem narysować".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba, że chcesz się zajmować reprodukcjami, albo rysowaniem czyichś portretów na zamówienie - ale wiadomo, tu nie o tym ;D

      Usuń
  2. Czytam tu, nie komentuję i teraz mi głupio. Ale błędy można zawsze naprawić, no nie? Co prawda, powinnam zacząć komentowanie od fanfika czy rysunku, ale skomentuję narzekania, a potem zobowiązuję się w miarę regularnie pisać pod jakimiś pracami :)
    Prawdę mówisz, muszę zauważyć. Serio, ujęłaś takie najważniejsze rzeczy, najbardziej rzucające się w oczy.
    Punkt piąty najbardziej bolesny. Ja co prawda rysować nie umiem, ani umieć nie będę, ale czasami zdarza mi się coś stworzyć, a częściej właśnie przerysować. Ale, na Boga, w życiu by mi nie przyszło do głowy, żeby to podawać za swoje, ani tym bardziej się chwalić, jaka to nie jestem świetna. Ewentualnie rodzicielka przyuważy i powiesić na lodówkę, jakbym nadal miała te pięć lat :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak naprawdę nie komentuję opowiadań, bo nie czytam OTL. Prawda jest taka, że robię to od święta, po ogólnie mam zastój na czytanie, a jeśli już coś czytam, to w wersji drukowanej. Czasem mam wyrzuty sumienia, że piszę swoje, a nie komentuje, ale z drugiej strony nie nawołuję *za często, khem khem, weźmy pod uwagę kobiece humorki XD* do czytania moich fików. Ale jakbym przeczytała to na pewno bym skomentowała XD.

      W ogóle mój blog to taki random, i ogólnie jestem randomem, wsio mi jedno co mi komentujesz, miło w ogóle, że jesteś. Ja cię póki co mogłam tylko do obserwowanych dodać, bo patrz część pierwsza tego komentarza.

      Odrysowywanie może być fajne, odwzorowywanie też i to jest jakiś talent - w końcu od czego mamy reprodukcje :D. A i nie każdy chciałby dostać swój portret przeinaczony, a nie zrysowany ze zdjęcia. Z tym, że trzeba postawić sprawę jasno, że na takim czymś nie powinno się budować renomy swojej "własnej" sztuki. Zwłaszcza jeśli autor oryginalnej pracy nie zezwala na jej przerysowywanie dla innych celów, niż własne ;D

      Usuń
    2. Nie ma problemu, wiadomo, że kto nie czyta nie będzie komentował XD
      Gorzej jak czytają (a widać, że czytają) i ani razu się o komentarz nie pokuszą. Chociaż może to i lepiej, niż widzieć "Czekam na nexta :***".

      Jasne, że tak. Z jakiegoś powodu strasznie jestem uczulona na prawa autorskie i te internetowe, i wszelakie inne, jak coś jest dostępne w Polsce, to bardzo staram się wspierać autorów, wydawców etc. i kupić, a nie wrednie spiratować. Tak samo przerysowywanie czegoś i podawanie za swoje to spory grzech. Współczuję rysownikom, bo pewnie jak coś takiego widzą, to ich choroba afrykańska trafia (skoro i mnie trafia...).

      Usuń
    3. W sumie czasem ciężko nawet wyśledzić kto zżyna, bo pixiv taki wielki i tyle tam pięknych artów. Ale tym razem przyłapali, ale i tak nic się nie da zrobić, bo dziewczyna za popularna X'D

      Usuń
  3. Przeczytane~! 8D Chyba z każdym punktem mniej lub bardziej mogę się zgodzić.Chociaż sprawy fandomowo-konwentowe to nie moja bajka. Co do piąteczki to zastanawia mnie, o jakiej pani mówisz... jedna konkretna przyszła mi na myśl, ale kto wie ile jest tych ludzi kochających przerysowywanie... Swoją drogą uwielbiam to, że jakiekolwiek zwrócenie uwagi, mała krytyka czy cokolwiek w tym stylu zwykle zostaje podsumowane kultowym już "piszesz tak, bo jesteś zazdrosna!". W ogóle skończył się podział podoba się/nie podoba się, teraz jest podoba się/jesteś zazdrosna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie jej statystyki powinny być wystarczającym hintem, ale nie chcę w sumie mówić tego głośno, bo internet mały, a zaraz się zlecą krzykacze. I generalnie nie mówiłabym o tym, ale dzisiaj myślałam, że zejdę ze wstydu przy okazji rozmowy z jedną rysowniczką z Indonezji .___.'', więc musiałam to z siebie wyrzucić.

      Generalnie to ja szanuję to, że komuś się nie podoba, ale nie lubię jak ktoś upiera się, że jest źle, kiedy wiem, że nie jest. A przynajmniej nie to co mówi. Z resztą rysownicy powinni wiedzieć, że co innego jest widzieć błędy, a co innego spróbować to potem narysować i mam wrażenie, że z jednej strony mamy ten głupi zarzut "jak krytykujesz to jesteś zazdrosna!", a z drugiej strony mnóstwo złośliwców, którzy skrytykują ci coś na siłę, bo chcą być "fajni". I przez tych ostatnich dużo osób wrzuca potem wszystkich krytykujących do jednego wora idiotów :(.

      Usuń
  4. Fandom to jeden wielki nie ogar,a ludzie zawsze jacyś głupi się znajdą D":
    A poza tym... cokolwiek zrobisz i tak nie dogodzisz,więc jak by już były te sleeproomy to pewnie poszłoby dalej xD
    Zgadzam się z większością, ale miejmy też płomyczki nadziei *stawia znicze* xD
    No już już, Otai mam nadzieję,że się wyżyłaś choć trochę,bo potem na kremy przeciwzmarszczkowe idzie,a nie na por... znaczy się pouczające rzeczy :D
    Btw... ten kot mnie urzekł :3
    Pisz,pisz fanficki :o czeba coś czytać... choć... w sumie to ja rzadko coś czytam z fandomu,to high five XD
    I rysiaj ;w;
    Bww dobra krytyka jest pomocna,ale mało osób umie jej udzielić ;n;"
    I smutne jest też to,że przez hejterów mega dużo ludzi porzuca to co robią :<
    Albo przez brak jakiejś wgl odpowiedzi ze strony fanów ;-;
    Nwm o czym mówię,zgubiłam się,coś się pomieszało,ale tam xD
    Otai ja jestem u Ciebie i się mnie nie pozbędziesz ♥ No niekiedy w kratkę ;^; *smark* ale jestem ♥
    I trzymam kciuki, żeby ci szło coraz lepiej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sleeproomy w sumie już są na części konwentów dla cosplayerów, dlatego tak o nie krzyczą - a prawda jest taka, że nie tylko cosplayer, każdy wiezie coś cennego na konwent i każdy chciałby mieć gdzie zrzucić swoje rzeczy X'D
      Na fanfiki musi dobry moment nadejść, na razie gambaruję swój komiks, którego prawie nikt nie czyta.
      Grumpy cat jest cudowny xD
      W kratkę to zawsze coś, ja zawsze zapraszam *daje ciastko*

      Usuń
    2. Ciachoooooooooo *o* *przykleja się* XD
      Nie no jestem tu dla artów i fanficków~! XD

      Usuń
  5. Dawno nie widziałam już takich kalkomaniaków. Jak boli to artystów zza granicy, podać im jej namiary internetowe. Zrobić nagonkę. Jak ktoś ją opieprzy 10-15 razy porządnie to może się zastanowi. Ew petycje zacząć, zebrać wpisy i rzucić ją promującemu wydawnictwu. Pomysłów wiele. Trzeba zwalczać tę plagę.

    Co do sleepów dla cosplayowiczów - pomysł jak najbardziej na miejscu. Niektórzy na prawdę z niezłymi tobołami jeżdżą i maja obszerne stroje. W normalnym sleepie, nie daliby rady. Na Lovie jakimś było coś takiego. Ale to dla osób co do eliminacji na eurocosplay startowały czy scenki robiły... I to jest fair. Ale zniżki? Średnio. Chociaż widziałam takie promocje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak szczerze to dziewczynie roznicy nie robi to opieprzenie 10-15 razy, skoro ma ponad 7000 fanów, z których nawet jak się tysiąc tylko odezwie to od razu ma z głowy U___U'. Chyba jej już to nie rusza. A wydawnictwo reklamuje jej comissiony kadrami przerysowanymi z anime, więc pewnie tym bardziej nie zrobi im różnicy coś takiego.

      Ale nie tylko cosplayerzy jeżdżą z obszernymi tobołami, ale tylko oni nie potrafią się zorganizować i zaproponować czegoś tak, żeby wyszło dobrze. I nie mówię tu o tych osobach z Eurocosplayów itp., bo u nich nigdy nie widziałam takiego bólu dupy (tak jak pisałam - im lepszy cosplayer, tym jakoś lepiej potrafi wyjść z incjatywą). A akurat ten konwent teraz zupełnie nie koncentruje się na cosplayu i cosplayerach, tylko jest bardziej nakierowany na wszystkich uczestników tak samo i uważam, że bardzo dobrze, że takie eventy istnieją i bardzo dobrze, że chociaż raz jakaś organizacja konwentu wspomniała o tym, że cosplayer to taki sam uczestnik jak inni.

      Usuń
  6. Fakt faktem zachowania, na które zwracasz uwagę są dosyć często spotykane. Wprawdzie światek rysowników to nie moja bajka, ale coś mi świta, że wiem o kogo chodzi. Co do tej krytyki to właśnie tak dziwnie z tym bywa i masz rację, że niektórzy na siłę próbują coś krytykować, taka już chyba natura polaków. haha Co do cosplayu to jakoś zawsze dramy z nim związane są głośne, a sam ten światek bardzo dziwny i nimi przesiąknięty, więc nic dziwnego, że to tam można najwięcej irytujących zachować zaobserwować.

    OdpowiedzUsuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -