Posted by : Otai niedziela, 23 września 2012

W sumie pisałam wczoraj (to było wczoraj czy przedwczoraj w sumie?), że nie mam ochoty na napisanie o tym notki, ale teraz, gdy jestem świeżo po skończeniu pierwszego sezonu anime "Kuroko no Basket" dużo uczuć wróciło i mogę pisać korzystając z natchnienia. Chociaż pewnie wyjdzie trochę bardziej osobiście niż w poprzednich notkach. Może nie będę już wspominać o tym, o czym pisałam wcześniej (a przynajmniej mniej), ale jakby ktoś był ciekawy to może sobie przejrzeć taga z Kuroko na moim blogu. Zgaduję, że będzie to najbardziej kontrowersyjna notka o serii na moim blogu. ("najbardziej kontrowersyjna" to nie to samo co "kontrowersyjna", więc to raczej ostrzeżenie w razie czego niż zachęta do czytania kontrowersyjnej opinii).
Zaczęło się od tego, że najpierw mąż pokazał mi screena z końca odcinka, kiedy u niej byłam. Generalnie to jeszcze wtedy nie planowałam zacząć oglądać, ale był to pierwszy raz, kiedy zobaczyłam coś z Kurocków. Niedługo później, kiedy wróciłam do domu zauważyłam, że internet oszalał, a moi znajomi na facebooku, twitterze czy LJu pozmieniali sobie ikonki na Kuroko, zaczeli postować masę obrazków i gifów, bawić się w RP z Kuroko i w ogóle wszystko, wszystko. Stwierdziłam - teraz albo nigdy! Gdybym widziała jeszcze więcej spamu to chyba nie zniosłabym jej oglądania i zostałaby mi obrzydzona po wsze czasy tym, że wszędzie jej pełno. Zaryzykowałam z oglądaniem jej. Na całe szczęście polska część fandomów wszelakich zaczeła się w tym czasie bardziej interesować "Avengersami" i koniec końców wyszło na to, że sporą część serii obejrzałam na spokojnie, że tak to określę.

Innymi słowy zaczełam oglądać serię przez to, że od razu przestraszyłam się, że inaczej potem będę miała jej dość nawet nie zaczynając oglądania. Ale podjełam z jakiegoś powodu wyzwanie i moja słodko-gorzka przygoda z pierwszą serią Kuroko się zaczęła.

Część do następnego obrazka będzie bardziej o tym, co wpłyneło na mój odbiór Kuroko niż o samej serii, więc jeśli ktoś tu oczekuje jedynie rozpisywania się o kwestii samego anime to może przeskoczyć tę część.

Bo na odbiór 1 serii Kuroko wpłynęło zapewne przede wszystkim moje fatalne samopoczucie, zarówno fizyczne jak i psychiczne, co na pewno zakłóciło mi odbiór całości.  Dlatego 1 seria Kuroko będzie mi zawsze przypominać o nawrocie niektórych schorzeń, o zdiagnozowaniu nowego (nie mam nawet kiedy iść z wynikami badań do lekarza na razie) i o okropnym uczuciu samotności, które mnie zżerało od środka. O tym, że nie chcę być dla ludzi jakąś znajomą z fandomu, która zostaje zmieniona na lepszy model wraz z fandomem, ale nie umiem zrobić tak, żeby tak się nie działo i  jeśli zostanę kiedyś porzucona to będzie tylko i wyłącznie moja wina, że jestem takim ułomem. I jeszcze dużo innych podobnych rzeczy, a te uczucia w trakcie ostatnich kilku odcinków serii wracały do mnie z podwojoną siłą. Dlatego wiem, że te moje uczucia i wspomnienia wpisały się na zawsze w tę serię i jest to główny powód, dla którego nie mam aż tylu ciepłych uczuć wobec serii.


Pomidorima
Wracając już jednak do serii jako takiej, kolejnym moim powodem zdenerwowania była ilość informacji o postaciach, co tworzyło taką otoczkę... nieludzkości? Zwłaszcza na początku serii mnie to denerwowało, bo potem było już lepiej. Z resztą potem byłam już na bieżąco z mangą, bo znajomi na twitterze w większości na bieżąco z mangą są i jak się pojawiał nowy rozdział to miałam do wszystkiego spoilery. W sumie zabranie się za mangę było lepszym pomysłem niż mi się na początku wydawało, bo np. w końcu polubiłam postać Kagamiego, który w początkowych odcinkach anime wydawał mi się taki nieokrzesany, ale jednocześnie bardzo sztywny i w sumie nudnawy. To był chyba pierwszy raz, kiedy z miejsca nie polubiłam postaci, która dużo je! Zajęło mi to trochę czasu, żeby go polubić i właściwie to manga poprawiła nasze relacje. Wydaje mi się, że Kagami im dalej w anime tym staje się lepszy, ale nie jestem pewna, bo w końcu w międzyczasie przeczytałam mangę i miałam do niego zupełnie inne nastawienie.

W ogóle kreska w mandze Kuroko na początku boli, ale... przynajmniej wyrabia się z czasem. W anime mamy kreskę zupełnie w kratkę, że tam powiem i w niektórych odcinkach z postaci robią się mutanty nie do opisania. Niestety nie trzymam na dysku odcinków i nie robię screenów, ale mam 2 screeny z ostatniego odcinka pod tytułem "gdybym tylko ja robiła screeny z tego anime nikt by nie oglądał (przepraszam za ten znaczek, to z playera online :P):
Nie są to może najgorsze kadry, ale to idealny przykład tego co mnie już wkurza przy animacji. Na pierwszym mamy twarz Aomine, z która wydaje mi się jakaś nieludzko zmodyfikowana, natomiast na drugim nie ważne jaka jest "perspektywa" Kuroko nie powinien mieć takiego odstępu nosa od ust. Ale przynajmniej odwróciło to moją uwagę od tej krzywej mordki psa.

Oczywiście dzięki kolorowym postaciom z serii mamy dużo prześlicznych fan artów, które zadośćuczyniają nam to, że coś nam nie pasuje w mandze czy anime, ale to w końcu twórczość fanowska i nie mogłabym przez nią przestać wymagać od rysowników pracujących bezpośrednio nad serią.



Poza tym ja tam nie jestem zbyt wybredna, ale na pairingi damsko męskie w Kuroko stawiam krzyżyk. Po prostu NIE. Hyuuga x Riko może być. I Momoi x Kuroko w ostateczności też. Chociaż Kuroko bardzo lubię i nie chciałabym go poświęcać. Ale tylko dlatego, żeby nie latała za Aomine, bo ten pairing to mi wybitnie nie pasuje i nie chcę o tym słyszeć ani tego widzieć, po prostu coś mi się gryzie. I nie, nie chodzi o AoKise, po prostu mnie ten pairing okropnie nie podchodzi. Z resztą anime skutecznie obrzydziło mi Momoi, gdyż chciałam sobie w spokoju pooglądać anime, bo byłam przemęczona, głowa mnie zaczynała boleć więc puściłam Kuroko... a tu random nowa postać co drze ryja "Mam wielkie cycki i jestem zajebista, bo wszystkich was znam i widzę jak się rozwiniecie bla bla bla bla". W wielkich cyckach duży mózg jak to mówią, ale chyba odebrałabym tę postać lepiej w formie czytanej. A tak do dostałam od niej na wstępie migreny, a ja migren nie lubię. Podpadła.
Generalnie w tej notce jest więcej frustracji niż czegokolwiek innego, więc tym razem wziełam się za tą serię pod kątem mniej przyjemnych dla mnie rzeczy, ale chyba i je musiałam podsumować, bo w poprzednich notkach było przyjemniej. Oczywiście wszystkie schematy serii sportowych pomijam, bo ja generalnie mimo schematów je lubię i to nie jest dla mnie nic negatywnego. Zdecydowanie obok tego całego hejtu, który we mnie ta seria wywołuje musi być też spora doza miłości, ponieważ ja nie poświęciłabym czasu na pisanie o rzeczach, których nie lubię, ani na ich oglądanie, ani na ich czytanie. Gdybym jednak miała powiedzieć, że czekam na drugą serię z utęsknieniem to bym skłamała. Właściwie to wolałabym, żeby minęło trochę czasu, żebym nie była na świeżo z uczuciami po pierwszej, żebym powracała do postaci za którymi się stęskniłam. Żeby wielka popularność serii sprawiła, że nie zrobią następnej serii hop-siup z bardzo nierówną animacją, tylko, że będzie lepiej. Nie będę po niej płakusiać i nie podeszłam do niej zbyt emocjonalnie, ale to chyba dlatego, że moje wszystkie uczucia się ostatnio zaplątały w jakąś sieć nerwicy czy czegoś w tym stylu i żyją sobie własnym życiem (patrz: akapit przed Pomidorimą). Ale gdybym nie lubiła tej serii i chciała ją kończyć na siłę to pewnie wolałabym mieć ją za sobą już teraz i tutaj, więc może to kolejny objaw tego, że lubię tę serię. 

I na końcu spoiler końcówki całości: 
KUROKO JEST TAK NAPRAWDĘ DRUGIM OKIEM AKASHIEGO.






{ 4 komentarze... read them below or Comment }

  1. Znowu sie zgubilam w Twoich magicznych przemysleniach, ale... Pomidorima! :D

    Drugi sezon nie bedzie zaraz po pierwszym, bo to by bylo totalnie bez sensu XD Poza tym:
    a) jakby drugi sezon byl teraz to za szybko dogoniliby mange i musieliby zrobic wlasne zakonczenie
    b) wydaje mi sie, ze chca pociagnac do konca roku (i troche dluzej) na popularnosci 1 sezonu przez merchandise i eventy
    Dlatego idealnym rozwiazaniem bedzie rozpoczecie drugiego sezonu jak manga sie skonczy... na wiosne. Bo jezeli manga sie skonczy tak jak mysle, to akurat na otarcie lez bedzie 2 sezon ;P Ale... pozyjemy, zobaczymy~

    Wolalabym, zeby animowali na spokojnie, zeby nie bylo potworow jak na poczatku drugiej polowy 1 sezonu, gdzie balam sie wlaczyc odcinek :/

    Ja mam depreche ;A; 5 razy ogladalam scene koncowa meczu Touou vs. Kajiou i 5 razy plakalam ;__; W koncu, kolo polnocy, juz tak mialam usyfione okulary, ze poszlam spac XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi to akurat dodatkowa deprecha nie groziła, wystarczającą mam na co dzień. XD

    Może skoro autor mangi się poprawił to ci od anime też się bardziej przyłożą // nadzieja umiera ostatnia

    OdpowiedzUsuń
  3. Pairing Hyuugi i Riko jest taki uroczy, że aż mi przykro na myśl, że Riko może woleć Kiyoshiego XD

    I w ogóle to z lubieniem Kagamiego coś jest z tą mangą :D Jak zaczęłam od anime to już wywracałam oczami, że taki buc jest głównym bohaterem i w ogóle najgorzyyy, a jak się zabrałam za mangę to teraz kurde jest moim nr. 1 XDDD Taki zonk, hiehie

    A w ogóle to ostatnia scena z meczu między Kasamatsu, a Kise była tak cudna, że Aomine może się wypchać xD

    I chce już drugi sezon i więcej Kagamiego, o!

    a ostatni obrazek mnie zabił XDDDDDDD
    *random random*

    OdpowiedzUsuń
  4. Kagami to w ogóle ma nawet inną mimikę w mandze i się przez to te sceny z nim zupełnie inaczej dobiera od początku.

    Ta laska co widziałyście ją spamującą na twitterze u mnie właśnie dobrała się do ostatniego odcinka, będę mieć teraz godzinę siekańczego spamowania, haha xD

    OdpowiedzUsuń

- Copyright © Gekiuma Henshin - Rysunki na blogu moje - Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -